czwartek, 14 czerwca 2012

Epilog. ♥

PROSIŁABYM, ABY KAŻDY KTO CZYTAŁ TO OPOWIADANIE ZOSTAWIŁ KOMENTARZ. WYSTARCZY MI NAWET KROPKA W TREŚCI, CHCIAŁABYM ZOBACZYĆ ILE WAS TU JEST. 

TRZY LATA PÓŹNIEJ




VIVIENNE


Przekręciłam się na drugi bok, bynajmniej taki miałam zamiar, ale efekt był taki, że z hukiem runęłam na podłogę. Zrezygnowana otworzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła. Znajdowałam się w swoim pokoju, co było ostatnio bardzo rzadkim zjawiskiem. Częściej siedziałam w bibliotece, która ostatnimi czasy była moim drugim domem. Wszystkiego rodzaju referaty, prezentacje i egzaminy zaczynały doprowadzać mnie do szału. Jestem na drugim roku studiów, mam od niedawna już pełnoprawnie osiemnaście lat, a czuję się jakbym miała niedługo po prostu ześwirować. Wszystko mnie przerasta, za dużo obowiązków a za mało czasu. Ziewnęłam głośno, jednak zmuszona byłam podnieść się z podłogi i przyszykować się na dzisiejsze wykłady i popołudniową prezentację. Muszę powiedzieć, że bardzo dobrze zrobiłam idąc najpierw na medycynę. Materiał jest dosyć ciężki na pierwszym roku, nie poradziłabym sobie gdybym miała jeszcze drugi kierunek. Wiem, że będzie mi teraz i już jest, o wiele ciężej, ale jestem na to przygotowana. Czasem trzeba się poświęcić, żeby coś osiągnąć. A jeśli to ma zapewnić mi dobrą przyszłość, w której będę mieć o wiele mniej problemów, to niech już tak zostanie. Jest gorzej, żeby mogło być lepiej. 


Weszłam do łazienki, z wcześniej przygotowanymi ciuchami w ręku i od razu zaczęłam napuszczać wody do wanny. Zostały mi jeszcze dwie godziny do rozpoczęcia pierwszego wykładu, więc mam wystarczająco dużo czasu, żeby się w pełni odstresować i wyciszyć. Na samym początku, jak mi się wydaje mam z wykładowcą o dość dużych wymaganiach. Pyta mnie o coś, kiedy tylko mnie widzi. Chce tym zatuszować fakt, że bardzo dobrze zna mojego ojca.  


Skupiając całą swoją uwagę na misce z płatkami, chciałam uciec od myśli dotyczących wszystkich innych spraw. Mam coraz mniej czasu, zresztą jak i moi znajomi. Część zajęta własnymi studiami i nauką, część kompletnie nie mająca czasu przez koncerty. W tym również mój chłopak. Mamy dla siebie bardzo mało czasu, spotykamy się w zasadzie tylko w weekendy a i tak wtedy muszę się uczyć. Boję się, że ta całą bieganina może coś popsuć. Dzwonek do drzwi, zmusił mnie do powrócenia na ziemię. Wstałam z miejsca i podeszłam do drzwi, naciskając na klamkę.
- Miałeś przecież być teraz w..- nie dokończyłam, bo chłopak bez większej potrzeby odzywania się wszedł do środka i zamknął mi usta pocałunkiem.
- Miałem, ale nie jestem. Była jakaś awaria samolotu i mamy trzy dni luzu- powiedział, zamykając za sobą drzwi- Wyładniałaś, odkąd cię widziałem.
- Widziałeś mnie w piątek- zaśmiałam się, patrząc w stronę chłopaka.
- Właśnie, straciłem całe cztery dni patrzenia na własną dziewczynę- powiedział, obejmując mnie ramieniem- Co powiesz na małe wagary?
- Sprowadzasz mnie za złą drogę- zaśmiałam się, patrząc na niego podejrzliwy wzrokiem. Obojętnie wzruszył ramionami i mocno mnie do siebie przytulił- Ale na szesnastą niestety muszę pojechać na uczelnię. Mam ważną prezentację- powiedziałam, przytulając się do niego.
- Zawiozę cię, a teraz chodź- pocałował mnie w czoło i pociągnął za sobą. Ściągnął z wieszaka mój płaszcz, narzucił go na mnie i pchnął w stronę wyjścia. Posłałam mu pytające spojrzenie, nawet nie licząc na to, że cokolwiek mi powie. Przez cztery lata spędzania z nim czasu zdążyłam się przyzwyczaić, że tak czy siak nic mi nie mówi. Dałam sobie spokój i ruszyłam za nim. 


- Możesz mi powiedzieć, dlaczego stoimy akurat w tym miejscu?- spytałam, odwracając się przodem do chłopaka. Po raz kolejny zlustrowałam wzrokiem cały otaczający nas park, w oczekiwaniu na odpowiedź.
- Bo to tutaj, pierwszy raz cię zobaczyłem. Chciałem powiedzieć ci, że..- zaczął, jednak momentalnie przerwał i spuścił wzrok- Kocham cię- powiedział po dłuższej chwili ciszy, podnosząc głowę i szeroko się do mnie uśmiechając. Byłam pewna, że chyba nie to chciał powiedzieć, jednak tylko szeroko się uśmiechnęłam i przysunęłam się do niego.
- Ja ciebie też- powiedziałam, dając mu buziaka- Ostatnio, zrobiłeś się strasznie romantyczny. Co zrobiłeś?- spytałam, spoglądając na niego kątem oka.
- Ja? Oczywiście, że nic nie zrobiłem. Czy ja po prostu nie mogę ci zwyczajnie powiedzieć, że cię kocham?
- Każdy facet się podlizuje, jak coś zrobi- odpowiedziałam, na co on wzruszył ramionami i szeroko się uśmiechnął- Ale niech ci będzie. Lecę na romantyków- zaśmiałam się.




CHANEL


- Dobrze, teraz.. Chanel Parker. Cóż, jestem zmuszony wpisać ci piątkę. Znowu- powiedział wykładowca, przewracając oczami. Przybiłam piątkę z koleżanką z ławki i obie wybuchnęłyśmy, śmiechem widząc rozczarowaną minę siedzącego za biurkiem mężczyzny. Jego udręka jest moją radością. Facet nienawidzi wpisywać dobrych ocen, dla niego trzeba być naprawdę pracowitym i rzetelnym, żeby dostać dobrą ocenę. Na jego zajęciach skupiam się najbardziej jak potrafię, pyta mnie praktycznie cały czas więc muszę być przygotowana na każdą okoliczność. W naszej grupie, ma czterech studentów, których pyta na każdych zajęciach i na moje nieszczęście w tej grupie jestem ja. Wiedziałam, że tak to się skończy kiedy zaczęłam rozmawiać z byłą dziewczyną, jego syna. Mści się teraz na niej,z a cierpienie swojego syna. Nie dziwię się, że z nim zerwała. Sama postąpiłabym dokładnie jak ona, ale nasz wykładowca widzi tylko jej winę i ciągle usprawiedliwia syna. 


- Proponowałabym kawiarnię, tę nową na rogu. Mają pyszne ciasta, chyba zjadłam już wszystkie- zaśmiała się Vienna, ciągnąc mnie za koniec kurtki. Skinęłam głową, posłusznie kierując się za nią- Tak poza tym, to widziałaś jak Jake na ciebie patrzy?
- Raczej na ciebie. A nawet jeśli, to bardzo mi przykro ale nie jestem zainteresowana- obojętnie wzruszyłam ramionami, poprawiając torbę na ramieniu.
- No przestań, zerwałaś z Zaynem rok temu, mogłabyś już przestać o nim myśleć. Jest mnóstwo chłopaków, którzy dali by sobie usunąć nerkę żeby tylko pójść z tobą na randkę, a ty nadal marudzisz i czekasz nie wiadomo na co- powiedziała dziewczyna, co chwilę spoglądając na mnie kątem oka.
- Ja na nic nie czekam. Chciałabym mieć po prostu święty spokój i skupić się na studiach, bo to teraz jest najważniejsze. To wszystko. Gdybym chciała, to bym się z kimś umówiła, ale nie odczuwam takiej potrzeby- przewróciłam oczami, dorównując kroku dziewczynie. Na moje słowa, jedynie przewróciła oczami i przyspieszyła kroku.


Nie rozumiem, czy to takie trudne, żeby zrozumieć że nie mam najmniejszej ochoty na chodzenie na randki. Najpierw naobiecują, a potem zostawią jak wszyscy inni. Tak jak było z.. z nim. Stwierdził, że mnie nie już nie kocha i odszedł. Tak po prosu. A ja co? Byłam głupia, naiwna i mu wierzyłam. A nie powinnam. Powinno to po mnie po prostu spłynąć i nie interesować. Tylko, że ja tak nie mogę. I to właśnie dlatego wyprowadziłam się z Londynu i zaczęłam studia w Seattle. Amerykański – angielski, to bardzo dziwny język jak jest się przyzwyczajonym do zwyczajnego brytyjskiego. Ale idzie się przyzwyczaić, po roku mieszkania w tym miejscu, zżyłam się ze wszystkim co tutaj jest. Bardzo tęsknię, za Vivienne, która była przy mnie w najtrudniejszych momentach mojego życia. Wczoraj, rozmawiałam z Harrym, któremu bardzo zależy żebym zdążyła przyjechać, chociaż na dwa dni do Londynu. Mają ponoć coś ważnego do powiedzenia. Mam nic nie mówić blondynce, mój przyjazd ma być dla niej niespodzianką. Trochę boję się, że spotkam tam.. Zayna, i wszystko do mnie wróci. Ale jestem skłonna do tego, żeby tylko być z Vivienne. 




Wyszłam ze swojego mieszkania, ciągnąc za sobą swoją walizkę. Niby jadę tylko na trzy dni, ale wzięłam tyle rzeczy, że chyba mogłabym zostać miesiąc. Nic nie poradzę, że wszystkie moje ubrania ciągle powtarzają „weź mnie, weź mnie”. Cóż ja poradzę, że nie mam serca zostawić niektórych ciuchów w innym kraju? Nic. Pozostaje mi zabrać je ze sobą.




VIVIENNE, NATPNY DZIEŃ


- Powaliło cię już do końca? Ja mam dzisiaj wolne od zajęć!- jęknęłam, starając się odgonić swojego chłopaka od własnego łóżka. Chłopak najwyraźniej postanowił dać mi jeszcze pospać, bo z wielkim westchnieniem położył się obok mnie- Kocham cię, ale następnym razem cie zamorduję- mruknęłam, przykrywając głowę poduszką. Doszedł do mnie tylko głośny wybuch śmiechu Harrego, po czym poczułam zdejmowanie poduszki z mojej głowy i jak ktoś, pewnie Harry, mnie przytula. Dając sobie spokój położyłam głowę na jego klatce piersiowej i starałam się zasnąć. Co skutecznie uniemożliwiały mi czułe słówka i pocałunki mojego chłopaka- Dobra, wstaję- westchnęłam, siadając na wprost.
- To ja zrobię śniadanie- widząc moją złą minę, chłopak pocałował mnie w głowę i jak najszybciej potrafił opuścił mój pokój. Ponownie ziewnęłam, jednak posłusznie wstałam i podeszłam do swojej szafy. Ze względu na luźniej zapowiadający się dzień, mogłam darować sobie większe strojenie się, więc postawiłam na zwyczajną koszulkę, kolorowe rurki i trampki.


Stanęłam w progu kuchni, nie wierząc w to co widzę. W mojej kuchni, siedziała moja najlepsza przyjaciółka w najlepsze śmiejąc się z mojego chłopaka. Stałam w bezruchu, myślałam że mam jakieś zwidy ze zmęczenia. Przecież ona to powinna być teraz w USA i pokazywać tym niedorozwojom, jak powinno się śpiewać. Kiedy mnie zobaczyła, rzuciła się na mnie i mocno mnie do siebie przytuliła.
- Niespodzianka- powiedział Harry, szeroko się uśmiechając. Puściłam mu buziaka w powietrzu i wróciłam do przytulania przyjaciółki. Chłopak uśmiechnął się szeroko, wymieniając spojrzenia z Chanel. Na ten widok posłałam obojgu podejrzliwe spojrzenie, po chwili wzruszając ramionami i siadając przy stole. Całą trójką, postanowiliśmy zabrać się za jedzenie śniadania. 


- Gdzie ty mnie znowu ciągniesz? Odbiło ci?- jęknęłam, dopinając ostatni guzik w swoim płaszczu. Spojrzałam na Harrego, który nie odrywał wzroku od kolorowego szyldu jednego ze sklepów. Westchnęłam ciężko niezbyt usatysfakcjonowana z braku odpowiedzi na moje pytanie. Trzepnęłam chłopaka w ramię, na co ten nawet nie odwrócił się w moją stronę, tylko jakby chcąc uspokoić samego siebie głośno wypuścił powietrze z ust. Po dłuższej chwili, ciągnięcia mnie za kurtkę stanął w dokładnie tym samym miejscu, co wczoraj. Posłałam mu pytające spojrzenie, krzyżując ręce pod biustem.
- Tylko bardzo cie proszę, nie przerywaj mi- odetchnął głośno, puszczając moją kurtkę i nerwowo splatając dłonie. Skinęłam głową, trochę przestraszona. Takie rozmowy nigdy nie kończą się dobrze- Znamy się już bardzo długo i odkąd pamiętam, byłaś dla mnie najważniejszą osobą w moim życiu. Kiedy pierwszy raz cię pocałowałem, każdy kto mnie wtedy widział mógłby stwierdzić, że jestem najbardziej walniętą osobą na całym świecie. I to tylko dlatego, że dziewczyna moich marzeń postanowiła dać mi szansę i nie zaprzepaścić mojej nadziei na to, że kiedyś będę mógł właśnie tak stać przed tobą i cholernie się jąkać, bojąc się tego co odpowiesz mi na to, co chcę ci powiedzieć. Jesteś najwspanialszą i najpiękniejszą dziewczyną, jaką kiedykolwiek w życiu poznałem, Vivienne- spojrzał na mnie, nieco skrępowany całą sytuacją i uklęknął, uważnie mi się przyglądając- Wyjdziesz za mnie?- spytał, wyciągając z kieszeni kurtki niewielkie pudełko. Szeroko otworzyłam usta, w wielkim szoku przyglądając się jego twarzy.
- Harry, ja mam dopiero osiemnaście lat- spojrzałam na chłopaka, na co ten momentalnie wstał z miejsca.
- A ja dwadzieścia jeden i tak cholernie cię kocham, że nie mogę znieść kiedy ktoś inny na ciebie patrzy. To chyba wystarczający dowód, Vivienne. Chcę być z tobą i chcę, żebyś o tym wiedziała. Nikt nie mówi tu o błyskawicznym ślubie i gromadce dzieci, co nie oznacza że tego nie chcę. Ty masz studia, ja mam koncerty, teraz to nie ma sensu. Jedyne, czego w tej chwili chcę to żebyś w końcu powiedziała tak i nie rozstawała się z ty pierścionkiem do końca życia. Wspólnego życia- nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego słowa, w odpowiedzi mocno przytuliłam do siebie chłopaka. Odsunął mnie od siebie i nadal drżącą ręką, nałożył na mój palec pierścionek- Obiecaj mi jedno- odsunął mnie od siebie na długość swoich rąk, bacznie wpatrując się w moje oczy- nigdy go nie ściągniesz.
- Obiecuję. Kocham cię.
- Tylko nie myśl, że tę gromadkę dzieci ci odpuszczę- szepnął do mojego ucha, zmuszając mnie przy tym do wybuchu śmiechu- I nie płacz już, bo sam się popłaczę- starł łzę z mojego policzka, chwilę później mnie w niego całując. 
- Myślisz, że nasi rodzice to zrozumieją?- spytałam, w jednym momencie zmieniając wyraz twarzy.
- Mam nadzieję- objął mnie ramieniem i pocałował w głowę- Powiemy im, że mamy zamiar poczekać aż skończysz studia, myślę że akurat tym faktem ich przekonamy. Poza tym, mamy spotkać się z nimi za trzy godziny. W duchu czułem, że jednak się zgodzisz, więc na wszelki wypadek zaprosiłem wszystkich na kolację.
- Jesteś zbyt pewny siebie, trzeba coś na to zaradzić- zaśmiałam się, wtulając głowę w jego tors.
- Wcale nie jest tak źle. Wracajmy, zaczyna robić się coraz chłodniej- pocałował mnie w głowę i skierował się w drogę powrotną- Mówiłem ci, że cię kocham?
- Zdarzyło ci się- odpowiedział, uśmiechając się szeroko. Poczułam krople deszczu spadające z nieba, westchnęłam cicho lekko przyspieszając kroku.
- Nie ruszę się stąd- powiedział chłopak, stając w miejscu i krzyżując ręce. Spojrzałam na niego dziwnie, na co ten tylko szeroko się uśmiechnął- Buziak może mnie przekonać.
- Jesteś niemożliwy- westchnęłam i przysunęłam się do chłopaka. Ze względu na fakt, iż w stosunku do niego byłam totalnie niska, stanęłam na palcach i złączyłam nasze usta. Nie wiem dlaczego, ale dopiero w tym momencie pierwszy raz poczułam, że on tak naprawdę jest tylko i wyłącznie mój. Jesteśmy ze sobą już ponad cztery lata, więc to bardzo zaskakujące że poczułam coś takiego dopiero po tak długim czasie. Mimo wszystko, to uczucie bardzo mi się spodobało. Ten pocałunek, mogę nazwać całkowicie innym niż poprzednie. Różnił się praktycznie wszystkim, pomijając bijące od niego uczucie, które zawsze było. Odkąd pamiętam. Teraz.. po prostu mogłam być pewna, że wszystkiego rodzaju starania nie poszły na marne. Może nie mieliśmy dla siebie zbyt dużo czasu, ale warto było spotkać się nawet na kilka minut dziennie i zobaczyć tę druga osobę. Zawsze jest warto. 
- Wracajmy- szepnął do mojego ucha i błyskawicznie pobiegł przed siebie. Zaśmiałam się i udałam się w pogoń za własnym chłopakiem, który w tej chwili chciał mi uciec. A w zasadzie nie chłopakiem, teraz to już narzeczonym. Nie spodziewałabym się, że to skończy się aż tak poważnie. Nigdy.




MONICA


- Nial ja.. muszę ci coś ważnego powiedzieć- westchnęłam ciężko, niepewnie patrząc w stronę uśmiechniętego blondyna. Chłopak widząc mój wyraz twarzy, od razu spoważniał i usiadł tuż obok mnie, delikatnie łapiąc mnie za rękę. To, co działo się przez ostatni czas było najwspanialszym czasem w moim życiu. Może i zdecydowałam się na coś więcej dopiero po dwóch latach, ale tak naprawdę to praktycznie nic nie zmieniło. Zaskoczył mnie jednak fakt, że on nadal czekał. Był i nie dawał o sobie zapomnieć, jednak robił to tak delikatnie, że nawet nie zauważyłam, kiedy to robił. Dopiero kiedy byłam sama, z własnymi myślami sam na sam widziałam, że robił to tylko i wyłącznie dlatego, żeby nie dać mi zapomnieć o tym, że czeka. Teraz, mogę jedynie stwierdzić że moja niepewność nie miała większych podstaw i pozostaje mi pluć sobie w brodę, że tak długo zwlekałam z tą decyzją. Teraz nie mam czego żałować.
- Słucham- powiedział, uśmiechnięty. 
- Wyprowadzam się- powiedziałam na jednym wdechu, patrząc w jego kierunku.
- Co? Jak to?- spojrzał na mnie nie ukrywając przestrachu w oczach, po czym gwałtownie wstał z miejsca. Chwyciłam go za rękę i ponownie przyciągnęłam do siebie. Spuścił głowę, wbijając wzrok w jeden punkt.
- Moi rodzice postanowili, że wracamy do Polski- wytłumaczyłam.
- Nie możesz wyjechać- powiedział, po dłuższej chwili ciszy. Przygryzłam dolną wargę, lekko kręcąc głową. Chłopak w błyskawicznym tempie, przysunął się do mnie i spojrzał w moje oczy. 
- Nie mogę zostać- poprawiłam, spuszczając wzrok- Nie jestem pełnoletnia. 
- Ale przecież..- blondyn popatrzył na mnie z niedowierzaniem w oczach.
- Niall, przykro mi, ale powinniśmy to skończyć. Wrócę tu najprędzej za pół roku, nie wierzę żebyśmy tyle wytrzymali.




VIVIENNE


Wyszłam z łazienki i szybkim krokiem zbiegłam na dół, przy schodach prowadzących na górę nie zauważyłam Harrego i z hukiem na niego wpadłam, co spowodowało że razem runęliśmy na ziemię. Miałam tyle dobrze, że spadłam na niego więc nie musiałam bliżej spotykać się z podłogą. 
- No cześć słońce- zaśmiał się chłopak, lekko podnosząc się na łokciach- Kiecka ci się podwinęła- stwierdził, zalotnie poruszając brwiami. Oburzona pchnęłam go jeszcze bardziej na podłogę i poprawiłam swoją sukienkę- Nie musiałaś, naprawdę.
- Idź zboczeńcu- mruknęłam, chcąc podnieść się do pionu.
- Dobrze, dobrze- zaśmiał się i ponownie przyciągnął mnie do siebie- Jestem tylko facetem- prychnęłam pod nosem i wystawiłam mu język. Ponownie lekko się podniósł i momentalnie złożył na moich ustach pocałunek.


- Powinniśmy wam o tym powiedzieć, więc..- Harry spojrzał na mnie z wielkim uśmiechem, po czym przeniósł wzrok na wszystkich siedzących wkoło nas. Przerzuciłam wzrok na ciągle uśmiechniętą Eleonor, trzymającą na rękach swoją córeczkę Rosalie. Stwierdziła, że skoro jest to moje drugie imię, to mała też będzie się tak nazywała. Obok niej, siedział jej przyszły mąż, biorą ślub na wakacje. Zmartwiłam się trochę smutną miną Chanel, która z tęsknotą w oczach patrzyła na swojego chłopaka. On sam nie był jej dłużny i ciągle zerkał na nią kątem oka. Nie wydaje mi się, żeby do siebie wrócili ale wiem, że zawsze będą dla siebie ważni. Co do reszty całego zespołu, Liam mimo że jeszcze nie znalazł swojej wielkiej miłości, nie zrezygnował. Jest dla mnie jak brat, więc cieszę się że mimo wszystko daje sobie radę. Jedynie Niall, siedział bardzo przygnębiony w lewym końcu stołu, bezradnie spoglądając za okno. Domyśliłam się, że Monica powiedziała mu o wszystkim, o czym powinna. Mianowicie, o swoim powrocie do Polski. Mówiłam jej, żeby powiedziała mu dużo wcześniej, ale najwidoczniej się tego za bardzo bała- więc.. oświadczyłem się Vivienne. I się zgodziła- dodał, niepewnie spoglądając w stronę siedzących naprzeciwko nas rodziców. Moi rodzice otworzyli szeroko usta, jednak po chwili oboje lekko się uśmiechnęli. Ten sam gest zrobili rodzice Harrego, jak i jego siostra. 
- Ale mam rozumieć, że już od razu chcecie wziąć ślub?- niepewnie spytał mój tato, patrząc w naszą stronę.
- Nic za szybko- wtrąciła mama Harrego, uważnie nam się przyglądając.
- Postanowiliśmy, że poczekamy aż Vivienne skończy studia- od razu powiedział Loczek, patrząc w moją stronę. Posłałam mu uśmiech i przeniosłam wzrok na naszych rodziców.
- I dobrze. A tak na marginesie, powstrzymajcie się jak na razie. Nie chcę być jeszcze babcią- dorzuciła moja mama, za co została zgromiona wzrokiem przez mnie samą. Uśmiechnęła się promiennie i posłała mi buziaka w powietrzu. Przewróciłam oczami i wystawiłam jej język.


- Myślisz, że będą bardzo źli jak zobaczą, że nas nie ma?- spytałam, patrząc na uśmiechniętego Harrego. Chłopak w odpowiedzi, jedynie obojętnie wzruszył ramionami i zamknął za sobą drzwi do mojego domu. Odwróciłam się do niego przodem i spojrzałam prosto w jego oczy- Od dzisiaj, jesteś tylko i wyłącznie moja- przyciągnął mnie do siebie za biodra, delikatnie muskając kącik moich ust. 
- Z tego co mi wiadomo, jestem moich rodziców- powiedziałam, powstrzymując śmiech.
- Już nie- szepnął do mojego ucha i przyparł mnie do ściany. Spojrzałam na niego pytająco, na co on tylko wpił się w moje usta. Byłam trochę zdziwiona, jego nagłym przypływem namiętności ale dałam spokój własnym myślom i skupiłam się na tym, co jest tu i teraz. A teraz, ważna jest tylko ta chwila. Nic więcej.

60 komentarzy:

  1. Szkoda, że koniec.
    Już tęsknie za ich historią, ale cholernie cieszę się, że wszytko u nich jest dobrze!
    Życze im szczęścia miłości, gromadki dzieci i wszytkiego czego chcą hahahahha
    za bardzo się z nimi żyłam xD

    [second-chance-to-life.blogspot.com]
    [van-ill-op.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo szkoda że już kończysz:( no ale cóż kiedyś musiało to nastąpić :) o mamooo :( już tęsknie za tą historią :( a TOBIE należą się wielkie brawa za tą całą historie

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę szkoda, że to koniec, dopiero niedawno odkryłam twojego bloga, ale z wielkim zainteresowaniem przeczytałam wszystkie rozdziały. Ale epilog piękny. ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. kocham to jak piszesz, kocham tego bloga, ale historia musi kiedyś się skończyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne zakończenie <3 To było jedno z najlepszych opowiadań,jakie czytam ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. mega!!!


    fifi1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. szkodaa ze to juz koniec :( bede za tym tesknic <3
    zaaaajebiste <3
    zapraszam do mnie gdzie ukazał się 30 rozdział
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne. ;(
    Szkoda że to koniec. :(
    Ale cieszę się, że skończyło się tak dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatni i taki zajebisty, że aż łza w oku się kręci... Że więcej nie będzie ta historia kontynuowana . :( Eh, życie . Piękne zakończenie. Prawie się popłakałam przy zaręczynach . <3 piękne, tylko szkoda, że nie będę mogła napisać " czekam na nn " . :( trudno, mam jeszcze inne Twoje opowiadania, równie świetne jak to. :) Rozdział piękny, ale to już chyba pisałam. Powodzenia w dalszym pisaniu . :)) Pozdro ! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super, ale szkoda że ostatni. Ja od początku wiedziałam że Harry się jej oświadczy! Hahaha like a boss! XD Jej 115 dni z tym blogiem przeżyłam... To kupa czasu. I pomyśleć że tak szybko to minęło <333 Na pewno wrócę jeszcze kiedyś do tego bloga i przeczytam go sobie jeszcze raz :)Wszystkiego co najlepsze dla ciebie i życzę weny na inne blogi :***

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta historia mnie nigdy nie opuści..Amen ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda ,że to kończysz :(
    Blog jest super.

    thekaxii.blogspot.com - Mam nowy wywiad ,ale usuwam bloga niedługo więc jak chcesz to przeczytaj :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  14. Szkoda, że już kończysz;(
    Uwielbiamy twoje opowiadanie ale cóż co dobre szybko się kończy ;P
    Powodzenia w dalszym pisaniu pozostałych blogów i zapraszamy do nas ;D
    ( Przepraszamy za to wyżej ale usunęłyśmy przez pomyłkę)

    OdpowiedzUsuń
  15. OMG!
    To już koniec?
    TO JUŻ KONIEC?????
    A tak kochałam to opowiadanie....
    no nic trudno:**

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda że koniec ;(

    OdpowiedzUsuń
  17. Bosko , szkoda że to koniec ;/ ale świetny był :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Jest cudny . <3 przykro , że już kończysz . : <

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspaniały rozdział , wspaniałe zakończenie .
    Dziękuję ci za to, że gdy czytałam twoje opowiadanie mogłam oderwać się od rzeczywistości, że zawsze poprawiało mi humor, za te wszystkie dni, miesiące czytania czegoś tak wspaniałego i cudownego. Przeżyłam tamto zakończenie, przeżyję też to , ale wiedz , że twój blog i twoja osoba na długo zapadnie w mojej pamięci. Osiągnęłaś bardzo dużo i szczerze ci tego gratuluję <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Szkoda że koniec ;(

    OdpowiedzUsuń
  21. normalnie aż płakać mi się chce ! nie kończ tego..ehh no trudno. Ale chce więcej od cb takich opowiadań ! jak coś to proszę pisz u mnie na blogu w komentarzach o nowych rozdziałach blogów twoich ;)
    another-world-with-you.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Szkoda, że już kończysz :( Dobrze chociaż, że jest happy end :) Ten rozdział, jak cały blog jest po prostu niesamowity. Masz naprawdę wielki talent :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ech... Szkoda, że to już koniec. Już tęsknię za tą hostorią. No cóż jak to ktoś mądry kiedyś powiedział wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Tak jest i w tym przypadku. Bardzo fajnie zakończyłaś tego bloga, bo teraz tak naprawdę każdy może skończyć tą opowieść tak jak chce.
    Dobrze, że masz jeszcze dwa blogi. Masz przeogromny talent pisarski i szkoda by było gdyby się zmarnował :)
    Pozdrawiam
    Harriet xx



    op- onedirection.blogspot.com
    2op-onedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Aww, idealne zakończenie, idealnego bloga <3 Trochę szkoda mi Zayna i Chanel, a do tego niezbyt lubię otwarte zakończenia, bo STRASZNIE mnie gryzie, co stało się potem, ale i tak... poryczałam się, jak Harry oświadczał się Vivienne! Też chcę *__________* Czytałam epilog jakieś trzy razy z rzędu i nadal nie mogę uwierzyć, że to koniec... mam nadzieję, że niedługo będę mogła przeczytać kolejny blog z twoim opowiadaniem! Pozdrawiam xx

    [only-one-direction.blogspot.com]
    [playthesameoldgame.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  25. O bosz......koooocham ten rozdział :DDD Szkoda mi tylko Chanel, dlaczego Zayn ją tak potraktował :((( No trudno ale również Niall, przecież pół roku możne wytrzymać nie :DD Ale dobra Harry się oświadczył ipp :DD a do tego Lou i Eleanor biorą ślub jeszcze lepiej :)) Nie no normalnie kocham to opowiadanie, a właściwie kochałam :( szkoda że już kończysz, ale twój wybór i tak dużo napisałaś :D Kocham cię i twoje opowiadanie po prostu ;** Teraz czekam na 3 rozdział w nowym :D Pozdrawiam

    Patka ;**

    OdpowiedzUsuń
  26. ale jak to nie kończ proszę ,błagam nie wiem jak mam cię jeszcze prosić żebyś nie kończyła tego bloga ;-( ;-/ jeszcze raz BBBBBBBBŁŁŁŁŁŁŁAAAAAAAGGGGGAAAAAAAMMMMM!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Boski blog. Boski epilog. Całe opowiadanie było i nadal jest świetne. Szkoda, że to już koniec:(. Ale są jeszcze inne opowiadania pisane przez Ciebie równie świetne to mnie pociesza. Koniec tego bloga jest świetny tak jak cały ten blog. Szkoda że to koniec.:(

    OdpowiedzUsuń
  28. piękne jest to opowiadanie, jedno z moich ulubionych.

    ~Alexx

    OdpowiedzUsuń
  29. Niesamowite!! Czytałam twojego bloga praktycznie od początku. Może nie zawsze komentowałam, ale starałam się. :) Szkoda, że kończysz już tego bloga, przyzwyczaiłam się do niego, ale naszczęście prowadzisz jeszcze 2 inne cudowne blogi.
    Monia :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziewczyno uduszę Cię!!! Tylko nie wiem czy z uwielbienia czy z nienawiści... Jak ty możesz go kończyć, ale trudno!!!
    Czytam tego bloga od samego początku i zdąrzyłam się do niego, Ciebie i naszych rozmów (=]) przyzwyczaić, więc bardzo mi smutno, że go kończysz.
    Życzę powodzenia w pozostałych(-m) blogiem.
    Żegnam Cię blogu wspaniały :*:*:*
    Żegnaj Słonce :*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  31. Zajebisty Epilog!
    Szkoda, że kończysz historię Vivienn i Harrego ;(
    Chodź nie będziesz już dodować tu nowych rozdziałów z chęcią będę tu powracać i czytać całą historię od początku.
    Nie muszę Ci pisać, że jesteś wspaniała, bo to już pewnie wiesz. Mam nadzieje, że kiedyś znajdę Twoją książkę na półkach w księgarnia. ;))
    Życzę powodzenia w Twoich pozostałych blogach. ;***
    Trudno jest się rozstać z tą historią ale niestety takie jest życie. Nic nie trwa wiecznie, niestety. ;(
    Kocham i Żegnam ;******
    Oddana czytelniczka
    ~~LULU~~

    OdpowiedzUsuń
  32. Po prostu świetne. ; (. I uroniłam łezkę. Bd tęsknić ale na pewno jeszcze nie raz powrócę aby poczytać od nowa tą wspaniałą historię. Jest to pierwsza "książka" która aż tak mnie wciągnęła. Masz talent.

    OdpowiedzUsuń
  33. Genialny !!!
    Szkoda , że Chanel i Zayn nie są razem .
    Szkoda , że Monica wyjeżdża i zostawia Niall'a.
    Szkoda , że Liam nie ma jeszcze dziewczyny .
    Ale najbardziej mi szkoda , że to już koniec .
    To było jedne z moich ulubionych opowiadań !
    Piszesz cudownie , masz talent - i nie zaprzeczaj ! ;D
    Twoje blogi będę czytać ! Wszystkie !
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  34. Ech... dopiero co historie znalazlam, a juz sie konczy. :( Okej, zycze szczescia i wielkiego naplywu weny w postaciach Natalie i Weroniki ;D

    OdpowiedzUsuń
  35. Ooj, to przez te trzy lata sporo się zmieniło. Nigdy bym nie pomyślała, że Chanel i Zayn nie będą razem, przecież tak do siebie pasowali. Na szczęście przetrwała miłość Vivienne i Harrego i z tego się cieszę, jak również z tego, że napisałaś szczęśliwe zakończenie. ;)
    Szkoda, że to już zakończenie, ale wiadomo - każda historia ma swój koniec!


    http://chasing-down-the-dream.blogspot.com/
    http://one-direction-lifee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  36. Szkoda, że skończyłaś :(
    Dobrze, że z happy endem.

    OdpowiedzUsuń
  37. racja szkoda ze juz koniec blog swietny;)

    OdpowiedzUsuń
  38. oj szkoda.. ale uważam, ze zakończyłaś tą historię bardzo fajnie :D bo skoro nie miałaś weny do pisania tego bloga to nie miałoby sensu a tak mamy fajne szczęśliwe zakończenie co prawda nie dla wszystkich, ale jednak :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Jeśli to prawda że kończysz pisać tego bloga to ja się chyba załamie! Przecierz ten blog jesy genialny a ty masz wielu fanów i tak poprostu chcesz skończyć z pisaniem? Nie rozumiem ludzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tak ogulnie to i tak cię KOCHAM!!!
      http://przypadkionedirection.blogspot.com/

      Usuń
  40. to opowiadanie było fenomenalne ;)) z przyjemnością mi się je czytało ;)
    masz ogromny talent ;)
    ~Eve

    OdpowiedzUsuń
  41. Najlepsze opowiadanie an świecie!! xxxxxxxx

    OdpowiedzUsuń
  42. KOCHAM Twoje opowiadania !!! <333<333 ;***

    OdpowiedzUsuń
  43. Przeczytałam całe i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że jest świetne! Dziewczyno, ty MASZ OGROMNY TALENT! I nie waż mi się tu sprzeciwiać! xx

    OdpowiedzUsuń
  44. Przepraszam, że dopiero teraz komentuję, okropnie mi głupio ;/
    Dobra a co do epilogu to świetny, naprawdę. świetnie piszesz to pewne. No nic dobrze, że zostały mi jeszcze twoje dwa opowiadania :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Świetne !!! Kocham to ! <33
    Szkoda, że już koniec tego opowiadania, bo było zarąbiste !
    Pisz dalej takie wspaniałe historie !
    Kocham Cię ! <3 xd

    OdpowiedzUsuń
  46. Kocham tego bloga :D chciałabym żeby nadal trwał ale to już koniec :D tylko tak w duchu myślę że potem doszło po między nimi do większej namiętności :D nigdy tego co tu przeczytałam nie zaponę ^^ ten blog jest dla mnie numerem jeden i zawsze będzie :D życzę dalszych takich blogów :D

    OdpowiedzUsuń
  47. Koooooooooooooooocham tego bloga *_* szkoda ze tak szybko się skonczyla, ale zabieram się za drugiego ^.^

    OdpowiedzUsuń
  48. Aww. *-* Kocham , kocham , kocham. <3 Nie mogę uwierzyć że to już ostatni.. bd mi brakować Viviene i Harry'ego. :*

    OdpowiedzUsuń
  49. kocham ten blog masz talemt <3 awww :*

    OdpowiedzUsuń
  50. Przeczytałam w dwa dni słońce to było genialne! Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  51. jeju dziewcyno muwie ci że to jest jeden z wspanialszych blogów jakie czytałam a muszę przyznać zę jestem maniaczką blogów sama pisze jednego musze powiedzieć że jeszcze takiego nie czytałam. Po za tym jestem rzeszczę śliwa bo to jest odpowiednie zakończenie jak dlamnie oni są razem i śą szczęśliwi nic niekńczy się źle jest super proszę podaj linka na inne twoje blogi jeśli prowadzisz. KOCHAM CIĘ <3

    OdpowiedzUsuń