środa, 6 czerwca 2012

Rozdział 10.


NAOMI

Wychodząc z salonu fryzjerskiego, od razu skierowałam się do swojego ulubionego sklepu. Na odstresowanie, musiałam kupić sobie jakąś sukienkę. Albo buty. Najlepiej to i to. Kilkanaście par. Nie, żebym była jakoś specjalnie uzależniona, ale nic nie potrafi mnie tak odstresować jak zakupy. Na całe szczęście, moi kochani rodzice dają mi tak ogromne kieszonkowe, że spokojnie mogłabym zafundować połowie Londynu buty prosto z Paryża. Jeśli myślą, że tym zyskają moją miłość, to muszę ich niestety zawieźć. Ogromnie się mylą. Gdyby nie fakt, że wszystko kręci się wokół mojego starszego brata, to może i jeszcze bym to jakoś przetrwała. Niestety, mój najwspanialszy i idealny braciszek, któremu nie dorastam nawet do pięt, jest zawsze najważniejszy. Nie liczy się to, że w każdym stopniu, chciałabym zwrócić na siebie uwagę, że się staram, słucham się, nie sprawiam problemów. Mimo to, mój brat, który dość często ma zatargi z policją zawsze stoi wyżej niż ja. Tylko on jest ważny, tylko jego osiągnięcia sportowe są ważne. Bo co to takiego, że ich córka była zwolniona ze wszystkich możliwych testów gimnazjalnych, że wygrała mnóstwo olimpiad, skoro jest kiepska w sporcie. Bo przecież to jest najważniejsze. Mama, która prowadzi zajęcia w Akadami Wychowania Fizycznego, ojciec, który jest terenem znanej londyńskiej drużyny siatkarskiej. Oczywiście, moje wszystkie wygrane i wyróżnienia, są nieważne. Jak zawsze.

- Monica? Miałaś być dzisiaj bardzo zajęta. Ładna fryzura- zdezorientowana podniosłam głowę w stronę dobiegającego dźwięku. Nie wszystko dochodziło do mnie w stu procentach, słyszałam co drugie słowo, które wlatywało jednym uchem, a wydostawało się z mojej głowy drugim.
- Byłam zajęta, ale już nie jestem- sprostowałam, kręcąc kubkiem z shakiem. Niall zmarszczył brwi i przysiadł się obok mnie, przysuwając sobie krzesło. Spojrzał na mnie spod byka, czekając aż mu coś powiem- Jestem zmęczona- w głowie skarciłam się za smętny wyraz twarzy, do razu wciskając na swoją twarz tradycyjny uśmiech. Chyba go przekonałam, bo ze zrozumieniem skinął głową i zajął się swoim shakiem.
- Co porabiałaś cały dzień, że nie mogłaś odpisać na mojego smsa?- podniosłam głowę i spojrzałam w jego stronę.
- Cóż.. ogólnie to szwendałam się po całym centrum handlowym i wydawałam pieniądze rodziców na nie potrzebne mi bzdety- odpowiedziałam, zgodnie z prawdą obojętnie wzruszając ramionami. Chłopak pokiwał głową ze śmiechem- A ty co tu robisz? Miałeś mieć jakąś próbę, czy coś tam.
- Miałem, ale Harry postanowił zabrać swoją dziewczynę na romantyczny wyjazd do jego rodziny. Nawet dobrze, mamy cały weekend święty spokój. Co powiesz na kino?- zaśmiałam się, starając się w pełni przeanalizować każde słowo. Czasem wydaje mi się, że rozmowy z płcią przeciwną są trudniejsze niż fizyka kwantowa.
- Możemy się przejść. Ale ja wybieram film. Te krwawe i nudne opowieści o jedzącym mózgi niewinnych ludzi zombie, zdecydowanie nie są w moim stylu- przewróciłam oczami i podniosłam się z miejsca.
- Miało puentę- obronił się blondyn, kiedy kierowaliśmy się w stronę wyjścia z budynku.
- Jaką? Nie pokazuj zombie, że się go boisz bo zje ci mózg?


LIAM

- Zayn uspokój się, albo zabiorę ci twoje lusterko. Louis, jak nie przestaniesz tańczyć, to wyrzucę przez okno wszystkie twoje marchewki. Eleonor, proszę cię, uspokój się i nie drzyj się na moją dziewczynę. Natalie, wiesz jak bardzo cie kocham, ale oddaj Eleonor jej lokówkę. Moglibyście się wszyscy przymknąć?- jęknąłem, starając się skupić na prze-ciekawej gazecie, która mówiąc szczerze, strasznie mnie nudziła. Jakoś niezbyt poruszają mnie porywające artykuły na temat, dlaczego jakaś tam dziewczyna, powiedziała komuś tam, że jest debilem. Naprawdę, jakby nie mieli o czym pisać.
- Moje marchewki?- pisnął Lou i pędem pobiegł do kuchni. Zayn nie przestawał krążyć w kółko po całym domu, nawet nie chcąc powiedzieć nam o co tak naprawdę chodzi. Z tego co zdołałem wyłapać, nie wie gdzie ma pójść na randkę z Chanel. Tak w ogóle, to od kiedy oni na randki chodzą? Z tego co pamiętam, brązowowłosa unikała tego tematu jak ognia. Poza tym, jak z nią ostatnio rozmawiałem, to zauważyłem, że strasznie źle czuje się z faktem swojej przeszłości. Chciałem z nią jakoś o tym na spokojnie porozmawiać, ale kiedy mam taki zamiar przeszkadza nam Zayn, potem drąc się na mnie, że podrywam mu dziewczynę, która w ogóle z nim wtedy nie była. Ja z nimi wszystkimi zwariuję. Jedynym moim marzeniem, jest powrót Harrego i Vivienne. Bez nich średnio wychodzi mi zapanowanie nad całą ekipą.
- Kto mi zabrał moje ukochane, niebieskie lusterko?! No! Przyznać się! Ja tu mam randkę, a bez tego lusterka będę wyglądał jak kot w czasie rozkładu! Czy wy myślicie czasem o moich włosach?! No ja was proszę- ponownie zajęczał Mulat, wracając do nerwowego poszukiwania zgubionego przedmiotu. Westchnąłem ciężko i zrezygnowany, ruszyłem na pomoc fryzurze przyjaciela. Spokojnym krokiem wszedłem do pokoju Zayna, wyciągnąłem z górnej szafki jego ulubione niebieskie lusterko i wyciągnąłem rękę, z owym lusterkiem w jego kierunku. Chłopak aż pisnął z radości, nawet w myślach tego nie skomentuję. Uradowany pocałował mnie w policzek i zniknął za drzwiami łazienki. Przejechałem rękawem po swoim policzku, w celu starcia ze swojej twarzy śliny chłopaka, co swoją drogą było dość ohydne.
- Liam, gdzie jet mój lewy but?- tym razem mój wstępny spokój zakłócił Louis, chodzący na czworaka po salonie. Ręką wskazałem na zgubioną rzecz pod stołem, wracając do oglądania strasznie nudnej komedii w telewizji. Chłopak z uradowanym wyrazem twarzy, tryumfalnie podniósł znaleziony but do góry i jednocześnie zakładając go, wziął kluczyki od samochodu i skierował się za sylwetką swojej dziewczyny.
- Na razie! Do.. jak wrócę to będę- zniknął również zdenerwowany Zayn, ledwo ogarniający z której strony jest klamka. Pokręciłem głową, szukając pilota.
- W końcu trochę spokoju- obok mnie, rozwaliła się dziewczyna przymykając oczy. Zaśmiałem się i przyciągnąłem ją bliżej siebie, całując ją w głowę- Obstawiam, że Zayn dzisiaj nie wróci.
- Chanel go wygoni- stwierdziłem, śmiejąc się.
- To zakład?- spytała dziewczyna z cwaniackim uśmiechem. Uścisnąłem jej dłoń i mocno do siebie przytuliłem- Jak wygram, masz mi napisać czterostronicowy list miłosny- powiedziała z cwanym uśmiechem.
- Od razu mogę ci go napisać- szepnąłem dziewczynie do ucha. Zaśmiała się pod nosem i położyła głowę na moim ramieniu.


ELEONOR

- Mieliśmy iść na ten nowy film z Robertem Pattinsonem, a nie na jakąś bajkę o księżniczkach i jednorożcach- szepnęłam w stronę chłopaka, który zafascynowany oglądał wyświetlaną bajkę.
- Żebyś gapiła się jak z obrazek, na tego całego Jamesa Lance'a, który twoim zdaniem jest strasznie przystojny? Nie, dziękuję- zrezygnowana przewróciłam oczami i zabrałam swojemu chłopakowi opakowanie z popcornem. Zrezygnowana wyciągnęłam telefon i napisałam smsa do Vivienne, która nie odzywała się do mnie od wczoraj. Normalnie zniewaga.

Eleonor : „ Co tam u ciebie?”
Vivienne : „ Nic ciekawego. Ogólnie, to znęcam się nad śpiącym Haroldem. Chyba mnie zabije, jak się obudzi. Omijając fakt, że ma na twarzy wypisane I LOVE VIVIENNE, albo I LOVE GEMMA to wszystko jest cacy i nic mu nie zrobiłam. A co u ciebie?”
Eleonor : „ A nic nowego. Siedzę i oglądam jakąś bajkę o księżniczkach, bo mój chłopak jest zazdrosny i tego przystojnego aktora, który gra w Uwodzicielu.”
Vivienne : „ James Lancelot? Czy jak mu szło. Nie ważne, ale masz rację. Jest przystojny, tylko trochę stary. Nawet bardzo stary. Nie ogarniam, powinnam chyba iść spać.”
Eleonor : „ Tak, słońce. Lanselot od razu. JAMES LANCE. Kobieto, to takie wspaniałe imię jest! Ale skończę, bo jak mój chłopak wyczai, to mnie chyba zje.”
Vivienne : „ Nasz paskowaty kolega zazdrosny? Cóż się dzieje. Zagroź mu zjedzeniem marchewek. Albo wysłaniem na Antarktydę, gdzie ich w ogóle nie ma. W sumie, kiedyś na niego działało. Kończę, Harry się budzi. Muszę nagrać jego minę. Odezwę się później i powodzenia.”
Eleonor : „ Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć. Wyślij mi później jego wspaniałą minę.”


ZAYN

Stanąłem przed drzwiami i nacisnąłem dzwonek. Mogłem usłyszeć dźwięk dzwonka i szybkie kroki we wnętrzu domu, niecałą minutę później drzwi się otworzyły a w nich stanęła uśmiechnięta od ucha do ucha Chanel.
- Mam nadzieję, że nie przesadziłeś- zwróciła się w moją stronę, zamykając za sobą drzwi.
- Obiecałem, że będzie normalnie. Na drugiej randce, możesz spodziewać się czegoś bardziej kreatywnego- dziewczyna zaśmiała się, zapięła zamek w swojej bluzie i stanęła przede mną. Pociągnąłem ją za rękę w stronę samochodu, który zaparkowany był niedaleko jej domu.

- Już na pierwszej randce zaciągasz mnie do lasu?- spytała, wybuchając donośnym śmiechem. Odwróciłem się w jej kierunku, na co dziewczyna wystawiła mi język, znacząco patrząc w moją stronę.
- Chodź, nie gadaj- złapałem koniec jej brązowe bluzy, przyciągając ją do siebie. Dziewczyna wykorzystując sytuację, chwyciła obie moje ręce, wpatrując się w moje oczy.
- A buzi dostanę?- spytała zalotnie, przysuwając się bliżej. Zaśmiałem się i pociągnąłem ją w swoją stronę.


VIVIENNE

- Czy to wszystko z mojej twarzy się zmyje?- krzyknął mój chłopak z łazienki, w której siedział od ponad pół godziny. Przybiłyśmy piątkę z Gemmą, na co mama rodzeństwa spojrzała na nas bardzo podejrzliwym spojrzeniem. Wymieniłyśmy spojrzenia, razem z siostrą mojego chłopaka i jak na zawołanie wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem. Chyba ich mama niezbyt wiedziała o co nam chodzi, tylko dziwnie patrzyła w naszym kierunku, marszcząc brwi- Vivienne, słońce, chodź na chwilę!- zaciekawiona uniosłam brew ku górze i z westchnieniem, udałam się w stronę schodów prowadzących na górę. Gemma mówiła, że ten mazak się zmyje. Jak mnie wrobiła, to ja już walnę jej kazanie.
- Słucham cię- westchnęłam, opierając się o framugę drzwi. Chłopak spojrzał w moją stronę, po czym przeniósł wzrok na swoje odbicie w lustro, od razu wbijając wzrok we mnie. Przekręciłam oczami i podeszłam do niego. Usiadłam na szafce, obok lusterka i pociągnęłam chłopaka w swoją stronę. Po niecałych dwóch minutach, wszystkie rysunku i bóg wie co jeszcze, zniknęło z jego twarzy- I o co tyle krzyku?- spytałam, wrzucając wacik do kosza na śmieci. W odpowiedzi, uzyskałam wymowne wzruszenie ramionami. Chłopak, zablokował wszystkie moje ruchy, łapiąc moje ręce i opierając mnie o ścianę. Usilnie wpatrywał się w moje oczy, przysunął się do mnie.
- O, chyba przeszkodziłam- w drzwiach, stanęła pani Styles, patrząc przepraszającym wzrokiem w stronę swojego syna. Ten ruchem ręki wskazał, żeby wyszła, za co oberwał ode mnie w ramię- Spokojnie Vivienne, on tak zawsze. Przyszłam tylko i wyłącznie po to, żeby wam powiedzieć, że wychodzimy dzisiaj na bankiet, a Gemma idzie ze swoim chłopakiem razem z nami. Uściślając, nie spieszy mi się do roli babci, więc prosiłabym o jakby to powiedzieć, spokojna noc. Plus, chciałabym zobaczyć dom w całości- powiedziała, krzyżując ręce i patrząc prosto na mojego chłopaka.
- Czy ja o czymś nie wiem?- zaśmiałam się, widząc zmieszaną minę Harrego. On, jedynie wzruszył ramionami i wymownie spojrzał na swoją mamę, która posłała mu niewinne spojrzenie.
- No to wszystko, kontynuujcie. Tylko bez numerów- przewróciła oczami i wyszła z łazienki, zamykając za sobą drzwi. Harry odwrócił się do mnie z zadziornym uśmiechem. Odepchnęłam go od siebie, wystawiłam mu język i zeskoczyłam z szafki.
- I tak mnie kochasz- chłopak objął mnie od tyłu i pocałował w szyję. Lekko odwróciłam głowę do tyłu i przysunęłam swoją twarz do jego. Złapałam jego rękę i pocałowałam chłopaka prosto w usta. Położył ręce na moim brzuchu, po czym zwinnie odwrócił mnie przodem do siebie, nie przerywając pocałunku.


LIAM

Przetarłem oczy i rozejrzałem się dookoła. Spojrzałem na zegar, który wskazywał dokładnie drugą w nocy. Głośno ziewnąłem i postanowiłem pójść do kuchni, coś zjeść. Stanąłem przed lodówką i nie przestając ziewać, zacząłem w niej czegoś szukać. Sam nie wiedziałem czego, ale jakbym to zobaczył, to na pewno bym sobie to uświadomił. Trochę nieprzytomny, przeniosłem wzrok na widok za oknem, który momentalnie zmienił cały mój wyraz twarzy. Przed domem, zauważyłem SWOJĄ dziewczynę, w objęciach jakiegoś innego chłopaka. Wyglądał na sporo starszego od niej. Z hukiem zamknąłem lodówkę i skierowałem się w stronę drzwi wyjściowych. Lekko je uchyliłem, nie chcąc żeby dziewczyna mnie zauważyła.
- Do zobaczenia kochanie- zwróciła się do chłopaka, a w zasadzie mężczyzny. Nie wyglądało to, jak zwyczajne przyjacielskie stosunki. Ewidentnie łączyło ich coś więcej. Dziewczyna, w odpowiedzi z flirciarski uśmiechem przysunęła się do niego i namiętnie go pocałowała. Z kamienną miną wpatrywałem się w obraz widoczny przez szparę w uchylonych drzwiach, chcąc jakby wszystko przekalkulować. Drzwi wejściowe otworzyły się na oścież, a w nich stanęła niczego nie spodziewająca się Natalie. Widząc mnie, momentalnie się zarumieniła i spuściła wzrok na podłogę- Liam, to wcale nie tak..
- Jak myślę, tak? To jest dokładnie tak, jak myślę. Chyba powinniśmy z tym skończyć. Nie wydaje mi się, żeby to miało jeszcze jakikolwiek sens, skoro już znalazłaś swoją trzecią połówkę, bo ponoć druga byłem ja, ale jak widać się myliłem- nie odrywałem wzroku od dziewczyny, która stała w bezruchu nawet nie patrząc w moim kierunku.
- Nie chcę tego kończyć. To.. sama nie wiem, kocham was obu. Najpierw byłeś ty, zaraz potem on.. Ja, pogubiłam się w tym wszystkim.
- Był drugi? Wychodzi na to, że mnie nie kochasz. Gdybyś mnie kochała, na pewno nie zwróciłabyś uwagi na kogoś innego. To koniec, tak będzie lepiej- starałem się brzmieć przekonująco, co mam nadzieję, że mi wyszło. Nie chciałem jej zranić. Ale jeśli kogoś kochasz, to daj mu wolność. Jeśli on też cię kocha, to wróci. Nie mam zamiaru jej do niczego zmuszać. Sam, zaczynałem dziwnie się czuć w tym związku. To było takie.. zaczynało być zwyczajną monotonią, bez „tego czegoś” co jest bardzo ważne w związku. Trudne decyzje, też trzeba czasem podjąć. Niestety, ale to jest jedną z ważniejszych części ludzkiego życia. Widziałem, że zaczynało ją to wszystko trochę męczyć. Mnie chyba też.
_______________________________________________________________
Czesia. <3 
Więc tak, następny rozdział postaram się dodać w najbliższy weekend. A następny, najprawdopodobniej będzie dopiero za tydzień. Od 12 do 14 mam wycieczkę i nie będę miała dostępu do komputera. Poza tym nad jeziorem stosunkowo trudno o zasię. Zresztą muszę się trochę sama ogarnąć i wyciszyć, bo mam ostatnio problemy prywatne. Stąd może też trochę smutniejsze, nudniejsze i bardziej monotonne rozdziały.
Do końca czerwca, najprawdopodobniej zakończę tego bloga. W sumie, to już w środku czerwca mam zamiar go skończyć.

PRZYPOMINAM, O TYM ŻE MOŻECIE GŁOSOWAĆ NA MOJE OPOWIADANIE W KATEGORII OPOWIADANIE MIESIĄCA NA TEJ STRONIE. JESZCZE RAZ BARDZO DZIĘKUJĘ, ZA TAKIE WYRÓŻNIENIE. 

PO RAZ KOLEJNY WYZNAJĘ WAM MIŁOŚĆ. JESTEŚCIE NAJWSPANIALSI, TYLKO DZIĘKI WAM TEN BLOG POWSTAŁ I ISTNIEJE NADAL.


Dziękuję, za tak liczne wejścia i komentarze <3


Jeśli chcesz być informowana o nowych rozdział, napisz na moje GG: 23799456.

12 komentarzy:

  1. Superacki ♥♥ Wpadnij do mnie:
    http://there-is-only-onedirection.blogspot.be/

    OdpowiedzUsuń
  2. mega *_*
    zapraszam na mojego bloga gdzie własnie pojawił sie 28 rozdział :)
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej . Uwielbiam to jak piszesz ♥♥♥
    Zapraszam do mnie : the-world-of-my-lifee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. super rozdział! pisz dalej koniecznie !!
    a jak masz chwilę wpadnij do mnie i powiedz co sądzisz o nim :
    another-world-with-you.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział!
    Już nie mogę się doczekać następnego, mam nadzieję że opojawi sie jak najszybciej!

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny rozdział:) zwłaszcza, gdy Liam stara się zapanować nad wszystkimi:P Nie kończ jeszcze bloga:) Czekam na Harrego i Vivienne:)
    Pozdrawiam, invisible;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Harry i Vivienne jak zwykle genialni, choć właśnie zaczęłam się zastanawiać jak on z nią wytrzymuje skoro ona przyprawia go o takie ''niespodzianki'' no ale to właśnie MIŁOŚĆ :D

    Szkoda mi Liama, kolejna porażka :< Może ten chłopak zazna w końcu trochę szczęścia, bo jak narazie każda dziewczyna go zdradza. BIEDAK :<

    Ogólnie co do rozdziału to jest spoko, choć trochę zaczęłaś się powtarzać, więc może czytaj parę razy więcej zanim dodasz. Oczywiście cie pisze ci tego aby cie urazić ani nic, tylko taka rada ! ;)

    second-chance-to-life.blogspot.com
    van-ill-op.blogspot.com

    [zapraszam]

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialny rozdział ;**
    Vivienne i Gemma :P Biedny Harry :D
    Zayn i te ataki , o zgubione lusterko :)
    Lou i zgubiony but ;-)
    A Daddy nad wszystkim panuje :>
    Strasznie żal mi Liam'a ;(
    Kolejna dziewczyna go zdradziła ...
    Niech oni zakończą ten związek i niech on w końcu pozna jakąś wspaniałą dziewczynę , która go nie zdradzi !
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Boskie ! Szkoda, że Liama los tak się potoczył . :( Może jeszcze zdąży poznać miłość życia, zanim skończy się opowiadanie ? Może . Zagłosowałam na Twoje opowiadanie. :)czekam na nn i szkoda, że to już będzie koniec .. :( :*

    OdpowiedzUsuń
  10. co tu dużo pisać świetny blog ,świetny rozdział;)

    OdpowiedzUsuń
  11. strasznie mi się podoba całe to opowiadanie.fabuła jest naprawde fantastyczna!mam nadzieje,ze w następnym rozdziale będzie więcej Harry'ego i Vivienne!

    OdpowiedzUsuń
  12. Harry i Viv są niesamowici, uwielbiam ich. Ciekawe, jak się Zayn'a i Chanel randka potoczy. Biedny Liam :( Mam nadzieję, że wreszcie znajdzie sobie kogoś, z kim będzie szczęśliwy.
    Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń