sobota, 9 czerwca 2012

Rozdział 11.


VIVIENNE, LISTOPAD

Znudzona przebiegiem całego dnia, po raz kolejny włożyłam łyżeczkę do słoika z nutellą. Odstawiłam słoik na stolik i poprawił swoją koszulkę. Kompletnie nic mi się nie chce, mam totalnego lenia i wydaje mi się, że nic sensownego dzisiaj już nie wymyślę. Siedząca obok mnie Chanel, również zaczyna powoli wysiadać. Przed chwilą obie stwierdziłyśmy, że po czterogodzinnej nauce o układzie kostnym człowieka, większość ludzi przestaje używać półkul mózgowych i zaczyna zachowywać się trochę jak zombie. Odkąd Eleonor wyjechała do Los Angeles, żeby nadal kontynuować rozwijanie swojej kariery jako modelki, atmosfera się trochę zepsuła. Zawsze radosny Louis, ciągle rozmawia z nią przez telefon, prawie z nikim nie rozmawia. Chcielibyśmy chociaż zamienić z nim słowo, ale za każdą próbą dostajemy ogromną lawę niezbyt przyjemnych słów, od rozżalonego fana marchewek. Ciałem jest z nami, ale sercem i myślami ciągle jest przy swojej dziewczynie. Nie mam pojęcia, jak mogłabym do niego dotrzeć.

Razem z Chanel, skupiłyśmy się na nauce. Wszystko, cała nasza przyszłość zależy właśnie od ostatniego roku w szkole. Aktualnie ciągle siedzimy nad książkami i staramy się wszystko w stu procentach ogarnąć. Musiałam zrezygnować, z propozycji kontraktu z jedną ze słynniejszych londyńskich wytwórni płytowych. Postanowiłam, że pójdę na studia na wydziale artystycznym. Głównie, skupię się na wszelkiego rodzaju malowaniu, rysowaniu i szkicowaniu. Chciałabym właśnie z tym wiązać swoją przyszłość. Niestety zawód jest bardzo mało praktyczny, nic nie jest w nim pewne, więc stwierdziłam, że będę jeszcze zdawać na studia medyczne. Kierunek bardzo mnie zaciekawił, można komuś pomóc, zrobić coś dla innych. Idę w ślady ojca, mam tylko trochę inną drogę. Chciałabym pójść na pediatrię, a nie jak on na chirurgię. Nie wydaje mi się, żebym była zdolna znieść operacje, czy widok aż takiej ilości krwi. To chyba nie dla mnie. Decyzja, kosztowała mnie bardzo dużo i jestem przygotowana na monotonne i ciągłe zakuwanie na oba kierunku. W pierwszym roku, pójdę tylko na medycynę. Od drugiego, zacznę jeszcze drugi kierunek. Muszę mieć jakieś zabezpieczenie, w tej chwili muszę zauważyć wszystkie za i przeciw. Moja przyszłość, jakby zależy właśnie od roku szkolnego, który ostatnio zaczęłam.

Wszystko jest mniej więcej normalnie. Nic większego od dłuższego czasu się nie zmienia, może omijając dużą poprawę w stosunku Chanel do innych. Uspokoiła się, można z nią normalnie porozmawiać. Wydaje mi się, że jest to spowodowane faktem, ponownego pójścia do więzienia jej największego wroga. Na reszcie, się od niego uwolniła. Ma spokój, który bardzo często zaburzają jedynie jej randki z Zaynem. Skakanie ze spadochronem, czy innego tego typu rozrywki, dają jej dużo zabawy. Co mnie dziwi, sama nie doważyłabym się na coś takiego. Jestem wdzięczna losowi, że Chanel ma taką osobę jak Zayn. Z każdym dniem wydaje mi się, że oni są dla siebie po prostu stworzeni.

W moim życiu, trochę się pokomplikowało przez ostatnie kilka miesięcy. Rodzice postanowili przeprowadzić się do Francji. Wszyscy wspólnie stwierdziliśmy, że nie ma sensu żebym i ja się przeprowadzała, w ostatnim roku liceum zmieniała szkołę, zostawiała to co tu mam. Dlatego, pozwolili mi tu zostać. Załatwili tam pracę ojcu Chanel, któremu również przyda się trochę ustabilizowanego, samotnego życia. Co wcale nie oznacza, że zapomniał o córce. Rozmawiają praktycznie codziennie, kilka razy się odwiedzali. Mieszkam razem z Chanel. Pomagam jej jak tylko potrafię. Najczęściej, podciągnąć oceny. Zdecydowała się startować na studia o profilu muzycznym, chce po nich uczyć muzyki w szkole. Jak dla mnie, bardzo dobrze zrobiła. Nadaje się na nauczyciela, myślę że mogłaby na nowo obudzić coś w młodszych od niej ludziach. Bardzo jej kibicuję.
Trochę się pozmieniało również w moich stosunkach z Harrym. Jesteśmy razem, ale wszystko wydaje się być absolutnie.. zbyt poważne. Widzę, że oboje coraz bardziej się w to wszystko wkręcamy. Tylko, że jesteśmy jeszcze bardzo młodzi i nie wiadomo, co może stać się jutro. Czuję, jakby to wszystko działo się odrobinę za szybko.

- Mam ochotę pooglądać jakąś głupawą bajkę. Możecie wziąć Calineczkę, czy coś w tym guście- powiedział bardzo poważnym tonem głosu Zayn, bawiąc się włosami swojej dziewczyny. Przewróciłam oczami i pociągnęłam Liama za rękaw, w celu uniknięcia kolejnej porcji życzeń.
- Czy tylko mnie zaczyna dołować ich nastrój?- westchnął chłopak, zamykając za sobą drzwi wyjściowe. Niechętnie, pokręciłam głową dając mu do zrozumienia, że nie jest w tym jedyny- To chyba przez.. Eleonor?- oboje stanęliśmy jak wryci, widząc szatynkę stojącą przed nami. Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie w naszą stronę, w odpowiedzi uzyskując wywrócenie się na chodniku, ze względu na to, że po moim „rzuceniu się na nią” nie utrzymała równowagi.
- Muszę porozmawiać z Louisem- szepnęła, zdenerwowanym tonem głosu. Liam podał nam ręce i obie podniosłyśmy się do pozycji pionowej. Posłałam dziewczynie trochę zatroskane spojrzenie, na które przecząco pokręciła głową i lekko się uśmiechnęła. Wyminęła nas i wolnym krokiem weszła do domu.
- To było dziwne- stwierdziłam, po dłuższej chwili stania w bezruchu. Liam przytaknął mi i pociągnął mnie w stronę furtki. Wzruszyłam ramionami twierdząc, że wyciągnę od niej wszystko później i dorównałam kroku chłopakowi- A tak w ogóle, to byłeś wczoraj u tej swojej kuzynki?
- Byłem. Było.. dobra, to było dziwne. Znaczy moja kuzynka jest w porządku, ale jej chłopak mnie normalnie przeraża. Cóż, rzadko oceniam kogoś kiedy go nie znam, ale.. kurde, wyglądał jakby ostatnio zjadł kota- skrzywił się, kręcąc głową jakby odganiając jakiś obraz. Wybuchnęłam głośnym śmiechem, z dezaprobatą kręcąc głową- Ja nie żartuję! Koleś był totalnie dziwny i miał buty, jakby kogoś nimi przed chwilą zabił. Ja nie mam pojęcia, co ta dziewczyna w nim widzi- ponownie się skrzywił, z grymasem patrząc w moją stronę.
- O cześć. A wy co tu robicie?- przed nami stanął uśmiechnięty Niall, idący pod rękę z jakąś, nie powiem, bardzo ładną blondynką. Co ja mogę poradzić, że wszystkie blondynki są wspaniałe. Chyba za dużo czasu spędzam z Zaynem i Harrym, zaczynam już gadać jak oni.
- Idziemy wypożyczyć płytę z Calineczką- mruknęłam, przewracając oczami. Blondyn wybuchnął śmiechem, na co dziewczyna znacząco odkaszlnęła.
- A no tak, więc to jest Vivienne, a Liama już znasz. Vivienne, to jest Monica- uścisnęłam rękę dziewczyny i spojrzałam na blondyna, który widząc moje spojrzenie na sobie momentalnie się zarumienił. Starałam się stłumić wybuch śmiechu, który miał wielką ochotę pokazać się otoczeniu. Zrozumiałam aluzje, że właśnie jest na randce i mamy mu nie przeszkadzać.
- Chodź Liam, bo nasza księżniczka się zniecierpliwi. To na razie Niall, miło było cię poznać- uśmiechnęłam się w kierunku, trochę skrępowanej dziewczyny i szybszym krokiem ruszyłam przed siebie.


Stanęliśmy w progu salonu, z kilkoma płytami w rękach. Wydaje mi się, że nasz wspaniały i radosny Louis, jakimś cudem powrócił, bo ganiał się z Harrym po całym domu. Na ten widok momentalnie się uśmiechnęłam, jednak mój uśmiech zszedł z mojej twarzy kiedy zauważyłam , że nasza kochana marchewka zapiernicza po całym domu w mojej ukochanej kremowe koszulce. Szybkim ruchem postawiłam na stoliku przyniesione płyty i pędem ruszyłam za biegającym w kółko Louisem.
- Ściągaj to niecnoto!- krzyknęłam za nim, jednak ten widząc moją wkurzoną minę wbiegł do swojego pokoju, zamykając się na klucz- Jak cię dorwę, to ci nogi z dupy powyrywam, obiecuję- rzuciłam na odchodne, kierując się na dół. Zaraz po mnie zszedł Louis, patrzący na mnie niewinnym wzrokiem. Skrzyżowałam ręce i usiadłam na kolanach swojego chłopaka, co chwilę patrząc w stronę Louisa wkurzonym spojrzeniem.
- Bez owijania w bawełnę, jestem w ciąży- bezwzględną ciszę przerwał ciszy głos Eleonor, która po wypowiedzeniu tych słów jedynie mocniej wtuliła się w chłopaka. Miny wszystkich, z wyjątkiem pary, przypominała zaskoczonego manata. Nikt się nie odzywał, tylko patrzył w ich stronę.
- Chcę być chrzestną- stwierdziłam po chwili, wymownie patrząc na szatynkę. Dziewczyna wybuchnęła śmiechem i szeroko się uśmiechając, patrzyła w moją stronę.
- Harry to takie ładne imię- podrzucił mój chłopak, poruszając brwiami. Wszyscy błyskawicznie wybuchnęli śmiechem, na co obrażony loczek odwrócił głowę w stronę, gdzie nikogo nie było. Przewrócił oczami i walnęłam go w ramię, na co ten tylko wystawił mi język i przyjął oburzony wyraz twarzy. Widząc jego minę, ponownie wybuchnęłam głośnym śmiechem. Rozdrażniony chłopak, zrzucił mnie ze swoich kolan po czym wstał i przerzucił sobie przez ramię. Miałam zamiar powiedzieć coś sensownego, żeby dał mi święty spokój, ale na moje nieszczęście nie mogłam wydobyć z siebie ani jednego słowa. Wszedł do swojego pokoju, zamknął drzwi na klucz i postawił mnie na łóżku- A teraz mnie ładnie przeproś- powiedział, robiąc z ust dzióbek. Trochę uspokojona, jednak nadal roześmiana, spojrzałam na chłopaka- Ale to już- rozkazał, otwierając oko. Zaśmiałam się i przysunęłam się do niego. Dałam mu całusa w kącik ust i szybko się odsunęłam, nie dając mu szansy mnie złapać- Lubisz się ze mną drażnić?
- Kocham- odpowiedziałam, na co chłopak przyciągnął mnie do siebie za biodra.


MONICA

- Nie wiem czego ty się boisz. Przecież chłopaków już poznałaś, poza tym dziewczyny cię nie zjedzą. Są w porządku- spojrzałam na niego przewracając oczami i nic nie odpowiadając, wbiłam wzrok w przestrzeń przed sobą- Spotkamy się już od dłuższego czasu, naprawdę bardzo cię lubię. Poza tym, bardzo dobrze o tym wiesz. Nie chcę ukrywać tego, że jesteś dla mnie ważna przed przyjaciółmi.
- Twoje fanki pożrą mnie żywcem- mruknęłam, przewracając oczami- Myślisz, że to się w ogóle uda? Niall, ja ci tłumaczyłam, że to nie ma sensu. Ty jesteś gwiazdą, a ja? Ja jestem zwyczajna. Myślisz, że oni to wszystko tak po prostu zaakceptują?
- I o to cały czas ci chodzi? Zaczęłaś mnie ostatnio odrzucać, bałem się że zrobiłem coś nie tak. Przecież mogłaś mi powiedzieć od razu o co chodzi. Zależy mi na utrzymaniu naszych dobrych relacji. Nie raz o tym rozmawialiśmy. Myślałem, że po prostu nie chcesz ze mną być, bo nic do mnie nie czujesz. Teraz widzę, że chodzi o coś innego. Popatrz na przykład na Harrego i Vivienne. Jej tez nikt nie znał, była w podobnej sytuacji do twojej, a teraz jest szczęśliwa.
- Najwidoczniej jest odważniejsza niż ja. Nigdy nie powiedziałam, że jesteś mi obojętny. Jesteś dla mnie ważny, ale ja nienawidzę być w centrum uwagi. I tak już ostatnio widziałam siebie w internecie, a te wszystkie komentarze.. Ja chyba tego nie wytrzymam. Postaraj się mnie zrozumieć.
- Czyli co, tak po prostu mamy to skończyć? W tej chwili? Jeśli właśnie tego chcesz, to w porządku. Co nie zmienia faktu, że jesteś jedną z najważniejszych osób w moim życiu.
- Nie wiem czy chcę to kończyć, w tej chwili nie jestem pewna niczego. Po prostu się boję. To zwyczajny strach, tylko tyle- blondyn nic więcej nie mówiąc, pociągnął mnie za rękę w swoją stronę i mocno przytulił do siebie.
- Ja wiem jedno, nie chcę tego kończyć. Chciałbym być z tobą. Jeśli to wszystko.. moja sława jest dla ciebie problemem, mogę mówić że jesteś moja przyjaciółką. Nie lubię kłamać, ale dla ciebie.. Daj nam szansę.
_____________________________________________________________
Nie będę się rozpisywać. Powiem jedynie tyle, że kolejny rozdział będzie zarazem ostatnim rozdziałem, który ukaże się na tym blogu. Powinnam go dodać za tydzień, nie będę miała szybciej czasu. 

Dziękuję za wszystkie wejścia, obserwatorów i komentarze. Jesteście najlepsi <3


PRZYPOMINAM, O TYM ŻE MOŻECIE GŁOSOWAĆ NA MOJE OPOWIADANIE W KATEGORII OPOWIADANIE MIESIĄCA NA TEJ STRONIE. JESZCZE RAZ BARDZO DZIĘKUJĘ, ZA TAKIE WYRÓŻNIENIE. 

17 komentarzy:

  1. Coooo?
    To jednak koniec?
    Nie będę ryczeć!
    No nic czekam na kolejny z niecierpliwością i mam nadzieję że pojawi sie jak najszybciej :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie kończ tego bloga, on jest zajebisty!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Błagam nie kończ tego opowiadania !!!!
    :<
    Rozdział świetny, jak zwykle . Ale smutno mi, że tak szybko już kończysz ; C

    OdpowiedzUsuń
  4. Następny ostatnim?! Szkoda.; c Już się przyzwyczaiłam, że tu piszesz, bardzo polubiłam Vivienne i szkoda, że to będzie koniec jej przygód, ale rozumiem.. Przecież nie można tego ciągnąc w nieskończoność.. Więcej powiem pod tym ostatnim rozdziałem.
    Co do tego odcinka, to jak zwykle jest rewelacyjny.. Nawet nie chce przewidywać jak się skończy to wszytko, ta cała historia, bo po pierwsze i tak nie zgadnę, a po drugie wole mieć niespodziankę..; ))
    Czekam na ten ostatni z zapartym tchem..
    Pozdrawiam gorąco.!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ej o co wam chodzi ?Laska pisała że nie ma pomysłu na to opowiadanie, to i tak chyba cud że jest tak długi biorąc pod uwagę wcześniejsze opowiadanie na onecie. Ale szkoda że je kończysz, gdyż niesamowicie piszesz;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten komenatarz, cieszę się że mnie rozumiesz. I to racja, moje pierwsze opowiadanie o 1D miało tylko 15 rozdziałów, więc szok że tutaj tak długo wytrzymałam. : D

      Usuń
  6. Piękne :D Eleanor w ciąży, no no . :D Ciekawa jestem imienia dzidziusia... :D Kocham ten rozdział, jest taki .. Inny, fajny. :) Chyba jeden z moich ulubionych . :)) Szkoda, że będzie następny ostatnim ... :( Będę w żałobie . :[ Eh, trudno, kota nie zjesz, trzeba się z tym pogodzić. :** ciekawa jestem zakończenia, a to bardzo . ! Zapraszam też do mnie na 22 rozdział. :) pozdro . :)

    OdpowiedzUsuń
  7. szkoda ze to już koniec powoli :(
    + ciesze sie ze elanor jest w ciąży :) jestem ciekawa czy będzie chłopeic czy dziewczynka :)
    boskie *_*
    zapraszam do mnie gdzie przed chwilą ukazał się 29 rodział
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. szkoda,że już kończysz..mam nadzieję,że zakończenie będzie szczęśliwe:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowny ;**
    Eleanor w ciąży :D
    ' Co ja mogę poradzić, że wszystkie blondynki są wspaniałe. '- Bardzo dziękuję za komplement ;P
    Niall ma dziewczynę ^^ Mam nadzieję , że będą razem :)
    To już koniec ? :(
    No szkoda , ale rozumiem .
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że jeszcze zostały dwa twoje blogi, bo naprawdę lubię czytać opowiadania w twoim wydaniu :)
    "Miny wszystkich, z wyjątkiem pary, przypominała zaskoczonego manata" x) uwielbiam to zdanie.
    Fajnie, że Niall znalazł sobie kogoś, ale mam nadzieję, że ona go nie zostawi.
    Czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że już kończysz tego bloga, bo jest jednym z moich ulubionych, ale rozumiem cię. W końcu i tak długo już tego bloga prowadzisz, że pomysły na niego ci się już mogły wyczerpać. Eleanor w ciąży, ale się cieszę. :D Na pewno będą razem z Louisem wspaniałymi rodzicami. Cieszę się, że Niall znalazł sobie w końcu dziewczynę. Mam nadzieję, że Monica będzie dla niego idealną dziewczyną. Czekam na kolejny rozdział i mam nadzieję, że zakończysz tego bloga szczęśliwie.
    Monia :D

    OdpowiedzUsuń
  12. O nieeeee :(( To straszne :( Ale nie rozdział jest i tak świetny, bo w końcu ty go pisałaś xD ale jak przeczytałam że Eleanor jest w ciąży to dosłownie takie oczy: O.O. Haha świetnie cieszę cię że są razem szczęśliwi, chociaż szkoda mi że już go musisz kończyć :(( No trudno będę musiała się z tym pogodzić czytając twojego trzeciego bloga xD Nie ale tamten też się zapowiada na świetny. Kocham twoje blogi i czekam na dłuuuuuuuugi ostatni ;**

    OdpowiedzUsuń
  13. po pierwsze nie zgadzam sie z twierdzeniem iż nastepny bd ostatnim .. a po drugie wiedzialam ze Eleonor jest w ciąży xd. fajny rozdział : ***

    OdpowiedzUsuń
  14. Nowy rozdział na http://messing-with-my-head.blogspot.com zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam to opowiadanie w dwa dni ! przepraszam, ze nie komentowałam każdego rozdziału ale jak najszybciej chciałam czytać dalej :D
    powiem, że masz talent do pisania. no nie powiem, że nie :D
    na początku trochę wkurzała mnie fabuła i ze bylo tak mało Zayn'a ale wynagrodziłaś mi to :D
    jest świetne naprawdę ! i jestem ciekawa czy serio zakończysz opowiadanie czy znowu jakaś mobilizacja XD

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham <3
    :*********

    OdpowiedzUsuń