poniedziałek, 14 maja 2012

Rozdział 4.


CHANEL

Nie przestając ziewać, udałam się w stronę swojej szkoły. Tak strasznie nie chciało mi się do niej iść, że to już po prostu poezja. W zasadzie to ja nie szłam, ja się wlokłam w stronę swojej katastrofy. Nie miałam ochoty na kompletnie nic. Nie dość, że ciągle męczyły mnie wyrzuty sumienia, to dawało się we znaki to, że absolutnie nie miałam pewności co się wtedy działo. Telefony od mojego byłego chłopaka wcale nie były pomocne. Dorzucając do tego jeszcze to, że moje myśli ciągle krążyły tylko i wyłącznie wokół tego byłam totalnie zmęczona i wykończona. Aż bałam się pomyśleć, co będzie teraz. Pierwszą mam matematykę, więc nie zapowiada się zbyt ciekawie. Nauczyciel mnie po prostu nienawidzi. Cieszyłam się, że nie musiałam go oglądać podczas mojego wyjazdu. Niestety on już się skończył i czas wrócić do chorego umysłowo i mało elokwentnego nauczyciela.

Weszłyśmy do klasy razem, ze względu na to, że pan od matematyki bardzo lubił Vivienne. Miała u niego duże luzy, dlatego odkąd zaczęłyśmy ze sobą ciągle przybywać odpuszczał także mnie. Usiadłyśmy w jednej ze środkowych ławek, czekając na przyjście nauczyciela.
- Mam dla ciebie propozycję- powiedziała blondynka, szperając w swojej torbie. Spojrzałam na nią pytającym wzrokiem- Moi dziadkowie wymyślili sobie, że mają ochotę pojechać do Stanów. No i pomyślałam, że byłoby fajnie gdybyś pojechała tam ze mną. Oczywiście to dopiero w wakacje, ale kazali mi „wybadać sytuację” czy być mogła- ze zwycięską miną wyciągnęła swój ulubiony długopis z różowym futerkiem i spojrzał na mnie- I żeby nie było, moi dziadkowie płacą za wszystko. Więc o to nie musisz się martwić. Tylko proszę cię, zgódź się. Nie zmuszaj mnie, żebym spędzała z nimi czas sam na sam. Przecież oni mnie zamęczą!
- Vivienne, oddychaj- zaśmiałam się, klepiąc dziewczynę po ramieniu. Na moje słowa jedynie przekręciła oczami, patrząc na mnie wyczekująco- Musiałabym zapytać tatę.
- Pytałam się i się zgodził. No proszę, proszę, proszę!
- Dobrze, już niech ci będzie- dziewczyna pisnęła i z wielkim uśmiechem przytuliła mnie do siebie.


VVIENNE

- Panno Parker, czyżby znowu pisała pani smsy pod ławką?- Chanel lekko podniosła oczy na nauczyciela, po czym wzruszyła ramionami- Czyli widzę, że mamy ochotniczkę na projekt! Cieszę się, że tak pałasz miłością do matematyki!- powiedział mężczyzna, klaszcząc w ręce.
- No chyba się coś panu pomyliło- prychnęła, patrząc z politowaniem na nauczyciela. Wręczył jej różową karteczkę, zapewne z tematem projektu- Różowy, niezły kolor- mruknęła dziewczyna pod nosem, za co oberwała ode mnie w ramię. Wrzuciła karteczkę, nie ukrywając tego, że ją zgniotła, do torby.
- Projekt masz na jutro. Możesz wziąć sobie kogoś do pomocy- powiedział pełnym nienawiści tonem głosu. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego sztucznie przewracając oczami. Na całe szczęście usłyszeliśmy dzwonek, więc w tempie błyskawicznym wyszliśmy z klasy- Vivienne, błagam cię. Pomóż mi z tym! Znasz moje oceny? Dwa, dwa, dwa raaaaaz- zanuciła, błagalnie na mnie patrząc. Pokręciłam przecząco głową, na co dziewczyna uklęknęła przede mną. Wydając z siebie nieokreślony dźwięk kiwnęłam potakująco głową.
- I nie, nie wyjdę za ciebie- przekręciłam oczami, pomagając jej się podnieść.

- Dalej ci nie przeszło z Zaynem? Minęły już dwa tygodnie od mojego przyjęcia urodzinowego, a ciebie dalej trzyma? Chanel daruj sobie- westchnęłam, idąc obok dziewczyny po drodze kopiąc kamień, leżący na ścieżce.
- Ale nie potrafię. Cały czas mam wyrzuty sumienia- powiedziała, bezradnie siadając na jednym z pni.
- Posłuchaj, przecież to nie była tylko twoja wina. Poza tym ja nie widzę problemu. Nikt nie powiedział, że cokolwiek się wtedy stało. Błagam cię, przestań już o tym myśleć, bo ja zwariuję. A tak na marginesie, to widziałaś jak Zayn na ciebie wczoraj wieczorem patrzył? Mówię ci! A jaki zazdrosny był, jak przytulałaś się do Nialla. Po prostu genialne- dziewczyna zaciekawiona uniosła głowę do góry, po czym szeroko się uśmiechnęła. Znałam ten uśmiech, oznaczał tylko i wyłącznie to, że ma jakiś plan.
- Był zazdrosny, tak?- uniosła brew do góry, energicznie wstając z miejsca.
- Nawet o tym nie myśl! Absolutnie zabraniam ci wzbudzania w nim zazdrości, wykorzystując przy tym niewinnego człowieka. Wiesz, że to jest wykorzystywanie ludzi?
- Zrzędzisz- prychnęła i pociągnęła mnie za rękę. Jęknęłam cicho, ze względu na to, że wolałam nie być wtajemniczana w jej niecne plany, które tak czy siak nikomu na zdrowie nie wyjdą.

- Czy tylko mnie wkurzają już te cholerne pierwiastki? Dzięki Chanel, naprawdę. Piękne dzięki- przekręciłam się na brzuch, wlepiając nos w książkę. Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie niewinnie, wracając do pisania swojego referatu. Drzwi do mojego pokoju lekko się uchyliły, a w nich stanęli wszyscy nasi znajomi. Spojrzeli na nas, jednak widząc nasze zdenerwowane miny, zajęli miejsca we wszystkich możliwych częściach pokoju, nawet się nie odzywając. Liam miział się w rogu z Natalie, która cały czas patrzyła na niego spod byka. Louis zaczął grzebać w mojej torbie, Eleonor chciała go od niej odsunąć, Niall zabrał ze stolika pudełko z cukierkami, wygodnie rozsiadając się na fotelu. Zayn usiadł na podłodze obok Chanel, usiłującej wymyślić zapewne bardzo inteligentną wypowiedź na temat masakrycznych pierwiastków, a Harry położył się obok mnie zawieszając wzrok na książce, którą trzymałam.
- Jesteś bardzo zajęta?- szepnął do mojego ucha, uśmiechając się w moją stronę. Ściągnęłam jego rękę ze swojej głowy, ze względu na fakt, że strasznie mnie to rozpraszało- Słońce- chłopak szturchnął mnie w ramię, postanowiłam podnieść na niego wzrok. Rozejrzałam się dookoła, wzruszyłam ramionami i podniosłam się z łóżka. Wyciągnęłam rękę w stronę swojego chłopaka.
- Zrobiłam swoje- podałam swojej przyjaciółce notatki. Spojrzała na mnie z wielkim uśmiechem, po czym wróciła do pisania. Pociągnęłam chłopaka za rękę i już po chwili byliśmy na dworze.
- Pojechałabyś ze mną w weekend do domu? Moja siostra stwierdziła, że się za tobą stęskniła- zaśmiał się pod nosem, obejmując mnie ramieniem.
- Faktycznie, dawno z nią nie rozmawiałam. Ciekawe dlaczego.. o już wiem, bo nie chciałeś nas zostawić samych- dźgnęłam chłopaka w brzuch.
- Jeszcze by ci głupot nagadała- prychnął, przyciągając mnie do siebie. Zaśmiałam się, odpychając go od siebie, po czym ruszyłam do przodu. Chwile później stanął tuż za mną i przytulił mnie do siebie od tyłu- Obiecuję, że tym razem zostawię was same- szepnął do mojego ucha. Przekręciłam oczami, patrząc na niego.
- Niech będzie, trzymam cię za słowo. Robi się zimno, wracajmy- zwróciłam się do chłopaka, błagalnym tonem głosu. Skinął głową i pociągnął mnie za rękę w stronę powrotną.


CHANEL

- Zaraz oberwiesz- syknęłam w stronę Nialla, który za wszelką cenę chciał mi przeszkodzić- Ja nie żartuję- odwróciłam się w jego stronę z wrogą miną, na którą on tylko wybuchnął śmiechem- Zwariuję. Weźcie go stąd- jęknęłam wskazując na niego ręką. Niestety nikt nie zareagował na moje słowa, więc blondyn dalej mógł bez większych przeszkód odciągać moją uwagę od zadania z matematyki. Jeśli go nie zrobię, mogę się założyć że ten świr mnie obleje. Nie cierpię go z całego serca. Gdybym mogła, to bardzo chętnie bym mu coś zrobiła. Myśli, że jest fajny. Ta, jasne. A Święty Mikołaj co roku przychodzi i daje prezenty.

- Zostaw ją, nie widzisz że jest zajęta?- tym razem, pomógł mi Zayn za co byłam mu niezmiernie wdzięczna. Uśmiechnęłam się do niego, jednak bardzo szybko wróciłam do kończenia referatu.
- Idę do lodówki- prychnął i krzyżując ręce opuścił pokój. Odetchnęłam z ulgą, szukając w książce jakiejś pomocy.
- Co ciekawego dzisiaj zmalowałaś?- zaśmiał się Zayn, kręcąc głową.
- Wiedziałeś, że nie można pisać smsów na lekcji?- bezradnie uniosłam ręce, i odrzuciłam długopis na książki zadowolona ze skończonego referatu.
- Coś mi się obiło o uszy- zaśmiał się chłopak, patrząc w moją stronę.
- Jak widzę skończyłaś?- za mną pojawił się blondyn, zaglądający mi przez ramię.
- Tak, Niall. Skończyłam- westchnęłam podnosząc na niego głowę. Uśmiechnął się szeroko i usiadł obok mnie.


DWA MIESIĄCE PÓŹNIEJ

CHANEL

Stanęłam przed drzwiami pokoju Vivienne, nerwowo ściskając gazetę w dłoni. Nie chciałam jej zawracać głowy, ale ze względu na jeden z artykułów musiałam zaburzyć jej spokój w sobotni poranek. Tak czy siak by się dowiedziała, a nie miałam zamiaru ukrywać przed nią czegokolwiek, byłaby na mnie zła gdyby dowiedziała się, że doskonale o tym wiedziałam. Pchnęłam drzwi i weszłam do środka. Zastałam dziewczynę siedzącą na łóżku, zaczytaną jakąś książką. Usiadłam obok niej i bez słowa podałam jej gazetę. Blondynka odłożyła książkę i spojrzała na okładkę. Otworzyła szeroko oczy i w szybkim tempie odnalazła odpowiednią stronę.
- Wiedziałam, że to się tak skończy- syknęła, odstawiając gazetę na szafkę. Spojrzałam na magazyn, lekko przymykając powieki.

„Młody gwiazdor, Harry Styles, jak wiecie wraz z zespołem udali się na tygodniowy wyjazd do Stanów, gdzie mieli dać parę koncertów. Wydaje nam się, że obecna partnerka piosenkarza, przepiękna blondyna Vivienne Moore dobrze wam znana z krajowego konkursu muzycznego, nie jest specjalnie szczęśliwa widząc swojego chłopaka w objęciach innej dziewczyny. Oboje nie wyglądają na zwyczajnych przyjaciół. Reporterzy naszej gazety, mają podstawy by twierdzić, że członek grupy One direction, postanowił działaś na dwa fronty. - Harry to podrywacz. Szokiem dla wszystkich jest to, że tak długo był z Vivienne- mówi osoba z otoczenia gwiazdy. Jak zareaguje na to jego dziewczyna? Oby Styles miał argumenty przemawiające za swoją niewinnością, bo inaczej jedna z najbardziej znanych par w UK będzie miała kryzys.”

- Chcę być sama- powiedziała dziewczyna, odwracając się do mnie tyłem.
- Vivienne..- zaczęłam, przysuwając się do dziewczyny.
- Proszę- westchnęłam, poklepałam dziewczynę po ramieniu i opuściłam pokój. Nie chciałam jej teraz przeszkadzać, ale słysząc jej płacz miałam ochotę tam wejść i ją przytulić. Nie miałam najmniejszego zamiaru go tłumaczyć, miałam zamiar mu najlepiej wpieprzyć. Moja najlepsza przyjaciółka płacze przez jakiegoś chłopaka, który pewnie nawet nie ma pojęcia co zrobił. Dobrze, że wrócili w nocy. Mam ochotę go opieprzyć.

Zadzwoniłam dzwonkiem do domu chłopaków, nerwowo stukając prawą ręką o swoje kolano. Już po chwili otworzył mi trochę zaspany Zayn, widząc mnie szeroko się uśmiechnął i przytulił.
- Przepraszam Zayn, zaraz wrócę. Harry w swoim pokoju?- spytałam odsuwając od siebie chłopaka. Zdezorientowany skinął głową. Od razu skierowałam się na schody.
- Cześć Chanel- obok mnie stanął Louis, całując mnie w policzek. Machnęłam ręką i bez słowa znalazłam się w pokoju Harrego.
- Koniec spania- pociągnęłam za koniec kołdry w która był zawinięty, co spowodowało jego runięciem na ziemię.
- O co ci chodzi?- jęknął, rozmasowując bolące miejsce.
- O co mnie chodzi? Może o to, że we wszystkich gazetach na pierwszej okładce jest twoje zdjęcie z jakąś panną, hm? I może o to, że twoja dziewczyna teraz przez ciebie cierpi? Nie spodziewałam się, że możesz ją tak zranić- wyrzuciłam z siebie na jednym wdechu, po czym trzaskając zamknęłam za sobą drzwi.
- Chanel, o co chodzi?- spytał zdezorientowany Zayn, kiedy byłam już na dole.
- Jak mniemam o to- bąknęłam i postawiłam magazyn na stoliku, po czym z hukiem wyszłam z ich domu. Bałam się, że tam wrócę i najzwyczajniej w świecie nakopię mu do dupy. Jeszcze za wcześnie na takie kroki, najwyżej później to zrobię.

ZAYN
- Harry, coś ty odwalił- takimi słowami przywitał go Louis, rzucając w niego gazetą.
- Ja nie mam zielonego pojęcia o co jej chodzi- westchnął Loczek, siadając obok mnie. Wziąłem gazetę od Louisa, po czym trzepnąłem go w głowę podając mu magazyn. Szybkim ruchem ubrałem buty i wybiegłem za Chanel. Wyglądała dość dziwnie, chyba nie chodziło tylko o sprawę z naszymi gołąbeczkami. Dogoniłem ją dopiero na jednym ze skrzyżowań. Odwróciła się do mnie przodem.
- Wyszłam, bo inaczej chyba bym mu przywaliła- syknęła, wkładając ręce do kieszeni. Kiwnąłem głową, po czym przytuliłem do siebie dziewczynę. Z początku się opierała, jednak po chwili sama się do mnie przytuliła- Wiesz coś o tym?- spytała, stając naprzeciwko mnie. Pokręciłam przecząco głową, na co dziewczyna ciężko westchnęła i skierowała się na ławkę, ciągnąc mnie za rękę- Jeśli ją zdradził, nie ręczę za siebie.
- Nie wydaje mi się. Jest impulsywny, ale kocha Vivienne. Jeszcze nigdy nie był aż tak zakręcony na punkcie żadnej dziewczyny, nie chciał jej zranić.
- To mu nie wyszło- powiedziała pod nosem, siadając po turecku.
- Stęskniłem się- sam nie wiem dlaczego to powiedziałem. Najwidoczniej za późno ugryzłem się w język. Przygryzłem wargę, niepewnie patrząc w jej stronę. Zaśmiała się pod nosem, unosząc na mnie wzrok.
- Ja też- powiedziała po chwili, zawieszając wzrok na jednym z drzew. Mimowolnie uśmiech pojawił się na mojej twarz- Berek!- krzyknęła dziewczyna, klepiąc mnie w ramię po czym biegiem udała się przed siebie. Pokręciłem głową, jednak pobiegłem za nią.


VIVIENNE

W tym momencie powinnam podziękować za sławę Harrego. Może głupie, że dowiaduję się o takich rzeczach z gazet, ale lepiej się dowiedzieć niż żyć w niepewności. Zdecydowanie o wiele lepiej. Chociaż z drugiej strony, sama nie wiem czy chciałam się dowiedzieć. Oczywiście, lepiej być pewnym wszystkiego dookoła, ale gdyby tak spojrzeć z innej perspektywy lepiej by było gdybym się nie dowiedziała. Kocham go. I właśnie za to w tej chwili byłam na siebie zła najbardziej. Za bardzo się do niego przywiązałam, nie powinnam tego robić. Mogłam się domyśleć, że to się w końcu tak skończy. Przez dziewięć miesięcy nie daliśmy sobie przeszkodzić w byciu razem. Najwidoczniej teraz jest czas na zadanie sobie najważniejszego pytania: Co dalej?

- Witaj Vivienne- w drzwiach mojego pokoju, pojawiła się postać mojej nauczycielki. Przykleiłam na twarz tak zwany „uśmiech” i usiadłam przy pianinie- I jak, zaczynamy?- skinęłam głową i podałam nauczycielce kartkę z tekstem piosenki „Give your heart a break”. Wyrażała to, co właściwie czułam. Kiedy wybierałam tę piosenkę dwa miesiące temu nie sądziłam, że teraz będzie tak pasować do mojego nastroju.
Po skończonej próbie, musiałam bardzo uważać na to, żeby nie rozpłakać się przy nauczycielce.
- Jest świetnie. Spakuj się porządnie, jutro jedziemy do Barcelony- humor od razu mi się poprawił. Uśmiechnęłam się szeroko w stronę kobiety- Wzięłam już pozwolenie od twoich rodziców, przyjedziemy po ciebie rano i pojedziemy na lotnisko. I miałam przekazać ci, że cała rada pedagogiczna życzy ci wygranej. Oczywiście, wszyscy będą glosować na ciebie- zaśmiałam się pod nosem i skinęłam głową. Mimo wszystko nie mogłam doczekać się wyjazdu, będę mogła od wszystkiego odpocząć.

Usłyszałam bardzo cisze, wręcz niesłyszalne pukanie do drzwi. Szybkim i zdecydowanym ruchem wytarłam łzy z policzka, usiadłam na łóżku i wzięłam książkę. Po powiedzeniu „proszę” do mojego pokoju wszedł Harry. Muszę przyznać, że nie wyglądał najlepiej. Wyglądał jakby płakał i to dość długo. Nie odrywałam od niego oczu przez dłuższą chwilę. Chyba bał się wejść do środka, bo stał w drzwiach. Odstawiłam książkę na poduszkę i spojrzałam na niego wyczekująco.
- Zanim mnie wyrzucisz, chociaż mnie posłuchaj- zamknął za sobą drzwi i usiadł obok mnie. Wbiłam wzrok w swoje dłonie, czekając co ma do powiedzenia- Po pierwsze między nami nic nie zaszło, przysięgam. Kompletnie nic nie było. Dobrze wiesz, że kocham tylko ciebie. Tylko i wyłącznie, nikogo więcej. Tylko mi uwierz.
- Chyba powinniśmy zrobić sobie przerwę- zwróciłam się do niego, podnosząc na niego wzrok. Spojrzał na mnie z widocznym przerażeniem w oczach i odwrócił przodem w swoją stronę.
- Nie pozwolę ci odejść- nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy. Bałam się tej rozmowy, bałam się swoich słów i tego, że tak cholernie z każdą sekundą zaczynałam ich żałować. - Ja cię kocham. Nie chciałem cię zranić. Nawet nie wiem co to za dziewczyna. Jakaś fanka, która najwidoczniej zniszczyła mi życie. Nie odpuszczę.
- Utrudniasz mi to- powiedziałam, decydując się spojrzeć w jego oczy. Spuścił wzrok i chwycił moją rękę, po czym przyłożył ją do swojego serca.
- Bije tylko i wyłącznie dla ciebie. Wiesz dlaczego od zawsze byłem zazdrosny, kiedy ktoś cie przytulał? Miał w ramionach cały mój świat. - nie potrafiłam już dłużej usiedzieć spokojnie. Z moich oczu ponownie tego dnia poleciały łzy, których tym razem nie mogłam ukryć- Vivienne, proszę. Nie rób mi tego. Daj mi szansę. Daj nam szansę- założył kosmyk moich włosów za ucho i starł łzy z mojego policzka.
- Jutro wyjeżdżam. Daj mi ten tydzień, później wrócimy do tej rozmowy- wydawało mi się, że w ogóle mnie nie słuchał. Chwilę siedział bez ruchu, chyba starając się uświadomić sobie co do niego mówiłam. Odwrócił się do mnie i skinął głową. Mocno mnie do siebie przytulił, po czym szybkim krokiem opuścił mój pokój.


CHANEL

- Chyba trochę przegięłam z tymi lodami- jęknęłam, rozwalając się w swoim pokoju. Zayn wybuchnął śmiechem, po czym położył się obok mnie, prawie mnie przy tym zwalając- Walnęłabym cię. Ale mi się nie chce- stwierdziłam, nie odrywając wzroku od sufitu, który nie był wcale tak ciekawy jak by się mogło wydawać. Powiem więcej- strasznie zanudzał.
- Mnie się nie bije, mnie się przytula- powiedział, dumnie wypinając klatkę piersiową. Teatralnie ziewnęłam, czym najwidoczniej lekko go zirytowałam. Posłał mi wrogie spojrzenie i skrzyżował ręce. Westchnęłam i lekko się podniosłam. Pocałowałam go w policzek i wzięłam swojego laptopa.- Proponuję horror- chłopak poruszył znacząco brwiami, zabierając mi urządzenie.
- To jest chwyt na to, żeby się bezkarnie przytulać- stwierdziłam, patrząc w jego stronę. Energicznie pokiwał twierdząco głową i , postawił przed nami laptopa. Westchnęłam, jednak bez większych obiekcji położyłam głowę na jego ramieniu i zawiesiłam wzrok na ekranie laptopa.
- A widzisz? Sama się przytulasz- zaśmiałam się, na co chłopak objął mnie ramieniem.
- Ty też. Jesteśmy kwita- odpowiedziałam, przekręcając oczami. Zayn po dłuższej chwili przyznał mi rację i wrócił do oglądania strasznie nudnego filmu. Horror w którym nikt się nie zabija, nie okalecza ani nic w tym guście to wcale nie horror. To bujda.
______________________________________________________________
Dobra, to teraz chwała dla mnie za ten rozdział. Nie wiem jak zdążyła go napisać, ale jakoś udało mi się ostatnio wyrwać. Teraz nie oczekujcie go ponownie tak szybko, bo nawet go nie zaczęłam a czasu coraz mniej. Postaram się jakoś spiąć i go napisać. 

Okej, a teraz zaczepię jeszcze o jedną sprawę. Wchodzę sobie spokojnie na bloga i przeżyłam szok. TE GŁUPOTY, KTÓRE WYPISUJE TU TAKIE BEZTALENCIE JAK JA CZYTA PONAD TRZYSTA OSÓB?! ZGON.
Dziękuję również za komentarze, które są tak cholernie miłe, że coraz szybciej idzie mi pisanie rozdziałów. Dziękuję, dziękuję, dziękuję. ♥♥
DZIĘKUJĘ JESZCZE RAZ! ♥♥ KOCHAM WAS. <3


Jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach, masz jakieś pytania bądź po prostu chcesz popisać, pisz na moje GG: 23799456. < 3

25 komentarzy:

  1. Biedna Vivienne, no i Harry widać, że również bardzo to wszystko przeżywa. Wątpię, żeby mógł ją zdradzić, za bardzo ją kocha i napewno tak łatwo nie odpuści. Mam nadzieję, że wszystko się między nimi ułoży :) Chanel jest bardzo fajną postacią, ma charakterek tak samo jak Vivienne :) Czyżby coś zaczęło iskrzyć pomiędzy nią i Zayn'em?^^
    Już nie mogę się doczekać następnego xx


    op-onedirection.blogspot.com
    2op-onedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze , genialny rozdział. Tylko szkoda, że między Hazzą i Viv . A z tej fanki jest kawał sz.... ! No, mniejsza z nią, sama bym chciała jechać do Barcelony... Może kiedyś . ;) Coś czuję, że między Zayn'em i Chanel coś będzie . I ja tylko przypuszczam . I fajnie, pasują do siebie . Mam nadzieję, że wszystko za jakiś czas wróci do normy ... Oby . Ale fajnie, że coś się dzieje . Dzięki temu, jest realnie . :D Czekam na nn . I zapraszam do mnie , o ile jeszcze nie czytałaś 10 rozdziału . ;) Pozdro i powodzenia w pisaniu . :P

    OdpowiedzUsuń
  3. ZAJEBISTY!
    Kocham twojego bloga! Jest cudowny!
    Fajnie by było gdyby Vivien narobiła tam na wyjeździe trochę zamieszania a potem jakoś pogodziła się z Harrym!
    Rozdział normalnie genialny jak zwykle!
    Czekam na kolejny! Oby pojawił sie jak najszybciej
    Zapraszam do siebie http://dusiaa-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. O nie ,proszę, proszę, proszę nie psuj nic między nimi oni są taka fantastyczną prą. A jeżeli oni nie będą razem cały mój świat legnie w gruzach przejdę załamanie nerwowe, opuszcze się w naucę, nie zdam matury i nie wyjadę na wycieczkę do Londynu!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starasz się działać na moją psychikę, wywołując poczucie winy? Nie ładnie . : DDD

      Usuń
    2. Oj tam, oj tam.... ale oni są razem taką idealną parą!!!

      Usuń
    3. Chcieliście kryzys, macie kryzys. : D Ja tylko spełniam wasze oczekiwania. <3

      Usuń
  5. boskooooo ! <3
    czekam na kolejny! <3
    i zapraszam do siebie :)
    http://xmorethanthis1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!! oni muszą być razem! Boże! Kurde no, tak się popłakałam okropnie! Ja nie wytrzymam, jak oni nie będą razem. Chciałam jakiś kryzys, ale jak tak to teraz czytam, to serce mi pęka na miliony kawałeczków! Ale wytrzymam. Oby byli razem. To jest najważniejsze! :C W sumie dobrze, że jest ta kłótnia. Chociaż jak ja myślałam o kryzysie to nie aż o taki, ale ok. Przeżyję, jeśli będzie dobrze. (:
    Czekam na kolejny z niecierpliwością. ♥
    Justyna (:

    + http://and-you-stole-my-heart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. oni mają byc razem no! nie ma innej opcji!
    zapraszam do mnie
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny <3 Niech Vivienne zastanowi się i wybaczy Harry'emu! Oni są taką superaśną(to określenie jest chyba najlepsze ;d) parą. No, romansik między Chanel i Zayn'em się rozwija ^^ Z niecierpliwością czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio nie komentowałam głównie przez brak czasu (bo działały również inne nieokreślone bliżej czynniki), ale już nadrabiam zaległości. Po przeczytaniu pierwszego rozdziału moja mina wyrażała tylko jedno. Mianowicie WTF?! Totalnie mnie zaskoczyłaś tym zerwaniem i kolejnym porwaniem, niekoniecznie tego się spodziewałam, ale zaraz jak tylko zobaczyłam ciąg dalszy, kamień spadł mi z serca. No i teraz tak jakby zataczamy kółko. Czy Ty naprawdę chcesz zepsuć ich związek? Proszę, nie rób tego! Chociaż po dzisiejszym lekko mówiąc dołującym dniu, wszelka miłość budzi we mnie niechęć (starałam się to ubrać jakoś ładnie w słowa, żeby nie pisać po prostu, że mi się chce żygać). No i Vivienne i Harry mają w tym swój udział. Zaczynam odnosić wrażenie, że są trochę za słodką parą. Pewnie za jakiś czas mi to przejdzie (najprawdopodobniej za jakieś półtora tygodnia), ale na dzień dzisiejszy moje zdanie nie jest zbyt ciekawe. Co oczywiście nie zmienia faktu, że świetnie piszesz i strasznie cieszę się, że postanowiłaś kontynuować to opowiadanie.
    Pozdrawiam.

    wannasaveyourheart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże, świetne! Dlaczego wcześniej nie znalazłam tego bloga? Niemogę doczekać się następnego.! :D Oczywiście zapraszam do siebie.:) http://my-story-with-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Jedno, zasadnicze pytanie.
    WJEBAĆ CI KURWA?! :D
    Co to ma być? Miało być szczęście jednorożce i tęcza..
    A tu dupa. Kuźwa, nie mogę.
    Ty to lubisz mieszać. :D
    Ale i tak cię Kochamy <3
    Całuski, Angie.

    OdpowiedzUsuń
  12. swietne to jest ! :* tak sie strasznie ciesze ze dalej go piszesz. ;) tego bloga. :) pozostale tez czytam, a powiedz mi czemu usunelas tego: http://its-my-last-chance.blogspot.com/
    czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy- usunął się sam. Nie wiem jak, nie wiem kiedy i nie mam pojęcia dlaczego. Weszłam - bloga nie ma. Kompletnie tego nie rozumiem.

      Usuń
    2. szkoda. :c a to np. nie masz zapisanych tych poprzednich rozdziałów i bloga reaktywujesz na innej stronce ? :)

      Usuń
    3. Jak na razie sobie daruję. I tak nie wyrabiam z dwoma. Jeśli tylko mój "grafik" się rozluźni, to coś z tym zdziałam : D

      Usuń
    4. to daj swojemu grafikowy jakiies lekarstow na przeczyszczenie i sie na pewno rozluzni :D hahaha, dobry suchar, wiem. okeej, ale oba boskie. :)

      Usuń
  13. Kolejny niesamowity rozdział. Jak ty to robisz, że piszesz długie rozdziały i cały czas coś się w nich dzieje? Ale mam jedno ale. Co ty zrobiłaś z Havien? Harry i Vivienne mają być ze sobą już zawsze, a ty chcesz zniszczyć tą cudowną parę? Mam nadzieję, że się pogodzą. Trzeba jednak przyznać, że Harry zachował się jak głupek. No, ale napisałaś ten rozdział tak pięknie, że nie potrafię się na ciebie wkurzać za to, że chcesz zniszczyć tą sielankę pomiędzy nimi. A ja czekam i się doczekać nie mogę jak w końcu Zayn i Channel będą razem. Mam nadzieję, że to za niedługo nastąpi. Czekam z niecierpiwością na kolejny rozdział.
    Monia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny rozdział :**
    Co ten Harry odpierdala ?!
    Jak ona wróci , to się mogą trochę pokłócić , a potem się pogodzić : D
    Chanel i Zayn :) Będą z tego dzieci xD
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  15. Ha ha świetne ale nie psuj nic między nimi:P
    Zapraszam do mnie http://fifi1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Ej no jak możesz mieszać między nimi? ;(
    Taka fajna para z nich...:)
    No nic, ale czekam na dalsze wydarzenia :D
    Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni :)

    OdpowiedzUsuń
  17. HEJ! TO JEST NAPRAWDĘ ŚWIETNE! ZAPRASZAM NA MOJE BLOGI O ONE DIRECTION!
    www.onedirectionfanpolish.blogspot.com
    www.always-is-hope.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Niech się niedługo pogodzą ale jeszcze troche :D uwielbiam tego bloga :*

    OdpowiedzUsuń