czwartek, 12 kwietnia 2012

Rozdział 21.


HARRY


Od pięciu dni, nie robiłem nic oprócz bezczynnego siedzenia na parapecie i wpatrywania się w okno blondynki. Wydaje mi się, że o wiele mniej tęskniłbym za nią, gdybym był pewien że nic jej nie grozi. Teraz, jestem przekonany, że coś jej się stało, a może nawet dzieje w tej chwili. Najgorsze w całej sytuacji jest to, że nie mogę jej pomóc. Policja odnalazła właściciela samochodu, przez numery rejestracyjne, które zarejestrowały kamery. Okazało się, że samochód został skradziony. Właściciel nie ma z tym nic wspólnego, ma dobre alibi, zresztą wcześniej zgłosił kradzież samochodu. Tak naprawdę, nikt nic nie wie. Wszyscy wiedzą tyle, ile powiedzieliśmy im my. Nic więcej. To wszystko nie tak miało wyglądać. Miałem dać jej czas, poczekać na cokolwiek.. I właśnie przez to, mogę nigdy więcej nie powiedzieć jej, jak bardzo ją kocham. Przez to zwlekanie. Myślałem, że to najlepsze wyjście. Po prostu czekać. Szkoda tylko, że tak bardzo się pomyliłem. Zostaje mi tylko czekać. Tylko na co? Mam nadzieję, że na coś dobrego. 


- Wyjdź chociaż na chwilę- westchnął Louis, stając w pokoju. Nie miałem ochoty nawet podnieść na niego wzroku. Pokręciłem przecząco głową, nie odrywając wzroku od zdjęcia Vivienne, leżącego na szafce- Myślisz, że twój smutek pomoże Vivienne? Nie pomoże- powiedział, zamykając za sobą drzwi. Usiadł naprzeciwko mnie, ostrożnie na mnie spoglądając.
- A radość pomoże? Nic nie pomoże- westchnąłem, opierając głowę o szybę. 
- Przestań. Po prostu już przestań- chłopak gwałtownie podniósł się z miejsca- Wiem co do niej czujesz, wiem że jest ci ciężko, ale nie możesz się tu zamykać! Myślisz, że nam jest łatwo? Wszyscy ją pokochaliśmy i wszyscy chcemy jej pomóc. Ale na razie nie możemy tego zrobić, a samotnym siedzeniem w pokoju wcale jej nie pomożesz! Nie karzę ci od razu lecieć na Amazonie i podrywać dziewczyny, ale proszę cię.. Chociaż ze nami porozmawiaj. Vivienne, by tego chciała- zakończył, stając w drzwiach.
- Nie mów o niej, jakby jej tu już nie było- powiedziałem, ściszonym tonem ponownie wbijając wzrok w szybę. 
- Dobrze wiesz, że nie to miałem na myśli- powiedział, równie cicho co ja. Uniosłem na niego wzrok i podniosłem się z miejsca. Wyminąłem go i powłócząc nogami udałem się na dół. Stanęłam w progu kuchni i przejechałem wzrokiem po wszystkich. Uśmiech, zszedł nam z twarzy dwa dni temu i od tamtej pory, ani razu się nie pojawił. Nikt nie miał ochoty się uśmiechać. Eleonor siedziała na fotelu, pustym spojrzeniem błądząc po pokoju. Zayna ani Liama, nawet nie było. Pewnie siedzą w swoich pokojach. Tylko Niall, czasem starał się uśmiechnąć, podnieść nas na duchu, chociaż sam nie był w najlepszym stanie. Wydawało mi się, jakby cała nasza energia została porwana razem z Vivienne. Cały czas zastanawiam się tylko, z jakiego powodu zawsze spotyka to ją. Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia, kto mógłby chcieć aż tak ją skrzywdzić. Prawda, jest kilka osób, które za nią łagodnie mówiąc, nie przepadają, ale nie spodziewałem się, że są zdolni do czegoś takiego.  
Udałem się do kuchni, w której zastałem Liama z nienawiścią patrzącego przez okno. Co chwilę mrużył oczy, albo wyrzucał z siebie niecenzuralne słowa. Również skierowałem wzrok za okno. Zobaczyłem w nim przyjaciółkę Michelle, tą która zraniła mojego blond- przyjaciela. Posłałem pytające spojrzenie Liamowi, który tylko bezradnie uniósł ramiona do góry. Westchnąłem i zająłem miejsce naprzeciwko niego. Zadzwoni jego telefon, na co ten w jednej chwili się zerwał i szybko do niego podszedł. Wysłuchiwał rozmówcy w milczeniu, po czym rzucił krótkie 'Znowu nic nowego' i odłożył słuchawkę.
- Policja twierdzi, że jest wielu ludzi, którzy chcieliby zrobić jej krzywdę i chcą nas znowu przesłuchać- przewrócił oczami, siadając na poprzednim miejscu. Jedynie kiwnąłem głową, wracając do patrzenia w sufit. 




Ponownie stanąłem w drzwiach swojego pokoju. Jak Louis chciał, tak tez opuściłem pomieszczenie, więc na jakieś dwa dni mam święty spokój. Chyba, że postanowi ponownie sprawić mi musztrę, wtedy będę musiał wyjść jeszcze raz. Rozłożyłem się na łóżku z nadzieją, że mój spokój nie zostanie naruszony przez dłuższy czas. Chciałem jak wcześniej, być sam. Z każdym wyjściem z pokoju, myślę o Vivienne. W sumie, myślę o niej cały czas, ale tutaj mogę sobie myśleć, a nawet się rozpłakać jak małe dziecko i nikt nie będzie o tym wiedział. 


Z westchnieniem spojrzałem w stronę wejścia do pokoju, byłem przekonany, że słyszałem dźwięk otwieranych drzwi. W progu, stała mama Vivienne. 
- Rozmawiałam już ze wszystkimi, wydaje mi się, że wiesz więcej niż reszta. Harry, wszystko jest ważne. Kto jeszcze mógł chcieć jej coś zrobić? Wracam z komisariatu. Sprawdzili Annę, jej siostry, rodzinę, znajomych, przyjaciół. Wszystkich. Wiem również o Twojej kuzynce, to też na sto procent nie jest jej sprawka. Straciliśmy pomysły- szepnęła kobieta wierzchem dłoni ścierając łzę z policzka.
- Ale ja jestem głupi! Nick! Mogło dostać jej się za nas..- westchnąłem, opierając się o poręcz.
- Jaki Nick?- spytała kobieta unosząc głowę.
- Taki debil. Chciał poderwać Vivienne, kilka razy się do niej dobierał.. Ale to nie on. Jego już pewnie sprawdzili, bo o tym policji mówiłem razem ze znajomymi. Była taka sprawa.. puściliśmy TAKI filmik z nim i nauczycielką Vivienne. Może to ona? W końcu przez nas straciła pracę i chciała jakoś się odpłacić?
- Jedziemy na policję.




NIALL
Dłużej już tego wszystkiego nie wytrzymam. Ja rozumiem, że wszystkich poruszyło porwanie Vivienne. Mnie też to dotknęło, jest dla mnie ważna. Ale czy wszyscy muszą krążyć tylko wokół tego? Chodzą wkurzeni na cały świat, a kiedy chce się z kimś po prostu porozmawiać, to cie wyganiają. Nawet Liam. Kto jak kto, ale on zawsze był gotowy do rozmowy, a teraz? Wszystko ma w nosie. Zaczyna mnie to wszystko powoli dołować. Chciałem jakoś porozmawiać z Harrym, ale jedynie zostałem ochrzaniony i wygoniony z jego pokoju. Z Liamem było tak samo. Wszyscy cierpią, a nikt nie chce nic o tym powiedzieć. Chyba dłużej już nie wysiedzę w tym domu. 




LOUIS
Przytuliłem do siebie Eleonor, która już po raz kolejny zaczęła płakać. Sam miałem na to straszną ochotę, ale chciałem pokazać jej, że wiem, że wszystko będzie dobrze. Szczerze? Nie wiem nic. Jestem dziwnie zagubiony i nawet gdybym chciał, nie mogę im pomóc. Pierwszy raz w życiu, czuję aż tak dużą bezsilność. Kompletnie nie wiem co mam zrobić. Z każdym kolejnym dniem jest coraz gorzej. Odkąd jej nie ma, nie możemy normalnie ze sobą porozmawiać. Blondynka w dużym stopniu nam pomogła, jestem jej za to wdzięczny. Może nawet nie widziała, że cokolwiek dla nas robi, ale już samą rozmową pomagała zrozumieć nam siebie nawzajem. Mam tylko nadzieję, że nic jej się na stanie i wszystko wróci do normy. Sam już nie daję rady.




ELEONOR
Starałam się jakoś wmówić sobie, że skończy się dobrze, że ona wróci, że nic jej nie jest a ktoś robi sobie z nas żarty. Wszystkie próby, spoczywały na niczym. Coraz częściej myślałam o niej jak o kimś, kogo już nigdy nie zobaczę. Nie chciałam tak o niej myśleć, ale kiedy tylko moje myśli skupiały się na Vivienne, wszystko krążyło wokół jednego. Nie potrafię sobie poradzić ze świadomością, że ktoś ma w sobie tyle nienawiści, żeby ją ranić. Rani ją, raniąc przy tym całą jej rodzinę i przyjaciół. Chciałam o niej nie myśleć. Ale nawet skupiając swoje myśli na czymś innym i tak każda rzecz prowadziła do blondynki. 




VIVIENNE
Po kolejnej nieprzespanej nocy, nie byłam wstanie nawet unieść powiek do góry. Kiedy pięć dni temu mnie tu przywieźli, byłam przerażona, nie potrafiłam myśleć. Nawet nie wiem gdzie jestem. Z tego co widzę, znajduję się w jakimś opuszczonym domu. Na pewno daleko od miasta, mam tylko nadzieję, że nie wywieźli mnie nie wiadomo gdzie. Żebym tylko była w Anglii. Jestem zamknięta w jednym pokoju. O ile cztery ściany i materac można tak nazwać. Raczej nie. Obok 'łóżka' stał też niewielki stolik. Każdego dnia, przyjeżdżała tu ta kobieta. Wieczorem. W ciągu dnia, pojawiali się jej wspólnicy. Jak wszyscy twierdzili nikt nie chciał mnie zabić. Chcą pokazać mi, jak to jest stracić coś, na czym ci zależy. Jak słusznie zauważyli, najbardziej zależało mi na rodzinie i przyjaciołach, od czego postanowili mnie odciąć. Dlaczego? Tak naprawdę nie wiem. Twarzy kobiety nie widziałam ani razu, tak jak nie widziałam twarzy mężczyzn. Nie widziałam nic oprócz ich ciemnych ciuchów. Bałam się tylko w pierwszych dniach. Teraz się już nie boję. Całe dwa dni na rozmyślania dużo mi dały. Już wiem, co jest na pierwszy miejscu, czym powinnam się zająć na początku, co jest złe, a co dobre w moim życiu. Boję się tylko jednego z nich. Niby nic, ale kiedy raz zaczął się do mnie dobierać.. Nic nie mogę z tym zrobić. Może przyjechać tu kiedy chce, zrobić co zechce a tak naprawdę nikt nie będzie wiedział, co się działo. 


Drzwi do pomieszczenia się otworzyły i zobaczyłam w nich jakiegoś mężczyznę. Wcześniej go tu nie wiedziałam, musiał być nowy. Wszedł do środka tylko jednym krokiem, postawił butelkę wody na podłodze. Spojrzał na mnie na krótką chwilę, jednak bardzo szybko odsunął wzrok. Odetchnął głęboko, obok butelki postawił chusteczki higieniczne i wyszedł. Odczekałam chwilę i podeszłam do pozostawionych rzeczy. Wzięłam wszystko do ręki, wracając na swoje miejsce. Kiedy zauważyłam samochód mężczyzny, który kiedy tylko się pojawiał, wzbudzał we mnie strach mimowolnie zbledłam i oparłam się o ścianę. Miałam tylko nadzieję, że to w końcu okaże się jednym, durnym snem.
- Cześć maleńka- uśmiechnął się cwanie, zamykając ze sobą drzwi. Puściłam mu kpiarski uśmiech, zawieszając wzrok na ścianie- No to chyba, mamy problem- usiadł obok mnie i schylił się nade mną. Przybrałam twarz, która mówiła 'mam to gdzieś' i odważnie spojrzałam w jego stronę- Teraz niewielki bonus, dla mojej osoby- zbliżył się do mnie, gwałtownie popychając mnie na ścianę. Jęknęłam cicho, jednak zachowałam spokój. Nie dam mu tak dużej satysfakcji. Nigdy.




HARRY
Chodziłem po całym pokoju z bardzo dziwnym uczuciem. Wydawało mi się, jakby właśnie w tej chwili, działo się coś złego. Jeszcze gorszego, niż do tej pory. Nie wiedziałem skąd takie myśli, w końcu nigdy nikt nie wspominał o 'męskiej intuicji'. 
- Też tak dziwnie się czujesz?- w drzwiach pojawił się Liam. Kiwnąłem głową, wracając do chodzenia po pokoju. Chłopak usiadł w fotelu, spoglądając na zdjęcie blondynki leżące na łóżku- Coś jest nie tak. Nie wiem dlaczego, ale coś jej się dzieje- szepnął, kładąc głowę na biurku. Poklepałem go po ramieniu i położyłem się na łóżku. Wiedziałem, że coś jest nie tak. Nie musiał mi o tym mówić- Pójdziesz ze mną do domu Vivienne? Jej babcia prosiła, żebym cię wziął i przyszedł- skinąłem głową i nakładając bluzę, wyszedłem za nim.




- Vivienne, wiedziała, że coś jest nie tak- westchnął jej dziadek, spoglądając na nas kątem oka.
- Kiedyś poprosiła nas, że gdyby coś jej się stało.. żebyśmy.. po prostu chodźcie za mną- zgodnie ruszyliśmy za babcią dziewczyny. Sam byłem ciekawy, o co  tym chodzi. Kobieta wprowadziła nas do jej pokoju i ściągnęła niewielkie pudełko z szafy- Całe jej życie. Myślę, że teraz powinniście je poznać. Może będzie wam łatwiej to wszystko zrozumieć- dopowiedziała i wyszła z pokoju. Spojrzeliśmy na siebie z Liamem i podeszliśmy do pudełka. 
- Powinniśmy? Nie wiem czy powinniśmy- spojrzałem na niego, ten tylko kiwnął głową i otworzył wieko. W środku było mnóstwo zdjęć, ale najbardziej przykuł naszą uwagę niewielki zeszyt. Wziąłem go do ręki o otworzyłem na pierwszej stronie. 


CZTERNASTE URODZINY. ZABIERZCIE MNIE STĄD.
Wiedziałam, że te wszystkie dziewczyny są strasznie dziwne. No bo przecież, kto normalny piszczy na widok jakiegoś kolesia. Ale nie wiedziałam, że są aż tak dziwne. Najgorszy dzień w całym moim życiu. Jeszcze gorszy niż ten, w którym miałam zapalenie plus i leżałam kilka tygodni w szpitalu. To było niebo. Choroba, to nic nie robienie, nic nie robienie to brak szkoły, a brak szkoły to moje niebo. Zero wyzwisk, dziwnych spojrzeń, dokuczania. Ah, no i byłabym niezmiernie wdzięczna, gdyby ktoś w końcu powiedział mi jak to jest, kiedy ktoś się tobą interesuje. Jak mi się wydaje, nie chodzi o to, żeby dawać dziecku pieniądze, jak robią moi rodzice. Myślą, że co? Ze tym w jakikolwiek sposób ułatwią mi życie? Wcale. Mogliby kupić sobie serce, bo ja już nie umiem sobie z tym poradzić. 
Każde urodziny są straszne. W jedenaste, wypadek mamy; w dwunaste, śmierć prababci; w trzynaste delegacja rodziców. A czternaste? Jeszcze gorsze. Nigdy więcej nikomu nie zaufam. NIGDY!


PIĘTNASTE URODZINY, A W ZASADZIE DWA TYGODNIE PO PIĘTNASTYCH URODZINACH. DZIWNE UCZUCIE.
Bardzo dziwne. Wszystko wydaje mi się być obce. Piętnaste urodziny, to jeden wielki niewypał. Nie pomyślałabym, że w taki dzień, wyląduję w szpitalu, że właśnie w taki dzień ktoś będzie próbował mnie zabić. Każde następny urodziny, jeśli takich dotrwam, będę pewnie jeszcze gorsze. Teraz co? Nic. Nie zostało nic. Dziękuję jedynie za to, że będę mogła przeprowadzić się stąd daleko. Londyn, to piękne miasto. Jak już wspominałam, NIGY! Nikomu nie zaufam. Żeby potem cierpieć? Nigdy!


CZTERY MIESIĄCE, PO PRZEPROWADZCE.
Zmieniłam zdanie. Nigdy, nie mów nigdy. 
Może jednak jest jakiś cień szansy? Może teraz będzie dobrze? Może to właśnie ONI pomogą mi w tym wszystkim? Może i nie powinnam im wszystkiego mówić, może powinnam zachować to dla siebie, ale z drugiej strony nie mogłam tego zatrzymać dla siebie. Muszą wiedzieć. 
Skoro ktoś to czyta, to pewnie jest taka chwila, w której coś się ze mną dzieje. I skoro coś się ze mną dzieje, zapewne czytasz to na pierwszym miejscu TY DZIADKU! Tak, wiem że się nie powstrzymasz. Kocham cię, ale jestem po prostu nieobliczalny. Chciałam ci tylko powiedzieć, że bardzo cie kocham. Całą JA, jest pewnie w tej chwili zagrożona, nawet jeśli jeszcze ponownie uda mi się z takich sytuacji jakoś wyciągnąć, to ciesze się, że o tym nie zapomnieliście. Dziękuję.
Czytać miał to również ktoś z moich nowych przyjaciół. Nowych i pierwszych. Mam nadzieję, że ktoś z was to czyta, bo inaczej bez potrzeby marnowałabym tusz w piórze. Za wszystko dziękuję. Gdybym nawet nie wróciła, wiedzcie, że was wszystkich kocham. A jeśli wrócę.. to też możecie to wiedzieć. Takie rzeczy warto wiedzieć. Zresztą, miałam wam to już powiedzieć, ale jestem straszna w wyrażaniu uczuć, wolałam napisać. Byłam od zawsze przygotowana, na duże zagrożenie, więc nie jest to większy problem. Dziękuję, że i tak długo ze mną wytrzymaliście. Jeśli nie wrócę, to nie zapominajcie o mnie i o tym, jak dużo dla mnie znaczycie. Kocham was <3
Ps. Otwórzcie na ostatniej stronie. 


Za poleceniem otworzyłem ostatnią stronę, na której przyklejony był rysunek.*
Zamknąłem zeszyt, a łzy mimowolnie zaczęły spływać po moich policzkach. Zrozumiałem ją. Wszystko. Dlaczego nas odrzucała, co przeżywała. W tym momencie, mogę zapewnić samego siebie, że jeśli jej się coś stanie, moje serce pęknie. A jeśli nie pęknie, to w dużym stopniu ucierpi. Może i wielu ludzi powiedziałoby, że dramatyzuję. Nie mają racji. Gdyby pokochali kogoś tak mocno jak ja tę tajemniczą blondynkę, zrozumieli by mnie. Nikt nic więcej by ie powiedział. Nic.
________________________________________________________
* Obraz, bardzo mi się spodobał. TUTAJ więcej szczegółów, o nim,  jest tam również autor :)

A tylko was pochwalić. Od razu się psujecie :D Trudno, przeboleję.
Dodaję dzisiaj, w weekend chyba nie dam rady. Postaram się, ale chyba nie dam. Zbyt dużo nauki i lektura.. Będziecie musieli pocieszyć się tym, ze dodałam dzisiaj.

Dziękuje za wyrozumiałość i wsparcie, które może nieświadomie mi daliście w komentarzach pod poprzednim rozdziałem. Po prostu dziękuje.



Powiem szczerze, że kiedy to pisałam, miałam ochotę się rozbeczeć.  UGH. Musze ogarnąć emocje. No nic. :D
Nie będę was szantażować, skoro i tak jest jak jest, dam sobie spokój. Jeśli nie komentujecie, to trudno.  Nie chce mi się już na was denerwować, chociaż jest mi trochę przykro. Ale to nic. :)


DZIĘKUJĘ ZA WEJŚCIA I KOMENTARZE. ♥♥

36 komentarzy:

  1. Wielbię a wręcz kocham twoje opowiadanie. We wszystkich od razu się szczęśliwie zakochują i ble ble ble .. A w twoim jest inaczej i za to kocham ciebie i twoje komentarze :D Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upsssssss wpadka nie komentarze a opowiadanie :)
      Julia :)

      Usuń
  2. oo . ! zgadzam się z imienniczka nade mną XD ;*
    no . opowiadania jak zawsze genialne i wyborne !;D
    jestem ciekawa kolejnych rozdziałów.
    ;D ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział ;**
    Jak mi ich wszystkich żal !
    Stracili przyjaciółkę ;(
    A ona swoich jedynych przyjaciół !
    Te kartki z urodzin , takie smutne , cały czas ktoś ją rani , chce zabić!
    Jak Harry , mówił to na końcu , to się prawie popłakałam.
    Szkoda , że już przestają komentować :/
    Ale jest dużo osób , które cały czas komentują i kochają tego bloga ;))
    A ja dziękuję za to opowiadanie ;**
    Moje jedne z najlepszych :>
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę, jakie emocje, łezka mi poleciała, Ty to potrafisz człowieka wzbudzić do emocji ! .
    Piękne, kurczę, cudne, no, niesamowite ! <33 .
    I spoko, poczekamy na następny, będe czekać na niego . ;)
    Obyś miała wenę twórczą, bo kocham Twe opowiadania, takie .. pełne emocji ! . :)
    Pozdrawiam . xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie to smutne prawie się rozbeczałam ;(
    Nie mogę się doczekać następnego
    Gdybym miała opisać twojego bloga jednym słowem powiedziałabym:
    zajebisty ;D
    Po prostu kocham go czytać i coraz bardziej mnie wciąga.
    Czekam nn ;]
    Baranek ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoje opowiadanie doprowadziło mnie do płaczu jest boskie.Mam wielką nadzieje że chłopaki odnajdą Vivien i Harry wyzna uczucia do Vivien.Czekam na kolejny rozdział:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Boskie jest to opowiadanie !!! Mam nadzieje, że Vivienne nic się nie stanie i Harry jej wybawca ją uratuje i wpadną sobie w ramiona!

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział jest niezwykle poruszający, dziewczyna naprawdę nie może zaliczyć swoich urodzin do udanych bo w każde się coś działy. Ta nutka tajemnicy w twoim opowiadaniu jest cudna, mam nadzieje, że w następnym opowiadaniu dowiemy się czemu i dlaczego ją porwali i czego od niej chcą.
    Czekam na kolejny :)


    van-ill-op.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie będę się rozpisywać :D
    Po prostu: UWIELBIAM ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. O kurde, szczerze powiedziawszy myślałam, że to Anna. Teraz już nie mam zielonego pojęcia, kto to może być. Nauczycielka? Nick? W sumie tych mniej obstawiam. Może ktoś z przeszłości, ktoś, kogo tu jeszcze nie było? Na początku sądziłam też, że znowu będą chcieli ją zabić, czy coś. Ale odcięcie od rodziny, przyjaciół, i właśnie w tym jednym fragmencie - wykorzystywanie też są straszne. Jestem ciekawa, jak Viv z tego wyjdzie. I czy w ogóle wyjdzie.

    Widać też, jak chłopcy i Eleanor przywiązali się do Vivienne. Wspaniale byłoby mieć takich świetnych przyjaciół. Trochę zgodziłabym się z Niallem, bo oprócz chorobliwego stanu przerażenia, smutku i lęku o Viv mogliby się chociaż postarać utrzymywać jakieś pozory, coś próbować, nie wiem, działać. Ale z drugiej strony, chyba popadłabym w taką, a może nawet większą depresję, niż oni. Sama nie wiem. Nigdy czegoś podobnego nie doświadczyłam. W sumie jednak Niall mógłby też trochę bardziej przejąć się zniknięciem Vivienne, ale może starać się być najbardziej optymistycznie nastawioną postacią z grupy. Nie ważne.

    Świetnie idzie Ci budowanie napięcia, ale i nastroju przygnębienia oraz takiej monotonni. Doskonale wczułam się w sytuację bohaterów. Bardzo dobry rozdział, nie mogę się już doczekać kolejnego. Xxx

    OdpowiedzUsuń
  11. Płakać mi się chce jak to czytam :(
    Świetny :D Rordział
    Mam nadzieje że Vivienne się znajdzie

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale ten rozdział jest piękny :**
    Kocham go po prostu <3
    Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Zajebisty ! :D Czekam na następny, ciekawe co z Vivienne się stanie ; >

    OdpowiedzUsuń
  14. jacię, jacię! kocham Cię za ten rozdział, jeden z najlepszych, które napisałaś moim zdaniem :) świetnie opisane emocje, boże, dziewczyno, uwielbiam to opowiadanie! Twój wkład w całego tego bloga, to, że tak często dodajesz rozdziały i w ogóle. spójrz tylko na to, ile osób to czyta. to, że nie komentują, jest tylko i wyłącznie ich błędem, bo takie opowiadanie i taka autorka ZASŁUGUJE na komentarz.jakikolwiek,ale komentarz. jesteś cudowna, po prostu./ the1d.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. no kurde... płakać mi się chce ;/ boje się nawet myśleć co ten koleś zrobił Vivienne ;(
    świetnie opisałaś te uczucia wszystkich...ochh już się nie mogę doczekać kolejnego ;) oby był chociaż trochę weselszy ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojej odczułam takie dziwne uczucie w brzuszku . Jakie to wszystko jest prawdziwe. Czułam straszny niepokój i strach, a wręcz przerażenie jednocześnie wzruszenie i współczucie. Pozwoliłaś, abym bardziej przekonała się do Harrego. Do tej pory wolałam Nialla, ale po tym rozdziale minimalnie zniechęciłam się do niego.
    Czekam z niecierpliwością na nowy <3
    Jesteś zajebista ;**

    OdpowiedzUsuń
  17. boskie :* masz talent dziewczyno ;d opowiadanie czyta sie tak lekko i straaasznie szybko ;d jednym słowem super :)
    Zapraszam do komentowania u mnie
    http://69-imagination.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Właściwie to od niedawna przestałam czytać.. własny blog tak mnie pochłonął, że zaniedbałam niektóre blogi. Ale dziś coś mnie tak wzięło i sobie mówię :no to może wejdę i zobaczę co tam u Cappy?. A więc i jestem :)
    Widzę, że strasznie dużo się pozmieniało, jak na razie przeczytałam ten rozdział... są tak długie, że nie mam teraz siły czytać pozostałych których jeszcze nie przestudiowałam. Ale już wiem, że źle zrobiłam odstawiając twojego bloga na bok :) Stęskniłam się za tym twoim sposobem pisania :D heh. Wszystko umiesz tak cudownie opisać, że wszystko da się wyobrazić i sie rozumie:D Żeby jakoś bardziej się rozpisać na temat porwania Vivienne muszę przeczytać resztę ale to jutro... Mam tylko nadzieję, że jednak nic strasznego się nie wydarzy.... Ale mi się smutno zrobiło jak czytali notatki dziewczyny w tym zeszycie :( Ale bardzo podoba mi się, że Vivienne jest taka twarda i ogl się nie poddaje ;) W końcu jakaś blondynka z normalny zachowaniem (jeeeest!) to może głupie, ale sama jestem blondynką i tak mnie denerwuje to, jak sie przedstawia dziewczyny z takimi włosami, że chyba przez to jeszcze bardziej lubię Vivienne :D
    Z przemyśleń bohaterów wynika, że bardzo ale to bardzo się do niej przywiązali :) to CHYBA dobrze... Tak jak napisała w tym 'pamiętniku' w końcu znalazła prawdziwych przyjaciół. Oby tylko nic się jej nie stało. Ciekawi mnie to, że słabość do niej ma chyba i Niall i Harry (?) <3 A tam dobra więcej już nie pisze :) tylko dodaj mi tu szybko nowy rozdział :D
    Pozdrawiam
    Nika :*:*
    Jak będziesz miała trochę czasu zapraszam do siebie
    http://dlaczego-to-takie-trudne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak mi szkoda Harry'ego i Liama, bo mam wrażenie, że oni najbardziej cierpią. Może dobrze, że Niall próbuje z kimś porozmawiać, ale przykro mi, że go odrzucają. Może on w ten sposób próbuje zagłuszyć swoją tęsknotę za Vivienne. Kiedy czytałam jej słowa na tych kartkach to smutno mi się zrobiło, ponieważ zawsze mam wrażenie, że to oznacza, że już nie wróci, itp. Czekam na kolejny rozdział i mam nadzieję, że wszystko wróci do normy ;*

    http://more--than--this.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Kurde... Aż się łezka w oku kręci,..Świetnie to wszystko opisujesz... Ja chcę, żeby było już dobrze.
    Nienawidzę Michelle, po prostu jej NIENAWIDZĘ. Ale to chyba nikogo nie dziwi, prawda?
    Kocham Liam'a, Harry'ego, El, Lou, dziadków Viv... Są wspaniali. A Niall mnie denerwuje, ale to szczegół.
    Podziwiam Viv, że jest aż TAK silna, by to wszystko przetrwać. Jejku, jak ona tak wgl może wytrzymać... Ehh.
    Czekam na kolejny,
    Całuski, Angie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem jak opisać to co sądzę,, ale tak mie wciągneło to opowiadanie że.. nie wiem. Kiedy czytałam to się popłakałam jest mi tak szkoda Vivienne i oczywiście jej przyjaciół =[
    Nadal nie mogę rozwikłać kto ją porwał.. jesteś bardzo tajemnicza (co w tobie lubię) co ja gadam całą cię lubię co tego nisamowitego bloga x3
    Naprawdę nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów,, Buźka :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co -> za Sorki =/ ,, za tego SUPER bloga

      Usuń
  22. Co tu dużo gadać? NIESAMOWITE ((: Uwielbiam twoje opowiadanie (: Jest zupełnie inne niż wszystkie i jak mam być szczera, to dzięki tobie zaczęłam pisać moje własne (: Ubrałaś w słowa to, co chciałam kiedyś przeczytać w opowiadaniu z 1D. I za to ci dziękuję (: Nawet nie wiesz, jaką inspiracją dla niektórych są twoje rozdziały (: Kocham Cię :*
    Boję się, że stanie się coś złego :C Biedny Harry. Mogę sobie jedynie wyobrazić, jaki musi czuć ból. Z resztą nie tylko Hazza, ale wszyscy z nich. :C Oby wszystko dobrze się skończyło (:
    Jeszcze raz dziękuję ci za to opowiadanie. I jeszcze raz : KOCHAM CIĘ! :*
    Całuję, Justyna (: xx


    http://and-you-stole-my-heart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. omgomgomg ♥ Dzięki mnie? Nie wiedziałam, że to co piszę, AŻ TAK na niektórych działa. Bardzo mnie to cieszy, dziękuję za te słowa :)

      Usuń
  23. Popłakałam się na tym rozdziale. Czytam twojego bloga od wczoraj. Czekam na kolejny rozdział. już nie mogę się doczekać jak Viv będzie z Harrym Bo oni strasznie do sb pasują. I oboje się kochają. :)
    + ZApraszam do mnie ---> another-world-onedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. no no chylę czoła, za tak zajebisty rozdział ;D
    świetnie prowadzisz to opowiadanie ;*
    czekam z niecierpliwością na nn ! ;*
    kocham <3
    xD

    OdpowiedzUsuń
  25. Kurczę,naprawdę nie wiem jak Ty to robisz że piszesz tak ciekawie i za każdym razem jak czytam to mam ochotę przeczytać jeszcze więcej ?>:)

    Zapraszam na :
    throw-the-key.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Naprawdę bardzo emocjonujące.. W sumie, żeby dobrze zrozumieć trzeba się chwilę zastanowić..;)
    Mam nadzieję, że ona wyrwie się jakoś z rąk tych psycholi i Harry wreszcie odważy się na te piękne słowa. I wszytko będzie dobrze.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na nowy blog:
    [http://braterstwo1d.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  27. No nie powiem, smutno. Nawet bardzo. Aż się płakać chce. A ja rzadko płaczę... ;)
    Dzisiaj na temat rozdziału nie będę się zbytnio rozpisywać, mam nadzieję, że mi wybaczysz. Chciałabym tylko Ci podziękować. Za wszystko, co robisz, Za to, że dla nas piszesz. Że jesteś z nami i nawet, jak się na nas obrażasz, to piszesz dalej. Dziękuję Ci za to <3
    Tak się trochę wkręciłam w fabułę (nie wiem czy to dobre określenie, najwyżej polonistka mnie zabije ^^) rozdziału, ale już od jakiegoś czasu chciałam Ci to powiedzieć, czy raczej napisać ;)
    Czekam na następny, ale oczywiście nigdy nie poganiam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  28. Napisałabym dłuugi komentarz, ale nie mam czasu i weny ;) Napisze więc tylko, że KOCHAM Twoje opowiadanie. Masz niesamowity talent, dzięki Twoim opisom uczuć bohaterów, można poczuć się jakby się było na ich miejscu. Podczas czytania tego zeszytu Viv, aż chciało mi się płakać.
    Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  29. nie będę się ropisywać, ponieważ brak mi słów wiec po prostu
    WOW! jesteś niesamowita :)
    zapraszam do mnie
    dance-is-our-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Kurde przez ciebie się popłakałam.Rozdział piękny .Czekam z niecierpliwością na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  31. super ! <3 czekam na kolejny ! :*
    Proszę wpadnij do mnie. :*
    http://xmorethanthis1d.blogspot.com/2012/04/rozdzia-1.html

    OdpowiedzUsuń
  32. Będę ci wdzięczna, jeśli będziesz informowała o nowościach. Mam również nadzieję, że mój blog ci się spodoba i zostaniesz tam na dłużej. http://teatr-zludzen.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  33. Kocham twoje opowiadanie !
    Szkoda mi Harrego :(
    Wgl. Niall się dziwnie zachowaju i kolejny raz pokazuje jaki wielki bład popełnił będąc z Vivennie.
    Boję się, że ten koleś zgwałci Viv, albo coś ..
    Zrób coś dla mnie :
    - Niech z Viv bd wszystko dobrze i ten dziwny koleś nic jej nie zrobi
    - Nie kończ opowiadania .. NIGDY ! Boje się, że zrobisz coś typu "Viv bd z Harrym i będą żyli długo i szczęśliwie bla bla bla " :(
    A tak wgl. to ile komentarzy, a nie szantarzowałaś nas xD
    ~ Noelle

    OdpowiedzUsuń