poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Rozdział 25.


- Wstawaj!- usłyszałam nad sobą. Ziewając podniosłam głowę i oparłam się na łokciach.
- Harry, słoneczko- zaczęłam jeżdżąc ręką po jego buzi- Goń się- skończyłam, klepiąc go po policzku i ponownie położyłam głowę na poduszce. Mój spokój nie potrwał długo, poczułam strasznie zimną rękę chłopaka wędrującą po moich plecach- Jest po szóstej. Idź spać- westchnęłam strzepując jego rękę.
- Mam w nosie to czy chcesz spać czy nie. W tej chwili masz podnieść swój tyłek z, proszę ja ciebie łóżka i w ciągu dziesięciu minut być w kuchni. Zabieram cię na randkę i nie przyjmuję sprzeciwów- odkrył kołdrę na co ja zareagowałam jedynie jęknięciem i zamknięciem oczu. Chłopak klepnął mnie w tyłek, po czym doszedł  do mnie tylko dźwięk zamykanych drzwi. Mówiąc pod nosem nie do końca cenzuralne słowa, usiadłam na łóżku. Który zdrowy na umyśle człowiek budzi ludzi o szóstej rano? Nigdy go nie zrozumiem. 


Zeszłam do kuchni ubrana w TO i usiadłam na krześle. Nie przestawałam ziewać od jakichś piętnastu minut. Nie mam pojęcia, co on wymyślił, ale zaczynam się go powoli bać. Zmęczona położyłam głowę na stole, co najwidoczniej bardzo go rozbawiło. Postawił przed moim nosem talerz z kanapkami, na który chyba pierwszy raz w życiu nie zareagowałam. Z westchnieniem usiadłam na wprost i zaczęłam przyglądać się kanapkom. Stwierdziłam, że w sumie jestem głodna i zaczęłam jeść śniadanie. 
- Jesteś świadomy, że muszę być na stacji kolejowej o osiemnastej, prawda?- spytałam kończąc jeść. Chłopak kiwnął głową i wyciągnął rękę w moim kierunku. Wzruszyłam ramionami, chwyciłam jego dłoń i podniosłam się z krzesła. Stanęliśmy w korytarzu, narzuciłam kurtkę, zawiązałam buty i biorąc torebkę poszłam za nim w stronę samochodu.


- Nie śpij- chłopak dźgnął mnie w brzuch, co spowodowało otworzenie moich oczu.
- Patrz na drogę i mnie nie denerwuj. Dobranoc- ziewnęłam, przeciągając się. Chłopak przerzucił rękę z biegów na moje kolano, na co posłałam mu złe spojrzenie. Kręcąc głową zabrał rękę i włączył radio. 
- Tak ogólnie to cię lubię, ale czasem mam ochotę cię walnąć- westchnął chłopak. Na jego słowa wzruszyłam ramionami i ściszyłam muzykę- Zostaw- powiedział po czym ponownie ją zgłosił. Z cwanym uśmiechem ściszyłam ją, pogłaśnialiśmy i ściszaliśmy muzykę dobre pięć minut- Lubisz mi dokuczać, nie?- skinęłam głową i oparłam ją o szybę. 
- W ogóle, to gdzie my jedziemy?
- Nie powiem ci. Zobaczysz.
- Jak chcesz- dorzuciłam wyciągając swój telefon z kieszeni. Miałam wiadomość od mojej mamy „Wróćcie przed osiemnastą, nie możesz spóźnić się na pociąg. Kocham cię.” Odpisałam, że pamiętam i ponownie schowałam komórkę. 




Stanęliśmy na parkingu. Odpięłam pas, otworzyłam drzwi i wyszłam na zewnątrz. Jest dokładnie dziesiąta, czyli jechaliśmy dokładne trzy godziny, z których dwie przespałam. Chociaż w sumie, to tak jakby je przespałam, bo moje spanie przerywało mi marudzenie mojego własnego chłopaka. Ewentualnie budził mnie włączając jakieś dziwne ryki w radio. Tak, dziękuję bardzo, bo ja zawsze marzyłam o takiej pobudce. Harry, podszedł do mnie od tyłu i przyciągnął mnie do siebie za biodra. Odwróciłam lekko głowę i zauważyłam szyld z napisem „Zoo”. Mogę się założyć, że moje oczy miały w sobie ogromne iskierki. W zasadzie, teraz już pewnie ognisko. Kocham wszystkie zwierzęta. Tylko.. skąd on to wie? Nie ważne. 
- Stwierdziłem, że to najlepszy miejsce na randkę pełną wrażeń- zaśmiał się, opierając mnie o samochód. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek. Wyślizgnęłam się z jego objęć i pociągnęłam go za rękę. Skierowaliśmy się w stronę wejścia, po drodze zamykając auto. Po wysłuchaniu wywodu ochroniarza na temat zakazu karmienia zwierząt poszliśmy przed siebie. Zaciekawiona od razu udałam się do miejsca, w którym były małpy. 
- O zobacz, jak dwie krople wody- wskazałam ręką na swojego chłopaka i jedną z małp. Oburzony założył jedną rękę na drugą, tupiąc nogą. Zaśmiałam się i odwróciłam się do niego tyłem. Długo nie wytrzymał, bo od razu podszedł do mnie i przytulił się do mnie od tyłu.
- Szkoda, że nie potrafię się na ciebie gniewać- westchnął, zakładając swoje ręce na moją szyję. 
- Mi to pasuje- powiedziałam, podnosząc głowę do góry. 
- W to nie wątpię- mruknął, na co ja wybuchnęłam śmiechem i przeniosłam wzrok na zwierzęta- Chodź, idziemy zobaczyć lamy- pocałował mnie w policzek i pociągnął mnie za ramię.
- Lamy plują- skrzywiłam się. Chłopak nie czekając na nic więcej, wziął mnie na ręce i niósł w stronę wspomnianych lam. 


- Od zawsze przypominałaś mi leniwca- stwierdził Loczek, kiwając głową. Walnęłam go w ramię i wytknęłam mu język.
- Tak wiem. Są strasznie słodkie i masakrycznie seksowne- kiwnęłam głową spoglądając na zwierzę.
- Nie to miałem na myśli, ale nie mogę zaprzeczyć- zaśmiałam się, zawieszając wzrok na nic nie robiącym zwierzęciu. No serio, nie robiło nic. Nawet się zastanawiam, czy on w ogóle oddycha. Siedzi sobie na kamieniu i nawet nie raczy podnieść głowy. Chyba faktycznie mamy coś wspólnego- Mogę pojechać z tobą?- zwrócił się do mnie Harry. 
- Nie, nie możesz- zaśmiałam się, lekko odpychając go od siebie.
- Oh, no przestań. Skoczę na przykład z balkonu..
- Harry, zamknij się- jęknęłam, zamykając jego usta pocałunkiem. Mogłam wręcz poczuć jego uśmiech. Pierwszy raz w moim życiu jakiś chłopak potrafił wywołać aż tak ogromne motyle w moim brzuchu. Tak naprawdę aż tak bardzo nikomu nie udało się ich rozbudzić. W tej chwili wydawało mi się, że wszystkie zaraz padną ze zmęczenia. 
- Lubię być tak uciszany.
- Znajdę inny sposób- zaśmiałam się, na co ten posłał mi wrogie spojrzenie. Posłałam mu buziaka w powietrzu i wtuliłam się w jego klatkę piersiową.
- Nie chcę, żebyś była tam sama- szepnął do mojego ucha.
- Nie będę sama. Przecież mam ciebie, Eleonor, chłopaków, rodziców..- zaczęłam wyliczać, jednak moja mowa została przerwana.
- Kocham cię.
- Też cię kocham- uśmiechnęłam się delikatnie w jego stronę.
- Wiesz, że powiedziałaś mi to pierwszy raz?- powiedział chłopak, który aktualnie miał ogromny uśmiech na twarzy. 
- Wiem- uśmiechnęłam się do niego, stukając w barierkę.
- Możesz powtórzyć?- posłałam mu dziwne spojrzenie, na które chłopak posłał mi uśmiech.
- Kocham cię.




Stanęłam w salonie trzymając w ręku torebkę. W jednym momencie Eleonor od razu mnie do siebie przytuliła. Pogłaskałam ja po plechach, starając się przybrać jak najnormalniejszy wyraz twarzy. 
- Może i to tylko tydzień, ale kurde..- westchnęła.
- Tez będę tęsknić- zaśmiałam się, kiedy się ode mnie odsunęła. Moja przestrzeń osobista ponownie została zaburzona przez, tym razem, Nialla. 
- No młoda, trzymaj się- poklepał mnie po plecach, na jego miejsce od razu wszedł Liam.
- Masz dzwonić codziennie. Albo nie, dwa razy dziennie. I pisać. Albo czekaj, ja będę pisał, a ty odpisuj. Jak nie odpiszesz to ci tam wbiję i dostaniesz po tyłku, obiecuję- przytulał się do mnie, głaskał mnie po plecach i gadał jednocześnie. Nie wiem jak można roić tle rzeczy jednocześnie, nie doceniałam go. 
- Oni świrują- stwierdził Zayn, przytulając mnie do siebie. Spojrzałam na resztę i tylko skinęłam głową. 
- Jedziemy- zarządził Louis, który ma odwieźć mnie na stację, na której mam spotkać się z mamą. Pomachałam do wszystkich ręką i razem z nim i swoim chłopakiem opuściłam dom. 


- Kocham cię- stwierdził Louis, za wszelką cenę, starając się rozburzyć moje włosy. 
- Tak. Ja ciebie też- zaśmiałam się wyrywając się z jego uścisku. 
- Louis, nie podrywaj mi dziewczyny- powiedział Harry, ciągnąc mnie na bok. Louis został na peronie, rozmawiając o czymś z moją mamą- Będę dzwonił i pisał codziennie- powiedział, kiedy stanęliśmy w miejscu, w którym raczej nikt nas nie widział- Jakbyś miała z kimś jakiś problem, to zadzwoń. Naślę na owego ktosia jakiegoś mafioza, to się odczepi- oparłam się plecami o ścianę, nie przestając się śmiać- Ja nie żartuję. I mogę ci obiecać, że będziesz pierwszą osobą, którą zobaczysz, kiedy wrócisz na weekend. Kocham cię- pociągnęłam go do siebie za koniec jego kurtki, nie odrywając wzroku od jego zielonych tęczówek.
- Ja Ciebie też kocham- pocałowałam go w kącik ust, do moich uszu doszedł dźwięk nadjeżdżającego pociągu. 
- Nie pójdę, bo pobiegnę za pociągiem- szepnął chłopak, całując mnie w usta. Skinęłam głową i ruszyłam schodami na górę. 




HARRY
Nie odrywałem wzroku od jej oddalającej się sylwetki. Mówiłem prawdę, pobiegłbym, albo po prostu zatrzymał i nie pozwolił odjechać. Czego niestety zrobić nie mogę. Wolę tęsknić za nią, niż pozwolić na to, żeby coś jej się stało. Gdyby nie pojechała, mogłoby być jeszcze gorzej. Z tego co się dowiedziałem, nie jest dobrze. Rozmawiałem z jej mamą. Nie chcą jej wszystkiego powiedzieć, żeby się nie martwiła. Ponoć jest dość źle, ma naruszony jakieś coś.. Nie pamiętam. Wiem jedynie, że nie jest dobrze, ale wiem że na pewno jej tam pomogą. I tylko z tego względu powstrzymałem się przed jakimkolwiek ruchem. Pozostaje mi powtarzać sobie, że przecież zobaczę ją za tydzień.
- Chodź słońce, idziemy- Louis uśmiechnął się do mnie.
- Pojechała?
- Pojechała- westchnąłem, jednak posłusznie ruszyłem za nim- Ale wróci.
- Wiem.




VIVIENNE
Wsiadłam do pociągu i zajęłam miejsce. Jest mi okropnie przykro z tego powodu, że tam jadę. Będę musiała jeździć tam przez kolejne dwa miesiące i spędzać tam prawie cały mój wolny czas. Wolałabym jednak przeznaczyć ten czas na coś innego, a w zasadzie na kogoś innego. Myślą, że nie wiem, że jest źle. Owszem, wiem. Wiem wszystko. To, że mogę stracić czucie w nogach, jeśli mi to nie pomoże, wiem też to, że ten uraz może spowodować paraliż. Lekarz mi powiedział, od razu mówiłam, że ma nic przede mną nie ukrywać, bo sobie tego nie życzę. To jest moje zdrowie i mimo tego, że wcale pełnoletnia nie jestem, jestem na tyle dojrzała, żeby takie rzeczy wiedzieć. Może i moje życie nie jest do końca idealne, ale już do tego przywykłam. Mam przyjaciół, rodzinę, wspaniałego chłopaka. To wystarczy. Nigdy nie pomyślałabym, że jeszcze coś dobrego mnie spotka, a tu proszę. Jak na tacy. Nie powinnam narzekać, muszę cieszyć się tym co mam, a nie martwić się o to, czego nie mam. Skupić się na najważniejszym, tyle mi zostało.


Moja komórka, dała o sobie znać. Trochę dziwne, bo jadę przecież niecałe trzy minuty. Miałam na niej wiadomość od Harrego: „ Tęsknię.” Uśmiechnęłam się sama do siebie i wzięłam się za odpisywanie „ Ja też. Spotkamy się w piątek. Mam nadzieję, że dotrwam.” Kliknęłam wyślij i postawiłam telefon na swoim kolanie. Na widok zdjęcia, które widniało na tapecie na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech. Byłam na nim ja, razem z Harrym i Liamem. Kiedy byliśmy kiedyś na spacerze w parku. Mina Liama, jest bezbłędna. Zmieszanie ataku kosmity z napadem bandy niedźwiedzi. Wyglądał strasznie śmiesznie. Dopiero w ty momencie mogę stwierdzić, jak Harry patrzył na mnie już wtedy. Było to jeszcze przed porwaniem i tym wszystkim. Nawet na tym zdjęciu widać jego spojrzenie, którego ja nie widziałam, ale po prostu nie chciałam widzieć.


Mój tato, nadal jest w śpiące. Lekarze dają mu niewielkie szanse na wybudzenie, ale razem z mama postanowiłyśmy, że nie damy odłączyć go od tych wszystkich urządzeń, przynajmniej na razie. Nie minęło dużo czasu, zresztą zawsze jest szansa na to, że się obudzi. A my tej szansy nie chcemy odbierać ani jemu, ani sobie. Co do włamania, już wiadomo co się stało. Mój ojciec prowadził leczenie młodej kobiety. Miała raka, już w bardzo wysokim stadium. Jednak lekarze, którzy wspomagali mojego tatę dali jej szansę na operację. Zgodziła się, myślała, że da się ją jeszcze uratować. Niestety już się nie dało. Zmarła kilka godzin po operacji, jej serce nie wytrzymało. Jak widać, serce jej narzeczonego również nie dało rady. W odwecie postanowił zniszczyć mojego ojca, a w tym mnie i moją mamę. Najpierw wepchnął go pod samochód, później włamał się do naszego domu. Na szczęście policja już go złapała, nie jest w stanie nic więcej zrobić. Stwierdzono u niego depresję. Szczerze mówiąc bardzo dobrze go rozumiem. Może i nie postąpiłabym tak, jak on, ale jestem w stanie wczuć się w jego sytuację. Stracił ukochaną osobę, z która chciał się pobrać. Zauważono u niego nawet oznaki depresji. 


Co na to mama? W zasadzie nic szczególnego. Zamieszkała u swojej przyjaciółki, nie przestała pracować, nawet coraz bardziej ze mną rozmawia. Widzę, że się stara. Może i na początku nie dawała sobie z tym rady, na całe szczęście jakoś się z tym.. nie tyle co pogodziła, ale zrozumiała. Nie pogodziła się, z tym się nie da pogodzić. Można to zaakceptować, ale pogodzić się z tym, że może nigdy więcej nie usłyszeć głosu własnego męża? Nie, to bardzo trudne. Oboje się kochają, wiem to na pewno. Rzadko się widzieli, ale kiedy już mieli taką okazję pokazywali sobie, co do siebie czują. Chyba dlatego tak bardzo są ze sobą zżyci. Nic dziwnego, w końcu małżeństwo. 


Wszystko też bardzo odbiło się na moich dziadkach. Musieli wyjechać, co sama im poleciłam. Przyda im się trochę odpocząć, w końcu nic na razie się nie dzieje a samotny wyjazd bardzo dobrze im zrobi. Martwią się o to wszystko, bardzo nas wszystkich kochają. Mają też Masha, którym ja niestety nie mam czasu się opiekować. Kiedy wrócą z Grecji, od razu do nich pojadę. Stęskniłam się za nimi. 


- Witam panienkę, wolne?- uniosłam głowę znad ekranu telefonu, a moim oczom ukazał się mężczyzna, z kobietą. Ten mężczyzna, który pomógł mi zrozumieć, jak bardzo ważny jest dla mnie Harry. 
- Oczywiście- uśmiechnęłam się szeroko, wyciągając słuchawki z uszu.
- Gdzie panienka ma swojego kolegę?- spytał, siadając na przeciwko mnie.
- Został, nie mógł ze mną jechać- uśmiechnęłam się delikatnie.
- Ah, a gdzie moje maniery! Jestem William Scott, ta piękna dama siedząca obok mnie to Genevieve Gold. Moja miłość.
- Vivienne Moore- podałam obojgu rękę i spojrzałam przez szybę- Powinnam panu podziękować. Gdyby nie pan, chyba nie byłabym gotowa zrobić taki krok- zwróciłam się do mężczyzny.
- Jaki pan! Mów mi Will, albo William. Wiesz, jak ten książę. Będę czuł się co najmniej na dwadzieścia lat- zaśmiałam się i skinęłam głową. 




HARRY
- Wróciliśmy!- wydarł się Louis, kiedy przekroczyliśmy próg. Wzruszyłem ramionami i udałem się w stronę kuchni. Chyba zaczynam się zarażać ciągłym jedzeniem od Nialla albo Vivienne. Spędzam z nimi za dużo czasu, zdecydowanie.
- Cześć- nad sobą zobaczyłem Eleonor- No młody, nie bądź taki markotny. Twoja dziewczyna wyzdrowieje, wróci i będziecie żyli razem długo i szczęśliwie- klasnęła w ręce, zwijając mi kanapkę z talerza. 
- Na pewno tak. Nie ma innej opcji- uśmiechnąłem się w jej stronę.
- Ale wiesz, nawet nie myśl o ślubie. Jesteście zdecydowanie za młodzi- przekręciłem oczami, mimowolnie w moich oczach pojawiła się cwana iskierka.
- W zasadzie, to już wzięliśmy ślub. Dwa dni temu- powiedziałem z powagą, na co dziewczyna wytrzeszczyła oczy.
- ŻE NIBY JAK TO?!- krzyknęła, przysłaniając usta dłonią- Serio?
- Nie- wzruszyłem ramionami, patrząc na nią rozbawiony.
- Wredny. Zresztą, mam nadzieję że akurat o niej myślisz bardziej poważnie. Jak ją zranisz, załatwię cię tak, że nie usiądziesz przez dwa tygodnie- zaśmiałem się pod nosem, spoglądając na dziewczynę. Nie wyglądała na kogoś, kto żartuje. Chyba mówiła całkiem serio.
- Nie masz się o co martwić. Akurat o Vivienne, myślę bardziej poważnie niż możesz sobie wyobrazić. Nie dam jej skrzywdzić. Sam też jej tego nie zrobię. Za bardzo ją kocham.
- Pierwszy raz powiedziałeś o jakiejś dziewczynie, że ją kochasz. Chyba coś się zmieniło, nie poznaję cię.
__________________________________________________________________
Przepraszam, że nie dodawałam rozdziałów tak długo. Miałam dodać w piątek, ale nie miałam weny. A od soboty nie miałam internetu, ze względu na jakąś durną awarię. Masakra.

Mam teraz wolny wtorek, środę i czwartek.Co w sumie i tak nic nie zmienia bo mam bardzo dużo rozdziałów w przód. Jeśli zasłużycie, to dodam jeszcze jeden wieczorem. Więc tak 30 KOMENTARZY= ROZDZIAŁ DZISIAJ.  Jak nie uzbieracie, to spokojnie- rozdział dodam jak nie jutro to wieczorem w środę. 



Informuję was iż po woli zbliżamy się do końca tego opowiadania. I nie buczeć mi. Wszystko się kiedyś kończy :D Tak w zasadzie nie tak powoli, bo trzydziesty rozdział najprawdopodobniej będzie OSTATNIM


Aby być informowanym o nowych rozdziałach wystarczy napisać na moje GG: 23799456


DZIĘKUJĘDZIĘKUJĘDZIĘKUJĘDZIĘKUJĘDZIĘKUJĘDZIĘKUJĘDZIĘKUJĘ♥

36 komentarzy:

  1. Świetne, szkoda. Ale błagam, błagam, błagam dodaj kolejny rozdział dziś bo normalnie nie przeżyje tego zaciekawienia.! ; d

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jest zajebisty.Normalnie Kocham twój blog on jest częścią mnie serio.ale nie mogę uwierzyć że niedługo będzie koniec:(. Czekam na kolejny rozdział:)

    OdpowiedzUsuń
  3. super :) czekam nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest boski, boski, boski i love Harry on jest taki mega słodki jak się zakochał i jeszcze te jego gesty xd

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny rozdział :) A nie można przełożyć końca na 40 albo 50 (dodaj jakieś "ciekawostki" dla wydłużenia :))
    Rozdział bardzo przyjemny. Ciesze się, że pan Will nie był postacią epizodową, bo jest bardzo pozytywną postacią.
    Z nie cierpliwością czekam na następny.
    Pozdrawiam Stokrotko:**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie mnie załamujecie. :D
      Czyli mam rozumieć, że namawianie mnie do dalszego pisania będzie już taką tradycją? Okej, postaram się to zaakceptować ^^

      Usuń
  6. Boski <3 Aww,Harry jest taki słodki ;D Ja bym nie mogła go zostawić ;P Czekam na następny <3
    Jak to niedługo koniec?! No i mi się płakać zachciało. Teraz zamiast uczyć się do egzaminów będę czytała twoje opowiadanie od nowa i będę rozpaczała,że niedługo koniec... Ale i tak czekam na kolejny <3 Ludzie,dawać szybko te 30 komentarzy,to doda jeszcze dzisiaj! ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rodział, harry jest cudny, a całą tą wycieczkę do zoo czytałam z wielkim uśmiechem na ustach, który zszedł mi z twarzy kiedy przeczytałam, że jej tata może się nie wybudzić :<
    Mam nadzieje, ze może w tym ostatnim rodziale wszytko zakończy się cholernie szczęśliwie i on się obudzi. jestem ciekawa co tam jeszcze dla nas szykujesz, Harry się zmienia to chyba dobrze :) Może dodasz coś o Niallu bo jestem też ciekawa co tam u Niego :)

    van-ill-op.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. twój blog wciągną mnie jak żaden inny^^ a rozdział jak zwykle genialny:D

    OdpowiedzUsuń
  9. tylko ma być happy end! ;> bo jak nie, to przejdę ostre załamanie psychiczne, albo coś:D uwielbiam, kocham, usóbstwiam to opowiadanie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie nie nie nie proszę nie kończ tego tak szybko. :<
    Uwielbiam Twoje opowiadanie i proszę nie kończ tego za pięć rozdziałów. Pociągnij to dłużej. Prooooszę!

    A co do rozdziału to jest świetny jak zawsze. ;)
    Uwielbiam Cię dziewczyno ;*

    ~~LULU~~

    OdpowiedzUsuń
  11. ahh , ale jak ten skończysz , myślę że bd pisać kolejny , co nie ? ;>
    a rozdział genialny .;D
    chyba uzbieramy do 30 dzisiaj , co nie ? my nie damy rady ... XD

    julia ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uściślając, kolejny rozdział już jest napisany :D

      Usuń
  12. o właśnie właśnie , pisz kolejne opowiadanie . ale teraz np z Zaynem *_*
    no i te, wyborny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdział ;**
    Szkoda , że wyjeżdża :/
    El taka groźna xD
    Jeszcze tylko 1 rozdział ?
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Tylko trzydzieści? Nieee..; (
    Przepraszam, ze troszkę zaniedbałam, ale mam jakieś urwanie głowy z nauką, na szczęście przyszły tydzień jest wolny.. ; )
    Już nadrobiłam i powiem, że to jest.. mmm..;* Bardzo uczuciowe.. Kocham Vivienne i Harrego ;8 po prostu uwielbiam. ;)
    Czekam na następny. Pozdrawiam.; )
    [wspolnykierunek.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  15. kufaa wyjebioza normalnie !
    Kocham ten blog <3
    Dodawaj szybko kolejnego ! ; ))

    OdpowiedzUsuń
  16. Zajebisty!! Ale błagam NIE KOŃCZ! błagam! No nic czekam na kolejny i oby był jak najszybciej!

    OdpowiedzUsuń
  17. jeeezuuu. *-*
    swietne. <3
    zakochalam sie juz chyba 25 raz [ bo tyle jest rozdzialow hehe xd ]
    ogolnie to pod kazdym bd pisac ze to jest moje ulubione opo. bo tak jest, genialnie piszesz, stara jestes moim guru :*
    czekam na kolejny! :)
    ~Kasia.

    OdpowiedzUsuń
  18. Genialne ;D 30 rozdział ostatnim?NIE ;((

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak już mówiłam kocham twojego bloga. Jest genialny. Ten rozdział bardzo mi się podoba :D Czekam na dalsze rozdziały jak to się wszystko potoczy :) Jak zwyklę zycze weny.
    u mnie pojawiła sie 14 czesc opowiadania!
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee czemu dajesz dla każdego taki sam komentarz, wgl czytasz kogoś rozdziały cz tylko polecasz swojego bloga?

      Usuń
  20. huhuuuh, fajno. uwielbiam twojego bloga ;3 zajebisty masz styl pisania, noo i wgl. :) obyś dodał nowy rozdział dzisiaj ;> ;*

    OdpowiedzUsuń
  21. Awwww Harry jest taki cute! śliczna z ich para..
    czasem teksty Viv mnie rozwalają, haha.
    Wgl z tym Zoo fajnie wymyśliłaś,chyba pierwszy raz czytam jak Harry zabiera dziewczynę do Zoo na randkę,więc ogromny plus dla ciebie, ( lubię twoja pomysłowość xD)
    30 ostatni?! jaj se chyba ze mnie robisz xD
    wgl czekam na nn i mi tu nie wyjeżdżaj z tekstem,że 30 ostatni xD

    Zapraszam do mnie, nie dałaś mi komentarza pod roz 2 wiesz co? foch!
    e-say-goodbye-in-the-pouring-rain.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ah sorry za błędy..
      tam miało być * chyba jaja se ze mnie robisz*
      +
      Miałam na mysli że pierwszy raz czytam bloga jak Harry zabiera dziewczynę do Zoo na randke.
      XD

      Usuń
    2. Utwierdzam się w przekonaniu, że mi nie dacie teraz spokoju z tym końcem.

      + Nie mogę wejść na Twojego bloga, wyskakuje mi błąd :/

      Usuń
  22. świetna notka , czekam na nn !! :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Noo , powiem sie że mnie zaskoczyłaś :)) bardzo orginalny pomysł z tym zoo xd ale Hazza był słodki jak powiedział Vivienne że ją kocha :pp czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Czytam twojego bloga od 3 dni , wpadłam na niego całkiem przypadkiem ,ale muszę ci powiedzieć że naprawdę podziwiam ! xd . masz talent do pisania . i zgadzam się z innymi Harry naprawde jakiś taki słodki sie zrobił ostatnio ^^ nie moge sie doczekać nexta :D :**

    OdpowiedzUsuń
  25. cuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuudowne. *-*
    przeczytalam twojego bloga calego dzis i sie zesmucilam ze juz doszlam do tego 25 roz. i musze czekac. :c
    ale czekam z niecierpliwoscia!

    OdpowiedzUsuń
  26. nowynowynowy! *.*

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam ten rozdział, uwielbiam tego bloga, uwielbiam Vievienne i Harrego, uwielbiam resztę bohaterów, wszystko w tym opowiadaniu uwielbiam :D do następnego rozdziału, oby dzisiaj :P

    OdpowiedzUsuń
  28. Swietne!:)Czekam na nastepny mam nadzieje, ze bedzie nie długo.Pozdrawiam A.:D

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam tego bloga,, zajebisty rozdział =D
    Czekam na kolejne a Harry i Vivienne są tacy słodcy :*

    OdpowiedzUsuń
  30. Harry jest uroczy. Pomysł z randką w zoo również mi się podoba (szczególnie porównanie Harrego do małpy! :D).
    Smutne, że tata Vivienne jest w śpiączce.. Mam nadzieję, że jednak wszystko dobrze się skończy, ale.. już w 30 rozdziale?! No błagam, nieee. Twoje opowiadania są świetne, nie da sie przestać czytać! :/

    http://one-direction-lifee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Powinnam zacząć od [początku, ale ...
    JAK TO KOŃCZYSZ ??!!! .
    Niee !!! . ;(((
    Będe płakać ...
    Eh, no trudno, skoro taka Twoja wola .. trzeba się będzie z tym pogodzić ... Ale jakbyś mogła, to dodawaj, proszę ! . <3
    Kochany jest Harry . BIedny tata Viv i mama też, biedna, podziwiam ją, jak sobie radzi ! Chciałabym, żeby to opowiaanie trwało w nieskończoność . :D .
    Pozdrawiam i wysyłam wenę ! . ;))

    OdpowiedzUsuń