wtorek, 8 maja 2012

Początek końca. / Rozdział 1.


VIVIENNE
Mogłam się spodziewać, że ten dzień będzie po prostu okropny. Nie dość, że miałam dzisiaj szesnaste urodziny, co było oznaką tego że się starzeję, powtórzył się koszmar, który przechodziłam kilka miesięcy temu. Byłam sama, jedyną różnicą było to, że czułam się sama, bo byłam z daleka od własnego miejsca zamieszkania, z daleka od rodziny i przyjaciół. Ze słów, jakie zdążyłam wyłapać ma to „ukarać mojego ojca”. Nie wiem co chcą tym osiągnąć. Odkąd moja mama odeszła, każdy kolejny dzień był jedynie udręką. Nic nie było wspaniałe, wszystko się sypało. Ojciec nie daje sobie rady sam. W momencie, w którym osoba która mnie urodziła, powiadomiła nas, że odchodzi moje życie stanęło pod wielkim znakiem zapytania. Byłam załamana, dzień wcześniej straciłam najmożliwiej miłość swojego życia, a drugiego dnia straciłam również matkę. Wszystko zwaliło się na mnie ze słowami mojego, już byłego, chłopaka, które wypowiedział dokładnie miesiąc temu- w moje urodziny:
- Vivienne wiesz, że cię kocham?- spytał chłopak, sadzając mnie sobie na kolanach. Skinęłam głową, lekko się do niego uśmiechając. Schylił się nade mną, całując mnie prosto w usta. Po tym geście, zaczęłam się bać jego kolejnych słów. Poczułam, że coś się dzieje- Muszę wyjechać. Wszyscy musimy wyjechać. Na trzy miesiące- na początku spojrzałam na niego z niedowierzaniem, po chwili momentalnie podniosłam się- Posłuchaj, bardzo cię kocham. Ale nie mogę oczekiwać, że będziesz na mnie czekać. Dam ci wolną rękę- stanął przede mną, tym samym blokując mi dojście do drzwi. Potrząsnęłam głową, jakby chcąc wyrzucić z niej jego wcześniejsze słowa. 
- Dobrze- powiedziałam, po dłuższej chwili ciszy. Nie wiedziałam, co mogę mu powiedzieć. Jeśli kogoś kochasz, daj mu wolność. Chyba trzeba się do tego zastosować. Nie byłam w stanie dłużej na niego patrzeć. Odsunęłam go od drzwi i po prostu wyszłam. Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Nie dałam jej spaść, tylko zwinnym ruchem starłam ją z buzi. Chwyciłam za bluzę leżącą w salonie i jak najszybciej potrafiłam wyszłam z jego domu. Czułam wtedy, jakby moje serce rozpadło się na miliony malutkich kawałków. Wiedziałam, że po jego wyjeździe zmieni się wszystko. Wiedziałam również, że tracę jedną z najważniejszych osób w moim życiu, ale nie mogłam go zatrzymywać. Nie miałam takiego prawa.


- Kochanie, musimy porozmawiać- za prośbą, usiadłam na fotelu w salonie. Zauważyłam walizki stojące przy drzwiach wyjściowych, więc zaciekawiona spojrzałam na rodziców- Odchodzę- jedno słowo wypowiedziane z ust własnej matki, zniszczyło moje życie do samego końca. Na chwilę zapomniałam o oddychaniu. Z niedowierzaniem spojrzałam na kamienny wyraz twarzy matki jak i bardzo smutną twarz taty. Nie potrafiłam już tego znieść. Zerwałam się z miejsca i wybiegłam z domu, starając się jakoś zatamować łzy. Chwyciłam po drodze jeszcze torbę i nie zważając na wołanie przez rodziców, stanęłam na chodniku
- Vivienne?- usłyszałam obok siebie Jego głos. Zakryłam twarz swoimi blond włosami i nawet ich wszystkich nie zauważając, pobiegłam przed siebie. Skoro cały świat obrócił się przeciwko mnie, niech chociaż teraz mnie zostawi w spokoju- to była jedyna myśl, która krążyła po mojej głowie. Nic innego mi do niej nie przychodziło.


Teraz, po miesiącu odkąd zostałam ponownie porwana wszystko straciło sens. Każde słowo wypowiadane przez dziewczynę, z którą zostałam zamknięta dochodziło do mnie, jednak wylatywało w bardzo szybkim tempie. Od niedawna nic nie czułam. Miałam wszystko gdzieś. Byłam jedynie zła na samą siebie, że nie potrafię pomóc w tej chwili własnemu ojcu, który święcie uważa, że popełniłam samobójstwo. Wszyscy tak myślą. Zostałam zmuszona do napisania kartki, która miałam uświadomić wszystkim, że już nie żyję, że ze sobą skończyłam. Dlaczego tu jestem? Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, ale przywykłam do tego. Jedyne co czułam to to, że byłam świadoma pogorszenia się stanu mojego kręgosłupa. Nie wiedziałam jak długo zdołam jeszcze tutaj wytrzymać. Wytrzymać z ludźmi, którzy chcą mnie zniszczyć. Udało im się to w chwili, kiedy przekonali wszystkich że nie żyję. Widziałam ich reakcję. Ci, którzy mnie porwali chcieli zrobić sobie seans filmowy z nimi w roli głównej. Wtedy płakałam pierwszy i ostatni raz. To właśnie wtedy zobaczyłam, jak tym listem zraniłam serce mojego ojca, jak to wszystko podziałało na mojego byłego chłopaka, na moich przyjaciół. Teraz nie chodziło o mnie, chodziło o to, że oni cierpią. Cierpią tylko i wyłącznie z mojego powodu, od cholernego miesiąca. I co z tego, że ja też trochę to przeżywałam. Miałam to gdzieś. Nic by mi w tej chwili nie pomogło, kompletnie nic.
______________________________________________________________
CZEŚĆ ♥



Odważyłam się w końcu dodać ten początek. Długo zastanawiałam się nad tym, czy ciągnąć to dalej. Wiem, że was strasznie nastraszyłam i was bardzo przepraszam. Myślałam, że będzie lepiej jeśli to skończę. Ale wiecie co? Sama tęsknię za Vivienne. Mam w głowie mnóstwo pomysłów, którymi chciałabym się z wami podzielić.

Wiecie.. po przeczytaniu tych wszystkich komentarzy i wiadomości, w których aż błagaliście mnie o przedłużenie tego bardziej, postanowiłam was posłuchać. Do tej pory kilka osób, nadal prosiło o następną część. Robię to tylko i wyłącznie dla was. Nie wiem na ile jeszcze tego bloga pociągnę, ale postaram się na dłużej.

Piszcie co sądzicie, jeśli podjęłam złą decyzję to bardzo proszę o potężny ochrzan w komentarzu. I wiecie co jeszcze? Kocham was.

32 komentarze:

  1. Podjełaś słuszną decyzję.! ; ]]
    Tylko liczę , że ona i Harry znów bd razem..
    Plosie.?. ; ))
    A jak ma już być z kimś to moim faworytem jest Harry. ; DD

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde znów namieszałaś :D
    Ale to co :)
    Dobrze, że wróciłaś do tego bloga :)
    Dawaj szybko nexxta bo padnę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest świetny, nie spodziewałam się powrotu tego bloga, ale teraz kiedy dodałaś już nie mogę doczekać się kolejnego i mam mimo wszystko nadzieję, że będzie z Harrym.

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo sie ciesze, ze kontynuujesz opowiadanie ;) jest swietnie i nie moge doczekac sie kolejnych rozdzialow ;) ciekawa jestem jakie masz pomysly (mysle, ze sa cudowne ;d) pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Super!!!
    Pisz dalej:)
    Czekam powrót Vivien do Harrego!
    Zapraszam do mnie
    http://onedirectoin-hehe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniale, że piszesz historię Vivienne dalej! Uwielbiam tego bloga i przeogromnie się cieszę, że będziesz nadal pisać! :D
    Harry zachował się okropnie! Jak mógł ją tak zostawić! Uważam, że lepiej byłoby, gdyby Vivienne znalazłaby sobie kogoś innego.
    Czekam na kolejny rozdział!!!


    http://one-direction-lifee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś kochana ! ♥♥♥♥
    Ale znów rycze jak jakiś porąbany pierwszy lepszy bóbr : DDD
    Po prostu nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału ! ♥
    Czekam na następny :)
    Pozdrawiam Wiki. <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Podjęłaś dobrą decyzję . Niech ona bd z Harrym,ale nie za szybko :P

    P.s. Nie rozumiem tego rozdziału :( O co chodzi ?xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym rozdziale trzeba się w zasadzie prawie wszystkiego domyśleć. Myślę, że jeśli teraz nie wiesz o co chodzi, to kolejny rozdział ci to wyjaśni :p

      Usuń
    2. Z tego co ja zrozumiałam to chodzi o to, że została porwana i siedzi gdzieś z jakąś dziewczyną ( tego to nie rozumiem. Ona też została porwana ? ) i wspomina co stało się w ciągu miesiąca. Ci porywacze upozorowali jej samobójstwo.
      Jak dla mnie to one powinny być wywiezione do jakiegoś burdelu, czy coś . . . :D I

      Usuń
    3. Tak, własnie chodzi o porwanie i o to, że nie jest sama. Owszem, siedzą ta obie, bo obie zostały porwane.

      Usuń
  9. Bardzo się cieszę :D
    Nie mogę się doczekać, gdy przeczytam co takiego wymyśliłaś . . . Szybko dodawaj kolejny rozdział, bo zwariuje ! ! ! ! !

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobrze cię rozumiem.. To jest jak uzależnienie.;)
    Cieszę się, że wróciłaś z tym opowiadaniem.. Sprawiłaś mi tym wielką radość.; )
    Pierwszy odcinek po twoim powrocie jest genialny, już się nie mogę doczekać następnych i twoich pomysłów.; )
    Podjęłaś doskonałą decyzję.;p
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Czyli to jest kontynuacja tamtego opowiadania? Sorki pogubiłam się ;< T o Harry jej powiedział że wyjeżdża?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest kontynuacja losów Vivienne. I owszem, Harry jej to powiedział. Cóż, jak widzę niejasno to napisałam- taki miałam cel. :D

      Usuń
    2. Spoko to ja wolno ogarniam, więc wolę sę dopytać :D

      Usuń
  12. Płakałam na zakończeniu, właściwie nadal płaczę.
    Jak mi szkoda jej bliskich, oczywiście jej też, no ale jak oni muszą się czuć z tym ..
    I teraz Harry pewnie myśli, że to przez niego ona nie żyje ;c
    Cholera, biedni oni :x
    Ciekawe czemu odeszła mama Viv, przecież tak czekała na to kiedy jej mąż się wybudzi .. Może żeby go zostawić ..;3
    Wgl. świetnie, że wróciłaś ! ;3
    Tęskniłam za tym niebezpiecznym życiem Viv ;3
    Btw, nawet dobrze, że zerwała z Loczkiem, przynajmniej nie ma tej miłosnej sielanki.


    ~ Noelle x

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję ci bardzo Boże, że zostałam wysłuchana!
    Ja chyba się popłaczę ze szczęścia.
    Tak się cieszę, że postanowiłaś kontynuować tą historię.
    Wszystko co piszesz jest po prostu genialne i na pewno wiele osób się ze mną zgodzi;]
    http://together-forever-in-love-for-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie no takiego to się nie spodziewałam ;D Ale czekam na next'a Nie będę się rozpisywać bo mnie z kompa wywalają ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurde, nie wiesz jak się cieszę, że kontynuujesz!!!
    Bardzo żałuję, że Hivienne się rozpadło T-T Ale mam nadzieję, że jak najszybciej się znowu zejdą :D *-*
    To baaardzo dobra decyzja, że zaczęłaś nową część :*
    Życzę powodzenia w kontynuowaniu tej (zajebistej) historii :*
    Szybko dodaj nowy rozdział :D
    Pozdrawiam Słońce :***

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudne! Tak się cieszę że jednak piszesz dalej! Czekam na kolejny ! Oby pojawił się jak najszybciej!

    OdpowiedzUsuń
  17. obudziła się we mnie chęć mordu, za to co zrobiłaś z życiem Vivienne a jednocześnie cieszę się, że wróciłaś <3

    A xx

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudowne! jestem mega szczęśliwa, że jednak postanowiłaś to ciągnąć!
    and gadzam sie z tym u góry, szkoda,że Hivienne sie rozpadła ( wgl fajna nazwa na nich xD )
    No cóż, czuję, że zapowiada sie ciekawie no i już nie moge się doczekać następnego! no dodawaj nn szybko :)

    + u mnie jest nowy rozdział 3, mam nadzieje, ze skomentujesz.
    http://we-say-goodbye-in-the-pouring-rain.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo fajnie, że znowu piszesz to opowiadanie i myślę że podjęłaś słuszną decyzję, ale szczerze? Myślę że za dużo tych porwań.. Mam na myśli to, że to jest trochę surrealistycze.. Dziewczyna już tyle razy została porwana, pobita i tak dalej że to juz jest trochę nudne.. Za każdym razem kiedy w życiu Vivienne zaczyna się układać, możemy się domyślać, że zaraz zostanie uprowadzona, pobita albo cos w tym stylu. I nie mam na myśli tego, że powinnaś kończyc to opowiadanie, bo jest nudne, tylko to, żebyś wprowadziła coś nowego. Jakąś nową postać, albo inne 'wydarzenie' króre nie jest porwaniem. To na prawdę genialne opowiadanie i bardzo ciekawe ale myślę że powinnaś wprowadzić coś nowego.. To tylko taka moja rada i nie musisz się oczywiście do niej dostosowywywać.. Chciałam Ci tylko doradzić, a sama napisałaś że prosisz o ochrzan w razie czegoś..
    Na koniec dodam że pierwszy raz tak się rozpisuje w komentarzu, bo to na prawdę świetny blog i mam nadzieję że się za to nie obrazisz :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Też Ciebie kocham za to opowiadanie. Ten rozdział jest świetny tak jak inne i bardzo się cieszę że go ciągniesz dalej bo mi go brakowało. Nie wiem co jeszcze napisać więc to było by na tyle. Ps. Mam nadzieję że szybko dodasz nowy rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja się cieszę, że powróciłaś z Vivienne, tylko szkoda, że tak smutno :< Znów jest świat się rozsypał, a było już tak dobrze. Mam nadzieje, że w kolejnym rozdziale napiszesz nam wszytko od strony chłopców może i rodziny. Jestem ciekawa ich odczuć i tego jak radzą sobie z tą wiadomością, że najważniejsza osoba w ich życiu odeszła, "bezpowrotnie".
    Mam także ogromną nadzieje, że uda jej się uciec i wgl po co znów ją porwali ? Eh..

    second-chance-to-life.blogspot.com -- mam nadzieje, że wpadniesz :)

    OdpowiedzUsuń
  22. chciałabym zebys dalej pisała <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny <3 Cieszę się, ze postanowiłaś kontynuować :) Znowu porwali Vivienne? Ale teraz jest znacznie gorzej. Mam nadzieję, że ani Viv ani jej przyjaciele nie załamią się do reszty i, że Harry nie zrobi czegoś głupiego. Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  24. My też Cię kochamy ♥
    Jesteś najnajnajnajnajLEPSZA! :)
    Dziękuję, że nie skończyłaś tego opowiadania.
    Ale, przyznam szczerzę - trochę nie narobiło.
    Nie dość, że zerwanie Harrego ( a bym mu teraz przyjebała ) to wyjazd Matki Viv ( jej też się w sumie należy ) no i ci porywacze ( tym to tyłki w swojej wyobraźni już dawno skopałam ). ZA DUŻO! Biedna, biedna, biedna Viv. Ale ja nie mam za to do Ciebie pretensji. dobrze wiem, że lubisz mieszać, a ja Cię za to ubóstwiam.
    Czekam na kolejny,
    Całuski, Angie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Zajebisty ;**
    Czemu tak smutno ? ; (
    Szkoda , że Hazza wyjechał :/
    Jeszcze mama też -.-
    A ci porywacze, to już nie wspomnę !
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  26. To ja może zacznę tak .. Weszłam na neta i pomyślałam, " O, dawno nie byłam na blogu o Viv, może coś się ruszyło " . Wchodzę i kuźwa widzę nowe 2 rozdziały !! " Dajcie mi siekierę, bo nie wytrzymam !! " . Takie jajca sobie robić ?! No,no ! Następnym razem, nie dawaj mi szansy na zawał, okej ? . ;D Rozdział, mimo, że świetny, to strasznie smutny, kurczę, aż tak do dupy jest w życiu dziewczyny ?! Niech cos będzie lepiej ! . <33

    OdpowiedzUsuń
  27. hej cieszę się, że dodałaś nowe..;p ;* tylko proszę cię niech będzie coś lepiej!!!
    niech ona będzie z Harrym i jej matka wróci !!!
    Biedna Viv .. ;/;/;/
    Pisz dalej.
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń