niedziela, 1 kwietnia 2012

Rozdział 14.


TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Eleonor dzwoniła do mnie, że mam natychmiast przyjść do domu chłopaków, bo ma jakąś ważną sprawę. Stanęłam przed drzwiami i pociągnęłam za klamkę. W kuchni siedziała Eleonor, Liam i Harry. Spojrzałam na nich zdziwiona.
- Stało się coś?- spytałam, zwijając jedno z czekoladowych ciastek z talerza stojącego przed nosem Liama.
- Coś jest nie tak z Niallem.. Nie wychodzi z pokoju już dłuższy czas. Zaczynamy się martwić.. Nie chce nawet z nami gadać- zaczął Harry, przygryzając wargę.
- Pójdź do niego, może z Tobą pogada- szepnęła Eleonor wbijając wzrok w blat stołu. Posyłając im dziwne spojrzenie posłuchałam ich, i udałam się do jego pokoju. To co zobaczyłam, nie było najprzyjemniejszym widokiem. Niall stał przy parapecie, na którym siedziała dziewczyna. Nie byłoby problemu, gdyby się nie całowali. Byłam bardziej wściekła niż smutna. Znacząco odchrząknęłam zakładając jedną rękę na drugą.
- To wcale nie tak jak myślisz..- chłopak zerwał się gwałtownie z miejsca , podchodząc do mnie.
- Nie, wcale- przewróciłam oczami, stając przed nim- Jak widzę, masz ciekawsze zajęcie- odezwałam się i odwróciłam do niego tyłem.
- Vivienne, zaczekaj..- zagrodził mi drogę, w tym momencie poczułam od niego alkohol.
- Nie mam na co czekać- syknęłam przez zaciśnięte zęby i trzaskając drzwiami wyszłam. Zaraz obok mnie znalazła się Eleonor- Dzięki, że zadzwoniłaś- wymusiłam uśmiech i szybkim krokiem udałam się na dół.
- I co? Stało się coś?- spytał Liam, stając w drzwiach.
- Jego zapytaj- powiedziałam spokojnie, odsunęłam go i wyszłam z ich domu, kierując się do swojego. Nie chciałam tam dłużej siedzieć, nawet bym nie mogła.


Pierwsza osoba, która była dla mnie ważna w sensie chłopak-dziewczyna, całowała się z jakąś dziewczyną, będąc ze mną. Po wszystkich bym się tego spodziewała, ale nie po nim. Ufałam mu. Byliśmy ze niecały miesiąc, a on już nie wytrzymał. Zastanawia mnie to, dlaczego to zrobił. Bardzo pijany nie był, w końcu mnie poznał, i chciał się tłumaczyć. Tylko z czego? Z tego, że mnie zdradził? Ale co tu do tłumaczenia. Właściwie to nic. Absolutnie nic. Może i nie jestem specem w związkach, jak Steven Ward*, ale wiem na czym polega bycie ze sobą. Po pierwsze, kiedy z kimś się jest, to jest się z nim, a nie z jakąś inna osobą. Po drugie, nawet po alkoholu jest się tej osobie wiernym. Zresztą, zrobił po pijaku, zrobiłby i na trzeźwo. Może już wcześniej to zrobił? Nie mam pojęcia, ale to jest najprawdopodobniej bardzo możliwe. Nie wiedziałam, że jestem aż tak naiwna. Nigdy bym tego o sobie nie powiedziała, ale teraz? Teraz już wiem, że to wszystko potoczyło się za szybko. Może gdybyśmy dali sobie więcej czasu, do niczego takiego by nie doszło.


Wstałam dopiero rano z bolącą głową, rozmazanym makijażem i we wczorajszych ubraniach. Usłyszałam dzwonek do drzwi, który postanowiłam zignorować. Nie odsłaniając, zasłoniętych okien wyciągnęłam z szafy czarne rurki i kremową koszulkę, po czym skierowałam się do łazienki. Odkręciłam wodę, żeby napuścić wody do wanny i wlałam do niej płyn do kąpieli. Usiadłam na rogu wanny i spoglądałam na spływające strumienie wody. Zakręciłam wodę i zrzuciłam z siebie wczorajsze ubranie.

Weszłam do swojego pokoju. Po gorącej kąpieli, od razu poczułam się lepiej. Pukanie i dzwonienie do drzwi najwidoczniej nie ustało. Zeszłam na dół i spojrzałam przez okno, przez które widać było widok przed drzwiami. Sprawcą hałasu, był Niall. Osoba, z która aktualnie nie chciałam rozmawiać. Łzy mimowolnie zaczęły spływać po moich policzkach. Nie otwierając udałam się na górę, do swojego pokoju. Odsłoniłam zasłony i uchyliłam okno. W oknie naprzeciwko zobaczyłam Harrego, siedzącego na parapecie. Widząc mnie podniósł swój telefon do góry. Starłam łzy wierzchem dłoni i skinęłam głowa chwytając swój dzwoniący telefon.
- Co się stało?- usłyszałam zmartwiony ton głosu Harrego.
- Nic wam nie powiedział- raczej stwierdziłam stając przy oknie.
- Nie chciał z nami rozmawiać- powiedział, stukając jedną ręką w szybę.
- Był zajęty swoją koleżanką- prychnęłam, rozsiadając się na parapecie.
- Co zrobił?- spytał z niedowierzaniem, przyglądając mi się przez szybę.
- Zdradził mnie- powiedziałam spokojnie, starając się oddychać w miarę spokojnie- Jeśli nie zabierzecie go spod mojego domu, wezwę policję- rzuciłam na odchodne zeskakując z okna. Rozłączyłam połączenie i zasłoniłam okno. Wróciłam na swoje łóżko, wtulając głowę w poduszkę dałam spływać łzom.


HARRY

- Wiesz coś?- spytał Zayn, wstając z miejsca.
- Wolałbym nie- syknąłem, zaciskając dłoń w pięść- Obiecał, że jej nie zrani- rzuciłem, w celu uspokojenia się siadając na krześle obok Zayna. Spojrzał na mnie pytająco, klepiąc mnie w ramię.
- Co jej zrobił?- spytał, odkładając widelec na blat stołu.
- Zdradził ją- bąknąłem- A teraz dobija się do jej drzwi. Trzeba go stamtąd zabrać- wstałem z miejsca. Zayn poszedł na mną, możliwe, że był świadomy mojej złości. Byłbym w stanie go teraz uderzyć. Szkoda tylko, że nie mogę. Stanęliśmy za blondynem, chcącym dobić się do drzwi swojej, najprawdopodobniej, byłej dziewczyny.
- Tak nic nie zdziałasz- odezwał się jako pierwszy mój przyjaciel opierając się o bramę.
- Dajcie mi spokój- prychnął blondyn, odwracając się do nas przodem.
- Mogłeś myśleć, zanim jej coś zrobiłeś- rzuciłem stając trochę dalej od blondyna.
- A ty co? Pan i władca?- blondyn zbliżył się do mnie z wściekłą miną- Sam ją podrywałeś. Przyznaj, że jest ci teraz na rękę nasza kłótnia! Przecież z Tobą byłem w tym klubie! Ukartowałeś to!
- Ona była z Tobą szczęśliwa. Jaki miałbym interes w ranieniu Vivienne?- prychnąłem. Mulat stanął między nami i odepchnął nas na dwie różne strony.
- Niall, idź do domu- powiedział posyłając blondynowi złowrogie spojrzenie. Wykonał jego polecenie, po drodze waląc mnie z tak zwanego 'bara'- Pójdę za nim- rzucił Zayn, przyspieszając kroku. Puściłem Vivienne sms'a, czy mógłbym do niej wejść i stanąłem przed drzwiami, czekając na jakichś znak. Po kilki minutach bezczynnego gapienia się w drzwi, ukazała się w nich blondynka. Przymknąłem oczy, ze względu na to, że strasznie przykro było mi patrzeć na jej ból. Weszła do środka zostawiając otwarte drzwi, udałem się za nią zamykając je za sobą. Podszedłem do niej bliżej, a dziewczyna już nie wytrzymując wybuchnęła płaczem i przytuliła się do mnie.

Nie chciałem się kłócić, dlatego postanowiłem zaakceptować to, że dziewczyna, która jako pierwsza aż tak bardzo mną poruszyła, wybrała mojego przyjaciela. Nie miałem nic przeciwko. Zależało mi na jej szczęściu, a jeżeli dawał jej to szczęście Niall, nie miałem prawa wchodzić im w drogę. Przez całe trzy tygodnie, musiałem patrzeć jak ona i mój najlepszy przyjaciel są razem. Zależy mi na ich obojgu. Nie mogłem im przeszkadzać. Ale teraz, kiedy on doprowadził ją do płaczu... mimo naszej przyjaźni, mam ochotę po prosu dać mu w mordę. Gdybym wiedział, nigdy nie pozwoliłbym jej na bycie z nim. Zakochałem się w niej tak bardzo, że kiedy byłą przytulona do mojego przyjaciela, musiałem walczyć ze sobą, z uczuciem które mną zawładnęło. Zazdrość i smutek, że to jednak nie ja.

Siedząc na kanapie, z przytuloną do siebie blondynką, nie wiedziałem co mam zrobić. Tak bardzo chciałem jej pomóc, a tak strasznie nie wiedziałem jak. Pierwszy raz, czułem się aż tak bardzo bezsilny. Wtuliłem ją do siebie mocniej i pocałowałem w czoło. Starłem jej łzę, podniosła na mnie głowę i lekko się uśmiechnęła.
- Dziękuję- wytarła swoje policzki, siadając obok mnie.
- Za co?- spytałem.
- Po prostu. Że tu jesteś. Poza tym, przepraszam za mokrą koszulkę- uśmiechnęła się lekko spoglądając na ciuch. Wzruszyłem ramionami, a do salonu wparował cały wkurzony Liam.
- Dupa, a nie facet- szepnął przechodząc obok mnie. Zaśmiałem się pod nosem przerzucając wzrok na dziewczynę- Słońce..- szepnął patrząc na nią. Uśmiechnęła się smutno, na co Liam ją do siebie przytulił- Nie ma sensu, skarbie. Przecież jutro już wrzesień.. Chcesz być zdołowana w ostatni dzień wakacji?
- O ja pierdole, jutro szkoła!- otworzyła szeroko usta ze zdziwieniem- Trudno. Pójdę bez książek- przewróciła oczami ponownie kładąc się na kanapie.
- Moja siostrzyczka ma czelność przeklinać?- prychnął Liam, czochrając jej włosy. Jeszcze przedwczoraj, odgryzłaby mu za to rękę, a teraz? Nie zrobiła nic. Bardzo ją zranił.
- Spadaj- wytknęła mu język wyciągając telefon z kieszeni spodni- Cześć mamo. Kup mi po drodze książki okej? Tak, tak wiem. No, na razie- rozłączyła połączenie i zaczęła wybierać inny numer- Tato? No cześć. Wiem, zapomniałam dokupić sobie zeszytów i długopisów. Mógłbyś mi po drodze kupić? Książki? A no tak, były w księgarni, tak mi się wydaje bynajmniej. Dzięki, pa- rzuciła telefon na stolik.

NASTĘPNEGO DNIA

VIVIENNE


- Wstawaj, do szkoły!- krzyknęła z dołu moja mama. Z moich ust, poleciało kilka nieprzyjemnych słów, jednak postanowiłam podnieść swój tyłek z łóżka. Stanęłam przed szafą i wygrzebałam z niej moją szczęśliwą, czarną koszulkę, czerwone rurki i ulubiony sweter z flagą Wielkiej Brytanii. Włożyłam ciuchy pod pachę i udałam się do łazienki.

- Część kochanie!- rzucił mój tato kiedy zeszłam na dół- Mama zrobiła naleśniki- dopowiedział, kładąc mi przed nosem pełno naleśników z bitą śmietaną i polewą czekoladową- Plus, postanowiliśmy zwiększyć ci kieszonkowe. No wiesz, w końcu szkoła i tak dalej..
- No i kupiliśmy ci tę torbę, o która tak nas prosiłaś- uśmiechnęła się, wchodząca do kuchni mama. Razem z tatą podali mi torbę. Rzuciłam się na nich z uśmiechem. Zabrzmiał dzwonek do drzwi, moja mama poszła je otworzyć, a tato wyszedł z kuchni. Zajęłam się jedzeniem swojego śniadania.
- Vivienne!- usłyszałam już od samego progu krzyk rozradowanej Eleonor. Dziewczyna, weszła do kuchni z szerokim uśmiechem.
- Nie ma go. Wyjechał- szepnął mi do ucha Harry, siadając obok mnie. Odetchnęłam z ulgą i wróciłam do jedzenia swojego śniadania.
- My tylko na chwilę. Chcieliśmy sprawdzić, czy wstałaś do szkoły- powiedziała dziewczyna wstając z miejsca- Idziemy kochanie- powiedziała radośnie ciągnąc za rękę Lou.
- Miłej randki!- krzyknął za nimi śmiejący się Liam- Ja też się zmywam- pocałował mnie w głowę i skierował się do wyjścia, ciągnąc za sobą Zayna- Na razie słońce!- krzyknął z progu, po czym doszedł mnie tylko dźwięk zamykanych drzwi.
- Mogę cię odprowadzić do szkoły?- wyszczerzył się chłopak siadając obok mnie. Kiwnęłam głową i wstałam z miejsca.
- Cwaniaczysz, bo skończyłeś szkołę- prychnęłam wystawiając mu język.
- Tak trochę- zaśmiał się podając mi rękę.
- Gdzie wyjechał?- spytałam kiedy wyszliśmy z mojego domu.
- Do domu. Do Irlandii. Stwierdził, że musi pobyć sam. I że ja z chłopakami tylko go dołujemy- wzruszył ramionami, otwierając przede mną bramkę.
- Nie chcę, żebyście się przez to kłócili- powiedziałam, zawieszając wzrok na swoich butach.
- Nie kłócimy się przez ciebie tylko przez to, że on nie chce do końca zrozumieć swojego błędu. A że my, nie podzielamy jego zdania, lekko mówiąc się na nas obraził- przewrócił oczami obejmując mnie ramieniem, w szybkim tempie wyswobodziłam się z jego uścisku. Nie mam ochoty na atak ludzi z aparatami. Bez tego, moje życie będzie łatwiejsze. W tym samym momencie zaczął dzwonić mój telefon.
- Proszę, nie rozłączaj się- usłyszałam JEGO głos. Przełknęłam głośno ślinę, jednak postanowiłam wykonać jego prośbę- Przepraszam. To wszystko.. chyba za szybko. Wiem, że to moja wina, z czego jest mi przykro. Może powinniśmy dać sobie czas? Wiem, że jestem tchórzem wyjeżdżając i dzwoniąc do Ciebie, ale prosto w oczy chyba nie odważyłbym się tego powiedzieć. Myślę, że za szybko powiedziałem sobie, że się w Tobie zakochałem. Przepraszam, Vivienne. Zrozumiem, jeśli nie będziesz chciała ze mną dłużej rozmawiać, ale chciałbym chociaż czasem móc zamienić z tobą słowo. Jesteś dla mnie ważna, ale.. chyba nie tak, jak myślałem na początku.
- Tak. Za szybko. Na razie- powiedziałam i włożyłam telefon do kieszeni. Oblała mnie dziwna fala zimna, która zmusiła mnie do stanięcia na chodniku. Było za szybko. Mogłam o tym myśleć dużo wcześniej. Niall był dla mnie równie ważny jak Harry i chyba nawet nie zauważyłam tego, że sama sobie zaprzeczałam. Wmówiłam sobie, że kocham Nialla. Prawda, zależy mi na nim. I to bardzo. Ale wydaje mi się, że nie odróżniłam miłości od zauroczenia, czy nawet przyjaźni. Może moja podświadomość chciała po prostu mieć kogoś bliskiego? Doszło również to, że podchodząca do mnie psychologicznie Eleonor, też wybiła mi z głowy uczucia Harrego.
- W porządku?- spytał Loczek, wyrywając mnie z mojego zamyślenia.
- Tak- powiedziałam, odsuwając od siebie swoje myśli. Ruszyłam za nim, na szczęście o nic nie pytał.


Budynek szkoły był ogromny. Z każdą nowo poznaną cegłą, przerażał mnie coraz bardziej. Druga klasa liceum, to wcale nie są przelewki. Czemu druga? Przecież powinnam być w pierwszej. Poszłam rok szybciej do szkoły, niż moi rówieśnicy. Dlaczego? Zapewne dlatego, że moi rodzice nie mieli czasu się mną zajmować, a dostali propozycję, że mogą dać mnie do szkoły rok szybciej, więc się zgodzili.
- Umrę- jęknęłam odwracając się przodem do Loczka.
- Przeżyjesz- zapewnił szturchając mnie w ramię.
- Nie byłabym taka pewna- prychnęłam, przewracając oczami.
- Trzymaj się- uśmiechnął się do mnie i dał mi buziaka w policzek i poszedł w stronę swojego domu.
- Ta, jasne- prychnęłam od nosem i odwróciłam się przodem do budynku szkoły. Westchnęłam ciężko i skierowałam się do głównego wejścia. Szkoła, jak szkoła. Tylko większa, dziwniejsza i bardziej rozwrzeszczana niż poprzednia. Poprawiając torbę na ramieniu stanęłam na środku jednego z najdłuższych korytarzy, jakie miałam okazję widzieć.
- Może pomóc?- usłyszałam za sobą dziewczęcy głos. Odwróciłam się, a za mną stała uśmiechnięta od ucha do ucha rudowłosa dziewczyna.
- Zaczekaj.. ja cię chyba gdzieś widziałam- zaczęłam spoglądając na dziewczynę.
- Michelle. Jestem kuzynka Harrego- uśmiechnęła się do mnie.
- Faktycznie- uśmiechnęłam się- Byłabym wdzięczna, gdybyś pokazała mnie gdzie jest sekretariat.
- Jasne. Chodź. Jesteś w pierwszej klasie?- zapytała wskazując ręką, żebym poszła za nią.
- W drugiej. Dokładnie A- poprawiłam z uśmiechem idąc za nią.
- Ja też! Będziemy mogły no wiem, się bliżej poznać. W ogóle, widziałam cię przed chwilą z Harrym- dziewczyna poruszyła brwiami, lewą ręką wskazjąc drzwi do sekretariatu.
- Odprowadził mnie- uśmiechnęłam się, i machaąc do dziewczyny ręką weszłam do sekretariatu. Pomieszczenie było badzo małę, muszę powiedzieć, że było wręcz malutkie. Znajdowały się tu cztery krzesła, sotjące pod ścianą i dwa biurka. Okno, zajmowało całą tylną ścianę, z czego panie z sekretariatu miały bardzo dobry widok na boisko szkolne. Był tu też widok z kamer i sali gimnatycznej. Przy jednym z brążowych biurek siedziała ciemnowłosa kobieta, której włosy spięte były w koka. Uśmiechała się do mnie przyjaźnie, wskazując ręką, żebym do niej podeszła. Podała mi plan i zaczęła tłumaczyć jak dostać się do pierwszego gabinetu. Kiwając głową, udałam że rozumiem i wyszłam z sekretariatu. Na szczęście, przed drzwiami czekała Michelle.
- Ratujesz mnie- rzuciłam, idąc za dziewczyną. Zaśmiała się i pociągnęła mnie za rękę. Weszłyśmy do gabinetu biologicznego. Dziewczyna kazała mi usiąść ook siebie, nie miałam ochoty się opierać więc poszłam za jej wskazówką.
- Vivienne, poznaj moich znajomych. To są Nick, Victoria, Shane i Max- wskazywała ręką wszystkich po kolei. Uśmiechnęłam się do nich i usiadłam na wprost, ze wzdględu na wchodzącą do klasy nauczycielkę. Nie wyglądała zbyt przyjaźnie. Jej wzrok od razu skojarzył mi się z wzrokiem psychopatów, z seriali kryminalnych. Z hukiem postawiła swoją walizkę na swoje biurko i burcząc coś niezrozumiałego pod nosem, obdarzyła całą klasę nienawistnym spojrzeniem.
- Witajcie znowu! Moja ulubiona klaso- prychnęła z sarkazmem- Że akurat z wam muszę mieć pierwszą lekcje- jęknęła, opierając się o stół- Sobie was popytam. Muszę ocenić waszą wiedzę- powiedziała chytrze otwierając dziennik- Nowa osoba?- podniosła oczy znad dziennika i rozglądnęła się po klasie, zatrzymując wzrok na mojej osobie- Do odpowiedzi- wstałam z miejsca i stanęłam przed biurkiem. Z ust kobiety, wydostawały się pytania, których na peno w tej szkole jeszcze nie mieli. Na moje szczęście, miałam pełno tematów z wyższych klas. Byłam na połowie rozszerzonych przedmiotów, więc tylko nielicznymi tematami mogłaby mnie zaskoczyć. Płynnie odpowiadałam na każde jej pytanie, czym jeszcze bardziej ją rozwścieczyłam- Siadaj- powiedziała w końcu machając ręką- Znudziło mi się pytanie. Zaczniemy lekcję- ze zwycięskim uśmiechem, usiadłam w ławce. Michelle patrzyła na mnie z wielkim uśmiechem kiwając głową.
- To jej dowaliła- usłyszałam gdzieś za sobą. Pokręciłam głową i zatopiłam wzrok w tablicy.


- To było boskie!- rzucił Nick, obejmując mnie ramieniem- Kocham cię młoda!- rozczochrał mi włosy, odsuwając się ode mnie.
- Przestanie nas pytać! Co ja gadam! Wszyscy przesaną nas pytać!- ucieszyła się Victoria, kręcąc czapką Maxa.
- Ja też cię kocham- poparła Nicka, Miechelle- Odprowadzimy cię w nagrodę do domu- dorzuciła, ciągnąc mnie za rękę w stronę wyjścia. Zaśmiałam się i nic nie mówiąc ruszyłam za nimi- Ze wszystkich przedmiotów, jesteś taka dobra?- spytała, idąc tuż obok mnie.
- Zalezy co rozumiesz, przez dobra- przewróciłam oczami, kopiąc kamień leżący na drodze.
- Że jeździsz po nauczycielach- zaśmiała się- Przygotuj się, bo na każdej lekcji będą cię pytać. Owi tak mają- wzruszyłam ramionami, wychodząc za teren szkoły. Przed bramką zauważyłam Harrego i Liama. Przekręciłam głowę i spojrzałam na nich dziwnie.
- I jak? Widzisz! Mówiłem, że przeżyjesz- zaśmiał się Harry, szturchając mnie w ramię- O hej Michelle- przywitał się z nią, przytulając ją do siebie. Michelle, widząc Liama lekko się zaczerwieniła. Otworzyłam szeroko usta.
- Skarbie, zamknij buźkę- odezwał się Liam, patrząc na mnie ze śmiechem.
- Kopnę cię w supę, skarbie- prychnęłam i pstryknęłam go w nos.
- JĘDZA!- krzyknął, łapiąc się za serce.
- Miało mi, Vivienne mam na imię- podałam mu rękę, a ten ponownie wybuchnął śmiechem.
- O Michelle!- rzucił, wystawiając mi język. Przytulił się do dziewczyny- Idziemy na lody?- dorzucił, poruszając brwiami. Victoria, Max i Shane, niestety musieli już wracać do domu. Więc poszłyśmy tylko ja, Liam, Harry, Nick i Michelle. Nick cały czas uśmiechał się do mnie flirciarsko. Trzymałam język za zębami, żeby czasem nie wybuchnąć śmiechem.
- Więc, Vivienne- ponownie zaczął Nick, przysuwając się do mnie jak tylko nabliżej mógł, siedząc przy stoliku.
- Vivienne, słońce, pomóż Harremu przynieść lody- powiedział Liam, posyłając mi znaczące spojrzenie. Przewróciłam oczami i posłusznie ruszyłam za Loczkiem.
- Masz UFO- powiedział, kręcąc głową.
- Jakie UFO?- spytałam, podchodząc do budki z lodami.
- Utajniony Fanatyczny Obserwator. Chociaż w sumie, nie tak bardzo utajniony- przewrócił oczami, zamawiając lody.
- Zazdrosny?- wybuchnęłam śmiechem- Mogę znaleźć ci urajniona fanatyczna obserwatorkę. Wystarzy powiedzieć- zaśmiałam się i wzięłam kilka lodów od sprzedawacy. Harry westchnął i ruszył z powrotem do stolika. Rozdaliśmy lody nic nie mówiąc. Nie mogłam usiąść na swoim poprzednim miejscu, bo Hazza zajął moje siedzenie obok Nicka. Spojrzałam na niego z wyżutem i usiadłam na jego miejscu, obok Liama, który posyłała oczko Lokowatemu. Założyłam jedną rękę na drugą i przerzucałam wzrok z Harrego, na Liama. Liam dał mi buziaka w policzek, mówiąc, że tak będzie dla mnie najlepiej. Ponownie przewróciłam oczami i załozyam jedną rękę na drugą.

A może ja sobie chcę teraz odreagować? Przemyślałam wszystko na matematyce i wiem, że Niall miał rację. Znaliśmy się stosunkowo króko i zdecydowaliśmy być ze sobą. To byłbłąd, mogliśmy dać sobie więcej czasu. Tylko dlatego, tak to wszystko się skończyło. Może gdybyśmy zwolinili teraz, byłoby całkiem inaczej. Ale cóż, człowiek uczy się na błędach. Wlałabym uczyć się na czyichś błędach, nie na swoich. Trudno. Jakoś przeżyję.
W tej chwili jest całkowicie wolnym człowiekiem, więc mogę sobie porozmawiać z nowym kolegą, prawda? Nie rozumiem 'akcji ratunkowej' Liama i Harrego. Byłabym wielce zobowiązana, gdyby dali mi święty spokój i wolną rękę. Moje zycie, moja sprawa. Proste i logoczne.

- Chcesz zrobić jakąś głupotę?- Liam spojrzał na mnie z wyrzutem, odciągając mnie od Nicka.
- O co ci chodzi?- prychnęłam, zakładając jedna rękę na drugą.
- Nie popełniał takiego błędu, Vivienne. Tak nie odreagujesz- pociągnął mnie za łokieć.
- Wcale nie o to mi chodzi- wzruszyłam ramionami- Musze iść. Na razie- przewróciłam oczami i udałam się w stronę swojego domu. Zaraz za mną pobiegł Harry.
- Nie wkurzaj się an niego. Martwi się o ciebie- stanął przede mną- Tak jak ja- dodał po chwili.
- Nie ma powodu- westchnęłam i wyminęłam go, ruszając w stronę swojego domu. Mogliby mi dać po prostu święty spokój.
_________________________________________
* Steven Ward- swat, prowadzi 'Miłosną Szkołę przetrwania'.
Dłuższy niż wcześniejsze. Zajął mi jakieś sześć stron w Open Office. *___*
Dlaczego dłuższy? BO OSTATNI ! 
Dziękuję za wszystkie wejścia i komentarze. Zwłaszcza to drugie, było dla mnie jak kop w tyłek. Dziękuję za nie bardzo
bardzobardzobardzobardzo ♥♥
Uwielbiam was! <3 Jesteście najlepsi. 
Może wrócę z tym opowiadaniem. Nie wiem i przepraszam za taką nagłą decyzję. Czasami trzeba jakąś decyzję podjąć na szybko, ja musiałam zrobi to teraz.

Mam nadzieję, do zobaczenia :)
Możliwe, że jeszcze tutaj zajrzę. :D
Opublikuję jeszcze notkę z podziękowaniami. Jak na razie nie mam na to czasu.
Dziękuję, że czytaliście. ♥♥

21 komentarzy:

  1. nieeeeeeeeeeeeeeeeee ! ; ((

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nie chce ostatniego. łeeeeeeeeeeeeeeeeeeeenooooooooo. ;c

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlaczego ostatni??? Tak dziwnie się skończyło nie jest ani z Harrym ani z Niallem. Ale dzięki że w ogóle postanowiłaś pisać tego bloga, dostarczając nam jakiejś dawki uczuć

    OdpowiedzUsuń
  5. NIE! Nie ostatni! Ja cię kocham całym sercem, a ty mi go właśnie ukradłaś! Jak możesz! Proszę, pisz jeszcze dalej! :) a ogółem rozdział super ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurde, jak to koniec? Wszystko kończy się tak jakby na niczym. Nie spodziewałam się zdrady po Niallu, myślałam, że to będzie prawdziwa miłość. Mam szczerą nadzieję, że jeszcze tu wrócisz, bo mogłabyś jeszcze trochę pociągnąć to opowiadanie. Skoro to koniec, to muszę walnąć jakąś przemowę. Byłam tu od początku i od tego właśnie początku byłam zakochana w tym opowiadaniu. Z resztą, nadal jestem, bo mam nadzieję, że tu kiedyś wrócisz. Każdy blog z jakąś historią ma swój własny, indywidualny klimat. Tutaj zawsze dało się wyczuć tę nutkę magii, co było piękne. I co najważniejsze, każdy rozdział był takim małym dziełem sztuki. Opowiadanie pochłaniało całą moją uwagę, nie byłam w stanie myśleć o otoczeniu, gdy się w nie zagłębiałam. Bohaterowie niesamowicie pięknie uformowani, każdego z łatwością mogłam sobie wyobrazić. Dziękuję Ci za tę niezapomnianą przygodę, za tak cudownie umodelowane postacie chłopców i Viv. I za to, że zawsze tu byłaś i nawet kiedy,miałaś urwanie głowy to coś pisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  7. niee...!! ty nie mozesz tego zrobic. załamie sie przez ciebie .;c

    OdpowiedzUsuń
  8. a obiecałas ze nie zaniedbasz tego bloga. kłamałas i tamtego nie bede juz czytała .

    OdpowiedzUsuń
  9. Dlaczego ostatni? ;_; ani nie jest z Harrym ani z Niallem.
    Co do rozdziału to bardzo fajny. Niall zachował się jak typowy chłopak -_- Dobrze, że Harry był przy niej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ejjj no, czemu ostatni? i takie beznadziejne zakończenie? weź chociaż jakiś epilog zapodaj, w którym Viv będzie z Harrym. oo taaak, to byłoby boskie. <3
    no ale bardzo mi szkoda, że go tak szybko kończysz, ale mam nadzieję, że niedługo wrócisz wejściem smoku z II częścią, bo naprawdę szkoda twojego talentu pisarskiego. ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Uu, nie fajnie. Dlaczego ostatni?
    Szkoda, że nie jest z Niallem, bo myślałam, że naprawdę do sobie pasują, a tu takie zaskoczenie. Ciekawe co będzie z tym Nickiem, interesujące. :D Ale mogłaby być chociaż z Harrym, no cóż. Mam nadzieję, że jeszcze to powrócisz, bo to opowiadanie było jednym z najlepszych jakie czytałam. *.*

    OdpowiedzUsuń
  12. Czemu kończysz ? :( Ja będę płakać :(
    Weź no !!!!!!
    A może to tylko Pryma Aprilis :)
    Ale raczej nie -.-
    Mam nadzieję, że będzie następny !
    Pozdrawiam Wiki. <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Nieeeeeeeeeeeeeeeeeee... ja się nie zgadzam:/ Jak to kończysz ?! piszesz zbyt fajnie żeby skończyć :( .Zasta

    OdpowiedzUsuń
  14. Ejj, ciągnij to dalej!!!
    Jest świetne i nie zostawiaj tego tak, prosze:(
    MOże być z tego jeszcze wiele akcji i wgl. nie kończ
    Pozdrowienia:****

    OdpowiedzUsuń
  15. Ejj no ja sie w tobie zakochalam ymm tzn w twoim opowiadaniu ukradlas mi serce nie rob tego prosze cie bede ryczec co ja mowie juz rycze;(

    OdpowiedzUsuń
  16. ja się nie nabiorę, wiem, ze dzisiaj prima aprilis oszustko <33333333333 czekam na następny ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. ojapierdoleojapierdoleojapierdoleojapierdole.
    Nawet nie gadaj, że to koniec.
    Ja nie chcę końca ;x
    Kocham to opowiadanie, błagam - NIE KOŃCZ GO!
    Czekam na kolejny?
    Całuski, Angie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie kończ, wspaniale piszesz.
    Oby Vivienne nie była z tym Nickiem, najbardziej pasuje do niej Harry! :D

    OdpowiedzUsuń
  19. ja się nabrałam ! :D haha ale nawet nie wiesz jak się przestraszyłam ! :D

    OdpowiedzUsuń
  20. ja tez. zapomniałam ze dzisiaj jest Prima aprilis ;c głupia byłam ;/

    OdpowiedzUsuń
  21. Haha , gdyby nie komentarze , to bym się nabrała xD
    Rozdział świetny ;))
    Wkurzył mnie Niall !
    Ten Nick tez dziwny jakiś ;D
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń