niedziela, 18 marca 2012

Rozdział 8.

Usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Po prostu nie miałam na to najmniejszej ochoty. Chcę najzwyczajniej w świecie posiedzieć samotnie w pokoju, słuchając wolnej i dołującej muzyki w telefonie. Może i mi ta miłosna piosenka mało pomaga, wręcz nawet dołuje ale i tak nie mam innego pomysłu na odreagowanie. Przez balkon, przecież nie wyskoczę.. Chociaż mówiąc szczerze, opcja wydawała się cokolwiek kusząca.
Pukanie rozbrzmiało ponownie, więc trochę już zdenerwowana podeszłam do drzwi. Otworzyłam je, w nich stał Liam. Spojrzałam na niego i zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, zamknęłam mu je przed nosem ponownie wracając na swoje miejsce. Bez pozwolenia wszedł za mną i usiadł obok mnie.
- Liam, idź sobie- jęknęłam siadając naprzeciwko niego.
- Louis co nieco nam wygadał. To znaczy mi wygadał- powiedział szybko widząc moją przestraszoną minę.
- I co w związku z tym?- przewróciłam oczami, kładąc telefon na stoliku.
- Pomyślałem, że przyda ci się coś w stylu przyjacielskiego, obiektywnego spojrzenia na sprawę- wytłumaczył, wydawało mi się, z przesadzoną racją. Nigdy wcześniej, nie powiedziałabym, że rozmowa jest mi potrzebna. Sama już nie wiem, co się ze mną dzieje- Wiem, że mam rację- powiedział, z dumą wypinając klatkę piersiową do przodu. Spojrzałam na niego spod byka, a on tylko lekko się do mnie uśmiechnął- Jak mi się wydaje myślisz, że robisz coś złego?- spytał, poprawiając swoją pozycję.
- Jesteś jasnowidzem?- spytałam, drapiąc się w głowę. Chłopak tylko się zaśmiał.
- Nie. Znam to samo uczucie. Powiem ci coś.. no trochę nudnego. Ale powinno dać ci do myślenia- zaczął kręcąc głową. Przerzuciłam na niego wzrok- Na samym początku mojej znajomości z Danielle, była podobna do ciebie. Może trochę bardziej otwarta, ale nie szukała niczego konkretnego. Była niezdecydowana, i najpierw gadała ze mną.. potem z kimś innym, potem flirtowała z jakimś barmanem.. Nie sugeruję, że robisz to samo. Jesteś jej odwrotnością. Nie robisz nic, co chyba jest dla Harrego jeszcze gorsze. Zależy mu na tobie trochę bardziej niż, może powinno. Ale to przecież jest facet. Zastanów się nad tym co sama chcesz. Wydaje mi się, że nie tylko Harry jest tobą zainteresowany w tym sensie..- uśmiechnął się do mnie. Przyglądał mi się w taki sposób, że miałam wrażenie, że on po prostu czyta w moim myślach i wie, że właśnie w tej chwili przyznaję mu rację. I nawet wiem o kim mówi. Nie trudno zobaczyć, że jakaś osoba co chwilę an ciebie patrzy, czy robi to w inny sposób niż ktokolwiek. To akurat jest łatwe do analizy.
- Liam, masz rację i pewnie nawet o tym wiesz- przewróciłam oczami, uciekając wzrokiem na ścianę- Ale prawda jest taka, że ja nawet nie mam pojęcia, o co chodzi w tym całym byciu ze sobą. No bo przecież bardzo podobnie zachowują się przyjaciele. Od zawsze mam problemy z odróżnieniem tego czegoś od zwyczajnego lubienia się nawzajem. A zresztą nigdy nie zależało mi na tym, żeby z kimś być. Jak dla mnie to żadna frajda. Po co mam z kimś być, skoro później i tak ktoś będzie cierpieć? Nie ważne czy ja, czy ta druga osoba. Możliwe, że nawet cierpieć będzie jeszcze ktoś inny. To nie ma sensu- odpowiedziałam, bezradnie opierając się o ścianę.
- Nie miałem pojęcia, że jesteś tak krytycznie nastawiona do miłości- powiedział chłopak, siadając bliżej mnie.
- To nie jest krytycyzm, to czysta prawda- odpowiedziałam wzruszając ramionami.
- Powiem ci tylko, że jak się zakochasz to już po prostu sama przyjaźń ci nie wystarczy. I to właśnie to może być tym, że będziesz wiedziała, że kogoś kochasz- spojrzałam na niego podnosząc głowę.
- Tak w ogóle, to dlaczego ja ci to mówię?- spytałam trochę siebie, biorąc swoją szklankę z sokiem- Szczerze mówiąc jesteś pierwszą osobą, której cokolwiek powiedziałam. Nie no serio, po co ja ci to mówię?- przewróciłam oczami, an co ten tylko się zaśmiał.
- Czasem trzeba. Zresztą po Twoim wczorajszym ponurym wyjściu, po prostu musiałem z Tobą pogadać. Traktuję cię trochę jak małą siostrzyczkę- zaśmiał się czochrając mi włosy.
- Dziękuję. Ale wcale nie jestem taka mała!- obroniłam się podnosząc się, żeby zyskać na wzroście.
- Troszeczkę- odezwał się Liam, zwinął mi kawałek ciasta z talerza i wyszedł z mojego pokoju. Pokręciłam głową i chwyciłam za swojego laptopa. Postanowiłam znaleźć jakieś śmieszne filmiki, żeby poprawić sobie humor. Po przejściu kilku stron, i pooglądaniu przesłodkich filmików o kichającym misiu panda, facecie z osą w spodniach i wiewiórce usiłującej zjeść żółwia, mój humor nie był już tak całkiem grobowy. Zaczęłam szukać jakichś piosenek, które kompletnie nie opowiadają historii miłosnej.

- Cześć- zeszłam w absolutnie normalnym nastroju, ubrana w swoją ulubioną sukienkę w kwiaty.
- Chodź coś zjeść- odezwała się babcia z kuchni.
- Nie jestem głodna- rzuciłam i usiadłam na miejscy obok Louisa, puszczając mu spojrzenie 'Jak komuś powiesz, znajdę wszystkie marchewki świata, przywiążę cię do kaloryfera i zjem je wszystkie na twoich oczach'. Uśmiechnął się do mnie niewinnie, a moja babcia wbiegła do kuchni z chochelką w prawej ręce.
- Nie jesteś głodna?!- krzyknęła zdziwiona, wymachując przedmiotem.
- Nie jestem głodna- powtórzyłam z naciskiem na 'nie'. Zaczęła mówić coś niezrozumiałego w stylu 'Zaraz ziemia eksploduje' i weszła z powrotem do kuchni. Wzruszyłam ramionami i oparłam się o kanapę.
- Co dziś robimy?- zaczęła Eleonor, cały czas posyłając dwuznaczne spojrzenia Louisowi. Starałam się nie wybuchnąć śmiechem, więc odwróciłam od tej dwójki wzrok. Kiedy Eleonor ewidentnie wędrowała oczami, po schodach dziwnie na nią spojrzałam.
- Ja cię proszę. Skoro masz ochotę, to bardzo cię proszę rusz swoją zacną dupę i idź na górę, a nie jakieś niecenzuralne akcenty mi tu w domu dziadków odwalasz- przewróciłam oczami, na co dziewczyna posłała mi oburzone spojrzenie- Złość piękności szkodzi. Poza tym, szkodzi też na zdrowie. A jak mniemam ty musisz być akurat w pełni sił- spojrzałam na nią. Byłam wręcz przekonana, że zaraz nie wytrzyma i mnie ochrzani. Wszyscy wybuchnęli śmiechem, nawet Eleonor nie wytrzymała i również się śmiała.
- Chyba mnie wygryziesz z mistrza ciętej riposty- rzuciła przez ramię ciągnąc swojego chłopaka za rękę.
- Vivienne, musisz częściej być w taaakim stanie. Jesteś strasznie śmieszna- odezwał się Liam machając mi palcem przed oczami. Strzeliłam mu w tył głowy i wkurzona odwróciłam się do niego tyłem.
- Zaraz będziesz w takim stanie, że znajdziesz kilka zębów w Dubaju- prychnęłam, wstając z miejsca. Ponownie doszły mnie śmiechy, na które zareagowałam tylko obdarowaniem głównego powodu jego wybuchu, wkurzonym spojrzeniem. Dość głośnym ruchem zamknęłam drzwi do ogrodu i w celu relaksu położyłam się przy oczku wodnym. Usłyszałam za sobą jakieś kroki- Liam, idź sobie. Już ci coś mówiłam- prychnęłam jeżdżąc ręką po wodzie i odganiając ryby.
- To nie Liam- usłyszałam za sobą głos Nialla. Zaraz usiadł obok mnie.
- Więc, Niall- zaczęła odwracając głowę w jego stronę- Też sobie idź- ponownie wróciłam do gapienia się w wodę.
- Stało się coś?- ponownie zaczął rozmowę, mimo moich próśb odejścia od mojej osoby. Nie odpowiedziałam, nie odrywając wzroku od pływających ryb.
- Niall, możesz zostawić nas na chwilę samych?- usłyszałam nas sobą głos osoby, której w tej chwili nie chciałam widzieć. Tak po prostu. Blondyn podniósł się i ponownie wszedł do domu- Vivienne..- zaczął spokojnie siadając na miejscu, na którym siedział Niall. Westchnęłam, jednak podniosłam się do pozycji siedzącej. Przerzuciłam swoje włosy na lewą stronę i spojrzałam na niego wyczekująco- Nie ukrywam, że bardzo cię lubię, ale rozumiem, że nie chcesz w tej chwili tego, co chciałbym ja. Przepraszam cię za.. no wiesz. Wczoraj. Zachowałem się jakbym miał na uwadze tylko siebie i naprawdę cię za to przepraszam- uśmiechnął się do mnie, tak, że nie wiem dlaczego, ale nie mogłam się na niego obrażać. Nawet mi to nie przeszło przez myśl- Nie bądź na mnie zła. Nie roztrząsajmy tego, dobrze?- spytał spoglądając na mnie kątem oka.
- Masz rację. Do niczego nie doszło. Zresztą, zgłodniałam- powiedziałam i wstałam z miejsca. Rozczochrałam mu jego kręcone włosy i ruszyłam w stronę domu.

Niby nie doszło, ale dojść mogło. Co jest najgorsze? Szczerze mówiąc, wcale by mi to nie przeszkadzało. Nie wiem co to miłość, ani nawet tak do końca nie wiem co to przyjaźń, ale dobrze wiem, że przy Harrym, jak i Niallu czuję się trochę inaczej niż przy Liamie. Gdybym miała rodzeństwo, czułabym do nich właśnie takie przywiązanie jakie mam do Liama. Jest pierwszą osobą, której powiedziała cokolwiek z własnej woli, bez zmuszania, tak po prostu. W taki sam sposób lubię Zayna czy Louisa. Chociaż Louis to już perfidne rodzeństwo. Kocham go wkurzać. Jest idealnym obiektem moich żartów, obraża się tylko na żarty a jego obsesja do marchewek jeszcze bardziej mnie do niego ciągnie. Robienie z niego żartów mogę zaliczyć do jednych z moich ulubionych zajęć. Pozostałe dwie piąte One direction, działają na mnie trochę inaczej. Sama nie wiem do końca jak. Najzwyczajniej w świecie inaczej. Nie potrafię tego określić, i założę się że jakby ktoś mnie o to zapytał odpowiedziałabym jednym, wielkim znakiem zapytania.

- Cholera. Niech ten chory umysłowo ketchup piekło pochłonie- jęknęłam starając się zetrzeć go ze swojej sukienki. Niestety, na moje nieszczęście tylko roztarłam plamę- Jasna dupa- ponownie jęknęłam i usłyszałam śmiech dochodzący spod drzwi. Podniosłam głowę i zobaczyłam Harrego- Oberwiesz- prychnęłam wrzucając butelkę do lodówki. Chłopak podszedł do mnie i spojrzał na mnie ze śmiechem- Jeżeli masz ochotę się ze mnie nabijać, jaka to ze mnie niezdara to sobie daruj- wzruszyłam ramionami- BABCIU!- krzyknęłam. W drzwiach pojawiła się już po kilku sekundach.
- Ale niezdara- babcia wybuchnęła śmiechem- Ściągaj kieckę. Zaraz ją wypiorę- powiedziała kręcąc głową. W oczach Harrego zobaczyłam niewyjaśnioną iskierkę.
- Pomarzyć możesz!- krzyknęłam na niego i rzuciłam w niego leżącą obok ścierką. Wbiegłam na górę i zatrzasnęłam za sobą drzwi.


Ubrana w białą koszulkę i zielone spodenki udałam się na dół. W salonie siedział Niall, usiadłam obok niego, uważnie przyglądając się jego bacznemu oglądaniu wyłączonego telewizora.
- Żyjesz?- spytałam, machając mu ręką przed oczami. Zamrugał kilkakrotnie i przeniósł na mnie wzrok. Patrzył na mnie dłuższą chwilę, po czym spuścił głowę w dół- Uznam to za, ' Oczywiście Vivienne, bardzo cieszy mnie to, że zapytałaś!'- odezwałam się, z westchnieniem wstając z miejsca.
- Vivienne, odbiło ci? Weź się zdecyduj!- usłyszałam obok siebie donośny głos Eleonor- Posłuchaj mnie teraz uważnie. Wiesz ile go to kosztuje?- prychnęła patrząc na mnie spod byka.
- Słucham?- spytałam, posyłając jej zdziwione spojrzenie.
- Nie udawaj! Porozmawiasz z nim?- dołączył się Louis wymachując rękoma- W ogóle po co ja ci pozwoliłem tam iść? W co ty grasz?
- Rozmawialiśmy. Nic nie wiecie, więc się łaskawie nie odzywajcie- odpowiedziałam przez zaciśnięte zęby i trzaskając drzwiami opuściłam dom moich dziadków.


Ja gram? Ja?! Gdybym miała ochotę na jakieś durne gierki, to nie zniżyłabym się do poziomu jednej z bohaterek w telewizji i nie zrobiłabym takiego świństwa ludziom, na którym mi zależy. Za kogo oni mnie mają? I za kogo mają siebie, że potrafią bezpodstawnie mnie oskarżać. Tak an marginesie, to nie JA chciałam pocałować Harrego. To znaczy trochę tak, ale w końcu to nie ja zaczęłam. I zaznaczę, że do niczego nie doszło, więc na jakiej podstawie mają do mnie pretensje? Nie chcę miłości. Nawet jej nie lubię, tym bardziej nie rozumiem. Ich też nie rozumiem. Wcinają się w nie swoje sprawy. Tak wiem, Louis trochę inaczej traktuje Harrego, ale to wcale go nie bron. Co to to nie.

- Znowu się spotykamy- usłyszałam za sobą. Gwałtownie się odwróciłam. Moim oczom ukazała się postać młodej dziewczyny o blond włosach- Vivienne Moore.. Cóż za spotkanie. Nie do końca przypadkowe, wiedziałam bardzo dobrze, że cię tu znajdę. Czekałam tylko na odpowiedni moment- syknęła, krążąc wkoło mnie dziewczyna.
- Czego chcesz?- spytałam, zaciskając zęby.
- Twój strach mi wystarcza- szepnęła wprost do mojego ucha. Wywróciłam oczami i ponownie na nią spojrzałam. Wyglądała na wściekłą, zdesperowaną, bezsilną. Dobra aktorka. Niestety, przede mną niczego nie ukryje.
- Czyżby?- spytałam, wstając z ławki. Posłała mi mordercze spojrzenie i uniosła lewą rękę w górę, dając zapewne jakiś znak.
- Tylko popatrzę- odezwała się siadając na ławce. Podeszło do mnie trzech umięśnionych mężczyzn. Odepchnęli mnie w prawą stronę. Jeden z nich oparł mnie o jedno z będących najbliżej drzew- Zemsta jest słodka- usłyszałam przesłodzony głos dziewczyny. Mimo wszystko spojrzałam na stojącego przede mną mężczyznę. Wyglądał na jeszcze bardziej przerażonego niż byłam ja.
- Przepraszam- wyszeptał, ciągnąc mnie do siebie za koniec mojej koszulki.


NIALL

- Gdzie ona jest?- w kółko powtarzała zdenerwowana Danielle wodząc wzrokiem po całym pomieszczeniu.
- Gdybym wiedział, już bym ją tu przyprowadził- rzucił Liam, nerwowo stukając o blat stołu- Musieliście to robić?- krzyknął w stronę Eleonor i Louisa- To nie była jej wina! Ani jego!- wskazał ręką na Harrego- To nie była niczyja wina!- zakończył i złapał w ręce swój telefon. Jeszcze nigdy nie widziałem go w takim stanie. To zawsze on był najbardziej opanowany. A teraz? Zachowywał się, jakby coś mu odbiło. Nie wiem co zaszło między Vivienne a Harrym, ale coś musiało skoro wszyscy są tak strasznie wkurzeni.
- Sugerujesz, że nie wraca od godziny przez nas?- prychnęła Eleonor, szybkim ruchem ścierając łzę z policzka.
- Tak. Po co się wtrącaliście?! Wszystko sobie wyjaśnili. Zresztą nawet się nie pocałowali- syknął do niej Liam i przyłożył swój telefon do ucha. Pocałowali? Świetnie.
- Chodźmy jej szukać- odezwałem się wstając z miejsca- Gdzieś musi być- spojrzałem na Liama, szukając jakiegokolwiek wsparcia. Jako pierwszy wyszedł z domu trzaskając za sobą drzwiami. Ciągnąc Harrego i Zayna za ramię również ruszyłem za nim.

Nie da się opisać tego co w tej chwili czuję. Dziewczyna, która jest pierwszą na której naprawdę mi zależy wyszła z domu, nie odbiera telefonów i na dokładkę prawie pocałowała się z moim przyjacielem, który też na nią leci. Wspaniale. Podoba mi się obiekt westchnień własnego przyjaciela. Sam się w tym gubię.

- Boże Vivienne!- krzyknął Liam przerażonym głosem. Potrząsnąłem głową i spojrzałem w jego kierunku- Dzwoń po karetkę! Szybko!- zwrócił się do Harrego, który nerwowo zaczął wystukiwać jakiś numer w telefonie. Spojrzałem w dół. Dopiero teraz zauważyłem Vivienne. Leżała bez ruchu. Wmawiałem sobie przez chwilę, że zasnęła. Dłużej nie mogłem. Zauważyłem krew na jej białej koszulce. Chciałem sobie wytłumaczyć, że to tylko zły sen. Za chwilę się obudzę, Vivienne będzie spokojnie leżała obok mnie, a ja będę patrzył na nią przez cały czas. Szkoda, że świat nie jest taki, jakim chciałbym go postrzegać.


LOUIS

- Co się stało?!- krzyknęła Danielle. Spojrzałem z niedowierzaniem na zmartwioną minę ojca Vivienne, który jeździł trochę nieobecnym wzrokiem po wszystkich wkoło.
- Jak to jest w szpitalu?- powiedziała Eleonor, ledwo trzymając się na nogach. Złapałem ją w pasie i spojrzałem wyczekująco na jej ojca.
- Wiedziałem, że ją znajdą. Mówiłem wam, że nawet te pieniądze nie pomogą. Wiedziałem to- powiedział opadając na łóżko.
- Jakie pieniądze?- zaciekawiła się babcia blondynki, wachlując się magazynem.
- Uparli się- jej ojciec pokazał ręką na mnie, Eleonor i Danielle- żeby im zapłacić. Nie pomogło. Kilka tysięcy w błoto. Tłumaczyłem wam, ale mnie nie słuchaliście- odezwał się ponownie opadając bezsilnie na kanapę.

___________________________________________________
No i cześć. To znowu ja. <3
Więc daję dzisiaj, bo kolejnego możecie spodziewać się dopiero w weekend. Wspominałam o szantażu, który dzisiaj mam zamiary wam zarzucić :D W ankiecie są 32 głosy na regularne komentowanie. Tak więc żebym dodała kolejny rozdział musi być co najmniej 30 komentarzy. Żeby was trochę zmotywować do działania, dopowiem że mam napisany kolejny rozdział. A co do ankiet to powiem wam, że wcale mi nie pomogły. Zazwyczaj albo jest remis, albo jeden głos więcej na jakąś osobę. I tak bardzo dziękuję za głosy.
I dziękuję za wejście. Pochwale się, że w jednym dniu było ponad 400 wejść. Szokujecie mnie. :D
Żeby być informowanym o nowych notkach wystarczy napisać na mój numer GG podany w 'O sobie'. Jeżeli chcecie mnie o coś zapytać, lub po prostu pogadać to też możecie pisać.

39 komentarzy:

  1. Świetny rozdział :)
    No , ale szkoda , że ją znaleźli :/
    Mam nadzieję , że nic poważnego się jej nie stało!
    Pozdrawiam i czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  2. O jejciu... Liam dobry przyjaciel, mądre słowa mówił. Mam nadzieje, że Vivienne nie zepsuje relacji pomiędzy Harrym i Niallem, i teraz jest mi jej cholernie szkoda, mam nadzieje, że nic poważnego jej nie będzie.
    Czekam na następny :)

    van-ill-op.blogspot.com / zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  3. bossssko. mam nadzieję, że Viv będzie z Niallem, kibicuje im! i mam nadzieję, że wszystko się ułoży z tym napadem.
    czekam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Oby się wszytko ułożyło . : P
    I niech Vivienne będzie z Harrym . Proszee . <333333333333333
    A Niall niech sb znajdzie kogoś innego . : PP

    OdpowiedzUsuń
  5. BOSKO. < 3
    ZAPRASZAM DO MNIE: http:wmybstory1d.blogspot.com
    NA VIV MA BYĆ Z NIALLEM. XDDDD

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm.. każdy mówi Ma być z Niallem lub ma być z Harrym. Sądzę że pinia czytelników na ten temat też jest ważna, ale pamiętaj ty prowadzisz to opowiadanie i sama zadecyduj kogo chcesz zeswatać z Viv. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajebisty *__* Świetnie wykreowałaś postacie wszystkich chłopaków z 1D i bardzo łatwo można się z nimi utożsamić, co jest genialne. Dodatkowo bez trudu można wyobrazić sobie każdego bohatera. Dla mnie Twoje opowiadanie jest cudowne, z niecierpliwością oczekuję na następną część:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie świetny, trochę przerażający, bo Vievien trafiła do szpitala. Ale jest zajebisty. Czekam na ciąg dalszy. Aaa i mam nadzieje, że główna bohaterka będzie z Harrym ^.^

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział naprawdę fajny, jestem ciekawa jak to się dalej potoczy. Czekam na następny rozdział :D
    Zapraszam do mnie: http://you-can-count-on-me-lila.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. ekstra rozdział żeby była z lokersem (Harry) :) ^-^.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny :D tyle się w nim działo :D niech Vivienne będzie z Harrym bo jemu bardzo na niej zależy :D i niech jej nic się poważnego nie stanie :D czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Brak słów, po prostu brak mi słów. ;)
    Podoba mi się podejście Vivienne do tematu miłości, aczkolwiek może ono być dla niej zgubne..;)
    Jednakże czekam na następny..;)
    Pozdrawiam.
    [wspolnykierunek.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  13. Boże!! Co oni zrobili biednej Vivienne!!
    Szkoda mi jej.
    Popieram wypowiedź hoodie_ temat miłości której bohaterka nie rozumie jest świetny.

    to mój blog: the-one-of-my-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow rozdział trzyma w napięciu ;)
    Ja nacisnęłam, że czytam i komentuję więc proszę ;D
    Czekam na kolejny rozdział xD

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo zarąbiste i no i Vivien ma być z Niallem :* Czekam na dalszą część

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja chce Vivien i Nialla ! bo z Harrym jest dużo opowiadan :P
    Musiałaś akurat teraz ?! Czekam na kolejny :>

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham cię!!!! Vivienne + Harry!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ahh, czekam na kolejny, ps. ja chcę Harrego!

    OdpowiedzUsuń
  19. O cholera! Nie mogę dojść z kim ona w końcu będzie! Opowiadanie jest mega boskie i czekam na następne xd

    OdpowiedzUsuń
  20. Zajebisty :) czekam na następny :D niech będzie z Harrym

    OdpowiedzUsuń
  21. niech będzie z Harrym bo z nim jest mało opowiadań ostatnio jak jakiś czytam :D

    OdpowiedzUsuń
  22. pisz szybko pisz , czekamy na kolejny ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. szkoda że ją znaleźli bo tak dobrze się układało :D niech będzie z Harrym bo do siebie pasują :D niech jej się nic nie stanie :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Jezu, Jezu, Jezu.
    Mam zawał.
    Niech wszystko będzie w porządku, błagam, błagam, błagam Cię.
    Całuski, Angie.

    OdpowiedzUsuń
  25. boże to jest boskie! 30 komentarzy,no ej weź! ja umieram bo chcę nastepnego rozdziału!
    Niech ona będzie z Niallem!
    Zapraszam do sb na prolog i am nadziję że też skomentujesz! :D http://we-say-goodbye-in-the-pouring-rain.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  26. niech Vivienne bedzie z Niallem, prosze ! :*

    OdpowiedzUsuń
  27. ja chcę już następny, mamo!! jak ja wytrzymam?! :o
    błagam dodaj następny! ((((:
    uwielbiam twoje opowiadanie! (:
    mam nadzieję, że Vivienne będzie z Harry'm ♥
    już nie mogę się doczekać następnego rozdziały, jestem okropnie ciekawa, co się stanie z wątkiem tej napaści :c biedna Vivienne, nikomu nic nie zrobiła, a jest tak poszkodowana :( oby się wszystko ułożyło (:
    Justyna (: xx

    http://and-you-stole-my-heart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. o nie, ja nie wytrzymam do weekendu!
    świetne opowiadanie ;) <3
    trzymam kciuki, za Vivienne i Nialla ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. kibicuję Niallowi :3

    a jak na razie zapraszam do mnie, to dopiero pierwszy rozdział - http://shestolehisheart.blogspot.com/ liczę na szczerą ocenę :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ekhem.. jest już 30 komentarzy! żądam a raczej "żądaMY" kolejnego rozdziału,hahah nie masz wyjścia!
    Pisz,pisz aaaa i powodzenia w pisaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja chcę żeby ona była z Harrym, nie wiem czemu ale wydaję mi się, że oni do siebie pasują. Rozdział jak zwykle cuuudowny^^ chcę więcej
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
    http://dlaczego-to-takie-trudne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Odpowiedzi
    1. Najwcześniej w środę. Przepraszam, ale powiem tylko, że sprawy rodzinne :)

      Usuń
  33. Jezu .!! Jak ja kocham twojego bloga. Po prostu jest cudowny ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. o ja cież pierdziele.
    Fenomenalny blog, fenomenalna autorka, w ogóle aaaaaaaaaaaaaa nie wytrzymam ! Uwielbiam Cię! Masz talent dziewczyno, oj masz. Twoje historie mogłabym czytać dzień i noc.
    Obiecuje że będę stałą czytelniczką.
    [only-that-one-thing.blogspot.com ]

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetnyyy...! Innych słow nie mam. ; ***

    Wbijaj do mnie :
    http://zycie-z-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  36. Polubiłam Vivienne, mam nadzieję, że wyjdzie ze szpitala jak najszybciej i wszystko się ułoży. Z Niallem :*
    Bardzo mi się podoba Twój blog, jest wspaniały! :D

    http://one-direction-lifee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń