sobota, 7 kwietnia 2012

Rozdział 18.


Ubrana w TO, zeszłam na dół. Dopiero po zobaczeniu walizek przypomniałam sobie o przylocie rodziców. Udałam się do kuchni z nadzieją, że właśnie tam siedzą. Nie myliłam się. Przy kuchence stała mama, która przygotowywała śniadanie, a na krześle przy blacie siedział mój tato, który czytał kolejną, strasznie nudną medyczną gazetę. Teatralnie odkaszlnęłam, zwracając na siebie uwagę rodziców. Mama od razu zaczęła mnie przytulać i mówić coś, czego niestety nie zrozumiałam. Kiedy już jej się to znudziło, poszła do korytarza, wracając z pokrowcem na ubrania. Posłałam jej pytające spojrzenie.
- Twoja babcia razem z Twoim dziadkiem postanowili odnowić przysięgę małżeńską. Czterdzieści lat to już masa czasu. Zapomnieli ci wczoraj powiedzieć, bo jak mi się wydaje graliście w jakąś grę. Babcia, wysłała zaproszenia nawet do twoich znajomych. Bardzo ich polubiła. Nawiązując, postanowiłam kupić ci sukienkę na wyjeździe. Mam tam przyjaciółkę stylistkę, która pomogła mi wybrać dla ciebie idealną sukienkę, którą trzymam w ręce. I którą przyniosłam, żeby narobić ci smaka. Bo zobaczysz ją dopiero w sobotę. Wtedy właśnie jest odnowienie przysięgi. No to zabieram sukienkę- zaśmiała się i wyszła z zamkniętym pokrowcem z kuchni. Spojrzałam z oburzeniem, na już puste drzwi. Usłyszałam dźwięk dzwoniącego telefonu. 
- Tsa- westchnęłam, nabijając kawałek naleśnika na widelec.
- Jaki wybuch entuzjazmu, na mój telefon- usłyszałam w słuchawce roześmiany ton głosu Eleonor. Musiała być z kimś jeszcze, bo usłyszałam jakieś szepty.
- Nie ważne- bąknęłam, jedząc kolejne 'części' swojego naleśnika.
- Dzisiaj po szkole..
- Mam korepetycje, więc daj mi spokój- ucięłam w pół słowa, do kuchni wparowała mama.
- Odwołałam!- powiedziała ucieszona, nie odrywając ode mnie wzroku.
- Ale czemu? Chciałabym ponownie spotkać się z korepetytorem, z którym niestety nie wolno mi flirtować. Nie rozumiem dlaczego, jest strasznie przystojny- prychnęłam, w stronę mamy.
- Ale jest na studiach!- rzuciła wychodząc z pokoju.
- I co z tego?!- rzuciłam za nią, odsuwając od siebie talerz- Więc?- spytałam do telefonu. Doszedł do mnie tylko głośny śmiech, uściślając śmiechy. Wyczuwam około czterech.
- Idziemy na zakupy. Przyjdź o piętnastej do chłopaków- powiedziała przez śmiech. Wzruszyłam tylko ramionami i rozłączyłam połączenie.




- Siadaj. Sześć. Znowu- prychnęła nauczycielka biologii. Usiadłam ze zwycięską miną w swojej ławce i zaczęłam bawić się długopisem, z różowym futerkiem. Nauczycielka błądziła oczami po klasie, szukając kolejnej ofiary. Padło na najbardziej chowającego się Jacka, który z przerażoną miną stanął przy biurku. Przeniosłam wzrok na boisko szkolne. Nic się na nim nie działo ze względu na padający deszcz i strasznie smętną pogodę. Później jest wf, na którym mam zamiar ponownie udawać, że boli mnie brzuch i iść do pielęgniarki. Nienawidzę tego przedmiotu. Byłby milszy, gdyby młody nauczyciel nie patrzył bezczelnie na nasze tyłki. Ja rozumiem, że jest facetem i że interesuje się kobiecą budową ciała, ale mógłby darować sobie wlepianie oczu w nastoletnie dziewczyny. Praktykant jest jeszcze gorszy. Raz widziałam, jak perfidnie obmacywał jedną dziewczynę. Później dostała szóstkę. Zbieg okoliczności? Tak czy siak, pójdę do pielęgniarki.


- Od dwóch tygodni coś cię boli. Przynieś zwolnienie lekarskie, to cię zwolnię- powiedział wuefista kierując swój wzrok na mój biust. Westchnęłam ciężko i zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem. Wkurzona usiadłam na ławce i zaczęłam stukać nogą o podłogę.
- Weź wyluzuj- rzuciła, ubierająca koszulkę Michelle.
- Nie wiem jak tobie, ale mnie nie uśmiecha się  fakt, że nauczyciel gapi się tam, gdzie nie powinien- prychnęłam. Szybkim ruchem ściągnęłam swoją koszulkę i odwiesiłam ją na wieszak.
- Panikujesz. Za to jest przystojny- uśmiechnęła się cwaniacko, wymieniając spojrzenia z Victorią. Czyli mam rozumieć, że rudowłosa pozwoliła mu na coś więcej? Nie zdziwiłabym się. 




- Panna Moore. Co się stało, że się pani u mnie znalazła?- powiedział dyrektor kręcąc głową. 
- Powiedziałam kilka przemiłych słów wuefiście- prychnęłam, zakładając jedną rękę na drugą.
- Jeden raz ci odpuszczę. Tylko jeden raz- powiedział, podał mi kartkę dla nauczyciela i wskazał ręka na drzwi. Z ulgą opuściłam jego gabinet i udałam się do sali fizycznej. 
Nie moja wina, że puściły mi nerwy. Przykro mi, że nie kręcą mnie zdołowani kolesie po studiach. Mam w nosie, czy mnie teraz obleje, czy nie. Na za dużo sobie pozwala, a z Vivienne Moore, się nie zaczyna. Już nie. Nie pozwolę sobie na coś takiego. Skoro innym dziewczynom podoba się, że jakiś obcy koleś je obmacuje, to nie moja sprawa. Mnie to się nie podoba i tak tego nie zostawię.


- Proszę, proszę- usłyszałam za sobą. Odwróciłam się gwałtownie, a moim oczom ukazała się sylwetka Nicka. Momentalnie pchnął mnie na ścianę i zbliżył się do mnie- Chyba mamy do pogadania- szepnął mi do ucha, przejeżdżając ręką po moim policzku. Oparł rękę o ścianę, czym spowodował bycie jeszcze bliżej mnie. Byłam na tyle zdziwiona i zniesmaczona jego bliskością, że nie wiedziałam co mam w tej chwili robić. Zostałam więc przy patrzeniu na chłopaka. Jego ręką, przystanęła na moim udzie. Syknęłam 'zostaw mnie', które i tak mi nie pomogło.
- Hej!- usłyszałam na sobą czyjś krzyk. Nick posłał mi wymowne spojrzenie i po drodze chwytając swój plecak, uciekł w stronę klas. Westchnęłam i chwyciłam za swoją torbę- Wszystko w porządku?- dopytywał chłopak, szybko znajdując się obok mnie. Gwałtownie się odsunęłam i kręcąc przecząco głową odeszłam w stronę drzwi wyjściowych. Miałam gdzieś, że idę na wagary. Po prostu nie chciałam widzieć ani Nicka, ani nauczyciela, ani nikogo. Chciałam być sama- Zaczekaj!- chłopak pobiegł za mną i stanął naprzeciwko mnie. Uniosłam lekko głowę, przede mną stał może dwa lata starszy chłopak. Miał dłuższe blond włosy i brązowe oczy. Wydawał się być przejęty całą sytuacją.
- Wszystko okej- powiedziałam stanowczo wymijając go- Dziękuję- dorzuciłam. Szybkim krokiem wyszłam ze szkoły, na moje szczęście nie spotykając nikogo, kto mógłby wypytywać mnie o szczegóły opuszczenia terenu szkoły w ciągu lekcji. Nie specjalnie przepadam za chodzeniem na wagary. Ale mam wrażenie, że gdybym tam została coś mogłoby się stać. Nie wiem co, ale tak mi się po prostu wydaje. Zresztą dużo nie tracę, jeszcze tylko dwie lekcje. Jakoś przeżyję.


Weszłam do domu, rzuciłam torbę na sam środek korytarza i rozsiadłam się przy telewizorze. Bezmyślnie klikałam wszystkie możliwe przyciski na pilocie, zajadając się kwaśnymi żelkami. Każda część ciała, zaczęła mnie niemiłosiernie boleć. Głowa, cały czas dawała o sobie znaki. Nawet kręgosłup, który od dłuższego czasu wcale nie zwracał na siebie mojej uwagi. Jak kazał lekarz, owinęłam się grubym kocem i położyłam się na wprost na twardej powierzchni, czyli podłodze. Mało co widziałam ekran telewizora, ale czasami trzeba z czegoś zrezygnować. Nie mam najmniejszej ochoty powtarzania kolejnych męczących ćwiczeń rehabilitacyjnych. To nie jest szczyt moich marzeń, mam ciekawsze rzeczy do roboty. 


Podniosłam się z podłogi po dobrej godzinie. Głównie dlatego, że postanowiłam wziąć jakieś proszki na ból głowy, która nie dawała o sobie zapomnieć. Nie dość, że moje myśli i tak nie mogły się w żaden sposób poskładać, skazana byłam jeszcze na łykanie leków. Leżenie na podłodze, pomogło moim plecom, bo już prawie nie wyczuwałam bólu. Komplikacje mógł wywołać Nick, który nieźle popchnął mnie na ścianę. Twardą i bolesną ścianę. Powiem rodzicom, że bolą mnie plecy i zwolnienie z wfu mam jak w banku. Jeden problem z głowy, pozostaje jeszcze osoba Nicka. Nie mam żadnego pomysłu w jaki sposób mogłabym się go pozbyć. Muszę coś wymyślić, bo inaczej zwariuję.
Zalegając na kanapie, straciłam rachubę czasu i już po chwili usłyszałam głośne pukanie do drzwi. Nałożyłam na swoja głowę poduszkę, ze względu na huk, który osoba stojąca przed drzwiami wywoływała. Ledwo podniosłam się z łóżka i otworzyłam drzwi. Stał w nich Harry, z widocznie zmartwioną miną.
- Poszedłem po ciebie do szkoły, a ciebie nie było. Nawet nie wiesz jak się wystraszyłem!
- Błagam cię, ciszej- jęknęłam, wpuszczając go do środka. Ruszyłam do salonu, zostawiając w korytarzu chłopaka ściągającego kurtkę. Usiadłam na kanapie, kiedy doszedł do mnie głośny huk- A właśnie. Uważaj, postawiłam torbę na podłodze- rzuciłam, kiedy chłopak usiadł obok mnie. 
- No co ty?- westchnął, przykładając zimną rękę do mojego czoła- Gorączki nie masz. Ale marnie wyglądasz.
- Dziękuję. To bardzo miłe, co mówisz- rzuciłam, opierając głowę o oparcie kanapy- Byłoby lepiej, gdybym nie wychodziła ze szkoły w koszulce na krótki rękaw.
- Pogrzało cie?
- Nie. To było konieczne- wytłumaczyłam, kręcąc się na kanapie. Loczek przytrzymał mnie za rękę, czym zapobiegł moim kolejnym, niespokojnym ruchom. Spojrzał na mnie wzrokiem, jakby wiedział, że coś się stało. Nie cierpię tego spojrzenia.
- Co ten idiota znowu ci zrobił?
- Ale skąd wiesz, że on..
- Wiedziałem- prychnął, kręcąc głową. 
- Weź się już przymknij, głowa mnie boli- westchnęłam, w ten sposób, chcąc uciąć rozmowę. 
- Jak mi powiesz.
- Powiedzmy, że przystawia się do mnie bez mojego pozwolenia- przewróciłam oczami i spojrzałam na chłopaka.
- Chyba będę musiał z nim porozmawiać.
- Daj spokój- westchnęłam i zabrałam mu pilota. Obdarzył mnie oburzonym spojrzeniem, na które tylko się zaśmiałam. 




Musiałam odwołać zakupy. Moja boląca głowa mi to, można powiedzieć, rozkazała. Nawet się z tego powodu cieszę. Nie muszę iść jutro do szkoły, co wiąże się z tym, że nie będę musiała patrzeć na Nicka. Powiedziałam też o bolącym kręgosłupie, zdecydowali że jutro pojedziemy do lekarza. Lepiej dmuchać na zimne, nie wiadomo czy coś czasem znowu się nie dzieje. Mam nadzieję, że wszystko jest w porządku, ale przecież to nic pewnego. Trzeba sprawdzić.
Rozmawiałam z babcią, która stwierdziła, że znalazła mi idealnego kandydata na męża. Cieszy mnie zaangażowanie mojej babci w moje szczęście, ale gdybym chciała mieć męża, to bym go sobie znalazła sama. A nawet jeśli skończę jako stara panna, to jest w końcu mój wybór. 


Nie mam pojęcia jakim cudem Loczek zniósł moje zrzędzenie. Na jego miejscu powiedziałabym sobie kilka słów i wyszła. Kiedy jestem chora, wkurzona czy mam coś na sumieniu zawsze wszystkich denerwuje. A on? Siedział i cały czas pytał, czy dobrze się czuję. Jego postawa nawet mi zaimponowała. Osobiście cholernie bym się wkurzyła, gdyby ktoś mi tak marudził. Później przyszłą Eleonor z pretensjami zostawienia jej na pastwę Lou, który szwendał się po sklepach więcej niż ona. Dała spokój kiedy mnie zobaczyła.  Jak mi się wydaje, wyglądałam z lekka blado, skoro jej mina, wyglądała, jakby była na pogrzebie. Niestety, nic z moją twarzą zrobić nie mogę. 
Zawsze rozchorowuję się, kiedy jestem zestresowana. Widocznie ten stres wywołała całą sytuacja w szkole.


KOLEJNY DZIEŃ


- Chyba będziemy musieli zastosować ponowną rehabilitację. Nie podoba mi się to- powiedział lekarz, kiedy skończyłam ubierać koszulkę. Mimowolnie się skrzywiłam, posyłając rodzicom bardzo dziwne spojrzenie. Nie miałam ochoty na kolejne leczenie- Za tydzień, wyślemy cię do sanatorium. Na miesiąc, nie krócej.
- Moglibyśmy za dwa? Mam ważny konkurs we wtorek- odezwałam się spoglądając błagalnie na lekarza. Zrezygnowany skinął głową.
- Jaki?- spytał, wypisując kartę.
- Muzyczny, ale obiecuję nie skakać, nie biegać ani nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów- dopowiedziałam do razu, nakładając bluzę.
- Niech będzie. Ale potem bezzwłocznie mają się państwo do mnie zgłosić. Nie możemy tego zbagatelizować- powiedział, podając kartkę mojej mamie. Skinęła głową i wstała z krzesła. Podążyłam za nią, ze skwaszoną miną opuszczając gabinet lekarski. 


Kolejne ćwiczenia, dziwni rehabilitanci i wredne pielęgniarki. Szczerze mówiąc, BARDZO mi to przeszkadza. A jeszcze bardziej fakt spędzania długich godzin samotnie. Gdybym mogła podziękować Nickowi, za taki prezent, osobiście skopałabym mu tyłek. 


Wkładając telefon do kieszeni spodni, wyszłam z domu. Przecież muszę powiedzieć, że wyjadę na miesiąc. Mam tylko nadzieję, że weekendy będę mogła spędzać w domu. 
Bez pukania weszłam do domu chłopaków, ściągnęłam płaszcz i udałam się do kuchni. Nikogo w niej nie było więc poszłam do salonu, w którym zastałam wszystkich z wyjątkiem Nialla i jego dziewczyny. Ich nieobecność była mi jak najbardziej na rękę. Pierwszy zobaczył mnie Louis, po czym podbiegł do mnie i mnie przytulił. Jemu powiedziałam o wizycie u lekarza. W sumie, to moi rodzice weszli do pokoju i powiedzieli, że czas już jechać. Taki sposobem się dowiedział.
- No i co?- dopytywał, kiedy zajęłam miejsce na fotelu.
- Robicie z igły widły. To, że Nick był troszeczkę brutalny, wcale nie oznacza, ze coś jej zrobił- odezwała się Michelle. Walnęłam się w czoło i pokręciłam głową.
- Tego nie wiedzieli- posłałam dziewczynie wkurzone spojrzenie, a ta rzuciła tylko krótkie 'ups'- Wkurzasz mnie- zwróciłam się do niej przewracając oczami. Oburzona wyszła z pokoju. Wzruszyłam ramionami i przeniosłam wzrok na siedzących w pokoju.
- Nie przejmuj się nią. Więc?- spytał Louis.
- Więc co?- spytała Eleonor.
- Więc.. wczoraj w szkole, spotkałam się z Nickiem. Powiedzmy, że nie było to najdelikatniejsze spotkanie- przewróciłam oczami, unosząc jedną brew do góry i spoglądając na stojącą w drzwiach Michelle- Pchnął mnie na ścianę i przez to popchnięcie coś stało się z moim kręgosłupem. Już wcześniej, po sprawach, o których już wam wspominałam, miałam z nim problemy. I z powodów komplikacji, wjeżdżam na kolejną nudną rehabilitację. To tak w skrócie- westchnęłam. 
- Na ile?- spytała Eleonor.
- Na miesiąc- odpowiedziałam, zapinając bluzę.
- Mam ochotę mu wpierdolić- rzucił Louis, znacząco spoglądając na leżący na stoliku telefon Michelle. Zagrodziłam mu drogę i znacząco na niego spojrzałam. Przewrócił oczami i usiadł na wprost- I sobie tak po prostu wyjedziesz?
- A mam inne wyjście?- prychnęłam, kręcąc w ręce swój telefon. 
- Wychodzę- rzuciła Michelle, zabrała ze stolika swój telefon i wkurzona wyszła. Zaraz za nią poleciał Liam. Ostrożnie oparłam się plecami o kanapę i przejechałam wzrokiem po wszystkich naokoło. Wyraz twarzy Eleonor nie do końca był dla mnie jasny. Wydaje mi się, że w tej chwili wymyśla zemstę na niejakim Nicku. Mam takie wrażenie ze względu na jej złowieszczy uśmiech i cwaniackie oczy. Zaczynam się jej trochę bać. Louis wyglądał na strasznie wkurzonego. Nie wiem, co wkurzyło go bardziej: akcja w szkole, czy mój wyjazd. Obie te rzeczy wprawiły w go dość nieprzyjemny nastrój. Harry siedział uważnie przyglądając się jednemu punktowi. Sama nie wiedziałam, co mam sądzić na jego temat w tej chwili. Wydawał się zły, zaciskał rękę na kanapie. Chyba nawet bardzo zły. Kątem oka zobaczyłam w jego oczach smutek i jak mi się wydaje straszną nienawiść. Mam tylko nadzieję, że ta trójka nic w tym temacie nie zrobi. Oby. A Zayn? Uśmiechał się do mnie tak, jakby chciał mnie jakoś pocieszyć. Nie wyszło mu to najlepiej, ale i tak zmusiłam się an uśmiech. Cieszę się, że chce mi pomóc. Niestety to wcale nie jest takie proste, jak się może wydawać.


Po dłuższej chwili zdecydowaliśmy się na włączenie bajki o księżniczkach. Dziwny wybór, ale zważając na nieogarniętą psychikę Louisa, było to na porządku dziennym. Przywykłam do jego dziwnych pomysłów i zabawnych zachcianek. Przez pierwszą połowę filmu marudził, że nie pojawiają się tam marchewki, albo że koń głównej bohaterki ma brzydką sierść. Już nie raz oberwał poduszką od kogoś z nas, ale nadal nie miał zamiaru się zamknąć.
- Nie rozumiem tego! Ten koleś powinien teraz miziać się z tą różową, a nie wyrywać jakąś babkę!- prychnął, po raz kolejny komentując wizję autora bajki. Harry szturchnął mnie w ramię i ruchem głowy wskazał na schody, prowadzące na górę. Kiwnęłam głową i wstałam cicho z miejsca. Przechodząc obok Loczka, chwyciłam go za rękę i starając się nie robić hałasu weszliśmy na górę. Zamknęliśmy za sobą drzwi, osobiście od razu usiadłam na fotelu i zaczęłam kręcić się dookoła. Harry zatrzymał fotel i pociągnął go za oparcie, co spowodowało tym, że znalazłam się na przeciwko niego.
- Kiedy jedziesz?- westchnął, spuszczając wzrok na podłogę.
- Za dwa tygodnie- uśmiechnęłam się do niego. Podniósł na mnie wzrok, jednak szybko go spuścił- Na pocieszenie, będę mogła przyjeżdżać w weekendy. Tak mi się przynajmniej wydaje.
- Ale to nie to samo- zaśmiał się, puszczając mi oczko. Dźgnęłam go palcem w brzuch, odsunęłam się kawałek i ponownie zaczęłam kręcić się na krześle- Nie będę mógł w nocy gapić się w twoje okno- powiedział, ze smutkiem w głosie. Zatrzymałam krzesło i spojrzałam na chłopaka, przechylając głowę w prawą stronę.
- Słucham?- prychnęłam, tupiąc nogą.
- Tak na marginesie, masz strasznie seksowne piżamki- mrugnął do mnie okiem. Założyłam jedną rękę na drugą, nie odrywając od niego wzroku- Nie patrz tak na mnie! To zabija! Umieram!- powiedział, wykonując gest, jakby się dusił. Prychnęłam, wstałam z krzesła i usiadłam obok niego. Chwyciłam poduszkę i przywaliłam mu prosto w twarz- Mała..- spojrzał na mnie, zabierając mi przedmiot.
- Mała? Mała to jest..- zaczęłam, jednak ten szybko przytknął mi rękę do buzi.
- Nie kończ- zabronił. Wybuchnęłam śmiechem i wystawiłam mu język. 




Kiedy wrócę do domu moi rodzice dadzą mi szlaban. Z ochrzanem. Zapewne dostanę wykład na temat: Dlaczego nie powinnam siedzieć po nocach u chłopaków. Chyba, że przyjdę do domu z Liamem. Moja mama zawsze przy nim wymięka i daje mi święty spokój, twierdząc, że nic się nie stało. Ale przecież jest dopiero druga w nocy, mam telefon i jestem w domu obok. I nawet jestem w pokoju z koleżanką, a nie z kolegą. Zresztą, do szkoły jutro nie idę. Idę w czwartek, bo mam próbę. A tak, to mogę sobie siedzieć w domu. W sobotę jadę do dziadków. Ale już w niedzielę będę musiała wracać. Muszę 'przygotować się, bo konkurencja jest naprawdę duża'. Jakbym nie wiedziała. 
__________________________________________________________
Napisałam i dodałam głównie dlatego, żeby życzyć wam SMACZNEGO JAJKA!

Taki trochę dziwny rozdział, ale takie czasami też trzeba dodać :D
Miałam was już nie szantażować, ale mnie do tego zmuszacie. 30 komentarzy, dodam następny rozdział. Jak do tej pory kliknęło ponad 80 osób, że czyta. A nawet połowa z tego nie komentuje. Więc umówmy się tak: jeśli pod rozdziałami, kolejnymi oczywiście, będzie ponad 30 komentarzy, nowe rozdziały będę dodawać. Jak was nie zaszantażuje, to około jedna czwarta z was komentuje. Nie robiłabym problemów, gdyby chociaż połowa pisała komentarze. Ale trudno, sami mnie do tego zmuszacie. Jak mi się wydaje trochę czasu zajmie wam zbieranie komentarzy, więc mam dużo czasu na pisanie nowego rozdziału. :D

Zmieniłam nagłówek. Miałam przypływ weny i go zrobiłam. Zaczęłam bawić się photo shopem, więc idąc za śladem niektórych blogerek, pod rozdziałem czasami wrzucę jakiś obrazek :D


Dziękuję za ponad 13,550 wejść. Szczególne podziękowania do wszystkich, którzy piszą swoją opinię o rozdziale. Dziękuję, dziękuję, dziękuję. <3
Następny? Jak się postaracie, mogę go dodać w bardzo szybkim tempie :D

37 komentarzy:

  1. Cudowny rozdział ;**
    Teraz to mnie Nick wkurwił !
    Wywalić mu sztukę na ryj i po sprawie ;D
    Ta Michelle też jest jakaś dziwna :/
    Harry , nie ładnie tak podglądać ;P
    Dziękuję za życzenia i wzajemnie !
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  2. wszystkieg naj z okazji świąt ! :D

    rozdział zajebisty ! :D
    i ładny ten nowy wyglad :)

    pzdr:*

    OdpowiedzUsuń
  3. zajebisty rozdział. Jestem ciekawa jak to wszystko sie to wszystko dalej potoczy. Czekam na następny rozdział:D:D
    zapraszam do komentowania u mnie :)
    http://69-imagination.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. rozdział zajebisty chociaż nic się tu takiego nie działo ;p mam nadzieją że dodasz przed świętami jeszcze jeden ;D ..

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże, cudowny ;3 fajowe, serio! < 3 czekan na NN

    OdpowiedzUsuń
  6. fajny rozdział, czasami też trzeba taki dodać, w sensie taki, w którym się nic specjalnego nie dzieje. tzn. była akcja z Nick'iem, no ale, wiesz ocb. ;)
    mam nadzieję, że komentarze szybko się uzbierają i nowy rozdział dodasz MIGIEM! ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się, rozdział zajebisty ! :D rozwalił mnie ten tekst:
    "mała ? mała to jest ..." haha :D
    Czekam na następny !

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten Nick to jakiś idiota xD I przez niego musi wyjechać? Oni powinni się na nim zemścić ;P Hah,końcówka mnie rozwaliła ;D Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialnie! :D
    Nie lubię Nicka. Bardzo go nie lubię. A Michelle też jest jakaś taka...niefajna xd
    Harry jest taki słodki ^^ Lubię go w tym opowiadaniu. Nawet bardzo. :D
    Ciekawe czy ktokolwiek zemści się na Nicku...;>
    No nic, czekam na następnego posta!
    Wesołych Świąt!
    +zapraszam do mnie!
    [http://holdmetight-vick.blogspot.co.uk/]
    [http://xeverlastinglovex.blogspot.co.uk/]

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem dlaczego, ale jak widzę, że dodałaś nowy rozdział, to mam ochotę skakać po całym domu i zachowywać się jak chora psychicznie xD Pewnie dlatego, że twoje opowiadanie jest jednym z moich ulubionych :D ♥ Wgl. nie ma to jak napalony wuefista XD Mam ochotę zajebać Nicka :D Biedny kręgosłup Vivienne :C Jej babcia naprawdę wymiata XD Mogę się założyć, że tym mężem będzie jeden z 1D :D I Loczek jest taki kochany :3 Czekałam na ich pocałunek, a tu dupa! Zapamiętam to sobie! ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oo, Nick chyba poważnie podpadł Vivienne. Zachował się okropnie! Jednak mam nadzieję, że nie dojdzie do rękoczynu pomiędzy nim a Louisem. ;> Nick od początku wydawał się być 'podejrzany'. A z Michelle też się chyba coś dzieje. :D
    Strasznie mi się podoba ten rozdział! :D Harry jest bardzo słodki! :D
    Ooj znowu szantażyk.. ;D Mam nadzieję, że szybko będzie 30 komentarzy i dodasz kolejny rozdział, bo ja już umieram z ciekawości co będzie dalej!
    *sorki, że usunęłam komentarz wyżej, ale zrobiłam błąd ortograficzny*

    OdpowiedzUsuń
  13. nie lubie tego nicka =.= Czekam na następny rozdział ! :D
    Wesołych Świąt ! : >

    OdpowiedzUsuń
  14. genialnie ! :)

    julka xx

    OdpowiedzUsuń
  15. świetne <3
    Nick to skurwiel :/
    sory za wyrażenie, xd
    czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham twojego bloga! Nick to idiota, strasznie mnie wkurza. Coś mi się wydaje, że Eleanor, Louis i Harry wymyślą jakąś ciekawą zemstę. Napiszę to chyba setny raz, ale Harry jest słooodki. :P
    Monia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. wrr, a ja już myślałam, że Harry ją pocałuje :P w kazdym bądź razie uwieelbiam Twojego bloga i czekam na nowy!:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jest boski<3 uwielbiam tego bloga!!! Jest boski. Czekam na kolejne opowiadanie xd

    OdpowiedzUsuń
  19. Nick!!! Agrr... jak to moi znajomi mówią - " Gdzie się takie dzieci rodzą? "
    Biedna Vivienne teraz będzie musiała jeździć na rehabilitację :/
    Momenty z udziałem Harry'ego i Vivienne są urocze <3
    Czekam na kolejny ;**

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedy ona będzie z Harrym??? Szkoda, że Niall okazał się takim idiotą xd teraz jestem w team Harry xd Opowiadanie jest świetne!

    OdpowiedzUsuń
  21. Przepraszam, że nie komentowałam tego opowiadania... Ale dopiero kilka dni temu zaczęłam czytać tego bloga i nadrabiałam wszystko od początku. Muszę powiedzieć Ci, że ta historia jest wspaniała ; * Zresztą każde twoje opowiadanie jest fenomenalne. Czekam na kolejny cudowny rozdział < 3.

    natalkka.< 33

    OdpowiedzUsuń
  22. eyeyey !
    niech ona bd w końcu z Harrym !

    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  23. taa , zgadzam się z koleżanka z "góry"
    :):):)

    OdpowiedzUsuń
  24. też jakoś nigdy nie komentowałam , jakoś czasu nie miałąm.
    ale teraz , bd to komentować CZĘSTO !
    no i ten ... Ludzie dobijmy do 30 komentarzy i już bd następny rozdział XD

    filipaa x

    OdpowiedzUsuń
  25. Nick to frajer, chociaż trochę przerysowany.. Ale przynajmniej podkreślasz jego wredny charakter.
    Harry i Vivienne są strasznie słodcy.;) Cały czas na nich czekam. ;)
    Podsumowując odcinek jest naprawdę dobry..;)
    Pozdrawiam.!
    [wspolnykierunek.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  26. Oj, genialne ! .
    kurczę, straszny cham i bezczelny cwaniak z tego Nicka !.
    Miło, że Louis' i Harry z resztą się wstawili za Vivienne . :)
    Teraz tylko czekać na rozwój akcji . :D .
    A no i właśnie, smacznego jajka i wesołego alleluja ! . ;)
    Mam nadzieję, że kolejny rozdział już w krótce . ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie mogę się doczekać następnego...;D
    Kiedy Vivienne będzie z Harrym ?;]

    OdpowiedzUsuń
  28. Nicki to palant ktoś powinien mu porządnie nosa utrzeć .. -.-
    Masz świetne opowiadanie i trzymaj tak dalej dziewczyno ;p .

    OdpowiedzUsuń
  29. Zajebisty rozdział!
    Masz naprawdę talent :D
    Ten blog jest inny od wszystkich i wydaję mi się że jest bardzo prawdopodobny w życiu, bo niektóre z nas tak jak Viv nie znają jeszcze takiej miłości np. do chłopaka, np taka ja :/

    OdpowiedzUsuń
  30. uwielbiam to! Vivienne i Hazza tak jakoś do siebie pasują noo...
    ostatnio nie komentowałam w ogóle, bo za oceny z fizyki dostałam szlaban, ale czytałam na bieżąco, kiedy wykradałam laptopa :D hihihi :D
    czekam z niecierpliwością na kolejny ((((:
    Justyna (: xx

    + http://and-you-stole-my-heart.blogspot.com/
    (((((((((((((:

    OdpowiedzUsuń
  31. Rozdział jak zwykle jest świetny :)
    Dziękujemy i wzajemnie ;)
    Co by tu jeszcze dodać... ?
    Szkoda, że nie będzie widzieć się z nimi ponad miesiąc :(
    Szkoda....
    Pozdrawiam Wiki. <3

    OdpowiedzUsuń
  32. Nick mnie zdenerwował. I teraz Vivienne musi jeździć na rehabilitacje.
    "Nieogarnięta psychika Louisa" rządzi xd A Harry jest strasznie słodki ;)
    Już ponad 30 komentarzy, więc szybko pisz nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Myszka, już przeskoczyliśmy 30 komentarzy więc proszę nowy! Szantarzyk jednak spełnia swoje zadanie.
    Życzę Wesoły Świąt i ciekawych pomysłów na rozdziały.
    Jak większość dziewczyn cieszę się, że Harry'emu i Vivienne się układa, ale chciałabym, żeby już byli razem.
    Ja już z tobą kontakt utrzymuję na bierząco, więc proszę o informacje. Z góry dziękuję :***
    P.S. Zastrzel Nick'a w następnym rozdziale.
    Żartuję, chociaż po namyśle... Odpowiedzi radzę się domyśleć.
    Jeszcze raz Wesołych Świąt :*** <333
    Pozdrawiam :*** <333

    OdpowiedzUsuń
  34. I patrz, jakie z Nas bossy. Przekroczyliśmy 30 komentarzy. Jednego dnia! Zamało nadziei w Nas pokładasz ;)

    Sądziłam, że Harry będzie trochę bardziej przejęty jej wyjazdem i że trochę bardziej rozwiniesz scenę w pokoju (w czasie gdy inni oglądali film). Myślałam, że Hazza wyzna jej, że ona jest dla niego ważna i tym samym wszystko zawali. Ale pozytywniemnie zaskoczyłaś i w sumie cieszę się, że Harry stara się wstrzymać swoje uczucia na wodzy. Uważam, że (prawie) całe 1D i dziewczyny dobrze zareagowały na wieść o poczynaniach Nicka. Osobiście sama chciałabym mieć takich świetnych przyjaciół. Jestem bardzo ciekawa, co wydarzy się w kolejnym rozdziale. Może coś niezwykłego wydarzy się w sanatorium? Coś, czego się zupełnie nie spodziewam? Mam nadzieję, że kolejna część pojawi się szybko, bo przebiliśmy 30 komentarzy.

    Bardzo podoba mi się nowy nagłówek. Dla mnie robienie takiego to czarna magia, dlatego zawsze podoba mi się, gdy ktoś taki umie zrobić.

    Ach, zapomniałam dodać, że rozdział bardzo fajny i WCALE NIE DZIWNY. Bardzo przyjemnie i szybko mi się go czytało:) xxx

    OdpowiedzUsuń
  35. Dla mnie rozdział świetny ;)
    Cieszę się, z wątku Vivenn i Harr'ego. ;)
    Czekam na NN!

    ~LULU~

    OdpowiedzUsuń
  36. Kurde ! Kolejne opowiadanie na które natknęłam się przypadkiem i mi się spodobało !:)
    Zapraszam do siebie : throw-the-key.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń