piątek, 18 maja 2012

Rozdział 5.


VIVIENNE

Był to najgorszy, najnudniejszy i najbardziej irytujący lot samolotem w moim życiu. Już na samym początku dostałam mnóstwo smsów od znajomych, którzy wylewali na mnie swoją złość. Fakt, mogłam im powiedzieć że dzisiaj lecę do Barcelony, ale czy to w tej chwili było takie ważne? Nie, nie było. Może i powinnam była uprzedzić chociaż Chanel, ale nie rozumiem dlaczego była na mnie aż tak zła. Wiedziałam, że jeśli coś jej powiem to ona od razu pójdzie do chłopaków, którzy zmusili by mnie żebym przyszła do nich. Nie chciałam teraz rozmawiać z Harrym. Jeśli kocha to poczeka- tylko to krążyło po mojej głowie. Starałam się w to uwierzyć. Rzadko można zobaczyć swojego chłopaka na okładce gazety dla nastolatków z jakąś inną dziewczyną, widocznie nim zainteresowaną. Nie chciałam teraz tego roztrząsać. Bałam się, że tylko pogorszę sytuację która i tak nie była najlepsza. Wyjazd umożliwi mi dogłębne przemyślenie wszystkiego po kolei, wolałam się tego trzymać.

- Do zobaczenia na próbie- odezwała się moja nauczycielka wręczając mi kartę do pokoju. Skinęłam głową i ciągnąc za sobą walizkę, ruszyłam w stronę windy. Teraz mogę być jedynie wdzięczna za zmuszanie mnie do nauki hiszpańskiego. Mniej więcej rozumiałam o czym tubylcy rozmawiają. Nawet kilkakrotnie wyłapałam swoje imię, co mnie absolutnie zdziwiło. Pierwszy raz jestem w tym miejscu, więc z jakiej choinki ktoś miał mnie tutaj znać?

Stanęłam w progu swojego apartamentu, od razu rzucając walizki na sam środek salonu. Podeszłam do okna, starając się chociaż na chwilę oderwać myśli od tego, o czym myślałam od wczoraj w kółko. Musiałam jakoś się uspokoić, inaczej chyba zwariuję. Wyciągnęłam telefon z kieszeni, wybierając numer Chanel.
- Jędza, pusta, nędzna, marna i wredna blond – niewiasta!- krzyknęła zbulwersowana dziewczyna, wprost do mojego ucha. Skrzywiłam się, odsuwając trochę aparat- Kocham cię, ale cię zamorduję!
- Uspokój się. Domyśl się, dlaczego nic ci nie powiedziałam. Postaraj się mnie zrozumieć, postaw się w mojej sytuacji i dopiero wtedy mnie krytykuj, Chanel.
- Przepraszam, nie powinnam. Martwię się o ciebie, zwyczajnie- westchnęła dziewczyna.
- Nie masz o co. Wszystko w porządku. Mam nadzieję, że obejrzysz swoją przyjaciółkę pojutrze w telewizji- umiejętnie zmieniłam temat, chcąc odwrócić uwagę od tego, o czym na pewno dziewczyna chciała ze mną porozmawiać.
- Oczywiście, że będę. Chciałabym być z Tobą, no wiesz.. tak cie powspierać- westchnęła. Zaśmiałam się pod nosem, kręcąc głową.
- Ja kończę, trzymaj się.


CHANEL

- Chanel, uspokój się- Eleonor starała się od dłuższego czasu mnie uspokoić co raczej marnie jej wychodziło. Nie byłam skłonna do uspokojenia się.
- Daj mi spokój. Czy ty nie możesz rozumieć, że jedyna istota na całej kuli ziemskiej która mnie rozumie wyjechała i się ze mną nie pożegnała? Tak, oczywiście, będę cholera spokojna- jęknęłam, siadając na kanapie.
- Z nikim się nie pożegnała- stwierdziła Natalie, przewracając oczami.
- Wychodzę, bo was zaraz powybijam- westchnęłam i podniosłam się z miejsca. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych, co najwidoczniej nie było mi dane, bo ktoś złapał mnie za rękę i obrócił tyłem do drzwi. Podniosłam, trochę zdenerwowany, wzrok na ową osobę. Przed sobą zobaczyłam Zayna, który uważnie mi się przyglądał. - No co?- westchnęłam, chcąc delikatnie wysunąć swoją rękę.
- Wiadro- prychnął, wzmacniając uścisk. Lekko się skrzywiłam, patrząc w jego stronę- Proszę cię, kilka wdechów i daj sobie już spokój. Przecież wróci, prawda?- lekko skinęłam głową i nawet nie zauważyłam, kiedy chłopak przerzucił mnie sobie przez ramię i niósł w jakąś stronę.
- Postaw mnie- jęknęłam, najwidoczniej wkurzona już w ponad dwustu procentach. Usłyszałam jego cichy śmiech, po czym poczułam że jednak postanowił mnie puścić, Szkoda tylko, że na swoje łóżko.
- Czy ty musisz być dzisiaj taka uciążliwa?- spytał, siadając obok mnie.
- Pomyślmy. Tak- odpowiedziałam podnosząc się z miejsca. Chłopak przekręcił oczami i przyciągnął mnie do siebie, tak że leżałam na nim- Czy mógłbyś mnie zostawić w świętym spokoju?- pokręcił przecząco głową, czym jeszcze bardziej mnie zirytował. Miałam ochotę zrobić mu ogromną krzywdę.


VIVIENNE

Wkurzona przebiegiem całego dnia opadłam na łóżko, starając się w jakikolwiek sposób zadziałać na swoje zdenerwowanie. Przez cały dzień, wysłuchiwałam pytań w stylu „Czy nadal jesteś z Harrym Stylesem?” Starałam się ignorować wszystkie możliwe pytania, co w końcowym efekcie i tak mi się nie udało. Odpowiedziałam, że między nami nic się nie zmieniło. Omijając fakt, że trochę naciągnęłam fakty nie powiedziałam nieprawdy. Przecież jesteśmy razem. Jakby to ładnie ująć w słowa, jesteśmy aktualnie w separacji. Z jednej strony bardzo chciałabym uwierzyć w całą wersje jego opowieści. Tylko chyba, zaczyna mnie to przerastać. Te wszystkie paparazzi, którzy ostatnio dali nam spokój teraz ruszyli z podwojoną siłą. Zastanawiam się, czy to ma dalej sens. Skoro mam wątpliwości, wygląda na to, że mu nie ufam. Ale.. przecież ja mu ufam. Ufałam do zawsze, i nawet nie wiem, dlaczego się to zmieniło. Bo co? Bo najprawdopodobniej jakaś fanka chciała zniszczyć nasz związek? Dałam się. Po prostu dałam się nabrać. Chyba muszę to jakoś naprawić.


DWA DNI PÓŹNIEJ

- Za dwadzieścia minut kończymy głosowanie na swoich faworytów! A teraz, zapraszam na powtórki wszystkich występów- spojrzałam w ekran, chcąc jakoś uspokoić swoje emocje, które w tej chwili nie przestawały dawać o sobie znać. Nawet nie wiem co czułam. Byłam zestresowana, jednak czułam nutkę satysfakcji- zaśpiewałam na żywo, przed milionami ludzi. To chyba jest powód do satysfakcji, przynajmniej ja ją miałam.

Zaczęłam nerwowo krążyć po całym pomieszczeniu, z nadzieją że to mi pomoże. Niestety ani trochę nie było pomocne, nawet nieźle mnie to wkurzało. Co chwilę musiałam odpowiadać na powtarzające się pytania zadawane przez fotoreporterów, którzy najwidoczniej się na mnie uwzięli. Było ich coraz więcej, z coraz większą ilością dziwnych pytań. Odwróciłam się przodem do kogoś, kto bardzo chciał zwrócić na mnie swoją uwagę. Przede mną zobaczyłam niską, szczupłą kobietę z widocznie farbowanymi blond włosami. Uśmiechała się do mnie aż przesadnie przyjaźnie, kurczowo trzymają mikrofon. Uśmiechnęłam się delikatnie, przerzucając włosy na plecy. Spojrzałam w jej stronę przygotowana odpowiadać na kolejne pytania.


- Zwycięzcą dzisiejszego wieczoru jest osoba.. stojąca na pewno na tej scenie- powiedział z dumą prowadzący całego wieczoru. Wszyscy uczestnicy spojrzeli na niego z nutką ironii, większość była blada, zdenerwowana albo skłonna do płaczu. Ich żal, rozgoryczenie i smutek był dla mnie powiem szczerze, zabawny. Osobiście nie przywiązywałam większej wagi do wygranej. Już czułam się wygrana, po tym kiedy zaśpiewałam przed taką publicznością bez żadnego fałszu. To już był dla mnie sukces- Dobrze, już dobrze. Nie patrzcie tak na mnie. Więc, znacie już drugie miejsce, jak również i trzecie. A teraz czas na miejsce na samym szczycie podium, na miejsce które z pewnością zapewni wspaniałą przyszłość osobie wygranej, na miejsce o którym marzą wszyscy. Zwycięzcą Międzynarodowego Konkursu Muzycznego bieżącego roku, według waszych głosów zostaje.. Vivienne Moore, która przyjechała z Wielkiej Brytanii! Jak widzę Londyn jest teraz na topie- nie potrafiłam ruszyć się z miejsca. Otworzyłam szeroko usta, z niedowierzaniem przyglądając się mężczyźnie przy którym stała wysoka brunetka, trzymająca jak mi się wydaje, moją nagrodę. Chłopak stojący obok mnie, z tego co kojarzę pochodził z samego centrum Włoch pchnął mnie do przodu. Puściłam mu uśmiech i stanęłam przy mężczyźnie. Byłam gotowa, żeby zemdleć.


Przebrałam się, jednocześnie malując oczy i prostując włosy. Musiałam przecież jakoś wyglądać na przyjęciu, na którym miałam udzielić jeszcze więcej wywiadów niż jeszcze w ciągu trwania konkursu. Nie wiem dlaczego, ale nie byłam spięta ani zestresowana. Raczej zdziwiona tym, że w ogóle udało mi się zdobyć tę nagrodę. Byłam przekonana, że odlecę stąd bez większych sukcesów. Byłam raczej nastawiona na porażkę, żeby później się nie zawieść. A jednak, pierwszy raz w życiu czułam, że robię coś naprawdę dobrze. Uświadomiłam sobie, że mogę wszystko naprawić. Muszę wszystko naprawić. Nigdy więcej nie pozwolę, żeby coś podobnego się stało.


CHANEL

- Ja pierdole, kurna, ja nie mogę Vivienne wygrała! Ja nie wierzę! Osz ty w dupę, weź mnie walnij zdechłym papierkiem w głowę, bo nie wytrzymam!- wydarłam się przyglądając się ekranowi telewizora. Najwidoczniej moja, nie do końca sensowna, wypowiedź rozbawiła wszystkich, którzy siedzieli ze mną w jednym pokoju. Natalie po usłyszeniu moich słów, momentalnie spadła z kanapy nie przestając się śmiać. Eleonor w towarzystwie chłopak, wybuchnęła śmiechem dając mi do zrozumienia że powiedziałam coś nie do końca mądrego. Jedynie Zayn starał się zachować powagę, co i tak mu nie wyszło, bo po chwili sam wybuchnął śmiechem. Walnęłam go w ramie, oburzona krzyżując ręce pod biustem. Mulat przekręcił oczami, nie przestając się śmiać i tylko machnął ręką. Wzruszyłam ramionami, starając się jakoś uciszyć wszystkich możliwych osobników w tym pokoju. Chciałam zobaczyć jeszcze zapowiedź „After party”, które miało odbyć się za dokładne pięć godzin. Nawet na twarzy Harrego zauważyłam uśmiech, który jednak po chwili i tak zniknął. Westchnęłam cicho, odwracając od niego wzrok. W telefonie naszego smutasa, można było usłyszeć melodyjkę, oznajmiającą otrzymanie smsa. Z widocznym niezadowoleniem podniósł telefon, ślamazarnie klikając coś w telefonie. Momentalnie jego oczy przypominały pięć złoty. Odrzucił telefon i zaczął skakać po kanapie, z ogromnym uśmiechem. Nie potrafił powiedzieć nic, co moglibyśmy zrozumieć. Zabrał laptopa Niallowi, który się nim bawił i energicznie wystukiwał coś na klawiaturze. Spojrzeliśmy po sobie, nie wiedząc co go tak nagle ożywiło.
- Lecę do Barcelony- powiedział, kiedy już trochę się uspokoił. Spojrzeliśmy na niego zdziwieni, nadal nie rozumiejąc celu jego wypowiedzi- Do Vivienne. Co za nierozumne istoty- prychnął, wbiegając schodami na górę. Otworzyłam usta, unosząc rękę, jednak od razu je zamknęłam baz większego sensu patrząc na schody. Louis przestawił Eleonor na kanapę, po czym szybkim krokiem wbiegł za Loczkiem. Pokręciłam głową nie wiedząc co o tym wszystkim myśleć.

- Już wszystko wiem!- z satysfakcją, w progu stanął Louis. Przed oczami zobaczyliśmy jedynie sylwetkę Harrego, który rzucając krótkie „cześć” wybiegł z domu, trzaskając drzwiami. Wymownie i z niekryjącym się zaciekawieniem- Dostał smsa od Vivienne, w którym go przeprosiła. No to się nasz zakochaniec spiął i postanowił odwiedzić swoją dziewczynę w Barcelonie- powiedział na jednym wdechu, po czym szybko pobiegł w stronę łazienki. Wybuchnęliśmy śmiechem. Jednak ta wiadomość nas ucieszyła. Kto jak kto, ale Vivienne i Harry są dla siebie po prostu stworzeni. Nie lubię mówić tych słów, ale oni się po prostu kochają. To widać i nie ma co do tego żadnych wątpliwości, cieszę się z ich szczęścia. Z wielkim uśmiechem, który mimo starań nie chciał zejść mi z twarzy położyłam głowę na ramieniu Zayna, nie przestając ziewać. Chłopak zaśmiał się pod nosem i odsunął mnie od siebie. Jęknęłam pod nosem i spojrzałam na niego zaspanym wzrokiem. Przekręcił oczami, podniósł się i wyciągnął rękę w moim kierunku. Bez większego zastanowienia chwyciłam ją i poczułam jak prowadzi mnie na górę.
- Wątpię, żebym wróciła do domu- zaśmiał się chłopak, rzucając we mnie koszulką.
- Nie będę się sprzeczać- ponownie ziewnęłam, kierując się w stronę łazienki. Aktualnie nie musiałam martwić się o to, że mój tato będzie zły. Nie ma go w domu, a nawet w mieście. Pojechał w delegację, więc mogę ewidentnie stwierdzić iż jestem totalnie i niezaprzeczalnie wolna przez najbliższe trzy dni. Weszłam do łazienki i przebrałam się w ciuchy, które dostałam od Zayna. Wyciągnęłam z kieszeni swoich spodni niebieską gumkę do włosów i zrobiłam niewielkiego koka. Wyszłam z łazienki i od razu położyłam się obok leżącego na łóżku Zayna.
- Dobranoc Chanel- usłyszałam nad sobą. Uśmiechnęłam się, w zasadzie do siebie i położyłam głowę na klatce piersiowej chłopaka. Przytulił mnie do siebie, nawet nie odpowiadając od razu zasnęłam.


VIVIENNE

- Bardzo cieszymy się, że wygrałaś! Zasłużyłaś na główną nagrodę- po raz setny dzisiejszego wieczoru słyszałam podobne słowa. Mimo tego podziękowałam mężczyźnie i z wielkim uśmiechem podeszłam do stolików, na których było jedzenie. Chciałam już stamtąd wyjść. Niemiłosiernie bolały mnie nogi od ciągłego przechodzenia z miejsca na miejsce, byłam strasznie zmęczona a i tak musiałam tutaj siedzieć. Dlaczego? No bo wygrałam i muszę się pokazać. Z takim nastawieniem, niedługo skończę w zakładzie psychiatrycznym albo u terapeuty. Poczułam, jak ktoś dotyka mojego ramienia. Tłumiąc jęk zirytowania, który czaił się w moich ustach, przyklejając na twarz tradycyjny uśmiech odwróciłam się przodem do osoby, która mnie zaczepiała. Widząc Jego, błyskawicznie przytrzymałam się stojącego obok stolika.
- Nie gniewam się- szepnął w moją stronę Harry, łapiąc mnie za rękę. Jak mi się wydaje, była to odpowiedź na mojego smsa. Przeniosłam wzrok na nasze ręce, po czym uniosłam głowę. Nie czekając na żadne więcej słowo i nie zwracając uwagi na błyski fleszy, przytuliłam go do siebie- To ja powinienem cię przeprosić.
- Nie wracajmy do tego- przerwałam, nie odrywając się od chłopaka.
- Urosłaś- stwierdził po chwili, przenosząc swoje ręce na moje plecy i lekko mnie od siebie odsuwając.
- Raczej nie- zaśmiałam się, dyskretnie wskazując na moje buty. Chłopak zaśmiał się i przyciągnął mnie do siebie. - Kocham cię.
- Wiem. Ja ciebie też- dodałam, nie pozwalając mu już nic powiedzieć pocałowałam go. W całym pomieszczeniu można było usłyszeć jednogłośne „uuuuu”, na które oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Zmywamy się?- spytał Loczek, znacząco podnosząc brwi. Skinęłam głową i pociągnęłam go za rękę.

- Jak ty się tu w ogóle znalazłeś?- spytałam, otwierając drzwi od apartamentu.
- Samolotem- stwierdził ze śmiechem, zamykając za mną drzwi. Przekręciłam oczami, nie do końca zadowolona z jego odpowiedzi- Nie wysiedziałbym w Londynie dłużej- zwinnym ruchem oparł mnie o drzwi- Tęskniłem za tym- przejechał ręką po moim policzku, lekko się nachylając pocałował mnie w usta. Dopiero po tym pocałunku mogę stwierdzić, że zrobiłam dobrze. Przyznałam, że nie miałam racji. Kocham go. Nie wiem nawet, jakim cudem obdarzyłam go takim uczuciem, jakim jeszcze nikogo wcześniej, ale cieszę się z tego. Nie pozwolę żeby cokolwiek stanęło nam na drodze. Za bardzo go kocham, żeby go stracić.
_______________________________________________________________
ZA WSZYSTKIE BŁĘDY PRZEPRASZAM, NIE SPRAWDZIŁAM TEGO PONOWNIE.

Tak więc- oto ja. Wróciłam do żywych, mniej więcej. Trochę na to czekaliście, za co przepraszam. Ale cóż, mam nadzieję że was aż tak bardzo nie zawiodłam tym rozdziałem. Po prostu brak czasu, brak weny. Ogólnie jedna wielka PUSTKA.

Postaram się wrzucić tu chociaż coś dwa razy w tygodniu. Nie mam czasu. Totalnie. Ciągle chodzę na wszelkiego rodzaju poprawy, piszę zaległe sprawdziany i staram się jakoś zwalczyć w stu procentach chorobę. Co na całe szczęście idzie w dobrym kierunku.

Nie mam pojęcia kiedy nowy. Jak napiszę- będzie. 

DZIĘKUJĘ ZA PONAD 37 TYSIĘCY WEJŚĆ. DAJECIE TAKIEGO POWERA, ŻE JA JUŻ PO PROSTU NIE MOGĘ : *

Jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach, masz jakieś pytania dotyczące bloga, bądź po prostu chcesz popisać, pisz na moje GG: 23799456. <3

18 komentarzy:

  1. zajebiste kurde no! zazdroszcze <3
    zapraszam do komentowania u mnie 22 rozdziału ktory niedawno sie ukaazał!
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet jeśli dorwał cię chwilowy brak weny, to po rozdziałach naprawdę tego nie widać. Bardzo podoba mi się twój styl pisania, ale to pisałam już wcześniej :) Co do rozdziału... Jak zawsze świetny^^
    Ufff... Jak dobrze, że między Vivienne, a Harrym jest już wszystko w porządku. To było naprawdę słodkie jak przyleciał do niej :)
    Pozdrawiam xx

    http://op-onedirection.blogspot.com/
    http://2op-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. WIDZIAŁAM, ŻE BĘDZIE DOBRZE! <3
    No i jest :*
    Kocham tego bloga, kocham Hivienne, są BOSCY. Czekam na następny i życzę powodzenia w nadrabianiu zaległości i zwalczania choroby :)
    Całuski, Angie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję, dzięki Tobie spełnię swoje życiowe mażenie i nie zostane starą panna z kotami!!!! Opowiadaniue jest boskie!!! Czekam na następne!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ah, Oh, jak genialnie ! :))
    Zajebiste, jak Ty to robisz ? Podziel się talentem ! Nawet, jak twierdzisz, że nie miałaś weny, to jest boskie ! A co do samej treści opowiadania , to super, że nasza parka jest razem , cieszę się bardzo ! I niech coś się stanie - nie wiem co, żeby Zayn i Chanel byli razem... Fajnie by było . :P Boże, jak ja bym chciała mieć takiego chłopaka ! Hazza jest kochany, pewnie się powtarzam, ale co mam innego pisać, niż prawdę ? Ciekawe, co będzie dalej ? Aż mi serducho szybciej bije , serio . ;) Zapraszam Cię do mnie, wiem, pewnie się pośmiejesz z moich głupot, ale co tam, popatrz na moje opowiadanie fachowym wzrokiem. :)) Krytykę też przyjmuję. :P pozdro ! .:)

    OdpowiedzUsuń
  7. mmmm.. genialny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jezu, świetne :*
    zapraszam do mnie ; http://fucksmiile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. rozdział-rewelacja!!! zwinnie załatwiłaś sprawę Vivienne z Harrym:) błędów się nie dopatrzyłam, więc kolejny plus:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialny ;**
    Chanel i Zayn <3 Jaram się nimi : D
    Awww ♥ Viv i Harry :))
    Dobrze , że ich pogodziłaś :>
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Zajebiaszczy rozdział =D
    Zayn+Chanel=Zanel=♥♥ pasują do siebie ;)
    Czekam na kolejny i pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak zawsze super:)
    Haryy się teleportował i jest super

    Zapraszam do mie www.fifi1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki za taki długi koment , liczy się dla mnie bardzo i jest strasznie motywujący . :) Dzięki i byłoby miło mi bardzo, gdybyś często wchodziła na mojego bloga, bo dla mnie jesteś Nauczycielka pisania . :DD być może dziś, lub jutro kolejny rozdział . :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O żesz kurdę. Ja i nauczycielka? Chyba troszeczkę naciągasz fakty, ale i tak dziękuję za miłe słowo : )

      Usuń
  14. Nisamowity rozdział! Tak się cieszę, że Harry i Vivienne się pogodzili. Pomiędzy Channel, a Zaynem coraz bardziej iskrzy. Chociaż widać, że Zaynowi troszkę bardziej zależy. Ale Channel chyba też coś czuje do Zayna, tylko bardziej to ukrywa. Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału. Mam nadzieję, że będzie za niedługo, ale rozumiem, że możesz nie mieć nikiedy czasu, a ty dodatkowo piszesz jeszcze drugiego niesamowitego bloga. Zastanawiam się ile ci zajmuje czasu napisanie jednego rozdziału?
    Monia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiąc szczerze, to nie miałam okazji sprawdzić ile piszę jeden rozdział. Ale to zależy. Aktualnie zajmuje mi to kilka dni, ze względu na brak czasu. Ale piszę je gdzieś tak około 1 - 2 godzin, tak mi się wydaje. Ale w sumie to nie wiem : D

      Usuń
  15. Świetny rozdział ;p Cudownie piszesz, a do tego tak często dodajesz rozdziały... Nie wiem skąd masz na to czas ;)
    Ta reakcja Chanel na wygraną Vivienne była boska xD Skąd Ci się to bierze? ;p Nie zdziwiłam się, że wygrała, można to było przewidzieć ;d
    Jak Vivienne może myśleć, że nikt jej nie zna w Hiszpanii?? Jest dziewczyną jednego z najbardziej znanych nastolatków na świecie ;p
    Czekam na COŚ między Chanel i Zaynem ^^ Oni są słodcy ;p
    Pozdrawiam ;p
    [lostinemotions.blog.onet.pl]

    OdpowiedzUsuń
  16. Na to czekałam :D zajebisty ^^

    OdpowiedzUsuń