czwartek, 26 kwietnia 2012

Rozdział 28.


HARRY
No i super, już niedziela. Od dzisiaj znienawidzę niedziele, do środka grudnia przestanę być jej fanem. W następnym tygodniu, będę z Vivienne już dokładny miesiąc. A ona właśnie w ten dzień, będzie w sanatorium. Jakie ja mam szczęście, naprawdę. Chociaż w sumie, mam trochę więcej czasu na wymyślenie czegoś fajnego. O ile owe coś przyjdzie mi do głowy, inaczej będzie ze mną kiepsko. 


Spojrzałem w bok i zawiesiłem wzrok na blondynce. Nawet bez makijażu i z rozwalonym warkoczem jest dla mnie najpiękniejszą dziewczyną na świecie. Nie mam pojęcia, co ze mną zrobiła, ale udało jej się to w stu procentach. Wydaje mi się, że coraz bardziej zachowuję się jak wariat. Ale kiedy widzę, że ktoś oprócz mnie z nią rozmawia.. strasznie dużo mnie kosztuje, żeby jej stamtąd nie zabrać. Jestem chorobliwie zazdrosny cały czas. Ale wiem, że ją to denerwuje, więc staram się to jakoś opanować. Zazwyczaj się udaje, chociaż nie zawsze. Wtedy zazwyczaj mam wykład prowadzony jak nie przez nią, to przez Liama. Może i mają rację, że trochę przesadzam. Ja jestem po prostu zakochany, oni widocznie tego nie rozumieją.


- Nie śpisz?- usłyszałem zaspany głos Vivienne. Pokręciłem przecząco głową i bardziej naciągnąłem na nią kołdrę.
- Śpij, jeszcze wcześnie- pogłaskałem dziewczynę po włosach, uważnie patrząc w jej oczy. Kiwnęła głową i odwróciła się do mnie tyłem. Przysunąłem się do niej i przytuliłem ją do siebie. Dziewczyna mocniej przycisnęła głowę do poduszki i zamknęła oczy. Mógłbym przeleżeć tak całe swoje życie, byle z nią. 


- Która godzina?- spytała blondynka, odwracając się do mnie przodem.
- Po dziesiątej.
- I ty nie śpisz? Nie poznaję cię.
- Mam spać i marnować czas, który mogę przeznaczyć na patrzenie na własną dziewczynę? Chyba żartujesz. Dzisiaj jedziesz, a ja nie mam zamiaru zmarnować żadnej minuty.
- Kocham cię- powiedziała, przytulając się do mnie. Zaśmiałem się pod nosem i wtuliłem głowę w jej włosy. Muszę się nacieszyć, póki mam czas.




VIVIENNE
- Przydałoby się wstać- ziewnęłam, podnosząc głowę na chłopaka.
- Po co?- uśmiechnął się do mnie, całując mnie w usta.
- Bo jest późno- zaśmiałam się, kładąc głowę na jego torsie- Albo nie- dorzuciłam po chwili, zawieszając wzrok na suficie.
- Zgodzę się- odpowiedział chłopak. 


Czasem mam wrażenie, że on jest po prostu za dobry. Nawet, gdyby wszystko dookoła mi się zawaliło wiem, że mam kogoś, dla kogo mam po prostu być. Nie wiem jak to robi, ale od samego początku nie dawał na wygraną. Nawet, kiedy byliśmy tylko przyjaciółmi. Tak naprawdę, za bardzo się z nim zżyłam. Nie chcę myśleć o tym, co zrobiłabym bez niego. To już nie to samo. 


- Mam cię już po prostu dosyć!- usłyszeliśmy za drzwiami podniesiony głos Eleonor. Wymieniliśmy spojrzenia i w błyskawicznym tempie podnieśliśmy się z miejsca. Wskazałam ręką, żeby poszedł do Louisa, a ja poszłam za dziewczyną. Zamknęła się w łazience.
- Eleonor otwórz drzwi- zapukałam cicho do drzwi, usłyszałam cichy szloch i przekręcenie klucza. Weszłam do środka i spojrzałam na nią. Jeszcze bardziej się rozpłakała, siadając na rogu wanny- Co się stało?- spytałam, gładząc dziewczynę po włosach.
- Dostałam propozycję, pracy w większej firmie modelingowej. Louis nie chce, żebym się zgodziła- powiedziała przez płacz.
- Dlaczego nie chce?
- Uważa, że to przekręt. Ale to nie prawda! Pracują już od dawna i naprawdę ich sprawdziłam. Nawet nasłałam na nich detektywa, rozmawiał z nimi i ze wszystkimi kobietami, które tam pracowały. To naprawdę porządna firma, żaden przekręt. Pokłóciłam się z nim i to nawet ostro. Chyba powiedział trochę za dużo- mruknęła, ścierając łzy. Podałam jej chusteczkę z szafki i usiadłam obok. Kobiety tak mają, muszą się wypłakać.


HARRY
- Ty to sobie wyobrażasz?! Ja nie chcę żeby spełniała swoje marzenia? To nie prawda!- powiedział Louis, wkurzonym głosem. Uważnie przysłuchiwałem się jego opowieści, analizując każde słowo- Ja po prostu nie chcę, żeby coś jej się tam stało. Martwię się o nią.
- Powiedziałeś jej to?- spytałem, na co ten pokręcił przecząco głową- Nie sądzisz, że powinieneś? Trochę przesadziłeś. Ona po prostu chce, żeby ktoś ją zauważył.
- Ja jej już nie wystarczam?- rzucił, nie zdejmując poduszki z głowy.
- Gadasz głupoty. Musisz ją zrozumieć, chce się rozwijać, zrobić coś tylko dla siebie. Przecież się kochacie, macie zamiar się kłócić z takich powodów? Znajdźcie jakiś kompromis.
- Ale ona będzie musiała wyjechać! Nie chcę je stracić.
- Nie stracisz. Ty też wyjeżdżałeś, kiedy byliście razem.
- Ale to nie to samo..
- Dokładnie to samo, Louis.
- Przegiąłem- powiedział po chwili ciszy, siadając na wprost- muszę ją przeprosić. Ale ze mnie idiota.
- Nie mogę się nie zgodzić- mruknąłem unosząc brew do góry- Jest w łazience. Powodzenia, oby cię teraz nie zabiła- przewróciłem oczami wskazując na drzwi.


ELEONOR
- Możemy zostać sami?- w drzwiach, zobaczyłam Louisa. Spojrzałam błagalnie na Vivienne, chciałam żeby ze mną została. W ogóle, nie mam ochoty z nim rozmawiać. Blondynka skinęła głową, poklepała mnie po ramieniu i wyszła z pomieszczenia- Ja..
- Nie chce tego słuchać. Przesadziłeś- wycedziłam, nawet na niego nie patrząc- To chyba nie ma przyszłości.
- Nawet tak nie mów- przerwał mi, błyskawicznie stając naprzeciwko mnie. Nie chciałam na niego patrzeć, ani nawet go słuchać. Chciałam, żeby wyszedł i dał mi spokój- Kocham cię. Kocham i będę kochał. Nie chciałem tego mówić. Boję się, że.. że mnie zostawisz. Pojedziesz, poznasz nowych ludzi, zmienisz zdanie i przestanę się dla ciebie liczyć. Nie chcę.. nie mogę na to pozwolić, bo cię kocham. Proszę cię, daj mi szansę. Zaakceptuję każdą twoją decyzję, nie będę się wtrącał- podniosłam na niego głowę i po raz kolejny się rozpłakałam. Kucnął przede mną, odgarnął moje włosy za ucho i starł łzy z mojego policzka- Nigdy więcej nie będziesz przeze mnie płakać- szepnął i przytulił mnie do siebie. Nie opierałam się. Po takich słowach, już nie mogłam.


VIVIENNE
- Wiesz, że naruszamy ich prywatność?- szepnął do mnie Harry. 
- Wiesz, że mam to gdzieś?- westchnęłam i położyłam dłoń na jego ustach. No tak, podsłuchiwanie jest złe, i w ogóle, ale muszę się dowiedzieć co się stanie. Uśmiechnęłam się sama do siebie, po słowach Louisa. Usłyszeliśmy kroki, dochodzące z łazienki. W błyskawicznym tempie pobiegłam w stronę pokoju ciągnąc za sobą chłopaka. Wbiegliśmy do pokoju i zamknęliśmy za sobą drzwi.
- Nie no, kochanie. Biegasz jak atleta- wytknęłam mu język i położyłam się na łóżku przykrywając się po sam czubek nosa. Chłopak wybuchnął śmiechem i położył się obok mnie.


- Co robisz, cymbale?!- wydarłam się mierząc wzrokiem Louisa, chodzącego po całym domu ubranego w mój ulubiony różowy stanik- Co za matoł! Idź się wylecz i oddaj mi mój stanik!- krzyknęłam, biegnąc za nim na dół.
- Jestem Natalie Portman!- darł się Lou, biegając po całym salonie.
- Ja nie mogę. Transwestyta od siedmiu boleści! Dawaj mój stanik!- pobiegłam za nim i znalazłam się w kuchni, w której Harry robiąc obiad, tańczył jakiś dziwny taniec- Louis!- krzyknęłam na niego, stając w progu.
- Twoja dziewczyna chce mnie zabić!- powiedział Louis, zabierając Loczkowi marchewkę.
- Czy ciebie powaliło? Weź wyjdź! Albo nie, najpierw oddaj mi stanik. Potem wyjdź. Wyślę cię do psychiatryka!- krzyknęłam, celując w niego kawałkiem cebuli. 
- Przestańcie!- krzyknął Harry, tupiąc nogą.
- On ma na sobie twoje bokserki- powiedziałam, wskazując palcem na Louisa.
- No to nie żyjesz!- krzyknął Loczek, odkładając garnek na kuchenkę. Osoba, jedząca marchewkę spojrzała na nas, otworzyła okno i wyskoczyła przez nie na zewnątrz. Widok był przezabawny. Nie ma to jak biegać w cudzych bokserkach i moim staniku po dworze, gdzie jest jakieś siedem stopni, zaważając na październik. Wymieniłam spojrzenia z Loczkiem, po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem- Zeżarł mi marchewkę- prychnął Harry, szukając w lodówce kolejnej- Czyli mam rozumieć, że Louis zabrał ci bieliznę?- chłopak zalotnie poruszył brwiami, przyciągając mnie do siebie za biodra.
- Po pierwsze, jesteś zboczony. Po drugie, z kim ja mieszkam- westchnęłam, zdjęłam jego ręce ze swojej talii i wyszłam z kuchni.
- Też cię kocham!- usłyszałam jeszcze za sobą, na co tylko przewróciłam oczami. Zajęłam miejsce w salonie, obok Liama jedzącego jogurt widelcem. Chyba nigdy nie będę w stanie zrozumieć jego fobii.
- Baby, baby oooo!- do salonu, wszedł śpiewający Niall, jedzący ciastka. Podsunęłam swoje nogi pod brodę i oparłam głowę na kolanach. Zaczynam się ich bać. 
- Mogę jechać z Tobą?- jęknął Liam, grzebiąc widelcem w pudełku. Wybuchnęłam śmiechem i pokręciłam przecząco głową.
- Jajko!
- Kura!
- Jajko!
- Kura!- do salonu wparował Zayn, kłócący się z Eleonor. Walnęłam się w głowę, nie odrywając od nich wzroku.
- Mówię ci, że jajko.
- Nie. To ja ci mówię, że kura!
- Justin Biebier!- podrzucił Niall.
- Kogut, zamknijcie się!- krzyknęłam, zabierając leżącą na stole poduszkę i rzucając prostu w nich.
- Eleonor, Twój chłopak biega po dworze w moim staniku i bokserkach Harrego. Jak chcesz, to do niego idź- podpowiedziałam, i wstałam z miejsca. Udałam się do pokoju Loczka i położyłam się na łóżku. Mój spokój, wcale nie potrwał długo, bo w drzwiach zobaczyłam Eleonor i Zayna.
- Powiedz jej, że zebra jest biała w czarne paski.
- Czarna, w białe paski!- odpowiedziała Zaynowi Eleonor, siadając obok mnie.
- A jak przefarbuję wszystkie zebry na świecie na fioletowo i namaluję różowe kropki to się wreszcie przymkniecie?- zapytałam, kierując na nich swój wzrok. Oboje prychnęli i opuścili pomieszczenie. Na ich miejsce w pokoju znalazł się Loczek. Położył się obok mnie i objął mnie ramieniem.


- Zadzwoń jak dojedziesz- chłopak pocałował mnie w głowę i kawałek się odsunął, zważając na nadjeżdżający pociąg.
- Dobrze, zadzwonię. Do piątku- odpowiedziałam i pobiegłam w stronę wejścia do pociągu.


- A panienka znowu tutaj?- spytał William, którego ponownie spotkałam w pociągu.
- Niestety, nie mam innego wyjścia- uśmiechnęłam się do niego i oparłam głowę o szybę. Włożyłam do uszu słuchawki, i skupiłam się na lecącej w niej muzyce. 


Mogę teraz powiedzieć, że całe 1D to świry. Mogę nawet wliczyć Liama, który  jest niby normalny. Właśnie, niby. Też miewa swoje odchyły, które mogą być groźne dla otoczenia. Może i to świry, ale i tak ich wszystkich uwielbiam. Jakoś zniosę ich tańce i śpiewanie pod prysznicem. Ale muszę przyznać, że są całkiem zabawni. No bo w końcu niewielu wpadło by na to, żeby udawać Natalie Portman, albo kupować sobie strusia. Ale ponoć tylko świry są coś warte, chyba się z tym zgodzę. Harry, jest takim samym świrem jak reszta. Tylko, że on jest moim świrem. Kocham tego świra jak cholera. Nie przypuszczałabym, że zakocham się w wariacie. 
______________________________________________________________
No i macie 28. Czyli jak, dwa rozdziały i koniec? Tak, koniec. Myślałam trochę nad tym i stwierdziłam, że chyba tak będzie najlepiej. Szkoda mi strasznie tego bloga i możliwe, że jeszcze na niego wrócę. Jak się zmobilizuję do napisania nowej części, to ja tutaj umieszczę.

Mam pomysł na całkiem nowego bloga. Nowe postaci, nowa fabuła. Nic jeszcze nie postanowiłam, coś zaczęłam sobie pisać, ale jak na razie nie mam zamiaru tego publikować. Może w najbliższym czasie się na to zdecyduję.

Dziękuję za tak dużą liczbę obserwatorów, komentarze i ponad 25 , 000 wejść. Jesteście najlepsi : 3



Do zobaczenia, w kolejnym rozdziale, który będzie już przed ostatnim. :)

18 komentarzy:

  1. Opowiadanie jest świetne już nie mogę doczekać się następnego xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest świetny, szkoda, że już kończysz, chciałabym czytać go dalej, no ale cóż:***
    Kocham:)
    Zapraszam do mnie
    1dtutajjestmoje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Uch, ale mi smutno, że to już prawie koniec! Zdążyłam się już przywiązać do Twojego opowiadania, ale skoro musisz... Nie będę Cię powstrzymywać. Jest jeszcze nadzieja, że zaczniesz pisać dalej ;) Albo przynajmniej mi jej nie odbieraj :) Co do rozdziału to jest genialny, Lou biegający w różowym staniku i udający Natalie Portman... To Ci się udało :D Normalnie padam ze śmiechu. Fajnie, że Harry stara się zluzować, teraz już wszystko jest idealnie. Czekam na następny!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej, no świetne , genialne i w ogóle ! :D
    Jak El i Zayn sie kłócili , to myślałam, zę popłacze sie ze śmiechu , albo Lou i jego różowy stanik ! . :DD
    hahaha , nie no , Boże, w jednym momencie z krzesła spadłam . :D
    Wielka szkoda, że to jednak Twoja ostateczna decyzja z końcem ... Tak fajnie się czyta, kurczę, no !
    Mam nadzieje, że szybko wrócisz . :)
    A póki co ,to nawet nie wiem ,czy chcieć kolejny rozdział, czy nie bo jak będzie następny ,to co raz bliżej będzie koniec ... Hmm... . ;(( Buu ...
    Eh, no trudno ,rozumiem .
    I jeszcze raz, extra blog . ! :))
    Uwielabiam całe to opowiadanie i to wszystko co stworzyłaś . :) Bardzo wciągnęłam się w ten ich świat i tak dalej .. Ale rozumiem , i akceptuję Twoją decyzję . :)
    Zapraszam o mnie, może spodoba Ci sie moje opowiadanie też o 1D. :)
    Pozdrawiam . :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nieeeeeee!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie kończ!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Już się bałam, że się nie pogodzą, w sumie obawy Louisa były z jednej strony naturalne, każdy może się bać, że zmiana towarzystwa i otoczenia może coś zrujnować, ale z drugiej strony w takich momentach okazuję się czy tak naprawdę ufa się drugiemu człowiekowi.
    Rozdział pomijając tą małą sprzeczkę jest genialnie fantastyczny. :)
    Osobiście uważam, że zebra jest biała w czarne paski ;D
    Czekam na ten przedostatni rozdział, szkoda że się kończy, ale wiadomo nieuniknione.

    van-ill-op.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. WYJEBANY W KOSMOS ! <3
    KOCHAM, KOCHAM, KOCHAM ! <3
    czekam na next :*
    i zapraszam do siebie :)
    http://xmorethanthis1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Tylko dwa???
    Szkoda, że kończysz tego bloga :(
    Mam nadzieję, że zaczniesz pisać nowego :)
    Dla dziewczyn, które kochają czytać twoje opowiadanie.
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Z każdym nowym postem coraz bardziej zakochuję się w twoim opowiadaniu! Poprostu magia,odlot. Pisz dalej bo nie mogę się doczekać kolejnych!
    U mnie wreszcie 16 rozdział opowiadania
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Co?! Nie rób mi tego ! Nie kończ! proszęęęę... ; ) :P

    OdpowiedzUsuń
  11. o nie .. wiedziałam , że kiedyś to nadejdzie ...
    no , ale cóż. blog ten jest genialny ? nie... mało powiedziane ...przegenialny ! ło yeah XD
    oczywiście czkam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  12. No trochę szkoda, że kończysz tego bloga :/ No, ale na pewno największe pocieszenie znajdujemy w tym, ze masz pomysł na nowe opowiadanie :) przepraszam, że nie komentowałam wcześniej, ale miałam ostatnio egzaminy i się opuściłam w czytaniu bloga :/ dzisiaj zostało wszystko nadrobione, rozdział genialny jak zawsze i czekam na kolejne (:

    OdpowiedzUsuń
  13. Boski,, uwielbiam i pozdrawiam ♥♥
    Czekam na ten przedostatni rozdział,, =C
    szkoda że opowiadanie się kończy no ale co ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny! Naprawdę, dom wariatów! W tym sanatorium Viv będzie miała trochę spokoju ;d
    Szkoda, że jednak kończysz :( Przywiązałam się do tego bloga. Ale będzie happy end, prawda? W sumie to musi być, bo wciągu 2 rozdziałów, chyba nie zdążysz aż tak namieszać ;p
    Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wooow, rozdział jest wspaniały! Uwielbiam związek Harrego i Viv. Nie uważam, że ich związek jest przesłodzony, czy coś. Jak dla mnie jest idealny. Pasują do siebie i widać, że naprawdę siebie kochają. Kocham czytać te momenty, jak są razem, jak się sprzeczają albo jak się przytulają, całują - po prostu SĄ. Teraz widzę, że związek Vivienne i Nialla był trochę naciągany. Nie było pomiędzy nimi tego, co jest między nią a Harrym. Jestem ciekawa, co Hazza wymyśli na ich "miesięcznicę". Jestem też bardzo ciekawa, jak w ciągu dwóch rozdziałów uda Ci się zakończyć opowiadanie. Jestem tu od początku i naprawdę będzie mi się trudno rozstać z Vivienne i chłopakami. Pamiętam pierwsze rozdziały. Jak teraz na to patrzę, to widzę, że Viv bardzo się zmieniła. Wcześniej była raczej skryra i nieufna. Teraz jest bardziej otwarta widać, że chłopcy w pewnej mierze nauczyli ją ponownie, jak ŻYĆ. Xxx
    [reasons-to-be.blog.onet.pl]

    OdpowiedzUsuń
  16. no kurde nie koncz tego opo. :<
    tak jak mowilam to jest moje ulubione opo. i co ja bede czyac? :c nie no nie chce byc samolubna ale kurde przykro mi, oczywiscie nie bd cie hejtowac i wg bo tym nie pomoga rozumiem twoja decyzje. ;]
    a wracajac do rozdialu: to bardzo mi sie podoba :) swietny jak zawsze :* czekam na kolejny ;]
    a zamierzasz wrocic na tego : http://its-my-last-chance.blogspot.com/ ?
    pozdrawiam. <3
    ~Kasia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zamiar jeszcze na tego bloga powrócić. Dokładnej daty powrotu nie mogę podać, ale postaram się coś na niego wymyślić :D

      Usuń
  17. Nie rób mi tego.
    Za bardzo się przywiązałam, no.
    A co do rozdziału - GENIALNY. I ten Louis, Aww <3 Kocham :* I NIE KOŃCZ, BO POŻAŁUJESZ. Tak, to była groźba, lady.
    Czekam na kolejny,
    Całuski, Angie.

    OdpowiedzUsuń