wtorek, 10 kwietnia 2012

Rozdział 20.


VIVIENNE


- Wstawać niewiasty i nie niewiasty!- usłyszałam nad sobą czyjś głośny krzyk. Wyciągnęłam poduszkę spod swojej głowy i wycelowałam nią w stronę dobiegającego głosu. Doszedł o mnie tylko oburzony głos i kilka niecenzuralnych słów wypowiadanych przez Louisa. Niechętnie otworzyłam jedno oko lokalizując, gdzie tak naprawdę się znajduję. Byłam w łóżku, co chyba nie jest nic dziwnego, skoro spałam. Wracając, na podłodze przy torbie siedział zaspany Niall, a obok mnie leżał Harry. Ziewając, usiadłam i pokazałam wkurzonemu Louisowi język. Zdenerwowany rzucił poduszką w Hazzę i wyszedł z pokoju. Loczek tylko powiedział coś niezrozumiałego pod nosem i obrócił się na drugi bok. Niall, podszedł do niego z drugiej strony i pociągnął za kołdrę, w którą był zawinięty, co spowodowało runięciem na ziemię Loczka.
- Nie żyjesz- prychnął w stronę blondyna, podnosząc się z miejsca. Niall momentalnie zerwał się i poleciał schodami na dół. Jego przyjaciel, najwidoczniej zapominając o fakcie, że był w samych bokserkach, poleciał za nim. Przewróciłam oczami na widok ganiających się po całym domu chłopaków i otworzyłam swoją torbę. W pokoju stanął zdyszany blondyn i zakluczył drzwi. Wyciągnęłam z torby koszulkę, która najprawdopodobniej należała do Hazzy. Wpakowałam ją do jego torby, wyciągnęłam ze swojej walizki ciuchy i stanęłam przed drzwiami.
- Wypuść mnie- uniosłam jedną brew do góry, spoglądając na blondyna.
- On mnie zabije- obronił się, machając rękoma.
- Przykro mi- przewróciłam oczami, odepchnęłam go od drzwi. Przekręciłam klucz w zamku, i nie zważając na bojowe nastawienie Harrego, skierowałam się do łazienki. Na całe szczęście, była wolna, więc od razu zabrałam się za nalewanie wody.


Zeszłam do kuchni, nie przestając ziewać. Zaraz za mną zbiegł Niall, nadal uciekający przed Loczkiem. Nie byłam zbytnio głodna, więc wzięłam jabłko ze stołu i zaczęłam obracać je w ręce. W progu kuchni stanął cały mokry Liam. Wybuchnęłam śmiechem przyglądając się jego wściekłej twarzy. Zauważył Zayna i wskazał na niego ręką. Ten, zerwał się z siedzenia i pobiegł na górę. Zapewne schował się w pokoju, bo usłyszeliśmy dźwięk zamykanych drzwi. Obok mnie usiadł Louis. Nie mam pojęcia co knuje, ale coś na pewno. Jego wzrok czasem mnie przeraża i to nawet bardzo, jak teraz. 
- Vivienne- szturchnął mnie w rękę, na co ja tylko zmrużyłam oczy- Słońce, czemu się tak od razu denerwujesz?
- Z tobą nigdy nic nie wiadomo- odezwałam się, zakładając jedną nogę na drugą. Chłopak wzruszył ramionami i zajął się jedzeniem naleśników. Mogę uznać naleśniki, za tradycję w moim jadłospisie. Gdzie nie pójdę, to naleśniki. 
- A ten konkurs, no wiesz. Ten we wtorek, to jest w Birmingham?- zagadnął chłopak, nie podnosząc głowy znad talerza. Zdziwiło mnie jego nagłe zainteresowanie.
- Tak. A dlaczego pytasz?- spytałam, spoglądając na niego.
- W Pałacu Kultury?- kiwnęłam głową, uważnie mu się przyglądając. Wymienił spojrzenia z Harrym i Eleonor, po czym jakby nigdy nic wrócił do jedzenia. Oparłam się lewą ręką o głowę i bezsensownie zaczęłam machać nogami.


- Trzymaj się kochanie i powodzenia na konkursie- odezwała się babcia, machając do mnie ręką. Uśmiechnęłam się jedynie i zapięłam pas. Nie wiem z jakiego powodu, ale w jakiś dziwny, nieokreślony sposób czułam się strasznie niezręcznie w towarzystwie Harrego. Zapewne dlatego, że wczoraj padło mi na mózg. Do zdrowej na umyśle mi daleko, skoro całuję swojego przyjaciela. Z naciskiem na przyjaciela. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że jak on był tak.. blisko, to jakby to ładnie ująć. Mogę się założyć, że jakaś stonoga wkradła mi się do mózgu i kliknęła przycisk ''Pocałuj''. To nie moja wina, że jakieś robale krążą po moim mózgu. Dobra.. nie wiem co się ze mną dzieje, ale jakbym wiedziała, to kopnęłabym to coś w dupę. Mocno, kopnęłabym w dupę. Może i lepiej, że nie będę widzieć ich wszystkich przez dłuższy czas. Oczywiście, będę tęsknić, ale czasem przydaje się trochę odpoczynku od niektórych osób. Fajnie się potem wita. 


Włączyłam po raz kolejny tę samą piosenkę. Nie wiem który raz, ale mogę się założyć, że już kilkunasty z kolei. Może i mogłabym ją już zmienić, ale jak ją zmienię, to i tak za kilka sekund włączę z powrotem. Poczułam, jak ktoś szturcha mnie w ramię. Nie wiem z jakiego powodu, ale po moim ciele przeszedł dziwny dreszcz. Wyjęłam słuchawki z uszu i podniosłam głowę. Nad sobą zobaczyłam Harrego.
- Idziesz z nami, czy zostajesz?- spytał, uśmiechając się od ucha do ucha. 
- Idę- westchnęłam i odłożyłam iPhonea na siedzenie, po czym przykryłam go swoją torebkę. Otworzyłam drzwi i opuściłam samochód. Chwilę później dogonił mnie Harry, idąc obok mnie.
- Vivienne, mamy problem- skrzywił się Lou. Mina Eleonor również nie wróżyła nic dobrego. Podeszłam do nich zdziwiona z pytającą miną- Nick, on.. wiedziałaś, że to przyjaciel syna dyrektora szkoły? Mam koleżankę w Twojej szkole. Powiedziała mi, że Nick coś o Tobie powiedział, temu debilowi. No i ten debil coś podkablował dyrektorowi. Nie wiem o co dokładnie chodzi, ale chyba zbyt miłe to nie będzie.
- No to nie żyję. I tak ostatnio.. lekko mówiąc, poskoczyłam- przewróciłam oczami, zawieszając na samochodzie.
- Grzeczna i kulturalna Vivienne Moore, miała problemy z dyrektorem?- zaśmiał się Louis, patrząc na mnie spod byka.
- Kulturalna jak cholera- prychnęłam, zabierając Eleonor cukierki.
- Co zrobiłaś?- spytał Harry.
- Troszeczkę zwyzywałam wuefistę- wzruszyłam ramionami, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem. Przewróciłam oczami i podniosłam się z miejsca- Idę od was- prychnęłam, zarzucając włosy na plecy. Kiedy wstałam, usłyszałam dźwięk głosu mojego dzwonka.
- Nie myśl, że ci odpuściłam- usłyszałam jakiś damski głos. Od razu domyśliłam się, że owy głos należał do Anny. Kiedy tylko się zorientowałam, z kim rozmawiam nacisnęłam czerwoną słuchawkę i skierowałam się do auta. Kiedy do niego doszłam, złapał mnie Harry- Mhm?- podniosłam jedną brew do góry, tupiąc nogą.
- Stało się coś- westchnął, zamykając drzwi, które zdążyłam już otworzyć.
- Nie. Nic się nie stało- powiedziałam, chcąc otworzyć drzwi. Chłopak stanął przede mną.
- Spójrz mi w oczy i powiedz, że nic się nie stało.
- Nic nikomu nie muszę udowadniać- przewróciłam oczami, kątem oka patrząc na chłopaka. Ten, tylko się zaśmiał i podniósł moją twarz za podbródek. Nawet gdybym chciała, nie mogłabym odwrócić wzroku- Daj mi spokój- westchnęłam. Chłopak pokręcił przecząco głową, jednocześnie puszczając moją rękę. Oparłam się plecami o samochód i spuściłam wzrok na ziemię- Nie chcę was w coś znowu wciągać. Już i tak w za dużo spraw was wmieszałam. Poradzę sobie.
- Przyjaciele są po to, żeby sobie pomagać. Mogłabyś po prostu powiedzieć nam o co chodzi. Nie możesz zrozumieć, że my chcemy dla ciebie dobrze?- westchnął chłopak, podchodząc do mnie trochę bliżej.
- Ja to wiem. Nie chcę was znowu na coś narażać- westchnęłam, nie odrywając wzroku od swoich butów. 
- Widzę, że to coś poważniejszego. W tej chwili masz mi powiedzieć co się stało.
- To nie jest Twoja sprawa- powiedziałam i nie zważając na jego dziwne spojrzenie weszłam do samochodu. Chciałam mieć teraz spokój.


Nie mogę znowu ich mieszać w moje sprawy. Poza tym, w czwartek wyjeżdżam, a w sanatorium wszędzie ktoś będzie. Nie boję się tego, że coś mi zrobi. Zanim kogo tutaj wyśle, ja będę już w innym miejscu. Mogę się założyć, że do tego czasu nic mi nie będzie. Nie mam zamiaru nikomu o tym wspominać. Jeśli będą naciskać, coś wymyślę i po prostu się z nimi pokłócę. Jeśli w taki sposób, mam ich uchronić przed nią i jej ludźmi nie będę miała większych oporów. Tak chyba byłoby najlepiej. Spokojna byłabym ja, i spokój mieliby oni. 




WTOREK


- Jeszcze nigdy się tak nie stresowałam przed występem- powiedziałam do nauczycielki, stojąc za kulisami. Kobieta tylko się zaśmiała i poklepała mnie w ramię. Wskazała na mężczyznę przy głośnikach. Musi pójść i dać płytę z podkładem. Kiwnęłam głową i nerwowo stukałam nogą o podłogę. Podeszłam do lustra wiszącego niedaleko wieszaka. Poprawiłam fryzurę, mocniej wpinając wsuwki. Miałam na sobie kremową spódnicę, białą koszulkę i tego samego koloru trampki. Eleonor, chciała żebym ubrała szpilki, ale obie zgodnie stwierdziłyśmy, że istnieje możliwość, że się w nich wywalę. Nie mam zamiaru robić sobie siary na tak poważnym konkursie. W odbiciu lustra zauważyłam twarz mojej przyjaciółki. Pewna, że mam schizy przez występ odwróciłam się.
- Vivienne, oddychaj- zaśmiała się dziewczyna stojąca naprzeciwko mnie.
- Co ty tu robisz?- spytałam, przytulając się do niej.
- Uspokajam cię- roześmiała się Eleonor, odsuwając mnie od siebie.
- właśnie po to przyjechaliśmy- usłyszałam za sobą czyjś głos. Odwróciłam się do tyłu, a moim oczom ukazało się całe one direction. Kiedy stanęłam do nich przodem, Liam od razu do mnie podszedł i mnie przytulił.
- A teraz, uczennica londyńskiej szkoły. Zapraszamy na scenę Vivienne Moore!- stanęłam jak wryta. Gdyby nie popchnął mnie Louis, na pewno nawet nie weszłabym na scenę. Starając się ukryć całe swoje zdenerwowanie 'odważnie' stanęłam na środku sceny.
- Mamy tutaj napisane, że zaśpiewasz Only Hope?< kliknij, aby posłuchać> <kliknij, aby zobaczyć tekst piosenki>- spytała jedna z kobiet siedzących w jury.
- Tak- uśmiechnęłam się. Spojrzałam w stronę mężczyzny przy głośnikach, przy którym stała pani Williams. Uniosła kciuk do góry, puściłam jej przelotny uśmiech i zaczęłam śpiewać.


Po zejściu ze sceny, byłam bliska omdleniu. Starałam się oddychać w miarę równomiernie, co jednak marnie mi wychodziło. Zajęłam miejsce i bezcelowo przyglądałam się podłodze. Poczułam, jak ktoś kładzie rękę na moim ramieniu. Z westchnieniem uniosłam głowę. Przede mną stał Harry. Spojrzał na mnie badawczym wzrokiem, po czym kucnął obok mnie.
- Vivienne, co się dzieje?- spytał, łapiąc mnie za rękę. 
- Nic. Zupełnie nic- powiedziałam, unikając jego wzroku. Jestem pewna, że patrząc w moje oczy od razu znajdzie prawdę. Nie chciałam, żeby ją znalazł.
- Chcesz oszukać mnie czy siebie?- westchnął, siadając obok mnie. W odpowiedzi wzruszyłam ramionami i wbiłam wzrok w podłogę- Jeśli chodzi o to, co stało się między nami..
- Nie- powiedziałam krótko, szybko ucinając rozmowę. Kątem oka spojrzałam na chłopaka, który nie spuszczał ze mnie wzroku. Bez słowa wstałam z miejsca i ruszyłam przed siebie. Na większe oddalenie się, jednak nie pozwolił mi Harry, bo chwycił mnie za rękę i szybko stanął przede mną.
- Nie dam ci spokoju. I nie mów mi, że wszystko jest w porządku. Przecież widzę.
- Żadna różnica. W czwartek wyjeżdżam, wrócę dopiero w następny weekend. Tak czy siak, w końcu mi odpuścisz- odpowiedziałam, patrząc prosto w oczy Loczka. Jego spojrzenie wprawiło mnie w dziwny stan. Ponownie, uczucie niezręczności wróciło. Towarzyszyło mu poczucie, że coś się zmieniło. Szkoda tylko, że nie wiem co. 
- Zawsze pozostaje pisanie smsów co pięć minut. 
- Nic takiego się nie stało. Zapomnij- przewróciłam oczami, i wyciągnęłam rękę z uścisku Loczka. Odwróciłam się i z głębokim westchnieniem udałam się przed siebie. Nie chcę ich w to wszystko znowu wciągać. Muszę dać sobie radę sama. Wiem, że będą na mnie źli, że nic im o tym nie mówię, ale nie chcę sprawiać im kłopotu. Jak na razie nic takiego się nie dzieje. Nieprzyjemne telefony i groźby, przez dłuższy czas były na porządku dziennym. Mam zamiar to po prostu olać. Może im się w końcu znudzi. Jeżeli nie, dopiero wtedy powiadomię policję. I tak pewnie oleją moją sprawę, jak każdą inną, ale cóż. Na to niestety nic nie mogę poradzić.


- Drugie miejsce w tegorocznym konkursie zajmuje.. Vivienne Moore!- można powiedzieć, że w tej chwili przeżyłam jeden z największych szoków w całym swoim życiu. Z lekką pomocą Elonor, udałam się na scenę, z której odbierając nagrodę, zeszłam jak najszybciej. Bałam się, że zemdleję. A to by dopiero była siara.. 


Zostawiając wszystkich w środku budynku wyszłam na zewnątrz. Musiałam na chwilę pobyć sama, żeby ochłonąć. Drugie miejsce, może i nie jest pierwszym, ale jak na swój pierwszy występ i tak daleko zaszłam. Z czego jestem zadowolona. A kto by nie był? Dzięki temu, wyjadę na międzynarodowy konkurs muzyczny, to chyba dużo znaczy. Przynajmniej dla mnie. 
- Moore, Moore, Moore- usłyszałam za sobą. Gwałtownie się odwróciłam. Przede mną stała jakaś kobieta. Nie poznałam jej, nikogo znajomego nie przypominała- Pójdziesz ze mną- syknęła w moja stronę. Spojrzałam na nią dziwnym spojrzeniem, a ta nie czekając na pozwolenie, mocno chwyciła mój nadgarstek. Dopiero w tej chwili, poczułam zagrożenie. Czułam, że wszystko co do tej pory się działo, może po prostu zniknąć i nigdy nie wrócić. Bałam się. 




HARRY


- Widzieliście Vivienne?- spytałem, zaczepiając Liama i Nialla. Pokręcili przecząco głowami.
- Chodź, poszukamy jej, skoro tak ci zależy- blondyn przewrócił oczami, za co został skarcony wzrokiem przez Liama.
- Sprawdzałeś przed budynkiem?- puknąłem się w głowę, i w towarzystwie chłopaków ruszyliśmy we wskazane miejsce. Zaczynałem się o nią martwić. Nie widziałem jej już dłuższy czas, a dziwny jest fakt, że zniknęła. Powinna tutaj być i cieszyć się tym, co osiągnęła. Możliwe, że to trochę moja wina. Nie powinienem był tak naciskać. Najwidoczniej mam już paranoję i za bardzo się o nią martwię. 
Wyszliśmy przed drzwi. Z początku nie doszło do mnie co się dzieje. Dopiero kiedy zobaczyłem spanikowanego Nialla wskazującego w swoją lewa stronę połączyłem fakty. Jakaś starsza kobieta, może około trzydziestki, która zamykała drzwi samochodu. Do którego siłą, wkładano Vivienne. Od razu pobiegliśmy z chłopakami w stronę auta, jednak nawet nie zdążyliśmy przejść przez ulicę, kiedy samochód odjechał. 
- Dzwoń po policję!- wydarł się Niall, nerwowo krążąc po chodniku. Liam, trzęsącą ręką wyciągnął telefon z kieszeni i wybrał numer. Zszokowany przyglądałem się miejscu, w którym stał samochód. Nie wiedziałem, co mogę zrobić. Spuściłem głowę w dól, kiedy zobaczyłem telefon dziewczyny. Wskazałem na niego ręką, ale Liam kategorycznie zabronił mi czegokolwiek ruszać. Zdezorientowany usiadłem na krawężniku.




NIALL


Nie miałem pojęcia co się dzieje. Wszystko było jakby nie z tego świata. Takie rzeczy nie dzieją się naprawdę. To znaczy dzieją, ale przecież nie mi. Nie nam. Nie jej. Oparłem się jedna ręką o jakiś budynek, krążąc wzrokiem po wszystkim dookoła. Moją uwagę przykuł Harry. Wydawał się przeżywać wszystko tysiąc razy bardziej niż ktokolwiek inny. Mogłem oddać rękę, że płakał. Miał twarz schowaną w dłoniach, zawsze kiedy tak robił płakał. Teraz, mogę z czystym sumieniem, że odbiłem przyjacielowi miłość jego życia. Było mi głupio. Strasznie głupio. Gdybym mógł cofnąć czas, na pewno zmieniłbym swoje zachowanie. Skupiłbym się na NIEJ i NIM. Nie na sobie, swoich uczuciach i tym, co chcę ja. Nie kochałem Vivienne. Lubiłem, była dla mnie ważna, ale to nie była miłość. Szkoda tylko, że przez moje błędy zraniłem i ją i najlepszego przyjaciela. Chyba nigdy sobie tego nie wybaczę.


LIAM
Usiadłem obok Loczka. Sam miałem ochotę się rozpłakać, ale wiem, że jeśli to zrobię, jeszcze bardziej zdołuję przyjaciela. Nie mogłem mu tego zrobić. Nie tu, nie teraz, nigdy. Podniósł na mnie oczy i na nic nie czekając przytulił się. Chciałem mu powiedzieć, że przecież wszystko będzie dobrze. Ale nie mogłem mu tego zapewnić. Chciałem w to wierzyć. Ale nie mogłem stawiać jednego na jedną kartę. Uwielbiam Vivienne, jest dla mnie jak młodsza siostra. Która może sama nie zdaje sobie sprawy z własnych uczuć, ale jest jeszcze młoda. Ma dopiero piętnaście lat i jestem pewien, że koniec końców i tak wszystko by sobie poukładała. Nie mogę dłużej patrzeć na ból Harrego. Mnie tez było przykro i też czułem się z tym źle. Jednak widzę, że jeśli coś stanie się blondynce.. nie chcę o tym myśleć. Nie chcę, nie mogę i więcej nie będę. Muszę mu jakoś pomóc. Po prostu muszę.
________________________________________________________________

Na samym początku, chciałabym podziękować za komentarze. Widzicie? Nie trzeba was nawet szantażować :D Jeśli dalej będzie tak szło, to w ogóle nie będę was szantażować <3


A teraz mniej przyjemne rzeczy. Proszę was o wyrozumiałość. Ja nie mogę codziennie dodawać rozdziału. Mam szkołę, znajomych, przyjaciół, rodzinę. Ja muszę jakoś wszystko połączyć, a pisaniem do mnie jakichś żali i wyrzutów, wcale mi nie pomagacie. Jeśli to będzie się dalej powtarzać, napisze epilog i zakończę bloga. Po woli tracę do tego siły. Nie mam aż takiej podzielności uwagi, żeby robić wszystko naraz, a jeśli tego nie rozumiecie, to po prostu skończę z pisaniem. Dodaję rozdziały kiedy tylko mogę, staram się jak cholera, a tu takie akcje. Przykro mi, że rozdziały nie są dodawane kilkakrotnie w dniu, ale nie mam na to czasu. Mam wiele zajęć, z których też muszę się wywiązać. Trochę smucą mnie niektóre z waszych wiadomości. Zakładając bloga wiedziałam, że na coś takiego się narażam, ale to już przechodzi ludzkie pojęcie. Zrozumcie mnie, tylko o to proszę.

Przepraszam za błędy, ale nie mam czasu już tego sprawdzać.


To tyle. Dziękuję za uwagę. :)

29 komentarzy:

  1. Nie no. Jaki dramat! Dlaczego nie mogło być tak słodko, uroczo, kochanie... A nie :D
    Biedny Harry, biedni oni ;c
    Co to za baba! Wrr... Chcę więcej i czekam szybko na kolejny <3

    http://anotherworld-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jest boski.Szkoda mi chłopaków.Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże biedny Harry i Niall. Ale ludzie powiedzcie szczerze fajny taki dramat, co nie? Przynajmniej później może być super. A co do tych narzekań. LUDZIE OPANUJCIE SIĘ!! Ja też piszę bloga i wiem jak to jest :P Wcale miło nie jest, bo to dołuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zwykle kurde świetnie !:)♥ Tak się zastanawiam kiedy dodasz jakiś głupi rozdział xd bo jak na razie to wszystkie są...bardzo fajne !:) Zapraszam na :
    throw-the-key.blogspot.com :)xx

    OdpowiedzUsuń
  5. No, idealnie, jak zawsze !
    Mogłabym czytać to bez końca, serio . ;)
    strasznie się wczółam w to co opisuje Vivienne , jesteś genialna, że potrafisz tak ucharakteryzować postacie !
    I proszę Cię, nie kończ, rozumiem, że nie masz czasu , sama też nie mam go zbyt wiele , więc jeśli tylko możesz, dodawaj , bo ja będę stałym czytelnikiem . :)
    jestem ciekawa, co wymyślisz w 21 dziale, czekam, i pozdrawiam . :* :)

    OdpowiedzUsuń
  6. zajebistee ! ;*
    + ja Ciebie rozumiem, chociaż nie mam bloga, ale wiem o czym mówisz ; )

    zajebiście ! ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział jak zawsze genialny :) Mam nadzieję, że Vivienne nic się nie stanie, albo np. Harry ją uratuje xD :)
    Jestem naprawdę ciekawa co wymyślisz w kolejnym rozdziale :)
    + Ta... znam ten ból też prowadzę bloga i wiem jak to jest, nie łatwo jest się wyrobić z dodawaniem rozdziałów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejkuuu Noo co za koszmar mi to się aż płakać chciało jak czytałam... Strasznie mi zal harrego widać ze on ją kocha,a tu taka masakra... A niall widać ze tez przeżywa to na swoj sposób... Masz talent więc napewno to fajnie rozwiazesz :)
    Cudowny rozdział
    Pełen emocji... Chyba,dlatego tak bardzo przypadł mi do gustu :D

    Our-love-1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Boziu... Błagam niech się jej nic nie stanie :C
    Biedni chłopcy i Eleanor :C Szkoda mi szczególnie Hazzy, tak się męczy biedulek. :C
    + Mówią, że im dłuższy jest czas oczekiwania, tym lepiej potem wszystko smakuje :D Nieważne, czy kolejny rozdział dodasz jutro, za trzy dni, czy za dwa tygodnie. Ja będę czekać tak czy siak (((((:
    Całuję, Justyna (: xx

    + zapraszam do siebie na nowy rozdział, który za chwilkę się pojawi (((:
    http://and-you-stole-my-heart.blogspot.com/
    (((((((((((: ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny ;**
    Kurde , znowu takie akcje !
    Myślałam , że to się skończy :/
    Żal mi Harrego :(
    Ja rozumiem , przecież codziennie nie można dodawać !
    OGAR !
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Super piszesz. Kocham to jak piszesz. Jak opisujesz uczucia poszczególnych osób i ich reakcje na różne rzeczy.
    -------------
    A co do tego że nie którzy się czepiają że nie dodajesz tak często to nie przejmuj się tym. Mądrzejsze osoby zrozumieją dlaczego w takich odstępach czasu piszesz, a nie w innych. No i takimi słowami kończę ten mój beznadziejny wywód którego i tak pewnie nie będzie ci się chciało, albo nie będziesz miała czasu przeczytać, ale to nic. Takie jest życie. Dziękuję. I w wolnej chwili jeśli takową znajdziesz zapraszam do mnie. http://chcialabym-byc-obojetna-na-bledy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam cię, że czytam każde słowo w każdym komentarzu. Wszystkie bardzo dużo dla mnie znaczą :)

      Usuń
  12. Świetny rozdział <3 O Boże,żeby jej się nic nie stało ;D Czekam na następny <3

    A co do tego,że się niektórzy czepiają,to się nie przejmuj. Ja wiem jak to jest pisać bloga i naprawdę rozumiem,że nie da się tylko tego robić,a olewać inne obowiązki ;P Dlatego rób wszystko tak jak teraz,a na tamte osoby po prostu nie zwracaj uwagi ;D I nawet nie próbuj zakończyć tego bloga! Jest świetny i nie wyobrażam sobie żebyś miała go tak po prostu skończyć przez jakieś osoby ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba ten rozdział podoba mi się najbardziej, jest naprawdę świetnie napisany :) Szczerze powiedziawszy myślałam, że zgarnie pierwsze miejsce w konkursie :P Dalsza część strasznie mnie zaciekawiła i nie mogę się doczekać tego co będzie dalej, czyżby porwanie i czy stanie się jej jakaś krzywda ?
    Czekam na kolejny !! :)


    van-ill-op.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytam = Komentuję .
    Więc oto mój komentarz : P

    Nie umiem nic inteligentnego napisać , dlatego takie coś piszę . Oczywiście jestem ciekawa kto ją porwał . Może Caroline Flack ? Czytałam kiedyś opowiadania ,że to ona porywała kogoś .
    *.*


    thekaxii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Ehh... dlaczego to zawsze ją spotyka, co? Biedna Viv, biedny Harry, Biedny Liam.. Biedna ja - też chce mi się płakać, jak to czytam;/
    Czekam na kolejny,
    Całuski, Angie.

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo mi się podoba <3

    OdpowiedzUsuń
  17. super :) masz talent naprawde :) czekam na kolejne i nie moge sie doczekac co bedzie sie dalej działo :)
    wpadnij do mnie gdzie jest nowy rozdział
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Holy mother of God, jak ja się teraz boję o tą Vivienne. Jestem ciekawa, czy policji uda się ich znaleźć, a może chłopcy wyruszą na własne poszukiwania, choć to trochę mniej prawdopodobne. Ciekawi mnie to, czy uda im się znaleźć Viv, a po pierwsze, gdzie ją wywiozą i co z nią zrobią. Bardzo podoba mi się podejście Nialla. Martwi się o Vivienne, widać, że mu na niej zależy, ale zrozumiał, że był zbyt pochopny w swoich działaniach i chce jak najlepiej dla Hazzy i Viv. I to jest w sumie też słodkie, bo zazwyczaj po zerwaniu nie ma się tak dobrych kontaktów z byłą. Już pisałam tutaj dużo opinii o Harrym, więc teraz już sobie daruję, by trochę skrócić tę beznadziejną paplaninę. Btw, bardzo przyjemnie czyta mi się tego bloga, pomysł na niego jest świetny i Czytelnik niema chwili, by się nudzić.
    Mam nadzieję, że nigdy Cię nie pospieszałam co do pisania kolejnego rozdziału, bo sobie za bardzo nie przypominam. Ale jeśli którąś z moich wypowiedzi tak odebrałaś, to przepraszam! Wiadomo, że sprawy prywatne są zawsze na pierszym miejscu i ja będę czekała tyle, ile trzeba na kolejny rozdział. Xxx

    OdpowiedzUsuń
  19. Super ;) Twój blog jest bardzo fajny, a ludźmi, którzy nie potrafią zrozumieć, że na świecie są też inne sprawy się nie przejmuj. xxx

    OdpowiedzUsuń
  20. Martwię się, co stanie się z Vivienne. Wypowiedź Nialla trochę mnie wzruszyła, bo wreszcie przyznał się do swojego błędu. Jeśli chodzi o to wszystko, co inni piszą to nie przejmuj się. Wiele osób, które też piszą bloga rozumieją co to znaczy brak czasu. Ja też sama go nie posiadam, bo za niedługo mam egzaminy i muszę się wziąć za naukę. Dodawaj rozdziały, kiedy możesz, a nie kiedy ludzie tego chcą ;)

    http://more--than--this.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Niall nie kochał Vivienne?! Jak to przeczytałam to prawie płakałam...
    Widać, że Harry i Vivienne coś do siebie czują, ale jednak jakoś moim zdaniem Vivienne i Niall bardziej do siebie pasowali. :) A poza tym to boję się o nią, co oni chcą jej zrobić?! Oby policja załatwiła sprawę, a jak nie to One Direction.
    pozdrawiam i życzę miłego pisania.:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jestem wciąż zdania, że przeciwieństwa się przeciągają ;D

      Usuń
  22. Jakie porwania o jaa ;D
    Dzieje się dzieje. Lubię to, a raczej Maja kochać tego bloga ;D !
    A co do Nialla i Vivienne to mi też wydaję się, że bardzo do siebie pasowali. Chociaż Harry też dużo namieszał w życiu bohaterki. Szkoda, że to wszystko tak się potoczył.
    czytając ten rozdział miałam mieszankę uczuć.
    Radość, wzruszenie, strach, niepokój w ogóle trzymasz w napięciu, piszesz wspaniale i podziwiam cię. Masz tylu czytelników, tworzysz doskonale, tylko pozazrdościć ...

    Zapraszam do mnie ( skomentujesz? chcę poznać twoją opinię ) :
    http://moments-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja jestem zszokowana tym, że ty masz tyle pomysłów. Może wydaj jakąś książkę. Pewnie zrobiłaby furore i by na jej podstawie film nakręcili. Podoba mi się wypowiedź Nialla, bo przyznał się do własnego błędu. A Harry mmmmm.... poprostu me gusta. On jest taki cudowny w tym opowiadanie, że kocham go jeszcze bardziej. Pisz dalej. Jesteś świetna!
    Monia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zajebisty jak zawsze :D nie musisz dodawać codziennie i tak dodajesz bardzo często i bardzo długie rozdziały :D musisz się też skupić na swoich sprawach :D pozdrawiam i czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Oby z Vivienne wszystko było ok. A co do tych komentarzy, to nie przejmuj się. Prawdziwa fanka Twojego opowiadania poczeka nawet miesiąc ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Łał, jakie emocje ! piękne, jak zawsze :) oby Viv nic się nie stało... Trzymam kciuki za dalszy ciąg akcji! Zaraziłaś mnie tą historią, piękne to jest! xx

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja doskonale rozumiem, co to znaczy brak czasu, między innymi chciałabym Cię teraz przeprosić. Nie komentowałam ostatnich rozdziałów, ale po prostu nie miałam czasu, żeby cokolwiek zrobić. Właśnie dlatego doskonale Cię rozumiem i będę czekać cierpliwie na kolejny rozdział chociażby miesiącami ;)
    Co do rozdziału to jest świetny, trzymam kciuki za Vivienne i Harry'ego, byliby cudowną parą. Cieszyłam się jak dziecko z ich pocałunku, z poprzedniego rozdziału, mimo, że na początku byłam za tym, żeby Vivienne była z Niallem. Szkoda, że im nie wyszło, ale z Hazzą też jej będzie dobrze ;) Jestem tylko ciekawa, co znowu wymyśliła wredna Anna i gdzie zabrała ją ta kobieta.
    Nie poganiam, ale czekam na następny!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń