czwartek, 10 maja 2012

Rozdział 2.


VIVIENNE


Zdezorientowana, z ogromnym bólem głowy lekko się podniosłam. Nie mogłam wstać, bo Harry był do mnie mocno przytulony. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, z na pewno bardzo niepewnym wyrazem twarzy. Szturchnęłam Harrego w ramię, na co ten przestraszył się i zleciał z łóżka, oczywiście razem ze mną. 
- Dzięki- westchnęłam, na co chłopak bez słowa mnie pocałował- Czekaj, który dzisiaj?- spytałam, patrząc w jego stronę. Wybuchnął śmiechem, ale widząc mój poważny wyraz twarzy uspokoił się.
- Piętnasty kwietnia, dzisiaj są twoje urodziny. Wszystkiego najlepszego- odpowiedział, ponownie zbliżając swoje usta do moich. 
- Serio?- spytałam, odsuwając go od siebie- Głupi sen- mruknęłam, przewracając oczami. Chłopak posłał mi pytające spojrzenie, na które tylko przewróciłam oczami i tym razem sama pocałowałam jego.
- A co ci się śniło?- spytał, przerywając pocałunek.
- Już nie ważne- wzruszyłam ramionami, nie odrywając wzroku od jego oczu.


- Wszystkiego najlepszego!- kiedy zeszliśmy do salonu, w którym znajdowali się wszyscy inni nic innego nie dało się słyszeć. Dziewczyny w szybkim tempie stanęły przede mną i zaczęły mnie przytulać.
- Musicie mi wszyscy przypominać, że się starzeję?- westchnęłam, na co cała reszta wybuchnęła śmiechem.
- Jesteś z nas wszystkich najmłodsza, nawet mnie nie denerwuj- bąknęła Eleonor, krzyżując ręce. Wybuchnęłam śmiechem i przytuliłam do siebie naburmuszoną dziewczynę.
- Chanel!- krzyknęłam od razu po zobaczeniu szatynki. Dziewczynę rozbawił mój nagły atak entuzjazmu, jednak starała się zachować powagę. Chanel to moja bardzo dobra znajoma. Poznałyśmy się na jednym z konkursów muzycznych i od tamtej pory byłyśmy niemal nie rozłączne. Dopóki szatynka nie dostała oferty, polegającej na wymianie między szkolnej. Wyjechała do szkoły muzycznej w Kalifornii, nawet nie miałam pojęcia że się tutaj pojawi.
- Nie uwierzysz, ale wróciłam na stałe. Taka mała niespodzianka- uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam do siebie dziewczynę. Wydaje mi się, że dzisiaj pierwszy raz od kilkunastu lat nic się nie stanie. 


Stanęłam w progu swojego pokoju. Po odebraniu wszystkich możliwych życzeń od rodziców, dziadków, cioć i wujków byłam ewidentnie wolna i mogłam zająć się czymś pożytecznym, co w tej chwili oznaczało próbę z panią Williams. Niestety, fortepian w szkole się zepsuł i wszelkie próby, odbywają się w moim domu. Po ostatnim „incydencie” na próbie, stwierdziłam że nigdy więcej nie wpuszczę do swojego domu tego stada rozbieganych szympansów. Po ich wizycie zgubiło mi się kilka płyt, wszelkie jedzenie zniknęło z lodówki i zepsuli mi barierki na balkonie. Mieli farta, że nie wylecieli inaczej byłoby kiepsko. Jeszcze mogliby zrobić coś kwiatom mojej mamy, a wtedy nie ręczę za siebie. Poza tym, moja mama już by sobie z nimi poradziła. Wole nie komentować jej napadów agresji, związanych z ogrodem. Lepiej jej wtedy nie oglądać, nieźle się wtedy irytuje. 


Nawet nie wiem kiedy zleciało już tak dużo czasu. Od powrotu do szkoły wszystkie dni mijały jakby trochę szybciej. Głównie na nauce, próbach, znowu nauce, znowu próbach. Tak naprawdę tylko w weekend miałam trochę wolnego. W zasadzie nie wiem czy mogę nazwać to wolnym czasem, bo zawsze ktoś mój spokój naruszał. Jak nie Eleonor, to chłopaki, albo Natalie, ewentualnie Chanel. Ale odkąd wyjechała, i tak miałyśmy bardzo dobry kontakt. Ciągle ze sobą pisałyśmy, i rozmawiałyśmy przez internet. Cieszę się, że wszyscy ją zaakceptowali i nie ma większych spięć. Gdybym musiała wybierać, chyba postawiłabym na wyjechanie z kraju. 


Mogę szczerze powiedzieć, że jeśli chodzi o mnie i mojego chłopaka, tylko kilka razy się posprzeczaliśmy. I to o taką głupotę, że po dwóch godzinach nierozmawiania zaraz któreś z nas dzwoniło do drugiej osoby i po kłótni nie było już ani śladu. Nie ma się co dziwić, w każdym związku są gorsze dni. Trzeba to po prosu zaakceptować i iść do przodu. Mimo już siedmiu miesięcy i mimo tego, że zrobiło się bardzo poważnie, nam to nie przeszkadza. Przetrwaliśmy kilkanaście wyjazdów, ataków jego wściekłych fanek i kilka moich wyjazdów z dziadkami. Nie mam pojęcia jak, ale nie będę się w to zagłębiać. Najwidoczniej znalazłam osobę, na której mogę polegać i wiem, że jestem dla niej ważna jak ona dla mnie. Jak mi się wydaje, jest to marzeniem większości kobiet na świecie, więc powinnam czuć się tym faktem zaszczycona. Tym, że spotkało to właśnie mnie.


Rodzice, jak rodzice. Cały czas się przedrzeźniają i zmuszają siebie nawzajem do rozrywek, które lubi tylko jedno z nich. Na przykład, ostatnio moja mama, która ma okropną chorobę morską, została zmuszona na rejs. Później z zemsty na moim tacie, zabrała go do SPA. I tak się zaczęło.. od ponad dwóch miesięcy nie przestają się wzajemnie zadręczać. A kiedy chcę coś powiedzieć, to grożą mi, że dadzą mi szlaban, wyślą do dziadków i zabiorą mi moje ukochane akwarium. Żywcem rybek nie wezmą, o nie. Na to nie pozwolę. 


- Vivienne wygrałaś!- w progu mojego domu stanęła rozradowana pani Williams. 
- Co wygrałam?- spytałam, wpuszczając kobietę do środka.
- Konkurs na którym byłaś miesiąc temu, rozumiesz? Wygrałaś!
- Pani chyba żartuje!
- Nie żartuję!- musiałam przytrzymać się framugi drzwi, bo inaczej jak nic runęłabym na ziemię. Z niedowierzaniem spojrzałam na nauczycielkę, która jak mi się wydaje tańczyła makarenę. Wzruszyłam ramionami i dołączyłam do niej. Mogę się założyć, że to nie wyglądało do końca normalnie. Ale w końcu nie każdy ma okazję wygrać konkurs, w którym brało udział ponad sto osób i był to konkurs krajowy. Dzięki tej wygranej, w wakacje wyjadę na międzynarodowy konkurs, będąc reprezentantką Anglii. Chyba nic dziwnego, że tańczę makarenę na środku pokoju z moją własną nauczycielką, czyż nie?


Po zakończonej próbie, na której w zasadzie nie śpiewałam, wyszłam z domu i jak obiecałam udałam się do parku, w którym miałam spotkać się z Harrym. Nie wiem po co chciał żebym przyszła do parku, ale wole nie wnikać w jego umiejętności psychiczne. Od zawsze ich większa część jest dla mnie tajemnicą i może lepiej niech tak zostanie. 
Rozejrzałam się dookoła w poszukiwaniu swojego chłopaka, którego jak na złość nigdzie nie mogłam zauważyć. 
- Cześć- usłyszałam za sobą. Moje serce zaczęło bić coraz mocniej, ze względu na to, że straszliwie się przestraszyłam.
- Chcesz żebym miała zawał?- westchnęłam, unosząc brew ku górze. Chłopak pokręcił przecząco głową i pociągnął mnie za rękę.
- Idziemy do kina- stwierdził, obejmując mnie ramieniem. Posłałam mu pytające spojrzenie, na które przewrócił oczami i odwrócił wzrok. Postanowiłam ponownie nie wnikać i wzruszając ramionami posłusznie szłam koło niego. Pewnie coś kombinują, na pewno coś kombinują. Oni wszyscy zawsze coś kombinują. Tylko ja jestem normalna. 


- Chciałeś tu iść żeby oglądać film, czy żeby mnie podrywać?- zaśmiałam się pod nosem. Przez pierwszą połowę filmu nie mogłam się na niczym skupić w czym bardzo zaciekle przeszkodzał mi Harry. I muszę powiedzieć, że świetnie mu to wychodziło bo nie miałam pojęcia o czym jest ten film. Już rozumiem z jakiego powodu chciał miejsca w samym kącie sali, to się nazywa plan idealny.
- Poderwałem cię już siedem miesięcy temu, chciałbym zauważyć- szepnął mi do ucha, przyciągając mnie do siebie. Zaśmiałam się, podnosząc głowę ku górze- Teraz tylko celowo staram się zmusić cię do tego, żebyś przestała myśleć.
- Przy tobie nie da się myśleć- zapewniłam, opierając głowę na jego ramieniu. Chłopak pocałował mnie w czoło, splatając ręce na moim brzuchu.
- Czyli mój plan wykonany- wolałam nie wypytywać o co mu chodziło. Podniosłam poręcz od fotela i przytuliłam się do chłopaka- Widzisz, mówiłem że cię już poderwałem- stwierdził po chwili. Kiwnęłam głową, starając się wyłapać chociaż częściowo fabułę filmu. 




CHANEL


- Chanel..- ponownie zaczął Zayn, stając naprzeciwko mnie.
- Tak, już mi mówiłeś że ładnie wyglądam- przerwałam w pół zdania, wracając do zawieszania balonów wszędzie gdzie to było możliwe.
- Skąd ty wiedzia..
- Wiedziałam, bo mówiłeś to już trzy razy- zaśmiałam się, ciągle starając się utrzymać równowagę stojąc na drabinie.
- To my idziemy- w drzwiach pojawili się państwo Moore. 
- Niech się państwo dobrze bawią!- podrzucił Liam, z wielkim uśmiechem.
- Ta, w teatrze. Na pewno- prychnął tato Vivienne, ciągnąc żonę za rękę- Tylko nie wysadźcie nam domu!- wszyscy zaśmialiśmy się i wróciliśmy do przyczepiania ozdób w każde możliwe miejsce. 


Mieliśmy jeszcze tylko jakąś godzinę, zanim skończy się film. Doliczając do tego jeszcze niecałe dziesięć minut na powrót do domu. Czyli w skrócie mamy strasznie mało czasu i dużo roboty. Louis oczywiście gdzieś się zmył, nie ma go od ponad godziny. Tak samo jak Niall który miał mi pomóc. Właśnie widzę jak pomaga, zapewne poszedł coś zjeść czyli za szybko to on nie wróci. Wyciągnęłam swój telefon i napisałam do Harrego, żeby jeszcze gdzieś ją przetrzymał. Nie mam pojęcia, jak to zrobi ale lepiej niech się postara, bo mamy jeszcze strasznie dużo do zrobienia.


Może i jesteś stosunkowo nowa w całym towarzystwie Vivienne, ale czuję się jakbym była z nimi od dawna. Odkąd poznałam Vivienne, moje życie obróciło się o trzysta sześćdziesiąt stopni. Dzięki niej jakoś pozbierałam się po śmierci mojej mamy. Tylko ona o tym wie, prosiłam żeby nikomu nie wspominała nic na ten temat i jak widzę mogę na nią liczyć. Pomogła mi dojść do siebie, po prostu mnie wspierała. Nawet nie wie jak bardzo mi pomogła zwykłym wyjściem do parku, czy powiedzeniem, że jest bardzo ładna pogoda. Takie błahe sprawy pomagały mi jakoś oswoić się z całą sytuacją.


- Wynieś to do lodówki- usłyszałam za sobą głos Eleonor. Z westchnieniem wstałam z kanapy i wzięłam do ręki kilka kartonów z sokami. Byłam już zmęczona rozwieszaniem wszystkich możliwych ozdób po całym domu. Poza tym zaczynała mnie denerwować drabina na której stałam od godziny.




VIVIENNE


- Co ty wyprawiasz?- spytałam ze śmiechem, kiedy chłopak postanowił iść do domu na około.
- Chcę spędzić z tobą czas- odpowiedział, trochę wymijająco łapiąc mnie za rękę. Stanęłam na środku ścieżki, tarasując mu drogę i założyłam jedną rękę na drugą. Harry westchnął i przyciągnął mnie do siebie za biodra. Podniósł moją głowę do góry, przez chwilę nie odrywając wzroku od moich oczu.
- I to jest powód dla którego muszę chodzić po lesie w krótkich spodenkach? Czuję się jak świeże pożywienie dla komarów- westchnęłam, po raz kolejny zabijając komara siedzącego na mojej nodze. 
- Ale wiesz, chociaż mogę sobie popatrzeć- uśmiechnął się szeroko, łapiąc mnie za rękę.
- Świr- szturchnęłam go w ramię, wybuchając śmiechem. Uwolniłam się z jego uścisku, ruszając do przodu. Chciałam być jak najszybciej w domu, chodzenie po lasach nie jest moją ulubioną czynnością. Niecałe dwie sekundy później, chłopak podszedł do mnie i przytulił od tyłu. Odwróciłam głowę do tyłu, na co Harry pocałował mnie w szyję- Weź, bo będę miała malinkę- starałam się jakoś odsunąć, co mówiąc szczerze wychodziło mi dość marnie.
- Faktycznie, masz malinkę- zaśmiał się chłopak. Odwróciłam się do niego przodem, krzyżując ręce- Oj tam, kocham cię.
- Wkurzasz mnie. O co w ogóle ci chodzi?- spytałam, krzyżując ręce pod biustem. 
- No.. o nic- wzruszył ramionami i pociągnął mnie za rękę. Przewróciłam oczami, nie zwracając uwagi na jego dziwne zachowanie. Nie rozumiem go.


- Niespodzianka!- stanęłam w progu absolutnie zbita z tropu. W salonie stała chyba połowa mojej szkoły, omijając fakt że połowy nie miałam okazji poznać, wszystko było spoko. Nie cierpię niespodzianek, ale skoro się tak postarali będę miła. 
- Faktycznie o nic nie chodziło- zwróciłam się do swojego chłopaka, który uśmiechał się do mnie niewinnie. Zaśmiałam się, ponownie odwracając przodem do wszystkich. Co chwilę podchodziły jakieś osoby, składające mi życzenia, które niemiłosiernie przypominały mi, że się starzeję. Może mając szesnaście lat nie powinnam się tym martwić, ale tak czy siak mi to przeszkadza. Zresztą zważając na moje poprzednie „przygody na urodzinach” byłam raczej ostrożna. 


Obecność alkoholu na imprezie wcale nie była dla mnie zaskoczeniem, ale z drugiej strony trochę mnie denerwowała. Nastolatki, które są pod wpływem alkoholu bywają nieobliczalne. Jeszcze bardziej uderzy im do głowy, bo jak na kwiecień jest bardzo ciepło. Fajna pogoda + alkohol = coś się stanie. Okej, jestem trochę krytycznie nastawiona, ale to wcale nie zmienia tego, że tak jest zazwyczaj. 
- Ekhem!- na stoliku stanęła Chanel, niemiłosiernie stukając w kieliszek, czym udało jej się uciszyć wszystkich gości- Vivienne, pozwól- wzruszyłam ramionami, odstawiłam swój sok na blat stołu i podeszłam do dziewczyny- Chciałabym coś powiedzieć. Wiem, że dowiedzielibyście się dopiero na najbliższym apelu szkolnym, więc muszę pochwalić swoją przyjaciółkę. Otóż, nasza solenizantka wygrała krajowy konkurs muzyczny. Będzie jedyną reprezentantką Anglii na międzynarodowym konkursie w wakacje- momentalnie walnęłam się w głowę. I tylko po to stoję na stole? W całym pomieszczeniu można było słyszeć brawa.
- Wyślij nam pocztówkę!- krzyknął ktoś z gości, na co wybuchnęłam śmiechem i zeskoczyłam ze stolika. 
- Jak mogłaś nam nie powiedzieć?- jako pierwszy, oburzonym tonem odezwał się Liam- Jestem z ciebie taki dumny- przytulił mnie do siebie z taka siłą, że myślałam już o swoim pogrzebie. Tragiczna śmierć przez uduszenie- tak, to byłoby coś.
- Odczep się od mojej dziewczyny. Jestem zazdrosny- za mną usłyszałam głos Harrego. Liam jak mi się wydaje coś mu powiedział, bo Loczek wkurzony na cały świat nie odrywał ode mnie wzroku. Odwróciłam się przodem do niego- Czuję się zdradzony- teatralnie przetarł oczy, spuszczając wzrok na podłogę. Przewróciłam oczami i podeszłam do niego bliżej. Postanowił bawić się w obrażonego, zazdrosnego chłopaka. Starając się nie śmiać, chwyciłam go za rękę- Dobra, niech ci będzie- stwierdził po chwili, nachylając się nade mną i pocałował mnie w usta. Odsunął się ode mnie i pociągnął mnie za rękę. Wyprowadził mnie do ogrodu, każąc usiąść na huśtawce. Ogólnie to nie lubię, kiedy ktoś mi rozkazuje, ale z drugiej strony mogę dać za wygraną. Powinnam uczepić myśli tylko na tej chwili, ale było mi strasznie zimno, co spowodowało tym, że nie mogłam się skupić. Harry narzucił na mnie swoją bluzę, najwidoczniej zauważając że jest mi zimno, po czym usiadł obok mnie- Mam dla ciebie mały prezent.- zaczął, szperając w kieszeni.
- Mówiłam wam, że ja nie..
- Przymknij się- przewrócił oczami, podając mi niewielkie pudełko. Otworzyłam je, zauważając w nim wisiorek z sercem. Wyciągnęłam go z pudełka, uważnie mu się przyglądając. Uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam do siebie chłopaka.
- Jest śliczny- dałam mu buziaka w policzek. Wziął ode mnie wisiorek i zapiął mi go na szyi. 
- Przy tobie wymięka- szepnął mi do ucha, przesadzając na swoje kolana. Wybuchnęłam śmiechem, odwracając się do niego przodem- Co nie zmienia faktu, że mogłaś mi powiedzieć o konkursie- przejechał ręką po mojej nodze, mocniej mnie do siebie przytulając.
- No przecież bym ci powiedziała- obroniłam się, uśmiechając się szeroko.
- Jasne, raczej dowiedziałbym się gdybym zobaczył cie w  telewizji- prychnął. Zaśmiałam się kładąc rękę an jego policzku. Nie zwracając większej uwagi na nic co działo się wkoło mnie, pocałowałam go.




CHANEL


- Widziałeś gdzieś Vivienne?- zwróciłam się do Zayna, siadając obok niego na krześle.
- Spędza przemiłe chwile ze swoim chłopakiem, lepiej nie przeszkadzać- odpowiedział za niego Niall, przewracając oczami.
- Czyżbyś był zazdrosny?- wybuchnęłam śmiechem patrząc w jego stronę. Powiedział coś pod nosem, po czym wstał i z wielkim poirytowaniem poszedł w inną stronę- A jemu co?
- To ty nic nie wiesz?- spytał Zayn, przysuwając się bliżej. Pokręciłam przecząco głową- Vivienne była z Niallem. A jemu teraz odbija i jest zazdrosny.
- Vivienne i Niall? Jakoś trudno mi sobie to wyobrazić- uśmiechnęłam się sama do siebie.
- W sumie..- zaczął Zayn, popijając zapewne jakiś trunkiem.
- W karpiu- przekręciłam oczami, na co chłopak odstawił butelkę i stanął naprzeciwko mnie- Ryby są bardzo pożywne i wartościowe- powiedziałam od razu, starając się jakoś od siebie odsunąć.
- Strasznie mnie denerwujesz, jak nikt inny- uśmiechnęłam się zwycięsko na jego słowa- Tylko jest jeden problem, wcale mi to nie przeszkadza- mój mózg nie do końca funkcjonował idealnie. Alkohol pomieszany z bóg wie czym jeszcze wcale nie działam dobrze na moją psychikę i sprawności umysłowe. Mulat przysunął się do mnie, a zważając na ilość alkoholu jaką spożyłam momentalnie przyciągnęłam go do siebie.




LIAM


- Wyluzuj wrzeszczcie, bo ci przypieprzę- syknął Louis w stronę Nialla, który nie odrywał wzroku od Vivienne i Harrego, znajdujących się w ogrodzie- Daj wreszcie spokój, znajdź sobie jakąś dziewczynę i przestań wymyślać intrygi, jak to zrobić pod górę Harremu- prychnął, patrząc na blondyna. 
- Dajcie sobie spokój- zabrałem głos, stając pomiędzy chłopakami. Wydaje mi się, że im już nie powinno dawać się nic innego niż soczki i woda. Ewentualnie proszki na ból głowy, bo chyba trochę przegięli jak na dzisiaj. Granica przekroczona. Ja rozumiem, że Louis chce dla Loczka jak najlepiej, ale powoli oboje zaczynają przesadzać. Jako jedyny chyba wiem, że Niall chciałby wrócić do Vivienne. Problem jest w tym, że ona do niego by już nie chciała, bo kocha kogoś innego. I tu się koło zamyka. On chce, ona nie chce bo chce kogo innego. I to się nazywa pomieszanie.
__________________________________________________________________
Nabrałam was <3
Niezbyt lubię się powtarzać, więc to porwanie to jedna wielka BUJDA. Tak, bujda. Zrobiłam sobie z was żarty. : D Wszystko co było napisane w poprzednim rozdziale, to tylko chory sen Vivienne. Jestem okrutna? Może trochę, ale w sumie i tak wszystko się ułożyło, prawda? Czyli poproszę o nie zabijanie, mordowanie ani napadanie.
Nie lubię sielanki, ale wiem że wy ją lubicie więc jak na razie się nią nacieszcie. Musze was zapewnić, że nie potrwa ona wcale tak długo bo mnie irytuje. No to do następnego. <3



Do bohaterów dodałam Chanel, będzie to dość ważna postać, więc lepiej jakby w tych bohaterach była.




PROSIŁABYM, ŻEBY KAŻDY KTO BYŁ INFORMOWANY O NOWYCH ROZDZIAŁACH WCZEŚNIEJ, A JUŻ NIE CHCE DAŁ MI ZNAĆ NA GADU.



   ZAPRASZAM NA MOJE NOWEGO BLOGA <KLIKNIJ, ABY WEJŚĆ>

24 komentarze:

  1. Zabije cie kiedyś! no ale jestem mega szczęśliwa, że to był tylko żart i to własnie mnie powstrzymuje od zamordowania ciebie! xd
    Świetny rozdział, Niall zazdrosny? uhuhu
    Wgl jak Harry i Viv byli w lesie to ja juz miałam nieczyste myśli hahahhaha XD
    Dobra,dobra jestem czasem dirty mind wiem xD
    Więc jeszcze raz roz jest supeeer i żądam nexta!

    + Zapraszam do sb na nowy rozdział 3! mam nadzieje, że sie odwdzięczysz i dasz koma :)
    we-say-goodbye-in-the-pouring-rain.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko ja cię chyba zabije. Już się bałam że się rozstali a to był tylko chory sen .Uff .Super że jednak kontynuujesz. Genialny rozdział zresztą jak zawsze :D

    OdpowiedzUsuń
  3. swietne, czekam na NN <3

    OdpowiedzUsuń
  4. rewelacja, ciekawa jestem co bd z Zaynem i Chanel ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. swietne, powiem Ci, ze mnie zaskoczylas, bo na serio myslalam, ze ja porwali. ;D a co bys powiedziala, na urodzinowy wyjazd Vivienne i Hazzy (tylko we dwoje) do jakiegos domku i zeby zadzialo sie tam cos wiecej *if you know what i mean* ^^? A co do Nialla, to niech da sb spokoj, bo bd niepotrzebne spiecia xd Ciekawa jestem co z Chanel i Zynem (oby cos z tego wyszlo) ;D.
    Pozdrawiam @polish_juliaa

    P.s. Bardzo sie ciesze, ze ponownie zaczelas pisac <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wasze nieczyste myśli jak na razie musicie utrzymać w głowie, bo mówiąc szczerze nie planuję na razie TAKICH scen między nimi. Możliwe, że coś się zmieni, jednak nie na razie. Nie jestem fanką pisania takich akcji, nawet nigdy jeszcze ich nie napisałam. Poza tym mam poglądy na ten temat, które trochę mnie blokują X DD

      Usuń
  6. juuuuupii!! Jest C Z A D O W E <3 czekamm na nexta xd ~Malikoowa.

    OdpowiedzUsuń
  7. jestes niesamowita <3 (tak jak ja ;p) czekam na NN ;))

    Luśka K. xoxo Pozdro.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaa genialne
    czekam na kolejne!!
    Zapraszam do komentowania nowego 20 rozdzialu
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny :**
    Nie mogę Ci obiecać , czy Cię nie zabiję !
    Ja tu się martwię , a ty , że to był żart ?!
    Dobra wybaczam ♥
    Żal mi trochę Niall'a :/
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak zawsze świetny rozdział ,dobrze ,że to był tylko taki żart z tym zerwaniem. Urodziny jak na razie wyglądają spoko ,szkoda tylko,że ta akcja z Louisem i Niallem .Niech sobie już odpuści z Viv ,tylko pogorszy sytuację z Harrym.
    Kocham twoje rozdziały i to jak piszesz ,czekam na nexta !!!
    i zapraszam do mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezu dobrze ze to zerwanie i porwanie to tylko sen..;)
    Odetchnelam z ulga;D
    Rozdział co ja będę dużo mowic: Boskiiii;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niesamowity rozdział! Dobrze, że to był tylko sen. Coś widzę, że Zayn i Chanel mogą być razem. Mam taką nadzieję, bo Chanel wydaje się być naprawdę fajną bohaterką. I jeszcze jedno nie niszcz związku Harrego i Vivienna. Może tylko jakieś przelotne nieporozumienia. Już się przyzwyczaiłam, że są razem, ale to jest twój blog, więc ty decydujesz. Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału.
    Monia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Znowu?! Ej no, to jest jawny przejaw wredoty! Masz szczęście, że lubię żarty, nawet jeśli ja jestem ich obiektem, więc z mojej strony nie masz się czego obawiać ;p Czyżby coś było między Zayn'em i Chanel? A tak w ogóle to dziewczyna przypadła mi do gustu ;) No i tylko Niall zostaje sam. Żeby tylko nie odwalało mu na tyle, że będzie chciał zniszczyć związek Viv i Harry'ego.
    Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Zabije,, bo już nie wyrabiam =D
    Rozdiał superancki,, fajnie że wrólciłaś ;)
    Czekam na kolejny i pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
  15. no, no Niall zazdrosny? czuję, że znów chcesz coś namieszać... :P
    cieszę się, ze poprzedni rozdział to sen Vivienne... ;)

    A xx

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo fajnie prowadzisz tego bloga :) bede tu czesciej wpadać :* zapraszam http://kolorovy-honey.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Dajcie mi tą siekierę, no !! Zabić to mało !! Wiesz jak ja sie wystrachałam o Vivienne ?! A tu mi piszesz, że to sen był ... No kurde !! Eh... Mimo to, i tak Cię kocham . ;DD I opowiadanie . :PP czekam na kolejny rozdział . oby był tak wesoły jak ten ! . ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. TAK TAK TAK TAK TAK !
    Dopiero teraz zauważyłam , że dalej prowadzisz bloga ! : O
    Kochałam go , a teraz pokocham jeszcze bardziej ! <3
    Fajna ta Chanel się wydaję : D
    Czekam na kolejny ! <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Zajebisty blog ;3

    OdpowiedzUsuń
  20. Czyli poprzedni rozdział to był tylko zły sen.. Uff, ULGA. Chociaż i tak myślę, że ta ogólna sielanka nie potrwa długo. Może z powodu Nialla, bo jest wyraźnie zazdrosny o Vivienne i zechce namieszać w jej związku z Harrym. Poza tym polubiłam już Chanel :) Wydaje się, że pasuje do Zayna.

    http://one-direction-lifee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. ufff .. juz myślałam że naprawdę jej mama odeszła i się rozstała z Harrym ..
    masakra ! chyba cię zabiję ! :P
    pisz dalej czekam na nn . ! :**
    <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Boże jak mogłaś tak mnie nastraszyć z tym początkiem :P zajebisty rozdział :D

    OdpowiedzUsuń