sobota, 26 maja 2012

Rozdział 7.


CHANEL, MIESIĄC PÓŹNIEJ

Zamiast delikatnie podnieść swój tyłek z mojego wygodnego łóżeczka w momencie, w którym będzie mi się chciało to zrobić, byłam zmuszona brutalnie spaść na podłogę. A z jakiegoś to powodu? Blondynka, o imieniu Vivienne, postanowiła zrobić mi wspaniałą poranną pobudkę o godzinie szóstej rano. Gdyby wzrok mógł zabijać, mogłabym przyrzec że na pierwszy ogień poszłaby złowieszcza strona mojej przyjaciółki. Z ogromnym westchnieniem, spojrzałam w swoje odbicie w lustrze. Na moje nieszczęście nie mogłam zasłonić ogromnego siniaka na moim prawym policzku, który niemiłosiernie rzucał się w oczy. Byłam świadoma, że przeszłość do mnie wróci, odbije się na teraźniejszości. Miałam nadzieję, że będę miała trochę swobody, której niestety nie dostałam. Nakładając kolejną warstwę pudru, mogę ewidentnie stwierdzić, że niedługo będę uznawana Plastic miss bieżącego roku. Nic innego zrobić nie mogłam.

- Powinnaś pójść z tym na policję- stwierdziła blondynka, kręcąc kubkiem z wodą mineralną. Po raz kolejny pokręciłam przecząco głową, dając jej do zrozumienia że to jeszcze bardziej mnie pogrąży. Bałam się myśleć o kolejnych minutach swojego życia, każda nowa chwila dawała mi znać o fakcie, co może stać się za chwilę. Nawet bałam się o tym myśleć- Nie rozumiesz, że oni mogą coś zrobić chłopakom? To, że ich unikasz wcale nie oznacza, że są bezpieczni. Chanel, oni się o ciebie martwią. Widzą, że coś jest nie tak. Cholera jasna, przestań myśleć tylko swoimi ograniczonymi półkulami, bo wiem co teraz przeżywasz!
- Unikam ich, żeby nic im nie zrobili. Dobrze wiesz, że nawet ciebie nie powinno tutaj być, Vivienne. Powiedziałam ci wszystko, nie pominęłam nic. Powinnaś zostawić mnie z tym samą. Sama z nimi zadarłam, mogłam od samego początku myśleć.
- Nie mam zamiaru cię z tym zostawiać, tylko i tak sądzę że powinnaś o wszystkim powiedzieć chłopakom, Eleonor i Natalie. Oni się boją. Gdybyś widziała Zayna.. kiedy powiedziałam mu, że postanowiłaś wyjechać. Nawet nie wiesz jak przykro jest mi go okłamywać, nie mogę na niego patrzeć. Jemu na tobie zależy, nie powinnaś go okłamywać. Zrozum, że nam wszystkim zależy. Pomożemy ci z tego wyjść, tylko musisz dać nam szansę. Ja ją dostałam, ale reszta? Oni też chcieliby być z tobą w takich sytuacjach. Chanel, on cię kocha- zajęła miejsce tuż obok mnie, siadając na blacie stołu. Nie wiedziałam co mam jej odpowiedzieć. Że też go kocham? A co to ma teraz do rzeczy? Jeśli go kocham to dobrze robię zapewniając mu bezpieczeństwo. Przy mnie by tego nie miał, nie chcę ich narażać- Wiem, że ty też go kochasz. Możesz się do tego nie przyznawać, ale on od kilku tygodni sądzi, że jesteś na innym kontynencie.
- Nie porozmawiam z nimi- ucięłam w połowie zdania. Bałam się tej rozmowy i chciałam ją jak najdalej odwlec. Nawet prawda teraz mnie nie uratuje- Nie mogę ich narażać.
- Tak mnie wkurzasz, że ja już normalnie nie wytrzymuję! Pomyśl o nich! Chociaż o Zaynie! Dziewczyno, on cie kocha a nawet nie może z tobą porozmawiać. Przez te kilka tygodni, wyszedł ze swojego pokoju może ze trzy razy. Nie możesz mu tego zrobić, nikomu nie możesz tego zrobić- dziewczyna odwróciła się do mnie przodem, spoglądając na mnie kątem oka.
- Dobrze, porozmawiam z nimi. Ale wszystkiego im nie powiem, i ty też historii dokończyć nie możesz.

Cały miesiąc spędziłam tylko i wyłącznie we własnym domu. Ojcu wpierając, że pokłóciłam się z chłopakiem, znajomym tłumacząc że wyjechałam za granicę. Żadne inne sensowne rozwiązanie nie przychodziło mi do głowy, wszystko wydawało się być jeszcze bardziej pokręcone niż powinno. Vivienne, z początku była na mnie zła, że przeze mnie musi nawet okłamywać swojego chłopaka. Po czasie jednak dała mi trochę spokoju, widocznie zrozumiała że na początku to faktycznie było dobre rozwiązanie. Teraz już nie jest. Przez całe swoje życie zraniłam mnóstwo osób, przed kilka lat robiłam to świadomie. Teraz robię to, żeby ich chronić. Widzę, że coś się zmieniło. Ja się zmieniłam.

W bardzo szybkim tempie, zmieniłam swoje szare dresy na coś, w czym mogłabym pokazać się ludziom. Nie chciałam już na samym początku pokazywać, że coś jest nie tak. Bo przecież jakim cudem, zawsze dbająca o swoje ciuchy Chanel, siedzi w dresach? Dowiedzą się, ale muszę pokazać im, że daję sobie radę. Nawet jeśli sobie jej nie daję. Postawiłam, na krótkie czarne spodenki i prześwitującą, brązową koszulkę. Poprawiłam makijaż i słysząc dzwonek do drzwi, szybko zbiegłam na dół żeby je otworzyć. Wzięłam głęboki oddech i pociągnęłam za klamkę. Tak, jak się umówiłyśmy Vivienne przyszła ze wszystkimi. Puściłam im lekki uśmiech i odsunęłam się w bok, żeby weszli do środka. Wglądali, jakby nie mieli pojęcia co się dzieje. I mieli racje, przecież właśnie miała być w słonecznym Los Angeles, a tu proszę. Siedzę z Londynie. Pierwszą osobą, która do mnie podeszła, a raczej podbiegła, był Zayn. Spojrzał na mnie bardzo zdezorientowanym wzrokiem, jednak od razu mocno mnie do siebie przytulił. Dopiero teraz mogę stwierdzić, że nie nadaję się do niczego, poza marnowaniem życia swoim znajomym.

- Możesz nam to wszystko wytłumaczyć?- jako pierwszy odezwał się Liam, uważnie lustrując mnie wzrokiem. Westchnęłam ciężko, podciągając kolana pod brodę.
- Po to was tu ściągnęłam- powiedziałam, w sumie do siebie.
- Więc co chcesz nam powiedzieć?- na twarzy Nialla, było widać ogromne zniecierpliwienie przeplatane z zaciekawieniem. Vivienne, walnęła go w tył głowy burcząc coś pod nosem. Gdyby nie Harry, który jakąś ją uspokoił mogę się założyć, że nasz kochany blondynek źle by skończył.
- Nie zaczyna się zdania od więc- poprawił go Louis, trzymający w ręku marchewkę, którą zapewne zwinął z mojej lodówki w momencie, w którym wszedł do mojego domu.
- Zamknijcie się!- krzyknęła zdenerwowana Vivienne, obdarzając morderczym spojrzeniem prowadzącą zaciekłą rozmowę dwójkę.
- Tylko proszę, nie przerywajcie mi. Na początek, przez ten cały czas odkąd dowiedzieliście się, że się wyprowadziłam... krótko mówiąc, kłamał. Cały czas byłam w domu- zaczęłam, starając się uspokoić własny ton głosu. Oczy wszystkich, pomijając Vivienne, przypominały dorodne buraki. Źrenice były tak rozszerzone, że nawet bałam się myśleć o tym co będzie dalej- Musiałam was okłamać, bo gdybym tego nie zrobiła i spotykała się z wami dalej to mogłabym was na coś narazić. Już wystarczyło mi, że Vivienne dowiedziała się wcześniej o wszystkim. Zacznę od początku.. dwa lata temu, moja rodzina miała ogromne problemy finansowe, ze względu na chorobę mojej mamy. Wszystko było bardzo trudne, zwłaszcza że mój ojciec stracił pracę a potrzebne były pieniądze na kolejne zabiegi, które nie dość że były bardzo drogie wykonywane były wyłącznie w jednej z klinik w Szwajcarii. Wkręciłam się w bardzo .. podejrzane towarzystwo, na szczęście moi rodzice tego nie widzieli. Byłam, cóż. Byłam prostytutką przez ponad półtorej roku. Myślcie co chcecie, wcale nie robiłam tego dla siebie. Wiem, że rozwiązanie było marne, ale niestety chciałam, żeby moja mama żyła jak najdłużej, a że miałam tylko piętnaście lat trudno było mi cokolwiek znaleźć. No i właśnie przez to co.. robiłam, mam teraz lekko mówiąc kłopoty. Po śmierci mojej mamy odeszłam i przestałam sprawiać jakieś większe problemy, raczej usunęłam się na drugi plan. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jeden mały fakt. Osoba, która nie chciała mnie wypuścić z tych interesów, jeśli można to tak nazwać, jakiś miesiąc temu mnie znalazła. Właśnie jestem w trakcie planowania wyprowadzki, najlepiej na inny kontynent, bo tu raczej a długo nie wytrzymam. Nie bądźcie źli na Vivienne, że nic wam nie powiedziała. Zabroniłam jej cokolwiek mówić, żeby jeszcze wam się czasem nie oberwało za moją głupotę.- zakończyłam swój długi monolog, cały czas patrząc na ścianę, która jako jedyna w całym domu, nie chciała nic powiedzieć. Odważyłam się spojrzeć na wszystkich, ich twarze nie wyrażały kompletnie nic. Najwidoczniej musieli jakoś to wszystko sobie poukładać. Myślisz, że kogoś znasz a ten ktoś oświadcza ci, że trochę wcześniej był bardzo zajętym człowiekiem, pracując w domu publicznym. Kilka faktów i tak ominęłam, nie są one najważniejsze.
- Gdzie chcesz się wyprowadzić?- pierwszy, odezwał się Louis nie odrywając ode mnie wzroku.
- Ja wam mówię, że byłam prostytutką a was najbardziej interesuje to, gdzie będę mieszkać?- spytałam z niedowierzaniem, całkowicie zbita z tropu kręcąc głową.
- Każdy popełnia błędy. Poza tym robiłaś to dla swojej mamy, mogę się założyć że gdybym była w twojej sytuacji, zrobiłabym podobnie- powiedziała Natalie, siadając obok mnie.
- Natalie ma racje. Tylko teraz trzeba wymyślić coś, żeby cię z tego wyciągnąć- dorzucił Liam, jakby wychodząc z transu.
- Zgodzę się. Tylko jak? Z tego co mówisz, to facet nie jest skory do prowadzenia żadnych negocjacji- głos zabrał Louis, kręcąc głową. Chyba pierwszy raz w życiu, widziałam go poważnego, to był dla mnie szok.
- Proszę was, nie mieszajcie się w to- jęknęłam, siadając po turecku.
- Nie zostawimy cię- jednocześnie, odezwał się Zayn, Louis i Liam.
- Jeszcze coś wymyślimy, ale chyba lepiej jakbyś dalej siedziała w domu- dorzucił Liam, wstając z miejsca- Niestety, ale jestem umówiony z moim kolegą. Natalie, idziesz? Chanel, nie martw się. Będzie okej- poklepał mnie po ramieniu i łapiąc swoją dziewczynę za rękę, wyszedł.

Zostałam sam na samym z osobą, którą chciałam chronić najbardziej. Nie dość, że dowiedział się o tym wszystkim, to ze mną został. Nie wiem co nakłoniło ich do tego, żeby mi pomóc. Nie byłam z nimi szczera, okłamywałam ich od samego początku a oni mimo wszystko zostali. Byłam im wdzięczna, ale jednocześnie martwiłam się, że mogą mieć przeze mnie kłopoty.
- Dlaczego nie powiedziałaś mi od razu?- spytał chłopak, przesiadając się z fotela na kanapę. Poklepał miejsce koło siebie, nie spuszczając ze mnie wzroku.
- A co miałam ci powiedzieć? O cześć, jestem Chanel i byłam prostytutką- skrzywiłam się, wstając z miejsca. Usiadłam obok chłopaka, który zaśmiał się i pokręcił głową.
- To nie ważne kim byłaś. Myślisz, że bym cię zostawił? Każdy ma jakąś przeszłość, którą czasem woli ukryć. Tylko to wcale nie jest najlepsze rozwiązanie. Poza tym jestem na ciebie strasznie wściekły, że nie powiedziałaś mi, że jednak jesteś w Londynie.
- Przepraszam, ale uznałam że tak będzie lepiej. Nie darowałabym sobie, gdyby coś ci.. wam się stało- stwierdziłam, w duchu karcąc się za te słowa. Ja to już naprawdę powinnam się zamknąć.
- Mówisz?- spytał chłopak, po raz pierwszy dzisiejszego dnia szeroko się uśmiechając.
- Nie, smażę frytki- przekręciłam oczami, siadając po turecku.
- Ja i tak wiem swoje- powiedział po chwili, kręcąc palcem przed moimi oczami.
- Co takiego wiesz?
- Ty już wiem, co ja wiem.
- Właśnie nie wiem, wytłumacz mi.
- Dobrze wiesz, tylko nie chcesz się do tego przyznać.
- Do czego przyznasz?
- Że na mnie lecisz.
- Wcale na ciebie nie lecę!
- Dobrze wiesz, że kłamiesz.
- Nie lecę na ciebie!
- Lecisz, lecisz.
- Wcale nie!
- Wcale tak!
- Zayn!
- Chanel!
- Ja pierdole.
- Nie odzywaj się- szepnął do mojego ucha, błyskawicznie znajdując się nade mną. Złapał moją rękę, patrząc prosto w moje oczy- Masz coś jeszcze do powiedzenia?
- Wkurzasz mnie.
- Wiem- wzruszył ramionami i z łobuzerskim uśmiechem, jeszcze bardziej się zbliżył. Moje serce zaczęło nienaturalnie bić, a motyle które od dłuższego czasu urządzały sen zimowy w moim brzuchu, właśnie dały o sobie znać. Moja rekcja widocznie rozbawiła chłopaka- Dalej chcesz się wypierać?
- Spadaj- jęknęłam, przymykając prawe oko z nadzieją, że jakoś mi to pomoże. Nie pomogło. Zrezygnowana ponownie je otworzyłam- Ha ha ha, strasznie śmieszne. Boki zrywać- prychnęłam, obdarzając roześmianego Mulata wkurzonym spojrzeniem.
- Owszem, a teraz przyznaj mi rację.
- Nie.
- Chanel..
- Nie.
- Ale przecież..
- Nie.
- Teraz to ty mnie wkurzasz- nie zważając na moje sprzeciwy, mocniej ścisnął moją rękę i nachylił się nade mną- To patrz- bez żadnego więcej słowa, zbliżył się do mnie i pocałował. Nie wiem co mnie do tego nakłoniło, ale oddawałam pocałunki. Miał rację. Uciekanie nic nie pomoże.


VIVIENNE

- Nie chciałam cię okłamywać- westchnęłam, machając nogami. Siedziałam na huśtawce, mogłam czuć się jak pięcioletnie dziecko, gdyby nie to, że musiałam teraz się tłumaczyć.
- Jest mi przykro, że mi nie zaufałaś- jego słowa, odbijały się w mojej głowie echem.
- Dobrze wiesz, że to nie tak. Ja ci ufam. Ale jej obiecałam, nie mogłam nikomu nic powiedzieć. Kocham ją i kocham ciebie. Nie chciałam tak kręcić, ale tak było po prostu lepiej.
- Kiedy tak znikałaś.. bałem się, że masz kogoś innego- przyznał po chwili, zawieszając wzrok na swoich butach. Kręcąc głową, podeszłam do siedzącego na murku chłopaka i stanęłam przed nim.
- Jak mogłeś tak pomyśleć?- nawet nie podniósł wzroku, widziałam że ciężko te słowa przeszły mu przez usta- Zrozum, że kocham tylko ciebie. To chyba ty mi nie ufasz- dodałam, z nutą rozczarowania w głosie. Momentalnie podniósł oczy na mnie.
- Ufam jak nikomu innemu. Bałem się, że cię stracę. Po tych ostatnich plotkach.. po prostu myślałem, że to już będzie koniec- uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam do siebie- Nie powinienem.. przepraszam- wtulił twarz w moje włosy, delikatnie całując mnie z głowę.
- Dużo się działo. Po prostu musimy się z tym wszystkim oswoić. Zrobiło się strasznie poważnie, przynajmniej dla mnie to duża zmiana- chłopak zeskoczył z murka, po czym mnie na nim posadził i usiadł obok mnie, obejmując mnie ramieniem.
- Oby na dobre- powiedział, nie odrywając ode mnie wzroku.
- Chyba tak- odwróciłam się do niego przodem, ponownie machając nogami, zważając na wysokość tego, na czym siedziałam.
- Tylko wiesz, nie zapominaj że jestem do ciebie o trzy lata starszy- zaśmiał się, szturchając mnie w ramię.
- Tylko wiesz, nie zapominaj że chłopcy dojrzewają później- wytknęłam mu język.
- No wiesz! Jak możesz?- oburzył się, krzyżując ręce. Najwidoczniej naoglądał się jakichś bajek, wszystkie dzieci zawsze tak robią. Cóż, nawet jak na duże dziecko jest całkiem słodki.
- Słońce, poczytaj statystyki. Niestety taka jest prawda- wybuchnęłam śmiechem.
- Gdybym cię tak nie kochał, to bym się porządnie obraził- przekręciłam oczami, wystawiając mu język- Jesteś wredna. Ja ci tu wyznaję miłość, a ty mi wystawiasz język. Obraziłem się.
- Oh, przepraszam kochanie moje najpiękniejsze, też cię kocham- wybuchnęłam śmiechem, przysuwając się do niego.
- I?- poruszył zalotnie brwiami, siadając przodem do mnie.
- I jesteś najseksowniejszą osobą jaką znam.
- I?
- I twoja charyzma nie pozwala usiedzieć spokojnie w miejscu.
- I?
- Dobra, co jeszcze?
- Chciałem zobaczyć, co jeszcze wymyślisz- zaśmiałam się, szturchając go w ramię.
- Już wiem. Przytulasz najlepiej na świecie- zaśmiałam się, wtulając się w jego tors. Chłopak wybuchnął śmiechem, sadzając mnie za swoich kolanach.
___________________________________________________________
No i hej. Nie było mnie prawie tydzień -,- Wchodzę sobie, a tu kolejny zgon.
JANIEMOGĘALEMASAKRAOSZTYWDUPĘKURDEBLASZKAJANIEMOGĘJAKIZONK!


CZTERDZIEŚCI TYSIĘCY, CHOLERA JASNA, OSIEMSET SIEDEM WEJŚĆ?!CZYTA TO 356 OSÓB?!


BOŻE ŚWIĘTY I MATKO NIEBIOS!
UMARŁAM. NIE ŻYJĘ. I POWIEDZCIE MI, ŻE CUDA SIĘ NIE ZDARZAJĄ.

KOCHAM, KOCHAM, KOCHA, KOCHAM WAS ♥


Po prostu nie wytrzymam. Zaraz zacznę tańczyć. Umieram.

Kolejnego możecie spodziewać się w następny weekend, chyba że jakoś ogarnę wszelkie poprawy to wtedy będzie szybciej. Ja się już zamknę, bo chyba zaraz zwariuję. Muszę ogarnąć.



18 komentarzy:

  1. KOCHAM KOCHAM KOCHAM cię za to opowiadanie. Nigdy się przy nim nie nudzę:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny ;**
    Chanel i Zayn <3
    Mimo , że była prostytutką on jej nie zostawił :)
    Kocham gdy Harry się denerwuje : D
    Zasługujesz na tylu czytelników i wejść : P
    Czekam na nn ♥
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  3. HAhahahhha . . .A ja kocham to opowiadanie :) <333

    OdpowiedzUsuń
  4. Mwhaha.. jak ja kocham Harrego i Vivienne.. Są strasznie słodcy, jak tylko czytam fragmenty z nimi to mi się od razu gęba cieszy.;p
    Cieszę się, że Zayn postąpił tak, a nie inaczej. Że nie miał za złe Chanel jej przeszłości, że to co kiedyś było zostawił w spokoju i nie brał tego pod uwagę.
    Ona na niego leci.. Zobaczymy jak to się rozwinie.; P
    Czekam na następny;]
    Pozdrawiam.!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie no ja kocham twojego bloga :)) A Harry I Vivenne..to prawda są słodcy :) Powiem ci że z Chanel nie spodziewałam się tego, łaaał ty to masz pomysły normalnie jesteś fantastyczna :D Niedawno zaczęłam czytać twego drugiego bloga i jestem pod niesamowitym wrażeniem. Obydwa są zarąbiste żeby nie powiedzieć inaczej :P A i dziewczyno ty się nie dziw że masz tyle wejść i obserwatorów bo piszesz świetnieee i po raz kolejny to powtórze masz talent :)) Mam nadzieję że zrobisz kiedyś twitcama to cię poznam :) Czekam na nn :]]

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie no kolejny super rozdział. Harry i Vivienne są strasznie uroczy! Co do Chanel nie spodziewałam się kompletnie tego. Naprawdę mnie zaskoczyłaś. Mam nadzieję, że Chanel w końcu zmądrzeje i zwiąże się z Zaynem. Piszesz niesamowicie dlatego właśnie masz tak dużo wejść. Mam nadzieję, że będziesz jeszcze dłuuugo tego bloga prowadziła.
    Monia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny rozdział!!! wyjaśniła się przeszłość Chanel...i ta akcja z Zaynem:D- mistrzostwo:) Podoba mi się to że Vivienne jest trzy lata młodsza, bo w większości opowiadań bohaterka jest troche starsza od Vivienne:) Oby tak dalej:) I fajnie operujesz czasem tzn...że piszesz notki z dopiskiem że dzieje się to np. miesiąc później albo dwa dni później:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Epicka reakcja na tyle wejść i ludzi, którzy czytają. :DD Hahah, rypłam z krzesła ! . :DD Rozdział boski, więcej takich cudeniek . <33 Strasznie się wczułam w rolę Chanel . Super opisujesz jej uczucia . :) Fajnie się czyta Twoje rozdziały . ;) Zapraszam też do mnie i czekam na dalsze losy ! :) Oby wszystko się ułożyło . . . :) Uwielbiam Viv i Hazę, oni są idealną parą. Nawet nie potrafią się kłóć ... Słodko . :P

    OdpowiedzUsuń
  9. ŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚwwwwwwwwwwwwiiiiiiiiiiiieeeeeeeeeeeeeetttttttttttttnnnnnnnnnnnneeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!!!!!! opowiadanie!!!!!!!!!!!!!!:)
    CZekam na nn:D
    +zapraszam do mnie
    http://onedirectoin-hehe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Chanel mnie rozwaliła tym co powiedziała - otworzyła się i to jest wielki plus mam wielką nadzieje, że jej problemy jakoś się rozwiążą i chłopcy na tym nie ucierpią.
    A co do Vivienne i Harry'ego kocham ich razem są doskonali !! :)

    second-chance-to-life.blogspot.com
    van-ill-op.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. O mamo. Chanel, kurde aż mi się przykro zrobiło, jak to czytałam ;< Harry i Vivienne są słodcy :D A Zayn i Chanel niech będą razem, bo tak fajnie się prezentują :P
    Czekam na następny !

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze, że Chanel powiedziała im prawdę. Muszę przyznać, że zaskoczyłaś mnie paroma faktami z jej życia. Jestem strasznie ciekawa co się stanie po ich pocałunku. Może w końcu będą razem?? ;) Chyba polubiłaś tą postać, bo widać, że bardzo się wczuwasz, kiedy opisujesz jej uczucia, i ogólnie wszystkie sytuacje z nią związane.
    Ahh... Oficjalnie stwierdzam, że jestem wielką fanką Vivienne i Harry'ego... są tak słodką parą i błagam niech tak zostanie^^
    Gratuluję tylu wejść i obserwatorów, ale co ty się dziwisz?! Piszesz naprawdę świetnie i ciekawie, więc nic dziwnego, że osiągnęłaś taki sukces ;)
    Pozdrawiam xx


    http://2op-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeszłość Chanel mnie zszokowała i nieco przeraziła. Chociaż robiła to dla swojej matki, a ponoć "cel uświęca środki". I dobrze, że powiedziała prawdę. Zayn musi ją naprawdę kochać, że został przy niej nie zważając na to, co wcześniej usłyszał o tym kim była. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży i Chanel ani chłopcy nie ucierpią. Ale i tak lubię wątki kryminalne i to jak wszystko opisujesz. :D
    Czekam na następny rozdział. ;)

    http://one-direction-lifee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. suuuper! dobrze ze chanel wyznała prawde. mam nadzieje ze będą razem :)
    harry i vivienne są słodcy i do siebie pasują <333
    zapraszam domnie gdzie WŁAŚNIE pojawił się 25 rozdział :)
    galaxy-strawberry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. SUPEEER < 3 zapraszam do mnie, dopiero prolog ( ; http://without-my-air.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaje .. !!!
    świetnie piszesz dziewczyno !@
    Kocham cię !!!!!!! <3
    ;*********

    OdpowiedzUsuń
  17. Słodki ten koniec :D

    OdpowiedzUsuń