poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Rozdział 23.


Wstałam z łóżka mniej więcej po czternastej. Na całe szczęście, nie muszę chodzić do szkoły do czasu wyjazdu do sanatorium. Dzięki Bogu, nie mam ochoty widzieć teraz Nicka. Już chyba się zemścił. Raczej nie wierzę zbytnio w to, że nic nie wiedział. Ale skoro nie ma na niego dowodów, to trudno. Ja i tak wiem swoje, niech robią co chcą, bylebym tylko nie musiała widzieć więcej swojej nauczycielki. Tylko o to proszę. 
Udałam się na dół, ubrana w TO, i od razy poszłam do kuchni. W salonie zobaczyłam śpiącego Liama, Nialla i Harrego. Zaśmiałam się pod nosem i stwierdziłam, że zrobię śniadanie, a raczej obiad. Kiedy przechodziłam obok kanapy, poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę. Momentalnie odwróciłam się do tyłu, za rękę złapał mnie Harry, po czym wstał i jako pierwszy udał się do kuchni. Z jednej strony cieszył mnie taki układ rzeczy, ale z drugiej, miałam przecież unikać takich akcji. A tu co? Dupa.
- Jak się spało na mojej podłodze?- spytałam ze śmiechem, siadając przy stole.
- Muszę powiedzieć, że twoja podłoga jest bardzo wygodna, chociaż trochę bolą mnie plecy- zaśmiał się, na co ja skinęłam głową. 
- Lepiej będzie, jeśli nie będziemy narażać kuchenki na przedwczesną śmierć. Ja sobie posiedzę i popatrzę- zaśmiałam się, na co chłopak tylko przekręcił oczami i zabrał się za szperanie po szafkach. Oparłam głowę na lewej ręce, wysypałam na blat stołu trochę cukru i zaczęłam rysować w nim serduszka. 
- Ktoś się zakochał- usłyszałam za plecami głos Liama. 
- Spadaj- westchnęłam, nie przerywając czynności. Liam poklepał mnie po głowie. Ze względu na to, że nie cierpię kiedy ktoś tak robi, podstawiłam mu nogę kiedy przechodził obok- Oh, przepraszam- powiedziałam, teatralnie ziewając. 
- Twój chłopak będzie miał przerąbane- mruknął pod nosem podnosząc się z ziemi.
- Ja tam nie narzekałem- zaraz za mną pojawił się Niall. Pokręciłam głową, na co ten tylko pstryknął mnie w nos. 
- Zaraz cię skrzywdzę- rzuciłam w jego stronę mrużąc oczy, chłopak momentalnie usiadł na swoim miejscu. Ze zwycięską miną założyłam jedną rękę na drugą. 


Jak najszybciej potrafiłam zmyłam się z kuchni. Muszę pobyć sama i o wszystkim pomyśleć. Coś się ze mną dzieje. Myślałam, że jak się zakocham to będzie wszystko super. Ale jednak nie. Boję się tego. Powiedziałabym mu, ale nie chcę. W poniedziałek wyjeżdżam, na całe dwa miesiące. Prawda, będę wracać w weekendy, ale już i bez tego jest mi ciężko wyjeżdżać. Zachowuję się jak egoistka. Jestem przecież prawie pewna, że Harry coś do mnie czuje. Ale właśnie, prawie. A prawie robi wielką różnicę. Dam sobie spokój i tak nic z tego nie będzie.


Usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
- Vivienne- usłyszałam głos Harrego, w szybkim tempie położyłam się na łóżku udając, że śpię. Straszna dziecinada, ale skoro zaczęłam to już skończę. Do moich uszu doszło również otwieranie drzwi i kroki. Pewnie wszedł do środka. Poczułam, na sobie jakiś materiał. Chłopak pocałował mnie w głowę i wyszedł. Kiedy byłam pewna, że już go tu nie ma usiadłam na łóżku i oparłam głowę o ścianę. Wcale mi to nie pomaga, w ogóle. Dziękuję bardzo. 
Podeszłam do okna, i lekko uchyliłam zasłony. Zauważyłam, że chłopaki wyszli i kierowali się w stronę swojego domu. Odsłoniłam zasłony, żeby rozjaśnić cały pokój i usiadłam przy pianinie. Dawno na nim nie grałam, trochę się stęskniłam.




Nie mogę się na niczym skupić. Absolutnie wszystko mnie drażni, nie wiem ile razy ale już wiele razy skomentowałam czyjąś grę aktorską w tym dziwnym filmie. Jestem tak zdenerwowana, że lepiej jeśli nikt nie będzie mi teraz przeszkadzał. Jak mi się wydaje takie poirytowanie wywołało to, że nie potrafię poradzić sobie ze swoimi uczuciami. Słowa na dziś? Bez kija nie podchodź.
Jak na złość usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Zdenerwowana podeszłam do drzwi, na szafce obok wieszaka stawiając nutellę. 
- Cześć- w drzwiach stanął ucieszony Loczek.
- Mhm- odpowiedziałam, zrezygnowana przepuszczając go w drzwiach.
- Co słońce takie nie w humorze?- spytał, czochrając mi włosy. Posłałam mu wrogie spojrzenie i zabierając nutellę wróciłam na poprzednie miejsce. Chłopak roześmiany usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem. Ściągnęłam jego rękę i zajęłam się swoim posiłkiem. O ile jedzenie nutelli łyżeczką ze słoika można nazwać posiłkiem- Co się stało?- spytał, pukając mnie w ramię.
- Jak cię zaraz puknę- prychnęłam, nie odrywając wzroku od telewizora. 
- Byłoby miło- odezwał się z wielkim uśmiechem.
- Zboczeniec- przewróciłam oczami. 
- Ej, to ty masz teraz takie myśli. Tylko mi nie mów, że myślisz o mnie w taki sposób- powiedział, przykrywając usta dłonią.
- Zaraz ci przywalę- zagroziłam, przenosząc na niego wzrok. No i mój plan legł w gruzach. Za szybko zmieniam zdanie. Ja już nie wiem co mam robić, kompletna pustka.
- Nie musisz się tego wstydzić, to nic strasznego mieć o mnie takie myśli. No popatrz, jestem miły, przyjazny i do tego przystojny.
- I skromny- westchnęłam opierając głowę o poręcz kanapy.
- Cieszę się, że się ze mną zgadzasz- miałam zamiar zaprzeczyć, ale stwierdziłam że nie warto strzępić sobie język, więc po prostu odpuściłam. Loczek wstał i wyciągnął rękę w moją stronę- Idziemy na spacer i nie, nie możesz zostać- przewrócił oczami. Odłożyłam nutellę na stolik i zakładając jedną rękę na drugą podeszłam do wieszaka. Najpierw ubrałam buty, narzuciłam kurtkę i odwróciłam się przodem do chłopaka. Mam rozumieć, że mój zły humor go bawi? Bardzo miło mi z tego powodu. Otworzyłam drzwi i pokazałam ręką, żeby wyszedł. Posłusznie skierował się w ich stronę, kiedy wyszedł przekręciłam klucz w drzwiach i ruszyłam za nim. 
- Mogę wiedzieć dlaczego jesteś taka ściekła?- spytał ze śmiechem.
- Czyli Ciebie to bawi?- spojrzałam na niego, a ten tylko jeszcze bardziej wybuchnął śmiechem. Obdarowałam go złym spojrzeniem i wyminęłam go, kierując się do przodu. Pobiegł za mną i przyciągnął mnie do siebie za biodra. Uniosłam jedną brew do góry.
- No już przestań- westchnął i przytulił mnie do siebie. Pchnęłam go lekko i bez słowa ruszyłam przed siebie, ponownie go wymijając- Będziesz się na mnie teraz denerwować?- usłyszałam za sobą jego głos, na który wzruszyłam ramionami- Vivienne, przestań- złapał mnie za rękę i obrócił przodem do siebie. Założyłam jedną rękę na drugą i spojrzałam na niego spod byka- Powiesz mi o co chodzi?- bąknęłam coś pod nosem i nadal stałam przed nim.
- Pocałuj pan, znudzi się dziewczynie- za sobą usłyszałam jakiś męski głos, odwróciłam się w jego stronę- Mówie ci, takie dziewczęta to się wkurzają, żeby się godzić. Sprzedaj buziaka i po sprawie- dorzucił jeszcze stojący za nami mężczyzna. Przechyliłam głowę lekko w lewą stronę, uważnie mu się przyglądając- Znam to. Tylko, że ja wtedy miłość swojego życia postanowiłem zostawić. Nie popełnij pan tego błędu- westchnął kręcąc palcem przed swoją twarzą. Mężczyzna wyglądał bardzo sympatycznie. Mimo tego, że nie wyglądał na prawnika, tylko raczej na kogoś komu nie do końca się w życiu udało, wzbudzał sympatię. Mimowolnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech- I jeszcze jedno. Młodzi jesteście, ale nigdy z niczym nie zwlekajcie. Będziecie żałować. Jakby coś to ja tu jestem. Panie- zwrócił się do Harrego- Jakbyś pan potrzebował męskiej rady, to ja jestem w gotowości! A gdybyś miał jakąś przemiłą starsza panią przy sobie, to zawsze możesz mnie z nią poznać. Jestem otwarty na miłość! No to dzieci, trzymajcie się- spuściłam lekko głowę w dół, przed tym posyłając uśmiech mężczyźnie. Mówi prawdę. Jestem straszna, okropna i nie doceniam tego co mam. Chyba czas na zmiany. Coś mi się wydaje, że jeszcze kiedyś odwiedzę osobę, która otworzyła mi oczy. Chyba nawet dość szybko to robię. 
Harry stanął przede mną i uniósł moją twarz za podbródek.
- Ma rację. Nie chcę pozwolić, żeby miłość mojego życia odeszła- szepnął do mojego ucha, łapiąc mnie za rękę- Dobrze wiesz, że już od dłuższego czasu coś do ciebie czuję. Vivienne posłuchaj, nie chcę naciskać, tylko chcę żebyś wiedziała, że jeśli tylko będziesz gotowa.. to proszę powiedz mi. Poczekam ile tylko będziesz chciała, ale i tak będę ci o tym co trochę przypominał. Wtedy, kiedy pocałowaliśmy się na przyjęciu twoich dziadków ja.. chyba jeszcze bardziej się tobie zakochałem. A kiedy cię porwano, żałowałem, że nie powiedziałem ci tego wszystkiego dużo wcześniej. Przez chwilę myślałem, że już nie będę miał okazji. Ale ją mam. I nie chcę jej zmarnować, ani nie chcę tego zaprzepaścić- wyrzucał z siebie coraz więcej z coraz większym zapałem. Jakby bał się, że ktoś nas zaraz rozdzieli. Przez chwilę patrzyłam na niego zszokowana. Przecież chciałam to usłyszeć, chciałam mu teraz powiedzieć, że jestem gotowa i chce z nim być. 
- Ja..- zaczęłam, jednak szybko się zacięłam. 
- Rozumiem- powiedział, kawałek się ode mnie odsuwając i spuścił głowę dół.
- Nic nie rozumiesz. Naprawdę czuję do ciebie chyba coś więcej niż tylko przyjaźń- zaczęłam, a chłopak od razu uniósł głowę do góry- Ale ja w sobotę wyjeżdżam. Rozłąka wcale nam nie pomoże, Harry. Nie chcę tego zepsuć, już na początku.
- Daj nam szansę, Vivienne. Nic nie tracimy- ponownie złapał moja rękę i podszedł bliżej- Ja tylko..- zaczął i zbliżył swoje usta do moich. 
- Chyba mnie przekonałeś- powiedziałam, kierując swój wzrok na nasze ręce. 
- Wziąłbym cię na ręce, ale nie chcę jeszcze bardziej zaszkodzić ci na kręgosłup- zaśmiał się, całując mnie w kącik ust. Zaśmiałam się i szturchnęłam go w ramię- Czyli mogę się chwalić, że jesteśmy parą?
- Na to wygląda- zaśmiałam się, przytulając do niego.




Weszliśmy do domu chłopaków, trzymając się za ręce. Wszystkie oczy skierowały się właśnie w ich stronę. 
- WIEDZIAŁAM!- krzyknęła Eleonor rzucając się w naszą stronę. Zaśmiałam się przytulając do siebie dziewczynę.
- Hej, bo mi ją połamiesz- rzucił Harry, odsuwając ode mnie brunetkę. Walnęłam go w ramię i zajęłam miejsce obok Louisa, który zaczął swoją wiązankę.
- Ja, to mówiłem mu już dużo wcześniej. Ale on wie najlepiej cholera jasna. Ale ja byłem pewien że wy się w końcu obudzicie, no bo przecież..- nie dokończył, bo Eleonor usiadła mu na kolanach i pocałowała. Zaśmiałam się klepiąc dziewczynę po ramieniu. Loczek pociągnął mnie za rękę na górę. 
- Ale jak mi go zabierzesz, to cię uduszę!- krzyknął za nami Louis. Ponownie wybuchnęłam śmiechem idąc za nim. 
- Przecież wiesz, że cię kocham!- odkrzyknął mu Loczek, zamykając za sobą drzwi.
- Powinnam czuć się zagrożona?- rzuciłam, wymijając go i zajmując miejsce na jego łóżku.
- Raczej nie- zaśmiał się kładąc obok mnie. Położyłam głowę na jego klatce piersiowej i zaczęłam rysować palcem serduszka na jego torsie.




HARRY


Spoglądając na dziewczynę śpiąca na moim ramieniu miałem ochotę wstać i zatańczyć swój taniec szczęścia. Czekałem na to odkąd ją poznałem. Nie wszyscy wierzą w miłość od pierwszego wejrzenia, ale ja chyba zacznę. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem ją w parku, od razu poczułem, że muszę bliżej ją poznać. Z każdym dniem, zbliżałem się do niej coraz bardziej. Cały czas chciałem i chcę z nią być. Tylko dla niej wytrzymam czas, w którym mnie z nią nie będzie. Niczemu nie pozwolę nas rozdzielić. 


Zadzwonił jej telefon, delikatnie wyciągnąłem go z jej kieszeni i spojrzałem na ekran. Na nim widniało, że dzwoni jej mama. To może być coś ważnego. Postanowiłem nacisnąć zieloną słuchawkę.
- Vivienne zasnęła. Coś przekazać?- odezwałem się na samym początku, do moich uszu doszedł tylko szloch.
- Jej ojciec.. jest w szpitalu- powiedziała jej mama, po czym usłyszałem tylko rozłączone połączenie. 
- Vivienne- dotknąłem lekko jej ramienia, jednak dziewczyna nie zareagowała- Vivienne- powtórzyłem głośniej, jednak i to nic nie dało- Słońce- szturchnął ją w ramię. Dopiero teraz dziewczyna otworzyła oczy.
- Co?- westchnęła przeciągając się na łóżku. Zbliżyła się do mnie, jednak ja ją od siebie odsunąłem- Ej- prychnęła zakładając jedną rękę na drugą.
- Dzwoniła twoja mama. Twój tato jest w szpitalu- szepnął do dziewczyny. Spojrzała na mnie dziwnym wyrazem twarzy.
- Żartujesz tak?- spojrzała na mnie. Pokręciłem przecząco głową, a ta momentalnie podniosła się z miejsca i skierowała się do wyjścia z pokoju. Ruszyłem z  nią po drodze łapiąc ją za rękę.




VIVIENNE
Nie wiedziałam co się dzieje. Mój tato? W szpitalu? Ja rozumiem, że on tam pracuje i spędza tam dużo czasu, ale wątpię żeby w tej chwili o to chodziło. A miałam nadzieję, że w końcu będzie lepiej. Ale nie. Zawsze kiedy stanie się coś dobrego, radość przerywa mi jakaś zła rzecz. Nawet nie mogę nacieszyć się zbyt długo jedną rzeczą. Czasami wydaje mi się, że jakaś dziwna siła uwzięła się na mnie i za cholerę nie chce mnie opuścić. Siła, która przyciąga coś złego. Wolałabym żeby złe rzeczy spotykały mnie, a nie moich bliskich. Gdybym mogła, uchroniłabym ich od tego i wzięła wszystko na siebie. 
Harry cały czas starał się mnie w jakichś sposób uspokoić, co i tak marnie mu wychodziło. Ale i tak liczą się dobre chęci, których on chyba miał za dużo. Mocniej chwyciłam jego rękę i zniecierpliwiona spoglądałam przez okno.


- Co z nim?- podeszłam do mamy, która widząc mnie starała się przestać płakać.
- Ktoś wepchnął go pod jadący samochód- powiedziała, przybierając spokojniejszy ton głosu. Loczek stanął za mną. Odwróciłam się do niego przodem i wtuliłam się w niego. 
- Nie martw się- szepnął mi do ucha, nie przestając mnie przytulać. Zgubiłam się. Po prostu się w tym wszystkim gubię. Kiedy zaczyna się coś układać, potem coś zaczyna się psuć. Czy chociaż raz, nie może być normalnie i spokojnie? Czy ja za każdym razem, muszę mieć do czynienia z takim czymś? Jeden dzień spokoju. Tylko jeden, to chyba wcale nie tak dużo.


- Pojedź do chłopców. Nie chcę żebyś siedziała sama w domu. Tutaj też nie pomożesz- powiedziała mama, głaszcząc mnie po ramieniu- Harry, weź ją. Męczy się tutaj- zwróciła się do niego wskazując na mnie ręką. Chłopak skinął głową i lekko się podniósł- Jak mi się wydaje, coś się zmieniło- spojrzała znacząco na nasze ręce- Pozostańmy przy tym, że wam ufam. Ale nie chcę być babcią- uśmiechnęła się delikatnie, wskazując ręką, żebyśmy poszli.
- Mogę zostać- obroniłam się, nie ruszając się z krzesła.
- Vivienne idź- powiedziała, z naciskiem na „idź” i zaczęła wpatrywać się przed siebie. Westchnęłam wiedząc, że nią i tak nie wygram i z pomocą Loczka podniosłam się z miejsca. 


- Pójdę do domu po jakieś ciuchy, czy coś- ziewnęłam, wchodząc za nim do środka.
- Nie musisz, damy radę- zaśmiał się, głaszcząc mnie po głowie.
- Miałam nadzieję, że to powiesz, bo nie chce mi się iść- ponownie ziewnęłam, kierując się za nim. Zaprowadził mnie do swojego pokoju, od razu położyłam się na łóżku wlepiając oczy w sufit. Poczułam na sobie jakiś materiał, uniosłam głowę i zobaczyłam na swoim brzuchu koszulkę i spodenki. Zrezygnowana podniosłam się z miejsca i skierowałam się do łazienki.
- Mogę pójść z tobą- chłopak poruszył brwiami, na co ja tylko się zaśmiałam i zamknęłam mu drzwi przed nosem.


- Mógłbyś się ubrać- położyłam się obok niego.
- Ciesz się, że chociaż ubrał gacie- odezwał się Louis, który siedział przy biurku. Przewróciłam oczami i wytknęłam mu język.
- Dobranoc- rzucił w jego stronę Harry, a ten oburzony wstał z miejsca i zakładając jedną rękę na drugą wyszedł z pokoju. Położyłam swoją strasznie zimną rękę, na klatce piersiowej chłopaka, na co ten aż podskoczył- Skarbie- pokręcił głową i pocałował mnie w czoło. Wzruszyłam ramionami i szczelniej przykryłam się kołdrą- Vivienne..- uniosłam głowę do góry. W odpowiedzi, Loczek zbliżył swoje usta do moich. Uśmiechnęłam się sama do siebie i lekko przygryzłam jego język- Ej!- jęknął, na co ja tylko niewinnie się uśmiechnęłam i wtuliłam się w niego- I tak cię kocham.
_______________________________________________________________
Nudziłam się -> Napisałam -> Dodałam. 
No więc, wasz długo wyczekiwany team Vivienne i Harry jak widać się narodził. :D
Ostatnio dużo osób pytało się jak czyta się imię głównej bohaterki, więc odpowiadam : WIWJEN. No :D


Aby być informowanym o nowych rozdziałach wystarczy napisać na moje GG: 23799456.

DZIĘKUJĘ ZA WEJŚCIA I KOMENTARZE POD POPRZEDNIM ROZDZIAŁEM ♥
Dorzucę jedynie, że im więcej komentarzy tym szybciej będę dodawać rozdziały. Kij, że nie mam czasu. Kiedy tylko go znajdę od razu coś dla was napiszę.
No i to by było wszystko :D

35 komentarzy:

  1. Jak ja kocham to opowiadanie. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy :D I takkkkkkk!!!!!!! Wreszcie są razem :D łuuuuhuuuu

    OdpowiedzUsuń
  2. suuper ! <3
    wreszcie Vivienne i Hazza są razem :*
    długo czekałam na ten moment.
    Oczywiście z niecierpliwością czekam na następny =)
    i zapraszam do siebie =)
    http://xmorethanthis1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. genialny ! xx
    nareszcie są razem ! ;) czekałam na to TAAAAK długo XD ;D
    xx

    OdpowiedzUsuń
  4. ja tak króciutko - ZAJEBIŚCIE !!!
    ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Wreszciee. ;D Rozdział megaa. Czekam na kolejny. ;]

    OdpowiedzUsuń
  6. WRESZCIE, WRESZCIE, WRESZCIE! niee nooooo, przeżywam orgazm. *.* haha, boże coś się ze mną dzieje. wreszcie są razem, łiii. no ale wiadomo, jak coś się zaczyna układać, to coś innego musi się zjeb*ać. ta sprawa z wepchnięciem pod samochód wygląda podejrzanie ;>
    i rozdział jak zawsze fajny i mam nadzieję, że nowy dodasz szybko ;) ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Mega. Kurde, jakie to jest świetne.
    Chyba jednak wolę WIWJEN ( xd ) z Harrym, niż z Niallem. Tworzą świetną parę, na serio. ♥
    I dlaczego, powiedz mi Droga Cappy, DLACZEGO, te wszystkie złe rzeczy cały czas spotykają Viv i jej rodzinę? Dlaczego ona przez chwilę nie może być szczęśliwa?
    czekam na kolejny i zapraszam do siebie.
    Całuski, Angie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego? Opowiadanie, byłoby nudne. Oto moja odpowiedź na Twoje pytanie ♥

      Usuń
    2. Jakie nudne?! Ty weź nawet przestać. KOCHAM SIELANKI <3 A w Twoim wykonaniu, to już wgl. ♥

      Usuń
  8. fenomenalne ;d poprostu brak mi słow zeby opisac twoje opowiadanie :) pisz tak dalej a daleko zajdziesz :)
    zparaszam do mnie gdzie pojawiła sie 12 czesc opowiadania
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. oo jeny, jaram się jak pochodnia! *_____* cieszę się, że Viv jest z Harry'm, jak nie wiem! <3 martwi mnie trochę sytuacja z jej ojcem, ale myślę, że się jakoś ułoży. czekam z niecierpliwością na kolejny, kocham Cię jak nie wiem dziewczyno! :D <3/ the1d.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham! To opowiadanie jest boskie już nie mogę doczekać się następnego!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Wreszcie Vivienne i Harry razem yeahhhh.....;D
    Boski rozdział;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ołłł jeeee :P nareszcie Vivienne i Harry razem :) ale to było słodkie jak Harry to wszystko jej wyznawał, ahh rozpływam się :D już nie mogę doczekać się następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  13. suuper . ;D wkońcu sie doczekałam xD
    czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Zajebisty , taki romantyczny ;**
    W końcu są razem ;))
    Ale teraz jej ojciec jest w szpitalu :/
    Mam nadzieję , że wszystko się ułoży ;D
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  15. Zajebisty :d nareszcie są razem :D czekam na następny :D :*

    OdpowiedzUsuń
  16. No nareszcie są razem :)Bardzo fajnie wszystko napisałaś zwłaszcza jak Harry zaczął opisywać swoje uczucia do Vivienne <3 Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  17. No nareszcie, no! Tylko, jak Viv wyjedzie to żeby się nic nie zepsuło w ich, jakże cudzym związku. :>
    Rozdział świetny, czekam na następny. ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Nareszcie Wiwjen i Harry!! =D
    Tylko szkoda jej taty =C
    Czekam na kolejny i pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
  19. jeeeeeeeeeej, sa razem <3
    coś czuje że ten ktoś kto popchnął jej ojca to ktos kto ją wczesniej przetrzymywal :o
    czekam na kolejne <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Wowowowoooooo! Przez praktycznie CAŁY rozdział się uśmiechałam (wyłączając tę smutną wiadomość o ojcu Viv). Przepięknie napisałaś moment, w którym Harry wyznaje Vivienne co tak naprawdę di niej czuje. Również podobała mi się wypowiedź tego mężczyzny, możliwe, że gdyby nie on, ta dwójka straciłaby jeszcze więcej czasu. Cholernie się ciesze, że w końcu są razem, bo dla mnie są idealni. Dopełniają siebie nawzajem. Darzą się dużym uczuciem, ale pomimo tego dogryzają sobie i żartują, co jest słodkie. Nie wiem, co jeszcze napisać, po prostu na ten moment czekałam od dawna i dziękuję Ci, że tak pięknie udało Ci się go napisać.

    No i jeszcze jest sprawa ojca Vivienne. Zastanawia mnie, kto by mógł wepchnąć go pod samochód. Nick? Jakiś wspólnik nauczycielki (bo w sumie nie wiem, ona poszła do więzienia, czy jak)? Mam nadzieję, że jej tata z tego wszystkiego wyjdzie. Trochę mi jej żal, bo jakby wszystkie nieszczęścia spadają właśnie na nią. Biedna dziewczyna, nie może mieć spokojnego życia:/

    Rozdział ogólnie wspaniale napisany, taki luźny, trochę smutny trochę wesoły, ale niezaprzeczalnie piękny. Xxx

    OdpowiedzUsuń
  21. no ViV i Hazza nareszcie razem! są cute razem!
    Rozdział jest boski! kocham to co piszesz więc czekam na nn!

    U mnie już nowy rozdział :D
    http://we-say-goodbye-in-the-pouring-rain.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  22. Miłość :D Harry jest słodki tak, że aż nie mogę :)
    W sumie może im wyjdzie, ale jestem ciekawa co na to Niall, chyba tak trochę głupio patrzeć jak twoja była jest z twoim przyjacielem, ale jeśli on jej nie kochał to może się cieszy ?
    Mam nadzieje, że im wyjdzie i ten pech od niech odejdzie, tylko teraz to senatorium i wypadek jej ojca - wyczuwam kłopoty, choć mam nadzieje, że się mylę.
    Mam takie wrażenie jakby ktoś stał za tym wypadkiem, a jej ojciec nie będzie jedyną ofiarą.
    Czekam na kolejny !!


    van-ill-op.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. hhaha .. a ja wiedziałam jak sie czyta . kiedyś planowałam tak nazwać córke ale stwierdziłam, że nie chce mieć dzieci .. jejciu jak ja się cieszę, że oni są razem .. chociaż mam takie dziwne przeczucie .. albo dobra nie bd mówic xd .. czekam na nn :* .

    OdpowiedzUsuń
  24. Nareszcie razem! Wiedziałam, że będą słodką parą ;) Cudowny rozdział, widzę, że lubisz komplikować życie Vivienne :) Ale może bez tego i byłoby nudno...
    Przepraszam, że dzisiaj się nie rozpisuję, ale nie mam zbytnio czasu, szkoła czeka, no cóż.
    Czekam na następny!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  25. No i to mi sie podoba, są zakochańce ! : )
    Cuuuuuuuudoooo ! ♥

    natalkka. < 33

    OdpowiedzUsuń
  26. Wow jest zajebisty.!Juz nie moge doczekac sie nastepnego.Pozdrawiam Duśka:D

    OdpowiedzUsuń
  27. To chyba mój ulubiony rozdział. Nie, to na pewno mój ulubiony rozdział! Czekałam i czekałam, aż Harry jej to powie! Ten mężczyzna, którego spotkali na spacerze sporo zdziałał i bardzo dobrze. :) Martwi mnie jedynie sprawa taty Vivienne. Może to znowu wina tej nauczycielki?
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! :D


    http://one-direction-lifee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Kurczę, kocham to !! . <33
    idealny, pełen emocji i taki, słodki . :))
    Chyba ulubiony ... ;)
    W końcu są razem, ile ja na to czekałam, jej ! Na reszcie !
    Ciekawe co będzie z tatą Viv . Podejżewam, że to Nick go popchnął . ;//
    Całokształt , jest genialny, ale to chyba już wiesz . ;))
    chętnie poszytam wiecej ! . :))

    OdpowiedzUsuń
  29. Jaaaj nareszcie... czekam na kolejny kinia

    OdpowiedzUsuń
  30. swietny. <3
    a z kazdym koljenym rozdzialem, potwierdzam swoja teze ze twoj blog jest moim ulubionym. <3
    zreszta takze jak drugi ktorego zaczelas, ale musialas zawiesic.;c
    rozumiem.;)
    czekam na kolejny! :*

    OdpowiedzUsuń
  31. Cudowny *-*
    Wreszcie są razem.<3
    A końcówka najlepsza. hahah ;D
    Czekam na ciąg dalszy. <33

    ~LULU~

    OdpowiedzUsuń