czwartek, 5 kwietnia 2012

Rozdział 17.


- Zaśpiewaj tak na konkursie, a bez problemowo staniesz na podium- powiedziała pani Williams, uśmiechając się do mnie szeroko. W odpowiedzi skinęłam głową i powstrzymując ziewanie wstałam z miejsca. Wzięłam nuty w ręce, ze względu na to, że torbę zostawiłam w domu. Byłam zmuszona, jakoś uchronić je przed padającym deszczem. Tylko szkoda, że nie mam pojęcia jak mogę to zrobić. Pożegnałam się z kobietą i opuściłam jej dom. Czułam się trochę dziwnie, sama nie wiem czemu. Nawet bardzo dziwnie. Możliwe, że chmurna i deszczowa pogoda tak na mnie działa. Prawda, pogoda jest straszna. Cały czas wieje okropny wiatr, pada deszcz i co chwilę pojawia się mgła. Nie ma to jak Londyn, nie powiem.  


- Vivienne!- usłyszałam za sobą. Odwróciłam się, przede mną stała Michelle, w towarzystwie Liama i Nialla. Mimo tego, że jesteśmy pogodzeni, trochę dziwnie się przy nim czuję. Bardzo dziwnie. W ogóle, cały dzisiejszy dzień, jest jakiś dziwny- Gdzie ty się szlajasz?- spytała, podchodząc bliżej. Wzruszyłam ramionami, a dziewczyna wiedząc, że niczego się nie dowie, zabrała mi z ręki kartki. 
- Michelle, oddaj!- krzyknęłam chcąc zabrać jej nuty. Dziewczyna pokręciła przecząco głową, ruszyłam w  jej kierunku, ale zatrzymał mnie Niall, łapiąc mnie w biodrach. Gwałtownie się odsunęłam i stanęłam przed dziewczyną.
- Czemu nie mówiłaś, że śpiewasz z panią Williams?- spytała podając mi kartki.
- Skąd to wiesz?- prychnęłam zginając w pół, odzyskane rzeczy. 
- Na pierwszej stronie pisze ''XII Konkurs Muzyczny Znanych Hitów Filmowych Wcześniejszych Lat w Birmingham''. A tylko pani Williams, przygotowuje do tego konkursu- wytłumaczyła, nie przestając mi się przyglądać.
- Nie było o czym mówić- wzruszyłam ramionami.
- Nie było o czym? Czyli chcesz mi wmówić, że nie ważne jest to, że jedziesz na największy konkurs muzyczny w Anglii? Proszę cię, nie wciskaj mi kitów. Z naszej szkoły na ten konkurs dostały się tylko cztery osoby, razem z Tobą. Nadal masz zamiar wmawiać mi, że nie ma o czym mówić?- spytała, wymachując rękoma. Wzruszyłam ramionami i odwróciłam się do niej tyłem. Dziewczyna prychnęła, mogę się założyć, że w ty momencie patrzyła na mnie miną zabójcy. 


Szczerze mówiąc, jej humorki jakoś mało mnie obchodziły. Mam ważniejsze rzeczy do zrobienia, niż większe zainteresowanie dziwnymi reakcjami rudowłosej. Jak na przykład muszę posprzątać w domu, bo wieczorem przyjedzie babcia z dziadkiem, żeby przywieźć mi Masha, którym się zajmowali. Rodzice nie chcieli zostawiać mnie z nim samego, więc go odwieźli. W sumie tego nie rozumiem, ale ostatnio nawet nie staram się zrozumieć własnych rodziców. Postanowili, że wrócą dzisiaj w nocy. Przylecą około pierwszej. Czyli jednym słowem muszę posprzątać całą kuchnię, bo robiąc sobie wczoraj kolację nieźle nabałaganiłam.


Nawiązując do rodziców, jestem ciekawa ich reakcji, gdyby dowiedzieli się, że w domu pod ich nieobecność ich córka spędza długie wieczory w towarzystwie dwóch chłopaków. Wydaje mi się, że byliby na mnie źli. To znaczy mama byłaby zła, mój tato zawsze powtarza, że mi ufa. Dzięki niemu, zazwyczaj mogę prawie wszystko. Czasami czegoś mi odmawia, ale to akurat zdarza się bardzo rzadko.


Weszłam do swojego domu i powiesiłam płaszcz na wieszaku. Przekręciłam drzwi na klucz i udałam się do swojego pokoju. Weszłam do środka, mimowolnie się krzywiąc. Po całym pokoju porozrzucane były książki, zeszyty i moje ciuchy. Starając się na nic nie nadepnąć podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej szerokie szare dresy, w których można powiedzieć się topiłam i białą bokserkę. Weszłam do łazienki i przebrałam się w wyciągnięte wcześniej ciuchy. Narzuciłam na siebie jeszcze błękitną bluzę i opuściłam łazienkę. Podeszłam do okna i odsłoniłam zasłony. Odwróciłam się, widząc bałagan w świetle dziennym jeszcze bardziej się załamałam. Od razu zaczęłam chować kolejne ciuchy do szafek. Po drodze włączyłam wieżę, bo co to za sprzątanie bez muzyki? Z wielkim trudem upchałam wszystkie ciuchy do szafek i zabrałam się za układanie książek na  półkach. Podczas tej czynności, moja uwagę przykuło duże, różowe pudełko leżące na szafce naprzeciwko. Szybko dokończyłam to, co robiłam i ściągnęłam owe pudełko z szafki. Postawiłam je na podłodze, sama siadając na dywanie. Zaciekawiona otworzyłam je. Znalazłam w nim mnóstwo zdjęć, pamiątek i rożnych innych rzezy. Wyciągnęłam zdjęcia, związane gumką. Odwiązałam ją i zaczęłam po kolei przeglądać fotografię. Na większości byłam ja. Kiedy byłam mała, na jednym z przedstawień szkolnych, na wielkiej karuzeli. Wszędzie. Mogło się wydawać, że każdy dzień mojego życia był uwieczniony na zdjęciu. Największą uwagę przykuło moje zdjęcie z pierwszego konkursu muzycznego. Pamiętam swój stres, który teraz mnie rozbawia. Wiem z opowiadań dziadków, że rano, przed rozpoczęciem konkursu nie raz zemdlałam. Zaśmiałam się, na samo przypomnienie sobie swojej bufiastej, różowej sukienki. Wyglądałam jak wielki różowym pączek z  blond włosami. Sukienka, przykrywała prawie całą mnie.


Po wysprzątaniu całej kuchni, zmęczona położyłam się na kanapie i włączyłam telewizor. Mój odpoczynek nie trwał zbyt długo, bo po około trzech minutach, doszedł do mnie dzwonek do drzwi. Niechętnie wstałam z kanapy i udałam się przed drzwi. Przekręciłam klucz w drzwiach, przed którymi stała Eleonor. Nie uśmiechała się. To zły znak.
- Nie możemy się dogadać z Harrym. Rozmawiał z Louisem, który mnie tu przysłał. Kazał mi powiedzieć ci, że to co możesz usłyszeć w telewizji to bujda. Sama nie wiem o co chodzi, ale patrząc na zachowanie Hazzy, zapewne ktoś go w coś wkręcił. Wydaje mi się, że może chodzić o tę pannę, co się z nią spotykał. Wątpię, żeby coś zrobił. Jest zak.. łopotany całą sytuacją- powiedziała trochę nerwowo. Spojrzałam na nią dziwnym wzrokiem. Wciągnęłam ja do swojego domu i ruszyłam w stronę salonu. Przełączyłam, na jakiś program, na którym puszczają zazwyczaj newsy z życia gwiazd. Miałam fart, trafiłam akurat na to, o co mi chodziło.


,,Znany piosenkarz z grupy One direction, Harry Styles, widziany był wczoraj z niejaką Caroline Flack. Możliwe, że jest była to randka, chociaż młoda gwiazda była w towarzystwie kolegi z zespołu- Louisa Tomlinsona. Zdziwiło nas to spotkanie. Od znajomych Harrego, dowiedzieliśmy się, że jego serce zostało już podbite, i to nie przez wcześniejszą miłość. Jak się okazało, gwiazdor już dawno wyleczył się ze złamanego serca. Niektóre zdjęcia ze spotkania wskazują na to, że możliwe coś między dawną parą się odrodzi. Caroline twierdzi, że nigdy nie przestała czuć czegoś do piosenkarza. Ale skoro tak, to co z nową miłością, słynącego z podrywów, chłopaka? Więcej, dowiecie się wieczorem, kiedy jeszcze bardziej rozwiniemy ten temat! Zapraszamy już o 18.''


Eleonor przykryła usta ręką, z niedowierzaniem przyglądając się telewizorowi. Spuściłam wzrok, sama nie widząc dlaczego, ale trochę zabolały mnie słowa reporterki. Nie powinny. Powinny po mnie spłynąć, jak spłynęły po mnie słowa Harrego, w dniu, w którym powiedział mi, że lubi mnie bardziej niż sądziłam. Niestety tym razem, wcale to po mnie nie spłynęło. Byłoby prościej, gdybym to zostawiła. Szkoda, że nie potrafię. 
Poszłam do swojego pokoju, zmieniłam szare dresy na czarne rurki, narzuciłam różową bluzę. Nałożyłam biało- różowe buty na nogi i zeszłam na dół. Wskazałam ręką, żeby Eleonor poszła za mną. Posłusznie ruszyła w moją stronę. W milczeniu weszłyśmy do domu chłopaków. Panowała dziwna cisza, atmosfera była napięta. Powagi sytuacji widocznie nie zrozumiała dziewczyna Nialla, która cały czas zaczepiała wkurzonego blondyna. Rzuciłam przelotne cześć i udałam się do pokoju Loczka. Bez pukania, weszłam, do na szczęście otwartego pokoju i usiadłam obok leżącego na łóżku chłopaka. 
- Wiedziałem, że to się w końcu tak skończy- skrzywił się, podnosząc się do pozycji siedzącej- Tak na marginesie, skąd wiedziałaś, że akurat drzwi będą otwarte?- lekko się uśmiechnął, spoglądając na mnie kątem oka.
- Jak widać, nadzieja może zdziałać cuda- westchnęłam- O co w tym chodzi?
- Caroline, chce mi zniszczyć życie. Ostatnio powiedziała w wywiadzie, że rzuciłem ją przez telefon, co i tak zniszczyło mi opinię. Wszyscy sądzą, że to wszystko moja wina. A tak naprawdę, to ona zerwała ze mną, wysyłając do mnie swojego przyjaciela. Z którym mnie zdradzała. W co i tak nikt mi nie uwierzy- skrzywił się, stukając prawą ręką o poręcz łóżka.
- Ja ci wierzę, a skoro wierzę ci ja, to reszta też by cię zrozumiała- chłopak podniósł na mnie wzrok. Przysunął się do mnie i wtulił się we mnie. Uśmiechnęłam się bardziej do siebie i odwzajemniłam uścisk. Teraz, Harry wydaje mi się być inny. Jakby się trochę zmienił. Od zawsze pokazywał, że mnie lubi trochę inaczej. Teraz tak bardzo tego nie odczuwam, za co jestem mu wdzięczna. Nie zmusza mnie do niczego, ale zawsze kiedy potrzeba, jest przy mnie. Zresztą, kiedy wiem, że jemu coś jest, mam dziwną ochotę mu pomóc. Traktuję go jak przyjaciela, co może i powoli się zmienia, ale jak na razie nie chcę o tym myśleć. Jest dobrze tak, jak jest. 
- Rozkleiłem się jak dziecko- westchnął, siadając na wprost. 
- Całkiem słodkie dziecko- zaśmiałam się i starłam łzę z jego policzka- Przepraszam, ale muszę się oddalić. Zaraz przyjeżdżają moi dziadkowie- powiedziałam, wstając z miejsca. Harry, podniósł się w tym samym momencie co ja i dał mi buziaka w policzek. Uśmiechnęłam się do niego i wyszłam z pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi i nikomu nie mówiąc, że wychodzę ruszyłam w stronę swojego domu.


Siedziałam w salonie, nie odrywając wzroku od zegara wiszącego na ścianie. Chciałam już odzyskać własnego psa. Jeszcze nigdy, na tak długo nie zostawiałam go u nikogo. Po całym domu rozniósł się dźwięk dzwonka do drzwi. W błyskawicznym tempie pobiegłam w stronę drzwi i szybko je otworzyłam.
- To ty- mruknęłam patrząc na stojącą w drzwiach Michelle.
- Miłe powitanie- prychnęła, odsuwając mnie od drzwi i wchodząc do środka- Mój kuzyn, nie chce ze mną gadać- wkurzona rozwaliła się na fotelu- Zapewne wiesz o co chodzi- uniosła jedną brew do góry, zakładając jedną rękę na drugą.
- Sam powinien ci powiedzieć. Nie będę rozmawiała o czyichś sprawach- westchnęłam przewracając oczami. 
- Nie bądź taka! Powiedz mi o co chodzi- zaczęła ponownie. Pokręciłam przecząco głową, an co ta wstała i spojrzała na mnie spod byka- Sama to z niego wyciągnę- mruknęła i opuściła mój dom. Przypatrywałam się z niedowierzaniem wejściu do salonu. To było bardzo dziwne. Dzisiejszy dzień, mogę zaliczyć na najdziwniejszych dni w swoim całym życiu. Ten dzień, jest nawet dziwniejszy od tego, w którym mój tato biegał po domu przebrany za hamburgera. Tak, to jest o wiele dziwniejsze. Ponownie usłyszałam dzwonek do drzwi, z zapewne dziwną miną ruszyłam, żeby je otworzyć. Przede mną stała moja babcia i dziadek trzymający psa na smyczy. Od razu zaczęłam przytulać do siebie zwierzaka, który ucieszony merdał ogonem.
- A z babcią to się już nie przywitasz?- spytała, na co ja zaśmiałam się i przytuliłam się do niej i dziadka. Zaprosiłam ich do środka i odpięłam psu smycz. Babcia od razu skierowała się do kuchni i zaczęła wpakowywać to, co przyniosła. Wymieniając z dziadkiem spojrzenia, dołączyliśmy do niej. Mówiąc coś pod nosem, wpakowywała kolejne pudełka do lodówki. 




- No ja cię proszę! Państwo na 'W'? Łatwizna!- dziadek wymachiwał rękoma, spoglądając na babcię. Cały czas śmiałam się z jego reakcji i z cwanej miny jego żony, która specjalnie podpuszczała dziadka. Mrugnęła do mnie okiem, wysłuchując wywodów dziadka na temat znajomości krajów, i przykładu jaki mi daje. Moja babcia wykorzystując dzwonek do drzwi, szybko wstała i poszła otworzyć. Za chwilę przyszła w towarzystwie Harrego, Liama i Louisa. Przekręciłam głowę w prawą stronę, na co babcia tylko niewinnie na mnie spojrzała.
- No co? Wcale nie zwinęłam ci telefonu i wcale nie napisałam do nich wiadomości. No co ty!- powiedziała. Westchnęłam i wzruszając ramionami wystawiłam rękę, żeby oddała mi telefon. Z mojej babci byłby wspaniały kieszonkowiec, nie da się zaprzeczyć. Wzdychając podała mi urządzenie i wróciła do dziadka, który kontynuował swój monolog- Musimy z dziadkiem już jechać, a znając twoje możliwości, zaraz wyjdziesz z Mashem na spacer. A że jest ciemno i zimno, załatwiłam ci ochronę. No, całkiem przystojną ochronę, więc grzecznie podziękuj i chodź tu- zaśmiałam się i przytuliłam się do babci.
- Geograficzny mózg, cholera. Wiesz co? Zresztą mogłam oszczędzić dziewczynę. Rzecz na W? Wibrator, też coś- prychnął, dał mi buziaka w czoło i wyszedł za babcią, nie przerywając swojego kazania. Walnęłam się w głowę i dziwnie uśmiechnęłam się do chłopaków. Cała trójka wybuchnęła śmiechem.
- Twoja babcia, jest genialna- odezwał się Liam. Wytknęłam mu język i zajęłam się zapinaniem ucieszonego psa na smycz. 
- Poradzę sobie, możecie iść. Naprawdę- zapewniłam spoglądając na chłopaków.
- Harry z Tobą pójdzie- pierwszy odezwał się Louis wstając z miejsca i wręcz wyciągając Liama z mojego domu. Spojrzeliśmy na siebie z Loczkiem i oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Jak zdążyłam zauważyć, trochę poprawił mu się humor. Na szczęście. Pociągnęłam go za ramię, szybkim ruchem narzuciłam płaszcz i chwytając smycz, wyszliśmy z mojego domu. 


Cisza, jakoś bardziej mi nie przeszkadzała. Nie chcę zaczynać poprzedniego tematu. W sumie, nawet nie ma powodu żeby nadal o tym rozmawiać. Jeśli będzie chciał, to przecież wie, że może zawsze ze mną porozmawiać. Nie będę sama tego zaczynać, może już mu trochę przeszło. 
No i jutro już koniec wolnego. Znowu szkoła, znowu testy, potem próba. Będę starała się tylko nie wybuchnąć. Kiedy mam za dużo na głowie, na wszystko się wkurzam i zazwyczaj komuś się obrywa. 
- Liam mówił, że jedziesz na jakiś konkurs- zaczął Harry, patrząc na mnie kątem oka. Spuściłam Masha ze smyczy i odwróciłam się przodem do Loczka.
- No tak- kiwnęłam głową, poprawiając płaszcz.
- Obrażam się, bo nic mi nie powiedziałaś- prychnął, zakładając jedną rękę na drugą.
- Miałam inne sprawy na głowie- mruknęłam, trochę bardziej do siebie niż do niego i przeniosłam wzrok na swojego psa. Szczęśliwy, biegał w kółko po całym parku, merdając ogonem. Zazdrościłam mu tego, że nie musi nic robić, niczym się martwić. Tylko biega, śpi i je. Pozazdrościć takiego życia. 
- Nadal myślisz o Niallu?- przytrzymał mnie za rękę, kiedy chciałam ruszyć w stronę swojego psa. 
- Nie- odpowiedziałam starając się przybrać stanowczy ton głosu. Widocznie mi to nie wyszło, bo chłopak tylko pokręcił głową i spojrzał na mnie- Tak- westchnęłam, wyciągając rękę z jego uścisku.
- Szczerze mówiąc nie wiem, co go napadło. Nigdy się tak nie zachowywał. Rozmawiałaś z nim, tak?
- Rozmawiałam- przytaknęłam, spuszczając wzrok na swoje buty. Złapał mnie za podbródek i uniósł moją głowę do góry. Jak najszybciej umiałam odwróciłam wzrok.


HARRY
- Wiem, co teraz czujesz. Ale uwierz mi, że przejdzie. Jak spotkasz osobę, która nigdy cię nie zostawi, i po prostu będzie. Musisz poczekać- dziewczyna zaciekawiona podniosła na mnie wzrok. 
- Masz rację. Pewnie mi przejdzie- uśmiechnęła się i dała mi buziaka w policzek. Przeniosła wzrok w stronę, gdzie jeszcze przed chwilą był jej pies, jednak już go tak nie było. Zerwała się i krzycząc jego imię pobiegła go szukać. Mash, merdając ogonem podbiegł do niej. Vivienne, oczywiście zaczęła go ochrzaniać, ale koniec końców i tak go przytulała. 


Zamiast czekać, mogłaby w końcu przejrzeć na oczy. Teraz już wiem, że źle rozegrałem sprawę z blondynką na samym początku. Mogłem dać jej czas. Tak samo jak i sobie. Dopiero teraz mogę w stu procentach potwierdzić, że jest dla mnie coraz ważniejsza. Ważna, była już na samym początku. Z każdym ponownym spotkaniem, mam wrażenie jakby stawała się jeszcze ważniejsza niż była. Przyzwyczaiłem się do tego, że traktuje mnie jak przyjaciela. Mam jednak nadzieję, że będę w stanie to zmienić. Jeszcze nie teraz. Nie chcę popełnić drugiego takiego samego błędu. Niedawno mój przyjaciel ją zdradził, a ja muszę dać jej an razie to, czego potrzebuje. Po prostu przyjaźń i wsparcie. Zauważę, jeśli coś się zmieni. Jak na początku, traktuję ją jak przyjaciółkę, w której może trochę się podkochuje, ale i tak zostaje przyjaciółką. Jestem świadomy tego, że gdybym teraz zrobił cokolwiek, mógłbym ją stracić. Na to nie pozwolę. Wolę być przy niej jako przyjaciel, niż być skreślonym jako chłopak. Jestem z nią i teraz tylko to się liczy.
_______________________________________
Miał być jutro, ale przez wasze ciągłe pytania i naciąganie na kolejny rozdział, zdecydowałam napisać go szybciej. Kurde, za szybko wam ulegam. Ale jak mi się wydaje, wam to raczej nie przeszkadza.

Jestem za was zła. No może nie na wszystkich, ale na niektórych jestem zła. Z każdym rozdziałem, ilość komentarzy spada. Już nie raz pytała, co jest tego przyczyną, ale jakoś się nie dowiedziałam. Byłabym wdzięczna, gdybyście mi powiedzieli, z jakiego powodu. 


Po prawej stronie bloga, stworzyłam taką jakby ankietę. Ankietę przypomina, ale w sumie nią nie jest. Byłabym wdzięczna, gdyby każdy kto czyta mojego blogakliknął TAK. To dla mnie bardzo ważne, chciałabym zobaczyć ile osób czyta.


Na moim blogu, jest już w sumie ponad 500 komentarzy o__O 
Kocham was, kocham was, kocham was. Dziękuję <3


Zachęcam do zajrzenia na bloga dziewczyny, która prowadzi wywiady. Swój pierwszy wywiad, przeprowadziła ze mną. Są tam odpowiedzi na pytania, które mogą was zaciekawić. <kliknij, aby wejść>

Następny? Sama nie wiem. Już zaczęłam go pisać, więc najwidoczniej w miarę szybko.
Chcesz być informowany? Napisz na moje GG: 23799456. Piszcie do mnie, jeśli chcielibyście się czegoś dowiedzieć, lub o coś zapytać. Chętnie odpowiem na każde pytania. 

28 komentarzy:

  1. Powiem, że ciekawy rozdział. Ja będę zawsze komentować już do końca tego bloga :D

    OdpowiedzUsuń
  2. rozdział jak zawsze świetny. :)
    przepraszam że nie komentowałam ale jak chciałam dodać komentarz wyskakiwał komunikat ' blog o podanym adresie nie istnieję ' ;x
    wracając do tematu, bardzo się cieszę że to że kończysz bloga to tylko był dowcip. ;>
    blog ogólnie znakomity ;>
    pisz dłuższe i częściej - taka moja sugestia. ;p
    czekam na następny ;)
    pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny, czekam na nexta:***

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam pojęcia czemu liczba komentarzy na twoim blogu spada bo nadal piszesz świetnie :)
    Zazdroszczę jej dziadków bo są naprawdę wspaniali :)
    Mam nadzieję, że Caroline nie zaszkodzi bardziej Harremu, a co do tego powiązania Harrego i Vivienne to jakoś teraz doszłam do wniosku, że nie widzę ich razem, ale wiadomo to tylko moje zdanie.
    Czekam na kolejny
    aaa i wywiad z Tobą naprawdę świetny :) Dowiedziałam się paru ciekawych rzeczy ^^

    van-ill-op.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. ci co nie komentują niech żałują bo naprawdę zasługujesz żeby ktoś po przeczytaniu ocenił twoją ciężką pracę...

    a więc świtny rozdział i fajnie że dodałaś szybciej :D

    czekam na nn :]

    i jeszcze raz : świiiiiieeeeetttttnnnnyyyyyyyyyyy !!!!!!!!!!!! :D :*

    pzdr:*

    OdpowiedzUsuń
  6. podoba mi się :) i czekam na kolejne :) jak cos to podeślij linka ;d oby tak dalej dziewczyna :*
    zapraszam do czytania i komentowania
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Huhu świetnie, jak zawsze ;)
    Kocham dziadków Viv :D
    Mam nadzieję, ze Viv niedługo będzie z Harrym, bo on chyba naprawdę ją kocha :)) Nie to co Niall ;c
    Czekam na następnego posta!
    +zapraszam do mnie!
    [http://holdmetight-vick.blogspot.co.uk/]
    [http://xeverlastinglovex.blogspot.co.uk/]

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mam pojęcia, dlaczego ilość komentarzy spada, bo ja na przykład nie mogę oderwać się od tego opowiadania i zawsze staram się wyrazić swoją opinię o rozdziale. Ten, na przykład, jest bardzo fajny i ukazuje to, że uczucia Hazzy są prawdziwe, że naprawdę kocha dziewczynę. Nadal do końca nie mogę rozgryść, czy rzeczywiście nie myśli już o Niallu czy może jest na odwrót. Jest jedną wielką tajemnicą. Chociaż teraz jest dosyć blisko z Harrym, stali się chyba najlepszymi przyjaciółmi. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, mam nadzieję, że pojawi się równie szybko, choć nie chciałam Cię do niczego przymuszać. Xxx

    OdpowiedzUsuń
  9. wspomniałam już, że kocham twoje opowiadanie? nie? no to.. UWIELBIAM, KOCHAM, LUBIĘ I WIELBIĘ TWOJE OPOWIADANIE. ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. czeka na nastepny :p i niech ci nawet do tej główki nie przyjdzie myśl żeby je kończyć ! xd ;p

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze raz dziękuję za wywiad . A rozdział jak zwykle świetny . Jestem ciekawa jak układa się Niall'owi i tej jego Blondi . Jeśli chodzi o Hazzę to on naprawdę musi kochać Viv .
    Czekam na następny : )

    http://thekaxii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Mogę śmiało powiedzieć, że to moje ulubione opowiadanie. Naprawdę, ja nie lubię rzucać słów na wiatr.Nie mogę powiedzieć, żeby historia Vivienne była dla mnie jakoś wyjątkowo oryginalna, ale jest szczególna. Dostarcza wiele pozytywnych emocji i ma to " coś".Jest po prostu przepiękna i świetnie napisana.:)
    Co do odcinka to jest po prostu świetny. Czuje się napięcie między Vivienne, a Harrym. Przynajmniej ja czuję i mam nadzieję, że będzie z tego coś więcej, że ona dostrzeże w nim kogoś specjalnego, a nie tylko przyjaciela. Bardzo na to liczę..;)
    Pozdrawiam.!
    [wspolnykierunek.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdział ;**
    Ta Michelle mnie zaczyna , sama nwm czym wkurzać !
    Haha , fajna babcia ,nie ma co ;P
    Czekam na jakiś romansik ;D
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Super! Bardzo spodobał mi się Harry i jego postawa. Mam nadzieję, że Vivienne dostrzeże w Harry'm kogoś więcej niż tylko przyjaciela :) Czekam na następny :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak już czytam te imię Michelle, to ciśnienie mi się podnosi! Mam nadzieję, że Harry i Vivienne jednak będą razem <3 czekam na ciąg dalszy

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham twoje opowiadanie. Niekiedy mam tak, że co kilka minut wchodzę na twojego bloga by sprawdzić czy czegoś nie napisałaś. Podoba mi się też zachowanie Harrego. Zmienił sie. Już nie jest taki nachalny jak na początku. Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością.
    Monia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. "Ten dzień, jest nawet dziwniejszy od tego, w którym mój tato biegał po domu przebrany za hamburgera" chciałabym mieć takiego tatę xd
    Widzę, że Vivienne i Harry zbliżają się do siebie. Oby tak dalej :)
    Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziewczyno jesteś wielka!!! Masz świetne opowiadanie!!! Życzę Ci jeszcze większej weny, byś pisała jeszcze lepiej!!!
    Mam prośbę: niech Vivy będzie z Loczkiem, bo świetnie do siebie pasują!!!
    Pozdrawia!!!
    P.S. Z niecierpliwością czekam na następne rozdziały i życzę większej ilości fanów!!! <3<3<3 ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  19. super <3 , super że Harry tak mysli . moze kiedyś bd razem , ale liczy sie to że teraz z nia jest i wspiera ją . I Love It <3 do nn Xxx

    OdpowiedzUsuń
  20. Super rozdział :)
    Nie mogę się doczekać kiedy Vivienne i Harry będą razem.
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozdział cudo! Między Vivienne a Harrym iskrzy, wiem to. Coś z tego będzie, on od początku się do niej kleił ;) Przepraszam, że się nie rozpisuję, ale nie mam zbytnio czasu, czekam z niecierpliwością na następny, dodawaj szybko!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  22. lubie jak tak powoli się akcja rozwija :3
    czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie no , genialne , jak wszystkie rozdziały , i tak się wciągłam, że z chęcią przeczytam jeszcze ! .
    Normalnie, mogę czytać Twoje dzięła godzinami ! . :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Genialny rozdział ! ;D Pisz szybo następny bo ja zaraz to vhyba umrę hahaha ;p .

    OdpowiedzUsuń
  25. Harry jest taki kochany <3 super rozdzial, czekam na nastepny. pozdrawiam
    a :*

    OdpowiedzUsuń
  26. My spouse and I absolutely love your blog and find almost all of
    your post's to be just what I'm looking for. Would you offer guest writers to write content for you?
    I wouldn't mind creating a post or elaborating on most of the subjects you write concerning here. Again, awesome web log!

    Also visit my web site - getting pregnant

    OdpowiedzUsuń
  27. Hello to every single one, it's in fact a pleasant for me to visit this web page, it consists of priceless Information.

    Review my site ... lloyds pharmacy

    OdpowiedzUsuń