sobota, 7 kwietnia 2012

Rozdział 19, część 1.


Siedzenia na kanapie nie należy do moich lubionych czynności. Gdyby nie fakt, że pocieszenie miałam w czekoladowych ciastkach, mogłoby stanowić to dla mnie większy problem. Jest sobota, co wiąże się z dzisiejszych wyjazdem do dziadków. Mieliśmy jechać wczoraj, ale mojemu tacie popsuł się samochód. Nie wiem co się stało z tym autem, ale nieźle się rozwaliło, skoro będzie mógł je odebrać za dwa tygodnie. Jedziemy za jakąś godzinę, a ja jakoś nie mogę się zmotywować do spakowania ciuchów. Nie chce mi się wstawać, mimo tego, że tak strasznie się nudzę. 
Najfajniejsze w tym wyjeździe będzie to, że Niall i jego walnięta panna też jadą. Nie ma to jak sarkazm. Nie mam ochoty oglądać jej twarzy do końca jej nudnego i monotonnego życia. Mam wrażenie jakby było z nią coś nie tak. Kiedy mnie widzi, od razu macha tym swoim tyłkiem przed blondynem, który robiąc maślane oczka opuszcza pomieszczenie. Czyżby panna 'jestem fajna, bo mam sztuczne cycki' wyczuwała zagrożenie? Mam nadzieję. Mogę jej to zagrożenie jeszcze udowodnić. Nie jestem sama w swoich niecnych planach. Louis cały czas ją obraża, Liam krzywo patrzy a Harry, kiedy ją widzi nie może przestać się śmiać. Nie widzę w tym nic dziwnego, kiedy człowiek na nią patrzy i nie wybucha śmiechem, to po prostu albo jest niewidomy, albo absolutnie bez mózgu. To się nazywa aluzja do Nialla. Znaczy, nie żebym uważała go za bez mózgu.. Może trochę. Mógł znaleźć sobie kogoś bardziej.. na poziomie. Każda miłość jest piękna, omijając oczywiście ich miłość. Popadam w chorobę zwaną: SRCW- Syndrom Rozległej Całkowitej Wredoty. I co w związku z tym? Nic. Mam to gdzieś.


Powłócząc nogami udałam się do swojego pokoju. Wyciągnęłam niewielką, czerwoną torbę i położyłam ją na podłodze. Wyciągnęłam z szafy czarne jeansy i białą koszulkę w kwiaty na ramiączkach. Może i za ciepło nie jest, ale przecież muszę jakoś wyglądać, kiedy będę u babci. Są u niej wszystkie możliwe wścibskie ciotki i stuknięte kuzynki. Mam zamiar uniknąć komentarzy na swój temat. A wyjątkowo dzisiaj nie pada. Wyciągnęłam z szafki na dole, błękitny sweter i wszystko postawiłam na biurku. Wrzuciłam piżamę i jakieś ciuchy do walizki. Zabrałam się za pakowanie kosmetyków, prostownicy i lokówki. Kto wie, co mi się przyda.


- Skarbie, pojedziesz samochodem z którymś z chłopców. My musimy zgarnąć po drodze ciocię Marie i Anabel- powiedziała mama, kiedy w progu pojawił się Louis i Harry. 
- Ta mała też będzie?- jęknęłam, błagalnie patrząc na rodziców.
- To nasza rodzina- podrzucił tato. Prychnęłam, przenosząc wzrok z niego na mamę. Harry uśmiechając się pod nosem, wziął moją torbę.
- No i? Tylko, że to nie za wami chodzi i nie naśladuje każdego waszego ruchu. Ostatnio zepsuła mi lokówkę i dostało mi się, bo się 'dziecinka poparzyła'- ponownie prychnęłam, naśladując ton głosu cioci Marie. 
- Daj spokój. I w ogóle idź już sobie- powiedział mój tato, wskazując ręką na drzwi. Niczym pięcioletnie dziecko wystawiłam mu język i podążyłam za roześmianym Louisem. 
- Nie ma to jak śmiać się z czyjegoś nieszczęścia- walnęłam Lou w tył głowy i usiadłam na tylnym siedzeniu. Z przodu siedziała Eleonor, która niemiłosiernie się uśmiechała. Posłałam je pytające spojrzenie, na które tylko wzruszyła ramionami. Kiedy wpakowali moją walizkę do bagażnika, Louis zajął miejsce kierowcy, a Harry usadowił się obok mnie. 


Znudzona oparłam głowę o szybę. Wyciągnęłam iPoda i zabrałam się za rozplątywanie słuchawek. Dostałam smsa, więc postawiłam słuchawki na kolanach Loczka i zaczęłam szukać telefonu w torebce. Kiedy już go znalazłam, kliknęłam, żeby odebrać wiadomość. Była od Michelle.
„ Wiedziałam, że coś mu zrobisz. Tylko nie myślałam, że będziesz zdolna do czegoś takiego. Coraz bardziej mnie denerwujesz.” 
Zdezorientowana przyglądałam się telefonowi, starałam się uspokoić nerwy. Postanowili stanąć na parkingu, żeby rozprostować nogi. Jestem wdzięczna, chyba muszę przewietrzyć swój mózg.
- Co zrobiliście Nickowi?- spytałam, kiedy wiedziałam, że na nich tak strasznie nie nakrzyczę. Słysząc to pytanie Harry w szybkim tempie odwrócił ode mnie wzrok i zaczął bawić się butelką wody. Louis pogwizdywał pod nosem a Eleonor wybuchnęła śmiechem- Pytałam się coś- powiedziałam spokojnie przerzucając wzrok z jednego na drugiego. 
- Ja ci powiem- powiedziała przez śmiech Eleonor- puścili bardzo przyjemny filmik w stołówce- ponownie wybuchnęła śmiechem i rzuciła we mnie swoją komórką. Harry chwycił ją, zanim do mnie doleciała i wstając, schował to tylnej kieszeni spodni- Daj mi tę komórkę- powiedziałam również wstając i znajdując się naprzeciwko niego.
- Zmuś mnie- prychnął zakładając jedną rękę na drugą. Przekręciłam oczami i zwinnym ruchem wyciągnęłam telefon z kieszeni. Chłopak obdarował mnie oburzonym spojrzeniem, które szczerze powiedziawszy perfidnie zlałam. Odtworzyłam filmik, o którym mówiła dziewczyna. Na filmiku znajdował się nie kto inny jak Nick w dwuznacznej pozycji w panią od chemii. 
- Czy was do końca powaliło?!- krzyknęłam, spoglądając na chłopaków. Przybrali niewinne miny i spuścili wzrok na swoje buty- Chociaż w sumie.. Powinnam was ochrzanić, ale po prostu będę siedzieć cicho. Należało mu się, co wcale nie znaczy, że powinniście puszczać to w stołówce- westchnęłam i podałam Eleonor telefon- W ogóle, skąd wy to macie?
- Przez przypadek- od razu głos zabrał Louis- szliśmy sobie grzecznie i kulturalnie z próby. No i przez odsłonięte okno zobaczyliśmy.. to. No i stwierdziliśmy, że skoro przez niego musisz wyjechać na miesiąc, jemu tez przyda się odpoczynek od szkoły- powiedział z cwaniacką miną. Mimowolnie się zaśmiałam. 
- Nie chcę wiedzieć nic więcej- westchnęłam, stukając ręką w stolik. 
- Plus jest taki, że nie dostał w twarz. A blisko było- dorzucił ciszej Louis. Zaśmiałam się pod nosem i ruszyłam za resztą do samochodu.




- No weź mi to oddaj!- jęknęłam, spoglądając na książkę, którą przed chwilą zwinął mi Loczek. Pokręcił przecząco głową- No proszę- odezwałam się ponownie, patrząc na niego proszącym wzrokiem. Ponownie pokręcił przecząco głową- A w łeb chcesz?- prychnęłam, zakładając jedną rękę na drugą.
- Mnie się nie dotyka. Grozi autodestrukcją i długotrwałym zanikiem pamięci- powiedział, mrugając do mnie okiem. Spojrzałam na niego z cwanym uśmiechem, po czym lekko się do niego przysunęłam. Nachyliłam się and nim i wykorzystując jego nieuwagę, wzięłam książkę i wróciłam na swoje miejsce- Jędza- prychnął odwracając się do mnie tyłem. Przewróciłam oczami i otworzyłam książkę na kolejnej stronie- Chociaż dałabyś mi buzi- rzucił, ponownie przerywając moje czytanie.
- Nie mogę. Grozi autodestrukcją- zaśmiałam się, przewracając kartkę.
- Żartowałem!- obronił się od razu, machając rękami. Zadowolona walnęłam go w głowę- A to za co?!
- Skoro nie grozi autodestrukcją.. Uznaj to za zemstę za zabranie książki- uśmiechnęłam się zwycięsko, ponownie zawieszając wzrok na słowach w książce.


- Nudzę się- marudził Harry, kopiąc fotel siedzącej przed nim Eleonor. 
- Przestań!- krzyknęła wkurzona, co najwidoczniej uradowało Loczka, bo z satysfakcją nie przerwał czynności- HARRY!- ponownie krzyknęła, jednak chłopak nie miał ochoty zareagować.
- Skarbie, zostaw moją dziewczynę w spokoju- odezwał się Louis. Wzdychając odpuścił i zajął się zaczepianiem mnie. Co chwila tykał mnie w ramię, albo w brzuch. Posłałam mu wrogie spojrzenie, na które tylko wybuchnął śmiechem i robił to co wcześniej- Za karę, śpisz sam- powiedział do niego Louis. Na chwile przestał i spojrzał na mnie zalotnym wzrokiem.
- Chyba śnisz- prychnęłam, na co chłopak wybuchnął śmiechem.
- O czym ty myślisz. Wiesz, ja wiem, że jestem bardzo charyzmatycznym człowiekiem, ale żeby tak od razu..- przerwałam mu, wpakowując do jego buzi kilkanaście cukierków.
- Dziękuję, Vivienne- podrzuciła szatynka posyłając mi buziaka w powietrzu. Uniosłam kciuk do góry i oparłam głowę o szybę z nadzieją, że zasnę. 
- Śpisz?- po raz setny usłyszałam głos Loczka nad sobą.
- Daj jej spokój. Niech sobie śpi- rzucił siedzący z przodu Louis. 




Poczułam jak ktoś szturcha mnie w ramię.
- Wstawaj, albo zastosuję chwyty księcia ze Śpiącej Królewny- usłyszałam głos, jak mi się wydaje Louisa. Otworzyłam oczy i spojrzałam na niego dziwnym wzrokiem. Otworzył mi drzwi i wzruszając ramionami podszedł do bagażnika. Ziewając również opuściłam auto i poszłam w ślady chłopaka. Stanęłam obok niego przyglądając się wyciągającemu walizki Harremu. Louis biorąc walizkę swoją i Eleonor spojrzał na nas wyczekująco. Miałam zamiar wziąć swoją walizkę, jednak ubiegł mnie Loczek.
- Nie możesz dźwigać- powiedział, jak moja mama i zamknął bagażnik. Otwierałam usta, żeby coś powiedzieć, ale chłopak od razu mi przerwał- Siedź cicho- dorzucił, przewracając oczami. Wzruszyłam ramionami i udałam się za nimi do środka. Cały dom był oblegany przez gości. Każdy gdzieś się krzątał, czyli streszczając, jeden wielki chaos. Rozejrzałam się po korytarzu. Ściągnęłam płaszcz, kiedy podbiegły do mnie moje trzy ciotki.
- Aleś ty ładna!
- Śliczna!
- Przepiękna!
- Tak wyładniałaś!
- I jakiego masz fajnego chłopaka!- powiedziała jedna z cioć, spoglądając na roześmianego Harrego.
- No! Wspaniały!
- A myślałyśmy, że już nikogo nie znajdziesz.
- Tak, ja już chciałam zapisać się do swatki!- przewróciłam oczami.
- Nie jesteśmy razem- powiedziałam z wielkim uśmiechem.
- Widzisz?! Wiszisz mi dychę! Mówiłam, że nie ma chłopaka!- powiedziała z tryumfem jedna z cioć. Uśmiechnęłam się szeroko i pociągnęłam Harrego za rękaw koszuli do kuchni. 
- Jest dla niej za przystojny!
- Oh, przestań.
- Daj spokój dziewczynie! Może lubi być samotna?


Babcia kazała mi iść do swojego stałego pokoju, w którym miał być też Niall, jego dziewczyna i Harry. W pierwszej chwili miałam ochotę coś rozwalić, ze względu na obecność dziewczyny, ale stwierdziłam, że postaram się nie zrobić jej większej krzywdy. Na całe szczęście na pocieszenie będzie ze mną Harry. I na szczęście to tylko jedna noc, którą mam nadzieję przeżyję bez większych szkód emocjonalnych i psychicznych.
Weszliśmy do pokoju, w którym zastałam już Nialla. Zdziwiłam się, że nie był z dziewczyną. Zawsze wszędzie z nią chodził. W sumie dziwne, że nie pamiętam jej imienia. Ale po co mi znać imię kogoś, kto doprowadza mnie do szału? Po nic. Właśnie. Blondyn wyglądał jakoś inaczej. Tak jakby.. był smutny? Tak. Chyba tak wyglądał. Harry posłał mi wymowne spojrzenie na które lekko kiwając głową, wyszłam z pokoju. Zeszłam na dół do salonu. Grzecznie przywitałam się z kolejnymi ciotkami, modląc się o to, żebym w końcu mogła wejść na górę. Przede mną stanął wysoki blondyn, w towarzystwie mojej babci. 
- To jest Nate. Nate, to przyjaciel twojego kuzyna, którego pewnie nie pamiętasz- czy ja wyglądam na chorą psychicznie, żeby mówić do mnie jak do Tarzana?! No chyba nie. Kiwnęłam głową na znak, że zrozumiałam- A to jest Vivienne. Vivienne..- zaczęła, ale chłopak widząc moją dziwną minę przerwał kobiecie.
- Miło mi- odezwał się, na co ja tylko krzywo się uśmiechnęłam i uścisnęłam jego rękę. Babcia całą uradowana, odeszła od nas unosząc kciuk do góry. Walnęłam się w głowę i bezradnie spojrzałam na chłopaka- Spokojnie, znam uczucie, kiedy babcia, chce kogoś swatać. Nie masz się czym przejmować- zaśmiał się, spoglądając na mnie kątem oka.
- Przywykłam- westchnęłam i zobaczyłam schodzącego po schodach Harrego. Pociągnął mnie za rękaw, prowadząc na zewnątrz- Do zobaczenia!- krzyknęłam jeszcze do blondyna i spojrzałam na Loczka, który uważnie mi się przyglądał- No co?
- Mamy mały.. problem- skrzywił się, puszczając moją rękę- Dziewczyna Nialla, nagadała w telewizji, że Niall ją zdradza. Z Michelle- dokończył patrząc na mnie.
- Co ma Michelle do jego dziewczyny?- spytałam zaskoczona.
- Znają się. Pojawienie się Michelle i tak było dla mnie zaskoczeniem. Teraz wszystko wydaje się być jasne. Od zawsze leciała na Nialla. Poprosiła jedną ze swoich koleżanek o przysługę. Bo wiesz, Niall ją jakiś czas temu olał. Znaczy, że dał jej kosza. Jakiś może dzień przed tym, kiedy zaczęliście chodzić. No i moja kochana kuzynka się wkurzyła i nie chciała w ogóle ze mną rozmawiać. A z tą dziewczyną Nialla, znała się od dawna. Nakłoniła ją do tego, żeby do niego wróciła. Nill pewnie nie pamięta, ale to właśnie z tą dziewczyną cię zdradził. Potem wyjechał, i tam znowu ją spotkał. Michelle chce go zniszczyć- dokończył, spoglądając na mnie. 


Oparłam się o ścianę spuszczając głowę. Czyli to dzięki Michelle rozpadł się mój związek. Bo co? Bo zakochała się w moim, już byłym, chłopaku i postanowiła podpuścić blondyna, żeby mnie zostawił, wrócił do swojej byłej, żeby go zniszczyć. Teraz dopiero rozumiem, dlaczego od samego początku mnie tak nie lubiła. Widziałam, to ale myślałam, że.. w sumie nic na ten temat nie myślałam. Z reguły nie przejmuję się osobami, które w jakikolwiek sposób chcą mnie skrzywdzić. Dałam sobie z tym spokój w dniu, w którym opuściłam Polskę. Nie ważne, że to był spisek. Powinnam nawet im za to podziękować. Zobaczyłam, że mój związek z Niallem i tak nie miał przyszłości. Oboje nie moglibyśmy być ze sobą bardziej poważnie. Mogę się założyć, że i bez tego długo byśmy ze sobą nie byli. Za dużo nas łączy, takie związki rzadko się udają i wyszło na to, że to mój miał się nie udać. To nie jest niczyja wina. Tak po prostu miało być i ja nie mam prawa się z tym kłócić.


Szybkim ruchem starłam pojedynczą łzę, która spłynęła mi po policzku. Harry podniósł na mnie wzrok. Chyba nie wiedział, co może w tej sytuacji zrobić. 
- Porozmawiam z nim- odezwałam się po chwili ciszy i skierowałam się do wejścia do domu.
- Pójść z Tobą?- spytał, lekko przytrzymując mnie za rękę.
- Pójdę sama- uniosłam lekko kąciki ust i dałam mu buziaka w policzek- Ale dziękuję- dorzuciłam i otworzyłam drzwi wejściowe. Szczerze mówiąc, nie wiem co mogę mu powiedzieć. Ale jestem pewna, że muszę z nim po prostu porozmawiać. Mimo tego, że nie jesteśmy już parą, chcę pokazać mu, że ma we mnie wsparcie. Dam spokój temu co się stało. Zależy mi na nim, może nie jak na kimś więcej, ale tak czy siak jest moim przyjacielem. Przy tym zostanę. Pchnęłam lekko drzwi do pokoju, w którym miałam nadzieję zastać blondyna. Nie myliłam się, siedział na fotelu wpatrując się w ekran swojego telefonu. Zajęłam miejsce naprzeciwko niego. Podniósł na mnie wzrok, był wyraźnie zaskoczony moją osobą.
- Chciałam ci tylko powiedzieć, że to, że nam nie wyszło wcale nie oznacza, że musimy się unikać. Co prawda, unikałam cię, bo nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Ale teraz już wiem, że nie mam ochoty narażać naszych relacji, ze względu na to, że po prostu nam się nie udało. Brakuje mi w tobie przyjaciela- westchnęłam, nie odrywając wzroku od oczu chłopaka.
- Byłem debilem. Strasznym palantem, idiotą i durniem. Nie chciałem cię w żaden sposób zranić. Sam nie wiedziałem czego chciałem. Kiedy zobaczyłem Veronicę, jak byłem w domu.. Nawet nie wiedziałem, że wtedy.. kiedy.. no wiesz- westchnął, ze smutną miną- że to była ona. A później.. mogłem od razu porozmawiać z Tobą szczerze. 
- Oboje mogliśmy porozmawiać szczerze, od początku. Możemy uznać, że nasza rozmowa na werandzie w tym miejscu, była wczoraj. Nie mam chęci na to, żebyśmy dalej się unikali. Nasz związek nie był dobrym rozwiązaniem, bo tylko nas skłócił. Chciałabym, żeby było jak wcześniej- powiedziałam, na co chłopak podniósł głowę. Patrzył na mnie przez chwilę w skupieniu, po czym usiadł obok mnie i się do mnie przytulił. Byłam wdzięczna, że nie poczułam absolutnie nic oprócz sympatii. Nie będę musiała nikogo oszukiwać. 
- Dziękuję. Jeszcze raz cię za wszystko przepraszam..
- Nie wracajmy do tego- ucięłam, w pół zdania odsuwając się od chłopaka. Kiwnął głową na znak, że się zgadza. 
- Jestem głodny- stwierdził, entuzjastycznie wstając z miejsca.
- Idź. Ja zostanę. Moja babcia znowu przedstawi mi jakiegoś młodzieńca, sądząc, że to idealny kandydat na męża- zaśmiałam się przewracając oczami- Tylko się pospiesz, bo za trzy godziny, jedziemy do kościoła- pstryknęłam go w nos, sama podchodząc do lustra. Skrzywiłam się na widok tuszu do rzęs, który miałam na policzku. Do moich uszu dobiegł tylko dźwięk zamykanych drzwi. Włączyłam wieżę, z której usłyszałam jakieś klubowe hity. Zabrałam się za zmywanie resztek swojego makijażu. W sumie, to czas zacząć się ogarniać. Chociaż nawet nie wiem jak mam się pomalować, bo nie widziałam własnej sukienki. Dziękuję mamo.
________________________________________________________
Rozdział podzieliłam na dwie części. Dodając go w całości, wyszłoby mi jakieś dziesięć stron w Open Office. A to by była chyba lekka przesada, jak na jeden raz. Zważając na to, że jeden rozdział już dzisiaj dodałam. Pierwszy raz w całym moim życiu, napisałam dwa rozdziały jednego dnia. Drugi raz w tym miesiącu, dodaję drugi tego samego dnia. Powieście mnie. Ale obiecałam po trzydziestu komentarzach, więc dodałam.
Ocenę pozostawię wam. Wolę się nie wypowiadać :D



A ja myślałam, że nie uzbieracie tak szybko tych komentarzy.. No to skoro tak ładnie wam poszło to zwiększymy stawkę. 32 komentarze, dostaniecie kolejny rozdział. Zaszantażuję was jeszcze teraz. Miało być trzydzieści, ale skoro tak pięknie wam to idzie.. trzeba wykorzystać sytuację. Obiecuję, że to ostatni raz, kiedy dostaliście dwa rozdziały jednego dnia. Aktualnie padam. Nie dość, że musiałam sprzątać cały dom to jeszcze napisałam dzisiaj w sumie jakieś dziesięć stron opowiadania.  Zgon. ^^
Się rozpisałam. 

40 komentarzy:

  1. Rozdział jest bardzo fajny.Fajnie ze Vivien i Niall są przyjaciółmi.Czekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest boski, ale dobrze,że już nic nie czuje do Nialla ale mam nadzieję, że w końcu się obudzi i zda sobie sprawę o kurwa co ja robię przecież kocham Harrego! Opowiadanie boskie i czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  3. podoba mi się bardzo :D masz talent
    zapraszam do komentowania u mnie :)
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. zajebisty rozdział .. ;p ale niech pomiędzy Hazzą i Vivienne coś powolutku zacznie się dziać .. ;p cieszę się że razem z Niallem pozostali tyko przyjaciółmi ;D . czekam na następny ;>..

    OdpowiedzUsuń
  6. nie spodziewałam się takiej sytuacji z Michelle. nie żeby coś, ale i tak od początku jakoś jej nie lubiłam. chyba jestem jakimś prorokiem ^^ no ale mniejsza o to. rozdział jak zawsze fajny. Harrulka się rozkręca ;3 i się bardzo cieszę, że Viv i Niall się pogodzili.. co prawda chciałam żeby oni byli razem, ale skoro postanowiłaś inaczej to trudno. ważne, że się fajnie dzieje. i że z Harrym będzie coś inaczej ;> poważniej czy cooś. NAMIĘTNIEJ MAM NADZIEJE! omnomnonm. ;* mam nadzieję, że te komentarze się uzbierają i jutro dodasz nowy rodział ;>
    jeszcze raz.. Happy Easter! ;) ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział <3 No i dobrze,że zostali przyjaciółmi ;D Tylko jak ona Michelle mogła tak zranić Nialla? Gdybym mogła,udusiłabym ją własnymi rękoma ;P Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  8. 2 rozdziały w 1 dzień - kocham Cie <3
    zajebisteee <3
    czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajebiste :D czekam na następny :D niech ona będzie z Harrym :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jesteś genialna.AaA :)Rozwiń wątek z Harrym please ! ;D Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojć, genialne, jak zwsze ! .:D
    Kurcze, ja dalej licze na jakąś sytuację z Harrym . ;)
    A i miło, że w końcu z Niallem wszystko gra . ;)
    I ta babcia mnie rozwala ze swoimi kandydatami na męża ! .:D
    Przypomina mi moją ... :D
    Czekam na 2 cześć . :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział przeczytałam zaraz po dodaniu go, jednak dopiero teraz złapałam pomysł na to, co Ci napisać w komentarzu:) Bardzo podoba mi się to, jak zacieśnieniają się relacje między Viv a Harry. Zawsze dla mnie jest najważniejsze, by podstawą związku była przyjaźń. Bo mam nadzieję, że Vivienne (przepraszam, jeśli źle napisałam imię) da szansę Hazzie i będą razem. Cieszę się, że główna bohaterka oraz Niall już wszystko sobie wyjaśnili i że są przyjaciółmi. Jakoś nie chciało mi się wierzyć, że nagle tak zupełnie wobec siebie zobojętnieli. Zaskoczyłaś mnie trochę zachowaniem Michelle, myślałam, że dziewczyna ma zupełnie inny charakter, że będzie miła no i że z Vivienne złapią wspólny język. Jestem ciekawa, czy Nate coś namiesza, czy będzie jedynie bohaterem epizodycznym. I jestem również ciekawa, czy na przyjęciu wydarzy się coś zupełnie niespodziewanego i zaskakującego. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału! (ugh, coś teraz trudno nam idzie dobijanie do wyznaczonego przez Ciebie limitu...) xxx

    OdpowiedzUsuń
  13. oficjalnie stwierdzam że twój blog jest moim ulubionym, ubóstwiam go. <3 zastanawiam się czy jakieś twoje cechy są powiązane z cechami bohaterów. ;>
    ogólnie rozdział świetny, ba a jaki ma być ? oczywiście że świetny. ;)
    pozdrawiam. :*
    i czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że kilka cech niektórych bohaterów, są podobne do moich. :D

      Usuń
  14. rozdział niesamowity. ;*
    ogólnie szablon też, to jest z występu w Sanremo pamiętam jak oglądałam go od 20 i słuchałam jakiegoś włoskiego rzępolenia i dopiero o 23 weszli chłopcy.. ah mogę im to wybaczyć że tyle czekałam. xd hahahaha. ;>
    trochę zeszłam z tematu, ale co tam często mi się to zdarza. ;d
    świetnie piszesz, naprawdę powinnaś zostać pisarką a mówi ci to osoba która ma wujka pisarza więc się trochę na tym znam. ;)
    pozdrawiam. (;
    czekam na następnego!

    OdpowiedzUsuń
  15. zajebisteeee <3

    OdpowiedzUsuń
  16. wow, zajebisty ! kocham, kocham Twoje opowiadanie ! :) czekam na następny ! : >

    OdpowiedzUsuń
  17. Biedactwo, a duży masz tan dom? A tak w ogóle to myślałam, że pisanie dla nas to przyjemność, ale skoro z tego powodu umierasz to trudno. Rozumiem, że dzisiaj 3 rozdziału nie będzie szkoda wciągnęłam się...
    Nie mogę się doczekać, jaką ona będzie miała tą sukienkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosunkowo duży. XD
      Oczywiście, że pisanie to dla mnie przyjemność. Ale jednego dnia, chyba przekroczyłam limit. I jeszcze nauka, sprzątanie.. można powiedzieć, że złapałam doła. Już dzisiaj mi przeszło i z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że po woli zaczynam pisać nowy rozdział :)

      Usuń
    2. A co do sukienki, wszystko będzie opisane w drugiej części :)

      Usuń
  18. CUDOWNYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYY!<3

    OdpowiedzUsuń
  19. Rozdział jak zwykle świetny.
    Czekam na następny. xx

    http://xeverlastinglovex.blogspot.co.uk/
    http://holdmetight-vick.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  20. Kochammmmmmmmm ~!!!!!!!!!!!!!!!! :***

    OdpowiedzUsuń
  21. o kur*a rozdział jest cudowny .;p . czekam na więcej ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mogłabym sie nie zgodzic

      Usuń
  22. rany jeszcze parę komentarzy proszę dodawajcie o ile nie chcecie mnie mieć na sumieniu .. haha ;> ^^

    OdpowiedzUsuń
  23. Jejku ! Jaki on jest boski :)
    Rozdział jak zwykle jest świetny ^.^
    Czekam tylko na następny ;)
    Pozdrawiam Wiki. <3
    + Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jest Świetny!
    Czekam na następny rozdział.

    ~LULU~

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetny rozdział ;**
    Haha ten filmik na stołówce ;))
    Ona to ma zajebistą rodzinę ;>
    Te ciocie i babcia - też takie chcę ;P
    Dobrze , że się tak na serio pogodzili :D
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam .xx
    HAPPY EASTER !

    OdpowiedzUsuń
  26. Łał, cudny rozdział !
    chcemy więcej ! :))

    OdpowiedzUsuń
  27. Sorki, że dopiero pod tym komentuję, ale dopiero teraz dorwałam się do kompa. Ehh, głupie rodzeństwo.
    Co do rozdziałów, świetne! Powiem więcej - genialne. A Nick'a to chyba mogłabym zabić, gdyby tylko istniał. Uh. Ale mi ciśnienie skoczyło. Na szczęście Lou, El i Harry sobie z nim poradzili, fajnie, że Viv ma osoby, na których zawsze może polegać. No i oczywiście fajnie, że wyjaśniła sobie sprawy z Niall'em, Wolałabym jednak, żeby była z nim, no ale lepsza przyjaźń niż wrogość, nie?
    Czekam na kolejny,
    Całuski, Angie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ale mi ulżyło po przeczytaniu o tej zemście xd Teraz jestem wkurzona na Michelle i dziewczynę Niall'a.
    Fajnie, że Vivienne i Niall wyjaśnili sobie wszystko :)
    Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Cudo < 3

    natalkka.< 33

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziewczyno, jesteś zajebista!!! Ta akcja z Nickiem i z babcią Vivienne są zajebiste. Chcę, żeby Vivy i Harry w końcu byli razem. Bardzo proszę :)

    Po drugie jest (z moim) 37 komentarzy, więc proszę o NN :)

    P.S. Proszę o info.
    P.S.2. Zajebisty rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  31. Aaaa zarabisty ten rodzial i wczesniejszy :* Fajnie ze masz taka wyobraznie wiesz mozesz sie ze mna nia podzielic bo ja wlasnie tez pisze bloga i napisalam 3 rodzialy i juz wiecej nic nie moge napisac tzn ja wszystko mam zaplanowane tylko jakos nie moge tego przelac na kartke mysle ze to wszystko przez mojego chlopaka niestety:( Jakbys mogla wejsc na mojego bloga i zostawic po sobie znak bylabym ci bardzo wdzieczna to jest linka http://one-thing-onedirection.blogspot.com/
    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń