poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Rozdział 30. OSTATNI.

PROSIŁABYM, ABY KAŻDY KTO CZYTAŁ TO OPOWIADANIE ZOSTAWIŁ KOMENTARZ. WYSTARCZY MI NAWET KROPKA W TREŚCI, CHCIAŁABYM ZOBACZYĆ ILE WAS TU JEST. DODAM, ŻE DLA WAS TO TYLKO PIĘĆ SEKUND, ZE WZGLĘDU NA BRAK KODY Z OBRAZKA, A DLA MNIE TO BARDZO DUŻO ZNACZY. 


24 GRUDNIA, WIGILIA


- Pada śnieg, pada śnieg, sypie granatami, a Mikołaj dostał w j..- zaczął dziadek, wieszając kolejną bombkę na choince.
- Zachowuj się!- skarciła go babcia, trafiając piernikiem prostu w jego głowę.
- Może by tak grzeczniej? Chciałem powiedzieć jęczmień!- obronił się dziadek, puszczając do mnie oczko. Zaśmiałam się i uniosłam kciuk do góry. 
- Bo nam wnuczkę zepsujesz- prychnęła jego żona, wychodząc z salonu.
- A Mikołaj dostał w jaja leży pod saniami- skończył dziadek po cichu, na co ja wybuchnęłam śmiechem- Talent muzyczny, masz po mnie- kiwnął głową, grzebiąc w pudle z ozdobami na choinkę. Zaśmiałam się, zawieszając bombkę w kształcie szyszki na drzewku.
- Dawaj Vivienne, Last Christmas- w progu ponownie stanęła babcia, z radiem w ręku. Podłączyła je do prądu i puściła muzykę. Tradycyjnie rano, ubieramy choinkę, a ja jestem zmuszona im śpiewać. To się nazywa niewola.


- Babciu..- zaczęłam proszącym tonem głosu, stając obok niej.
- Nie, nie możesz pożreć wszystkiego na wigilię- założyłam jedną rękę na drugą i tupiąc nogami wyszłam z kuchni. Szybkim krokiem udałam się na górę, przypominając sobie, że Harry miał do mnie dzwonić po jedenastej. Omijając fakt, że jest po dwunastej, wszystko jest fajnie. Usiadłam przy laptopie i włączyłam komunikator, od razu zadzwonił mój chłopak.
- Wiedziałem, że się spóźnisz- powiedział na przywitanie.
- Oj tam. To tylko godzina, zresztą byłam zajęta żuleniem jedzenia od babci.
- I jak ci poszło?
- Nic mi nie dała, SKNERA!- dokończyłam głośniej.
- Słyszałam!- odkrzyknęła mi babcia z dołu.
- Taki miał być efekt!- zakończyłam, ze zwycięskim uśmiechem.
- Rozmawiałem z Twoją mamą..- zaczął Harry, uśmiechając się od ucha do ucha.
- Takie rozmowy zawsze kończą się katastrofą- kiwnęłam, głową. Za Harrym usłyszałam czyjś śmiech, jednak stwierdziłam, że zapewne mam jakieś dziwne omamy słuchowe i dałam sobie spokój.
- Siedź cicho. Rozmawiałem z nią o tym, czy mógłbym jutro po ciebie przyjechać. Chciałbym cię przedstawić rodzicom. Wiesz, w końcu jesteśmy już razem trzy miesiące, a ty nadal ich nie znasz. No i twoja mam powiedziała, że nie ma sprawy, tylko mam cię odstawić w drugi dzień świąt- zakończył na jednym wdechu, uważnie przyglądając się mojej twarzy.
- Spoko- odpowiedziałam wzruszając ramionami. W drzwiach stanął mój dziadek, zwycięsko podnosząc do góry kilka pierników. 
- Jakby coś mnie tu nie było- szepnął w moją stronę i opuścił mój pokój, zostawiając talerz z ciastkami na stoliku. 
- Harry, ruszaj ten swój zad, bo zrobisz siarę jak przyjecie twoja dziewczyna. Jak zobaczy ten burdel w twoim pokoju to ucieknie szybciej, niż zgodziła się być a taką straszną fleja jak ty- w drzwiach jego pokoju stanęła jakaś dziewczyna. Stawiam na to, że to jego siostra. Widziałam ją kiedyś na zdjęciu.
- Dziękuję- skrzywił się chłopak wskazując ręką na ekran komputera. Dziewczyna, podeszła trochę bliżej, zrzuciła go z krzesła i sama na nim usiadła.
- Jesteś Vivienne, prawda?- spytałam, na co ja skinęłam głową- Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła pokazać ci kilka kompromitujących zdjęć mojego braciszka. Zemsta będzie słodka.




Po odejściu od stołu i rozpakowaniu wszystkich prezentów, wróciłam do pokoju. To pierwsze święta, które spędziłam bez mojego taty. Strasznie chce mi się z tego powodu płakać, mimo tego że już tak jakby to zaakceptowałam po prostu chciałabym się rozpłakać. Wiem, że nie mogę. Przynajmniej nie teraz, w końcu nie chcę żeby moja mama to widziała. Niech myśli, że wszystko jest w porządku. Tak, będzie lepiej i dla mnie i dla niej. 


- Zbieraj się- do pokoju wbiegła uradowana mama. Posłałam jej pytające spojrzenie, ale widząc jej oczy od razu poderwałam się z miejsca i w szybkim tempie zaczęłam ubierać na siebie bluzę i spodnie. Wszystko mówiło mi, że chodzi o tatę. Absolutnie wszystko.


Dość dużo się zdarzyło. Moje leczenie skończyło się bardzo dobrze, może i jestem zmuszona jeździć raz w roku na kontrolę, ale poza tym wszystko jest w porządku. Bardzo zżyłam się z Veronicą, Hope i resztą. Cały czas utrzymuje z nimi kontakt, nawet mają przyjechać do mnie na Sylwestra. Boję się tylko tego, że jak całe 1D spotka się z Mattem i Maxem, pomieszczenie w którym będziemy wybuchnie, albo coś w tym guście. Nigdy nie wiadomo. Spotkać takiego Louisa z bratnią duszą, jaką jest Max i pomocnikiem w stylu Matta.. sama narażam się na dewastację i ewakuację całego budynku. Ale chciałabym ich ze sobą poznać, mam wrażenie że się polubią. 


Eleonor zgodziła się na pracę, o którą pokłóciła się ze swoim chłopakiem i muszę przyznać, że idzie jej tam świetnie. Minusem jest to, że rzadko z nami rozmawia. Louis miał rację, że się oddali. Dzwoni raz na jakiś czas, mówi że jest okej i się rozłącza, tłumacząc że ma dużo na głowie. Nic nie rozumiem. W końcu byłyśmy ze sobą bardzo blisko, a teraz nie mamy kontaktu.


One Direction, ruszyło pełną parą. Cały czas mają koncerty, wywiady i takie tam bla bla bla. Nie jestem zła, raczej smutna i rozczarowana. Cholernie mi ich brakuje. Widzimy się, to prawda, ale oni są wtedy tacy nie do życia, że daję im święty spokój. Sytuacja, związana z Eleonor i ciągłe występy nawet Louisa doprowadziły do stanu, jak to on określa „zbyt wielkiego przyciągania kanapowego”. Liam chyba odnalazł swoją miłość. Od dłuższego czasu spotyka się z Natalie. Polubiłam ją, widać że jest szczera i zależy jej na Liamie. Niall? Nigdy nie pomyślałabym, że będę przyjaźnić się ze swoim byłym. To strasznie dziwne, ale zarazem fajne. Jest tak, jak było na początku. Jesteśmy przyjaciółmi i nie zauważyłam, żeby któreś z nas miało do siebie pretensje. Nie ma o co. Zayn, wydaje mi się, że znalazł sobie koleżankę, o której nic nam nie mówi. Co mnie wkurza. Kurczę, ja nie lubię nie wiedzieć. Wolę wiedzieć, zdecydowanie. Harry, jak Harry. Jest strasznie wykończony, a mimo to i tak ma pełno energii. Nie wiem, jak on to robi, bo ja na jego miejscu położyłabym się i nie wstawała przez dwa tygodnie. Czasami aż muszę go zmusić, żeby położył się spać, inaczej by tego nie zrobił. Jak twierdzi nie ma zamiaru tracić czasu, który może spędzić ze mną na spanie. Znałam jego zdanie na ten temat, ale powoli zaczyna mnie ona przerażać. Zastawiam się, czy nie jest wampirem czy coś. 


Moja mama, jak moja mama. Do dzisiejszego wieczoru uśmiechała się tylko do mnie. Do pracy, owszem- chodziła. Ale była tam w zasadzie z przymusu. 




- Vivienne- usłyszałam zachrypnięty głos mojego ojca. Przytaknęłam ruchem głowy i usiadłam obok niego. Chwycił moją rękę uważnie mi się przyglądając-Trochę mnie ominęło. Co u ciebie?- spytał, z wielkim uśmiechem. Uniosłam lekko kąciki ust do góry i zajęłam się ścieraniem łez z policzka- Nie rycz, bo makijaż ci spłynie- powiedział, trochę słabym głosem. Zaśmiałam się i przytuliłam się do niego- Gnieciesz, dusisz. Jestem stary, leżę w szpitalu i nie życzę sobie, żebyś mnie dusiła- ponownie się zaśmiałam i wróciłam na poprzednie miejsce- Więc jak?
- Chyba mam ci dużo do opowiedzenia- pokiwałam głową, wygodniej siadając na krześle. Ojciec, wskazał gestem ręki żebym zaczęła- Więc, może zacznę od tego, że byłam w tym sanatorium i mnie wyleczyli. Dodam jeszcze, że niedługo poznasz moich przyjaciół z tamtego miejsca. Oh, no i zajmą ci połowę domu- tato się zaśmiał, jednak kiwnął głową- I tak, może jeszcze dopowiem że mam chłopaka.
- Że kogo? Znam go?- spytał z podejrzliwą miną.
- Tak, znasz. Harry.
- No i wiedziałem- wzruszył ramionami, na co ja ponownie się zaśmiałam- Od razu byłem pewien, że ze sobą będziecie. Widzisz, ja to mam oko- przekręcił oczami, na co ja ponownie się zaśmiałam.


Wyszłam z sali, zostawiając moją mamę i tatę samych. W poczekalni, mieli czekać na mnie dziadkowie. Mają zabrać mnie do siebie, żebym spakowała rzeczy. Po korytarzu, od ściany do ściany chodził Harry. Kiedy mnie zobaczył od razu do mnie podbiegł.
- Co ty tu robisz?- spytałam, stając naprzeciwko niego.
- Po pierwsze, nie zostawiłbym cię samej. Po drugie miałaś ze mną jechać, prawda? Twoja mama do mnie zadzwoniła i powiedziała, żebym przyjechał tutaj- uśmiechnął się i przysunął mnie do siebie- Pojedziemy do Twoich dziadków, weźmiesz jakieś ciuchy i jedziemy do mnie. Nie wymigasz się- pociągnął mnie za rękę. Spojrzałam na dziadków, którzy unieśli kciuki do góry. Wzruszyłam ramionami i poszłam za chłopakiem. Kiedy byliśmy przed jego samochodem, stanął przede mną i zbliżył swoje usta do moich- Okej, możemy jechać- uśmiechnął się i otworzył mi drzwi. Zaśmiałam się i weszłam do środka.




- Weź może coś krótszego, co? Nie daj się prosić. Jestem tylko facetem- jęczał Harry już od kilku minut.
- Weź zamknij tę swoją cudowną buźkę- poklepałam go po policzku, wpakowując swoją ulubioną spódnicę do środka.
- Jesteś niemiła- powiedział, krzyżując ręce.
- Ameryki nie odkryłeś- mruknęłam pod nosem z nadzieją, że tego nie usłyszy. Niestety usłyszał, bo stał tuż za mną. Przerzucił mnie przez swoje ramię i postawił na łóżku, chwilę później leżał nade mną.
- I jak mnie teraz przeprosisz?- chwycił moją rękę nie odrywając wzroku od moich oczu.
- Nie mam zamiaru cię przepraszać- wzruszyłam ramionami, na co chłopak tylko prychnął. Zaśmiałam się, na co on przysunął swoją twarz do mojej- Wiedziałam, że nie wytrzymasz- zaśmiałam się odsuwając swoje usta od jego.
- To wszystko tylko i wyłącznie twoja wina. Od trzech miesięcy, nie potrafię przez ciebie racjonalnie myśleć- westchnął, podnosząc się z miejsca.
- Bardzo mi przykro, słońce- wytknęłam mu język i podniosłam się z miejsca. Ponownie stanęłam przed szafą, wrzucając do niej kolejne ciuchy.




- Stresujesz się- stwierdził chłopak, kiedy byliśmy już blisko jego domu. Przewróciłam oczami i przeniosłam wzrok na szybę- Spokojnie, nie zjedzą cię. Może zrobią mi trochę siarę, ale cóż. Dla miłości trzeba cierpieć- zaśmiałam się i szturchnęłam go w ramię. Stanęliśmy przed wielkim, białym domem. Serio, był ogromny. Wyszłam z samochodu i zamknęłam za sobą drzwi. Chłopak chwycił mnie za rękę, kierując się w stronę drzwi wejściowych- Jestem!- krzyknął w progu i nie puszczając mojej ręki wszedł dalej. W salonie, byli zapewne jego rodzice i siostra, która miałam okazję poznać. 
- Witaj skarbie! Tyle o tobie słyszałam, że wydaje mi się, że już cie znam- powiedziała kobieta i przytuliła mnie do siebie. 
- Nie będę robił siary, więc powiem jedynie witaj- powiedział jego tato, podając mi rękę.
- Dzień dobry- uśmiechnęłam się, ściskając jego rękę. 
- Ja jestem Gemma. Chodź ze mną, pokaże ci kilka interesujących fotografii mojego brata- powiedziała, ciągnąc mnie za rękę. Drugą rękę, trzymał mój chłopak i ani myślał puścić. Oboje zaczęli ciągnąć je w swoją stronę.
- Hej, czy ja wyglądam jak kawałek pizzy?- westchnęłam, stając trochę dalej. 
- Wiesz.. w sumie..- Harry przekręcił głową, uważnie mi się przyglądając.
- A będziesz coś chciał- zwróciłam się do mnie, zakładając jedną rękę na drugą. Złapał mnie za rękę, którą odsunęłam.
- Chociaż jedna dziewczyna, która mu tak łatwo nie odpuści. Dlaczego odziedziczył po mnie ten śliczny uśmiech?- westchnęła jego mama, szturchając mnie w ramię. Wytknęłam chłopakowi język- Idźcie pokazać Vivienne dom. Harry, masz rozkaz udobruchać tę dziewczynę, bo muszę ci powiedzieć, że bardzo dobrze trafiłeś. Zresztą, to pierwsza dziewczyna która wytrzymała z tobą dłużej niż dwa miesiące- poklepała mnie po ramieniu. Usatysfakcjonowana skrzyżowałam ręce i spojrzałam na chłopaka. 
- Nie bądź zła..- stanął przede mną, na co ja tylko uniosłam brew do góry- Przepraszam?- wzruszyłam ramionami- Ale to był komplement!- obronił się- Pizza jest po prostu super, wszyscy ją lubią i.. w ogóle.
- Już się tak nie produkuj- zaśmiałam się i dałam mu buziaka w policzek. Rozczarowany pociągnął mnie za sobą.


- A to jest mój pokój- otworzył drzwi i przepuścił mnie przodem. Rozejrzałam się dookoła, moją uwagę przykuło nasze zdjęcie. Nasze ogromne zdjęcia, naprzeciwko jego łóżka. Odwróciłam się do niego rozbawiona- To mi pomaga zasnąć. Wiesz, osiemnastolatkowi nie wypada spać z misiem- kiwnął głową, zamykając za sobą drzwi. Wybuchnęłam śmiechem, siadając przy biurku. Odwrócił mnie do siebie przodem i kucnął przed krzesłem- A teraz tu- wskazał palcem na swoje usta. Pokręciłam przecząco głową. Chłopak przewrócił oczami i wstał. Nachylił się nade mną i sam wziął, to co chciał. 
- Idziemy jeść- do pokoju wparowała jego siostra, momentalnie od siebie odskoczyliśmy, po czym całą trójką wybuchnęliśmy śmiechem- To tylko ja- zaśmiała się, wskazują ręką na drzwi. 


- A czym zajmują się twoi rodzice?- spytała pani Styles, uśmiechając się do mnie.
- Mama jest dziennikarką, a tata pracuje w szpitalu- odpowiedziałam, biorąc szklankę z sokiem do ręki.
- W szpitalu?- spojrzał na mnie jej mąż.
- Można powiedzieć, że aktualnie spędza tam dużo czasu- uśmiechnęłam się, kiwając głową.
- A ty czym się interesujesz?- wtrąciła Gemma.
- Ale przesłuchanie- stwierdził Harry ze śmiechem, po czym jak mi się wydaje oberwał pod stołem od swojej siostry.
- Vivienne, jest typową artystką. Aż mnie przeraża- dorzucił Harry, na co ja tylko się zaśmiałam. 
- No tak, mam zamiar pójść na studia artystyczne- uśmiechnęłam się.




- A tu miał pięć lat- Gemma wybuchnęła śmiechem pokazując mi kolejne zdjęcie. Mimowolnie wybuchnęłam śmiechem, widząc całego w czekoladzie małego Harolda. 
- Widziałaś gdzieś Viv..- zaczął stojący w drzwiach pokoju siostry mój chłopak. Spojrzał na nas, momentalnie znajdując się obok- Jędza- prychnął w jej stronę, chwytając jedno ze zdjęć.
- Byleś słodki- zaśmiałam się, szturchając go w ramię.


***
VIVIENNE
Całe siedem miesięcy z nimi, mogę uznać za najlepsze, co mnie do tej pory spotkało. Mam piętnaście lat, więc to trochę dziwne, że czuję jakbym znalazła już swoją miłość. To bardzo przyjemne uczucie, jednak trochę dziwne. Nie mogę sobie za dużo obiecywać, ale mam nadzieję, że to wszystko będzie miało jakiś sens, jakąś przyszłość. Przez ten cały czas, dużo się wydarzyło. Chociażby porwanie, śpiączka ojca. A on? Ciągle był przy mnie, nigdy nie zostawił mnie z niczym samej. Nawet, kiedy był w innym mieście wiedziałam, że mogę na niego liczyć. Tak sam, jak i na moich przyjaciół. Na nich też, zawsze mogę polegać i wiem, że nigdy mnie nie zostawią. Jest dokładnie pierwszy stycznia, wydaje mi się że nowy rok, będzie lepszy od poprzedniego. Chociaż mam taką nadzieję.


HARRY
Zmieniło się. Nawet bardzo dużo. Nigdy nie myślałem o żadnej dziewczynie tak, jak myślę o Vivienne. Od samego początku była dla mnie zagadką, którą chciałem w końcu rozwiązać. Udało mi się, chociaż wydaje mi się, że jeszcze nie do końca. Nie wszyscy wierzą w miłość od pierwszego wejrzenia. Ja też nie wierzyłem, dopóki nie poznałem jej. Zakochałem się w niej od zobaczenia jej w parku. Wyglądała i zachowywała się inaczej. Tajemniczo, nic nie chciała o sobie powiedzieć. Mimo tego, że spotykała się z moim przyjacielem i tak zawsze pozostawała dla mnie najważniejsza. Miałem wtedy nadzieję, że kiedyś to ja będę na tym miejscu co on. Udało się. Nie dam jej żadnych powodów do odejścia. Kocham ją- teraz tylko to się liczy.


NIALL
Dopiero teraz widzę, że wszystko spieprzyłem. Mogłem myśleć o tym dużo szybciej, a Vivienne mogłaby teraz być ze mną. Sam siebie nie rozumiem. Najpierw ją kocham, potem nie kocham, a później znowu kocham. Starałem się to poukładać, ale nic mi z tego nie wychodzi. Skupię się na czymś innym i postaram się zapomnieć o blondynce. Nic innego mi nie zostało.


LOUIS
Święta, jak święta. Pełno jedzenia, rozwrzeszczanych kuzynów i irytujących cioć. Ale stało się coś, co zmieniło całe te święta. Eleonor. Nie wiem skąd, ale pojawił się w moim domu. Przepraszała mnie za wszystko, powiedziała, że miałem rację i że powinna mnie posłuchać. Nie mogłem jej nie wybaczyć. Kocham ją i gdyby nie wiem co, i tak prędzej czy później wybaczyłbym jej wszystko. Po długich rozmowach telefonicznych z Vivienne, zrozumiałem jak bardzo zależy mi na Eleonor. Chyba był jakiś większy cel w tym, że ją poznaliśmy. Może o tym nie wie, ale zmieniła nas wszystkich. Dzięki niej zobaczyliśmy, że nie wszyscy mają wszystko idealnie poukładane, i że warto żyć chwilą bo nigdy nie wiadomo co będzie jutro. Zgodzę się z tym, nigdy nie wiadomo.


LIAM
Wszystko kiedyś się kończy. Ale każdy początek, przynosi coś nowego, może nawet lepszego. Od spotkania się z niektórymi osobami od razu wiemy, że są idealnym materiałem na przyjaciół. Miałem tak z chłopakami jak i z Vivienne. Nie mógłbym wytrzymać bez rozmowy z nimi dłuższego czasu. Jestem do nich perfidnie uzależniony i szczerze mówiąc, dobrze mi z tym. 


ZAYN
Nie jestem zbytnio z nią zżyty. Teraz, mogę o to posądzić dziewczynę, która chciała mnie wykorzystać. W tym momencie obiecuję sobie, że nadrobię wszystkie chwile, które straciłem przez nią. Olewanie znajomych, denerwowanie własnych rodziców, dla dziewczyny która nawet nie była tego warta. Ten rok, będzie inny niż poprzedni. Zrobię tak, żeby był o wiele lepszy.

98 komentarzy:

  1. Świetne. ; )
    Twój blog od początku do końca bardzo mi sie podoba.
    Wgl. dzięki za napisanie tego bo to jest .. hmm. boskie? ;d Tak albo nawet lepsze niż boskie. ; )
    Kinga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię ten blog ;) uważam ze jesteś bardzo pomysłowi pisarka :) mam nadzieje, ze będziesz jeszcze pisać inne opowiadania dotyczące 1D ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten rozdział jest cudowny, świetny, boski, perfekcyjny... Jest tylko jeden minus, a mianowicie to, że jest OSTATNI. Przywiązałam się do Twojego bloga. Wiedziałam, że prędzej czy później skończysz, jednak miałam nadzieję, że będzie to później. Dodatkowo te nasze błagania i groźby... Pozostaje mi tylko stwierdzić, że to opowiadanie to najprawdziwsze dzieło, Mona Lisa może się schować ;p
    Nowe opowiadanie na pewno będzie równie genialne jak to, bo to właśnie TY je piszesz ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. szkoda, że kończysz, bardzo fajny był ten blog ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam ten blog i szkoda że go kończysz ;c
    ale jest jeszcze twój nowy blog więc nie jest tak źle ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialne.!! Szkoda że koniec... ;((

    OdpowiedzUsuń
  7. tak to piękne opowiadanie...pokochałam Vivienne i całą jej historię. Szkoda że już go kończysz, w sensie tego bloga. Bardzo się z nim zżyłam...no cóż pozostaje mi czytać twojego drugiego bloga, który z pewnością też będzie równie cudowny...
    http://together-forever-in-love-for-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  9. Ahh jak ja nie lubię tych końcowych rozdziałów. Tak smutno mi się zrobiło, jak to czytałam! świetnie piszesz i bardzo podobał mi się ten blog..poprawka nadal mi się podoba :)
    Liczę na drugą część :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oh, niby to ostatni rozdział, a tu dopiero teraz się dowiaduję, że Niall nadal coś czuje do Vivienne? HELOŁ. Pisz drugą część :)
    _____

    Dziękuję za to opowiadanie.

    OdpowiedzUsuń
  11. No i przyszedł koniec, może zacznę od końca, ale chciałam ci podziękować historia Vivienne i chłopców była naprawdę wciągająca, dużo się działo nigdy nie wiało nudą, umiałaś zaskoczyć. Fajnie jak jeszcze kiedyś wrócisz z ich perypetiami :)
    Niall znów się zakochał ? To dziwne, w końcu zrozumiał, że stracił coś wielkiego, ale życie. Musi patrzeć na zakochanych przyjaciół.
    Dobrze ze Liam się otrząsnął po stracie szczęścia jemu i Natalie xD

    van-ill-op.blogspot.com
    second-chanse-to-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow!! Cały blog od początku do końca jest świetny. Szkoda, wielka że to ostatni rozdział. Świetny całokształt bloga.:P

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda że to koniec :(

    OdpowiedzUsuń
  14. O jeny, nie mogę uwierzyć, że to już koniec. RYCZĘ. Po prostu nie potrafię się rozstać z historią Vivienne i myślę, że czasem będę do niej wracała. Nie będę się tu zbytnio rozpisywać, bo chciałabym jeszcze dodać komentarz do podziękowań, więc tylko jeszcze dodam: GENIALNY ROZDZIAŁ! <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Nieeee! Jak zobaczyłam, ze dodalas nowy rozdział to mi się tak smutno zrobiło, ale jak zaczęłam czytać, to od razu banan na twarzy. ;) a gdy skończyłam, to znowu smutek.. Ile tu emocji! xD
    Rozdział jest świetny, z resztą jak każdy.
    Szkoda, ze już konczysz opowieść z Viv, ale na szczęście zaczynasz nową. Z czego się ogroooomnie cieszę, bo taki talent nie może się marnować. :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham ten blog!!!
    Koniec!? szkoda :(
    Ale fajnie że blog z takim opowiadaniem powstał :)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Nastał koniec niestety :c ale pocieszam się tym że będziesz prowadzić nowego bloga ♥
    Miło było czytać coś tak zajebistego : )

    Dominika : )

    OdpowiedzUsuń
  18. Kurde no jestem załamana rozdział jest zajebisty tak jak wszystkie tutaj.Mam nadzieje że będziesz dalej prowadzić tego bloga>:(

    OdpowiedzUsuń
  19. Kurde szkoda, że to już koniec ;(
    Blog od początku do końca był, jest świetny :D
    Będę tęsknić za ciągłym sprawdzaniem czy nie ma nowego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  20. to było zajebiste opowiadanie ;P szkoda, że się już skończyło ;/

    OdpowiedzUsuń
  21. Boski blog, szkoda że to już koniec :(

    OdpowiedzUsuń
  22. szkoda ze koniec ale czekam i będe czytac twojego kolejnego bloga <3 :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Grr, jak ja nie lubię rozdziałów z dopiskiem 'OSTATNI' no, ale kiedyś zawsze się on pojawia. c:
    Fajnie zakończenie. Mam nadzieję, że jednak kiedyś wrócisz do tego opowiadania, i powstaną nowe części.
    Miło mi się czytało to opowiadanie. Zżyłam się z bohaterami i chyba nawet się zmieniłam. Tak jak to powiedział .. Lou ( w twoim opowiadaniu. ) ' Trzeba żyć chwilą ' I ja właśnie dzięki Viv zaczełam.
    Dziękuję, że stwożyłaś tak świetne opowiadanie. <3

    ~ Noelle

    OdpowiedzUsuń
  24. JAK TO OSTATNI?!~!!! NOOOO NIE KURDE!
    To jest zajebiste! mam nadzieje ze albo zrobisz kontynuacje albo napiszesz innego bloga. Przyzwyczailam sie do zaglądania tutaj codziennie :(
    Ale wszystko ma swój poczatek i koniec <3
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. No i jest Happy End :)
    Zaczynam czytać nowe opowiadanie.
    Mam nadzieję, że tak świetny jak to <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Napiszę tylko tyle.



    Super !!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Jest mi przykro, że to już koniec ale każda historia ma swój początek i koniec. Cieszę się, że jest Happy End.
    Jesteś cudowną pisarką ale to już pewnie wiesz.
    Cieszę się, że rozpoczełaś publikację swoich pomysłów dzięki Tobie my możemy czytać tak cudowne opowiadania.
    Dziękuje Ci za to! <333

    ~~LULU~~

    OdpowiedzUsuń
  28. NNNIIIIIIEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!
    Błagam nie kończ tego!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  29. Rozdzial swietny.:)Szkoda ze juz skonczylas pisac ten blog..Lecz kazdy poczatek ma swoj koniec:D Blog byl bardzo fajny.Pozdrawiam. A.

    OdpowiedzUsuń
  30. Genialne;D Szkoda,że już kończysz no ale trudno ;( Oczywiście będziemy czytać nowego bloga;D
    Pozdrawiamy i powodzenia w dalszym pisaniu;P

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetny tylko szkoda ze koniec ;/

    OdpowiedzUsuń
  32. Cudowny :D Szkoda że kończysz :( A napiszesz epilog ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że epilog nie ma większego sensu. Równie dobrze ten rozdział mogłabym nazwać epilogiem. Więc nie, nie napiszę.

      Usuń
  33. Szkoda, że koniec, ale ostatni rozdział naprawdę genialny! Pełno w nim emocji, dużo radości.. :D Tak jak całe opowiadanie, bardzo ciekawe i wciągające, na dodatek napisane wspaniałym stylem pisania. ; )
    Jestem pod wrażeniem, jak zaskakiwałaś nas historią w każdym nowym rozdziale.

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo podobało mi się Twoje opowiadanie ;p Tak szczerze, to zaczęłam je czytać może jakieś 2 tygodnie temu? ;p Ale wszystkie rozdziały przeczytałam niemal jednym tchem ;D
    Do teraz nie ogarniam jak udaje Ci się pisać tak często i do tego tak długie rozdziały... ;)
    Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów w pisaniu ;)
    [lostinemotions.blog.onet.pl]

    OdpowiedzUsuń
  35. nie moge w to uwierzyc. najlpeszy blog na swiecie i sie konczy ;(

    OdpowiedzUsuń
  36. Czemu już koniec ?
    Czytałam ten blog od początku i nie mogę się rozstać z Vivienne i Hazzą !
    Ten blog jest najlepszy jaki czytałam. Super piszesz i nie przestawaj tego robić. Jesteś wielka ! Dzięki, że mogłam czytać ten blog.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie wiem dlaczego, ale trochę chciało mi się płakać, gdy czytałam ten rozdział. To NAPRAWDĘ KONIEC. Nigdy nie sądziłam, że aż tak przywiążę się do czyjegoś opowiadania. Twoje było niesamowite. Raz doprowadzało do śmiechu, innym razem do łez, dawało do myślenia, ale również pomagało się rozluźnić.

    Byłam bardzo ciekawa, jak zakończysz to opowiadanie. Myślałam, że jeszcze za wcześnie, by je kończyć, że jeszcze pozostało tyle wątków do dociągnięcia... A Ty ponownie mnie zaskoczyłaś. Czym? Mistrzowskim zakończeniem, które ujęło wszystko w jednym rozdziale, w pełni zadowalając Czytelnika.

    Cieszę się również, że udało Ci się napisać szczęśliwe zakończenie, które WCALE nie jest przesłodzone. Zostało napisane tak, jakby nie miało prawa inaczej się zakończyć i pasuje idealnie.

    Zaraz resztę dopiszę Ci w Twoim ostatnim, ostatnim poście na Twoim blogu :) Może nie będzie to najdłuższy z moich komentarzy, ale tam też chcę coś napisać. xxx

    [reasons-to-be.blog.onet.pl]

    OdpowiedzUsuń
  38. Bardzo Fajny Blog .!!! xx
    Kinia.

    OdpowiedzUsuń
  39. koniec ? o matko. ge4nialny xxxx

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetnie zakończony ;* zajebisty wręcz ! <3

    OdpowiedzUsuń
  41. WE. ♥

    Jak możesz to kończyć.
    Ale wiesz, i tak Cię kocham. ♥
    Świetny rozdział, podsumowałaś wszystko i wszystkich, jednym słowem - GENIALNE. ♥
    Trochę będzie mi brakowało Viv i jej chamskości, oraz tego daru zbliżania innych do siebie. Jest jak krowa z Milki, mogłabym rzec ♥

    Pokochałam tego bloga i z pewnością pokocham nowego. Już biorę się za czytanie.
    DZIĘKUJĘ CI, że go prowadziłaś. ♥
    Całuski, Angie.

    OdpowiedzUsuń
  42. Uwielbiam ten blog ! Szkoda, że już kończysz, ale dobrze że zaczynasz pisać nowy ! :) Naprawdę MASZ TALENT do pisania !:D
    Pozdrawiam i dziękuję Ci za prowadzenie tego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Myśl, że to koniec spowodowało, że po moich policzkach popłynęło kilka łez. Cieszę się, że Vivienne i Harry są szczęśliwi <3 Dobrze, że między Louisem i Eleanor wszystko już dobrze <3 Jestem szczęśliwa, że Liam znalazł sobie kogoś. :D Trochę mi przykro, że mój ulubieniec Niall nie znalazł sobie kogoś, ale takie jest życie. Dziękuję, że chciałaś dla nas pisać. (:

    OdpowiedzUsuń
  44. Super. Szkoda tylko że zakończyłaś. Mam nadzieję, że może kiedyś w dalekiej albo bliskiej przyszłości napiszesz drugą część, w której umieścisz w niej pierwszy stosunek Viv i Harry'ego(to tylko moja zboczona myśl :D). Chciałabym ci podziękować za te wszystkie chwile spędzone razem. Nie wiem dlaczego, ale ten blog wpłynął na mnie diametralnie. Wiem dzięki niemu, że niektórzy ludzie mogą mieć życie gorsze od naszego. Trzeba żyć tylko chwilą z odrobiną rozwagi, ale też szaleństwa, bo życie jest jedno i dodatkowo jest za krótkie. Wiem też, że możemy tego żałować. Dzięki TOBIE trochę stałam się bardziej otwarta. Nie spodziewałam się na początku tego blogu, że dotrwam do jego końca. Wiem. Dziwnie to brzmi... Chociaż dzisiaj GG nie chce mi się włączyć to odwiedziłam tego bloga. Miałam przeczucie, że coś dodałaś :D Mam nadzieję, że powiadomisz mnie jak będzie druga część, ale także, że zacznę z Tobą częściej gadać na GG. Zapraszam też na mojego bloga, chociaż nie jest tak fajny i genialny jak twój:
    the-one-of-my-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  45. Jejku jaki ten blog byl super. Najlepszy jaki cxytalam kinia

    OdpowiedzUsuń
  46. Kurczę, coś genialnego !
    W końcu każdy się wypowiedział . Szkoda, że to ostatni rozdział, bo bardzo się przywiązałam do bloga . Aż mi smutno się zrobiło... Ale mamy jeszcze kolejny założony przez ciebie blog i mam nadzieje, że też tak się przywiążę do niego, jak do tego . ;)
    dzięki Ci za wszystkie rozdziały, dzięki nim, zrozumiałam co ważne, jak kolwiek to brzmi . ! dzięki za cierpliwość i to wszystko co stworzyłaś . pozdrawiam, :** :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Ehhh właśnie zakończyłąś mój ulubiony blog :(
    Ale i tak dziękuję że go wgl napisałaś, dzięki za całą pracę jaką włożyłaś w te opowiadanie :)
    Pozdrawiam Julia xoxox

    OdpowiedzUsuń
  48. Super tylko szkoda ze juz sie skonczylo czytalam tego bloga i teraz zaluje ze nie komentowalam, ale nie mialam czasu tylko czytalam i wychodzilam bo mialam duzo problemow. Naprawde jeszcze raz cie bardzo przepraszam:*

    OdpowiedzUsuń
  49. Yeah! Rozdział wyjebisty w kosmos XD Podoba mi się twój styl pisania i w ogóle wszystko. Chociaż tak z głębi serduszka miałam nadzieję że będzie inwazja kosmitów i porwą ich wszystkich i wystawią jednorożca na pożarcie (tak wiem, jestem dziwna) No nic, dziękuję za o że pisałaś tego bloga, jesteś świetna <3

    OdpowiedzUsuń
  50. Kochana, piękny, nie wiem co jeszcze mogę powiedzieć. Czekam na następne go bloga:***

    OdpowiedzUsuń
  51. Jesteś genialna! Przez ostatnie 2 dni czytałam te wszystkie Twoje rozdziały bo , aż tak mnie zainteresowały. Eh :C szkoda, że zakończyłaś pisać tego bloga bo był naprawdę wyjątkowy! Dziękuję Ci za ten blog , trud i mogłabym jeszcze wymieniać. DZIĘKUJĘ! Musiałam jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
  52. myslalam nad tym, zeby się rozpisać i w ogóle, ale napiszę krótko - DZIĘKUJĘ. za to opowiadanie, za to ile w nie włożyłaś :) jesteś wspaniała.

    OdpowiedzUsuń
  53. Ty piszesz CUDNIEEEEE . ! : )
    Mam nadzieje , że kiedyś pojawi się tu następna część . : D

    OdpowiedzUsuń
  54. będę tęsknić za tym opowiadaniem, nooo!

    OdpowiedzUsuń
  55. Świetny!!! Taki słodziutki!!!:***
    Bardzo żałuję, że kończysz, ale i tak uważam, że było warto go zaczynać:***
    Życzę, żebyś w nowym blogu miała dwa razy więcej rozdziałów, bo jak nie to się rozpłaczę i ci nie dam spać:***
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego:***
    Jeszcze raz wszystkiego dobrego:***
    Papa Myszko:****

    OdpowiedzUsuń
  56. blog świetny tylko szkoda że koniec

    OdpowiedzUsuń
  57. Ten rozdział jest cudny! :D Szkoda, że już koniec, ale cieszę się, że zaczynasz pisać nowe opowiadanie :)
    W końcu udało mi się skomentować, bo przeczytałam wcześniej, ale komputer mi się coś ściął i nie mogłam nic ci napisać :/

    OdpowiedzUsuń
  58. Genialny blog. Chciałabym umieć tak pisać. Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Szkoda, że już zakończyłaś bloga. Był niesamowity! Najlepszy jaki kiedykolwiek czytałam. Był całkowicie inny niż te, które czytam. Zdarzyło mi się przy nim pośmiać jak i niekiedy wzruszyć. Dziękuję ci za tego bloga! DZIĘKUJĘ!!
    Monia :)

    OdpowiedzUsuń
  60. O nieee!! Jak mogłaś zakończyć tak zaczepistego bloga : < No ale cóż , bywa... : < Mam nadzieję, że następny nie zakończy się tak szybko : <

    OdpowiedzUsuń
  61. Super.!! szkoda że koniec.. );

    OdpowiedzUsuń
  62. Suuuuuuuuuuuuuuuper!!! no troche szkoda że koniec

    OdpowiedzUsuń
  63. . dla ciebie kochana :**
    Szkoda że to koniec,, no ale nic =D
    Pozdrawiam cię i mam nadzieję że kiedyś wrócisz na tego bloga ♥

    OdpowiedzUsuń
  64. Już dawno skończyłam czytać Twojego bloga ale teraz dopiero komentuje.Jest,Był Naprawdę świetny!!!!!!!!!!1

    OdpowiedzUsuń
  65. trochę zaniedbałam twojego bloga, wchodzę, patrzę a tu koniec... no ale opowiadanie należy do jednych z moich ulubionych. dziękuję, ze je napisałaś i szkoda, że to już koniec. przyjemnie się czytało twoje opowiadanie :)

    pozdrawiam,
    A :*

    OdpowiedzUsuń
  66. Ymm ... Nie wiem czy to czytasz , ale warto napisać . Twój blog jest naprawdę świetny . Aaa i komentuję chyba pierwszy raz ten blog , bo dopiero skończyłam go czytać CAŁEGO xd Ale mam zaciesz ;D Jak to czytasz to bardzo mi miło i powodzenia w następnym opowiadaniu mam nadzieję że takie będzie , bądź już jest no ale wiesz ja nie do końca ogarniam ^^
    A i Pozdrawiam ;***

    OdpowiedzUsuń
  67. Świetny rozdział ;**
    Ta 'koleżanka' Liam'a ma bardzo ładne imię ; D
    Ja też tak mam , więc dlatego mi się podoba ; P
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  68. Wiesz co ci powiem? Dopiero teraz przeczytałam ten rozdział! Czemu? Teraz miałam problemy z netem, ale to się nie liczy. Wcześniej po prostu bałam się go przeczytać. Wiedziałam, że to będzie koniec i to mnie przerażało. Bałam się, że rozpłaczę się jak małe dziecko. I tak się rozpłakałam, ale przynajmniej wiem, że czeka na mnie kolejnych 5 rozdziałów! (((: Wiem, że już to kiedyś mówiłam, ale KOCHAM CIĘ! Kocham cię za to opowiadanie. Za tą niesamowitą, wspaniałą, cudowną historię! DZIĘKUJĘ, ŻE PISZESZ DALEJ! Wiesz, że uratowałaś mnie przed śmiercią, nie? Rozmawiałyśmy o tym kiedyś na gadu :D Uratowałaś mnie! :D Dobra, nie będę się tak rozpisywać - przecież będę miała jeszcze mnóstwo okazji, bo piszesz dalej! Nie masz pojęcia, jak się cieszę! ♥
    Justyna (: xx

    + http://and-you-stole-my-heart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  69. Powiem ci że zaczęłam czytać twoje opowiadanie niedawno cztery dni temu dokładnie i wiesz spodobało mi się od samego początku, jest inne niż wszystkie przez to czyni je wyjątkowym :) Już te opisy bohaterów wprowadzają nas, przynajmniej mnie w to że muszę przeczytać to opowiadanie :P Twojego bloga podały mi przyjaciółki i mimo że rodzice wyzywali mnie że ciągle je czytam, nie żałuje, baaardzo mi się podobało i oczywiście zamierzam czytać dalej kolejną część :) Naprawdę super, masz talent dziewczyno, nie zmarnuj tego :)))

    OdpowiedzUsuń
  70. Bardzo fajny .. :* Pozdrawiaam :D

    OdpowiedzUsuń
  71. cały blog w 2 dni..jest super:)

    OdpowiedzUsuń
  72. UWIELBIAM TEGO BLOGA ;-)

    OdpowiedzUsuń
  73. najlepszy blog jaki kiedykolwiek czytałam !! Kocham cię dziewczyno ! :) xxxx

    OdpowiedzUsuń
  74. ten blog był zupełnie inny niż te które czytałam, byl taki nawet spokojny, zwłaszcza początek. UWIELBIAM GO !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  75. możesz podać linki do innych twoich blogów ? ;))
    uważam, że świetnie piszesz !!!!! *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://givee-your-heart-a-break.blogspot.com/
      http://i-just-trying-read-the-signals.blogspot.com/
      Proszę. :)

      Usuń
  76. genialny blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  77. Cóż mogę powiedziec?
    A no to że :
    genialny blog,nieziemskie opowiadanie
    super bohaterowie i na pewno to jest mój
    PIERWSZY BLOG KTÓREGO PRZECZYTAŁAM DO SAMEGO KOŃCA!!!
    był świetny

    OdpowiedzUsuń
  78. Zaje.biste, ale szkoda, że się kończy. :(

    OdpowiedzUsuń
  79. od wczoraj czy przedwoczraj., cąły blog, ryczałam, smiałam się. masz talent :)

    OdpowiedzUsuń
  80. Niesamowite. Szkoda, że już koniec. :( ;*

    OdpowiedzUsuń
  81. Kocham twoje opowiadanie.
    Magda:*

    OdpowiedzUsuń
  82. Może kiedyś zajrzysz na tego bloga a wtedy w oczy rzuci ci się nowy komentarz.
    No więc opowiadanie mi się bardzo podoba naprawdę:)

    OdpowiedzUsuń
  83. Hej ;) Przez przypadek znalazłam Twojego bloga i tak się wciągnęłam, że nie mogłam przestać czytać :) Piszesz wspaniale i strasznie zazdroszczę Ci takiego talentu.
    Nie wiem, czy jeszcze tu czasem zaglądasz, ale postanowiłam jednak dodać komentarz, by pokazać, że nadal ktoś to czyta :)
    Pozdrawiam, Ola

    OdpowiedzUsuń