niedziela, 11 marca 2012

Rozdział 5.

Siedziałam w samochodzie na tylnym siedzeniu, kompletnie nie wiedząc co teraz będzie. Kiedy po kilkunastu latach w końcu zaczęło się wszystko układać, kiedy było już na drodze do wspaniale- jedno słowo i koniec. Jedna osoba, która chce zniszczyć mi życie za wszelką cenę. Mam tylko głęboką nadzieję, że nie dowiedziała się, z kim rozmawiałam. Gdyby wiedziała, im też groziłoby niebezpieczeństwo, a tego bym sobie nie darowała. Jedna niewłaściwa osoba, a wszystko co było jest na zagrożonej pozycji. Ta osobą dla nowych znajomych byłam ja. W pewnym stopniu naraziłam ich na jakąś krzywdę. Od samego początku nie chciałam zaczynać jakiejkolwiek znajomości. Odrzucałam ich, mówiłam żeby dali mi spokój.. I gdyby wtedy mnie posłuchali, nie miałabym w tym momencie żadnego większego problemu. A teraz co? Będę siedzieć u dziadków i zastanawiać się, czy nic im nie jest. Nie cierpię siebie, że pozwoliłam im się do siebie zbliżyć. Każdego kogo się dotknę- od razu ranię. Może ja po prostu nie nadaje się do kontaktów z ludźmi?

Wysiadłam z auta i biorąc Masha za smycz weszłam za tatą do domku dziadków. Dom jest oddalony od mojego miejsca zamieszkania kilkanaście godzin jazdy samochodem. Po drodze zahaczyliśmy jeszcze o kilku znajomych mojego ojca i wyszło na to, że u babci byłam dopiero następnego dnia wieczorem. Jest tu mało mieszkańców, wszyscy się znają, wszyscy wiedzą o sobie bardzo dużo. Każdy dom jest do siebie bardzo podobny- z zewnątrz był biały, z wielkimi oknami, brązowymi drzwiami. Wkoło każdego domu są niewielkie ogródki, a za domem jest wielki ogród. Jest w nim mnóstwo kwiatów, kilka drzew i oczko wodne, przy którym co wakacje siadałam i głaszcząc Masha, patrzyłam w niebo myśląc o wszystkim.
Dom od środka był urządzony klasycznie, z nowoczesnymi wstawkami. Jak moi dziadkowie. Odzwierciedla to ich samych. Są może i klasyczni, ale zachowują się jak duże dzieci. Za to ich tak bardzo kocham.
- Cześć skarbie- babcia przytuliła się do mnie i obcałowała po kilka razy w każdy policzek. Przybiłam żółwika ze swoim dziadkiem, a jego żona od razu pociągnęła mnie do kuchni.
Moja babcia jest przemiłą kobietą. Mimo tego, że ma już swoje lata nie odpuszcza sobie podróży. Była w większości miejsc na świecie. Co roku zabierała mnie ze sobą na jakąś wycieczkę. Dwa lata temu byłam z nią w USA, a w tamtym roku zwiedziłyśmy Monte Carlo, bo babci spodobał się film, z udziałem Seleny Gomez, oraz Las Vegas, tym razem dziadek chciał zagrać w kasynie. Ominę fakt, że przegrał kilka tysięcy i babcia bardzo 'miłymi słowami' go ochrzaniła. Ale jak nie ma się szczęścia w hazardzie, to ma się w miłości. Może i dobrze, że przegrał. A dziadek? Czuję się przy nim jakby miał tyle lat co ja. Cały czas się wydurnia, co wydaje się może trochę dziwne- ale takie są fakty. Kiedyś wrzucił mi krewetki do herbaty, bo jak się wytłumaczył chciał zobaczyć moją minę. W Las Vegas, podszedł do jakiegoś chłopaka w moim wieku, i zapytał się, czy chciałby iść ze mną na randkę. Chłopak spojrzał się dziwnie na niego, a ja tylko siedziałam i śmiałam się w najlepsze. Co najśmieszniejsze- zgodził się. Tylko, że ja zwiałam. Ale to zostawmy.
- Na co masz ochotę? Zrobiłam szarlotkę, naleśniki, owoce morza, kurczaka i indyka- moja babcia posłała mi uśmiech i puściła do mnie oczko.
- No to ja może zacznę od tej szarlotki..- powiedziałam i wzięłam ciasto ze stołu. Babcia przytaknęła i usiadła obok.
- Schudłaś strasznie- pokręciła głową, podsuwając mi pod nos talerz z naleśnikami.
- Tak ci się tylko wydaje. Jem jak smok- przewróciłam oczami, nie odrywając oczu od kawałku ciasta na niebieskim talerzu.
- Stęskniłam się za Tobą! W tym roku jedziemy.. jeszcze nie wiem gdzie, ale gdzieś na pewno. Gdzie byś chciała pojechać?- spytała z uśmiechem, odbijając jakąś piłeczką o ścianę.
- No w sumie to nie mam pojęcia- wzruszyłam ramionami, zabierając się za naleśniki.
- No nic. Coś wymyślimy. A słyszałam, że masz bardzo przystojnych kolegów- powiedziała, unosząc jedną brew do góry. Wybuchnęłam śmiechem i podniosłam na nią wzrok.
- Muszę przyznać rację- pokręciłam głową i wróciłam do jedzenia.
- Możesz z nimi rozmawiać przez internet, bo z tego co wiem to zabrali ci telefon- przytaknęłam, wzięłam polewę czekoladową z szafki i wróciłam na miejsce. Babcia tylko się zaśmiała, powiedziała krótkie 'jak dziadek' i wróciła do salonu, zostawiając mnie samą.


NIALL

- I co teraz?- spytała Danielle nerwowo stukając palcami w blat stołu. Od dłuższego czasu nikt się nie odzywał. Każdy z nas myślał tylko o tym, co może zrobić. A nie mogliśmy zrobić nic.
- Nic- Liam pokręcił głową przytulając do siebie dziewczynę- Musimy czekać aż sama się odezwie. Na pewno wzięli jej komórkę, żeby nie dzwonili do niej. Przez telefon też można kogoś namierzyć, nie zapominajcie o tym- rzucił, a jego dziewczyna zbledła jeszcze bardziej. Wziął ją na ręce i wyniósł z salonu.
- Nie myślałam, że kiedykolwiek przywiążę się do kogoś przez miesiąc- szepnęła Eleonor, chodząc po pokoju.
Tak, ja też nie miałem o tym pojęcia. Jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło. Na Vivienne zależy mi trochę inaczej niż na Eleonor, czy Danielle. Oczywiście, je też bardzo lubię, ale inaczej podchodzę do Vivienne. Spędziliśmy trochę czasu razem i.. cholera, sam nie wiem co wtedy czułem, ale to było po prostu coś innego, lepszego. Bardzo ją polubiłem, jej osoba od początku była dla mnie zagadką. Chciałem ją poznać, a kiedy już to się stało i trochę się do siebie zbliżyliśmy, dowiaduje się, że ściga ją płatny zabójca i musi wyjeżdżać z Londynu. Liam ma rację. Teraz nie możemy nic zrobić. Najgorsze jest to, że ja nie wytrzymam nic nie robiąc i nie wiedząc co się z nią dzieje.

W salonie zostałem już tylko ja, Louis, Eleonor i Harry. Reszta się gdzieś zmyła, nie wiem gdzie, ale w tej chwili mało mnie to interesuje.
- My musimy coś zrobić, bo ja zwariuję!- odezwała się Eleonor, patrząc na nas ze złością- Czy tylko ja ją ta bardzo polubiłam?! To jest jedna z niewielu dziewczyn, która nie lubi was za to, że jesteście sławni, a wy co? Siedzicie?!- krzyknęła, cały czas chodząc w kółko.
- Kochanie..- zaczął spokojnie Louis, a ta tylko machnęła ręką i wyszła z domu. Chłopak wybiegł za nią zdezorientowany.
- Co się tu dzieje..- westchnął Harry, błądząc wzrokiem po całym salonie. Nic nie mówiąc położyłem swój telefon na szafce, gdyby jednak chciała do nas zadzwonić. Nie spuszczałem z niego wzroku od jakichś dwudziestu minut.
- Chodźcie tu szybko!- z góry dobiegł nas głos, już trochę pocieszonej Danielle. Razem z Loczkiem poderwaliśmy się z miejsca i szybko pobiegliśmy na górę.
- Dziewczyno, wiesz jaki tu jest teraz chaos?- odezwał się Liam do komputera. Spojrzałem na niego zdziwiony i podszedłem bliżej. Rozmawiał z Vivienne. Z moją Vivienne.
- Dzwoń do Eleonor- odezwałem się do Harrego, posłusznie wykręcił numer Wszystko okej?- przepchałem się bliżej, zwalając Liama z siedzenia.
- Dzięki- westchnął leżący na ziemi i się podniósł. Vivienne wybuchnęła śmiechem i pokręciła głową.
- Ej! Mała, weź mi pokaż tych twoich przystojnych znajomych, co?- Vivienne walnęła się w głowę, szepnęła 'no to się zaczęło', a zaraz koło niej pojawiła się jakaś starsza kobieta- A masz tam chłopaka? Kurdę, Twoja matka miała rację- pokręciła głową.
- Babciu..- zaczęła spokojnie blondynka odwracając się do niej przodem.
- Tak?- spytała kobieta.
- Nie żebym była nie miła, ale tam są drzwi- zaśmiała się pod nosem, a jej babcia krzycząc 'sama sobie zrób kolację' opuściła pokój- Tak.. to było dziwne- westchnęła odwracając się do nas przodem.
- Dobrze się czujesz?- spytałem.
- Omijając fakt, że się nudzę i to, że zjadłam przed chwilą za dużo.. to tak, raczej tak.
- Kiedy wracasz?- spytała Danielle.
- Nie mam pojęcia.
- A gdzie jesteś?- tym razem odezwał się Harry.
- U dziadków. Nie mogę wam powiedzieć gdzie dokładnie. Policja absolutnie zabroniła mi udzielania takich informacji.
- Ja im powiem! Mnie nie zabronili- do jej pokoju wparował, jak mi się wydaje jej dziadek.
- Możesz iść zobaczyć, czy nie ma cię tam gdzie jest babcia?- jęknęła zdenerwowana.
- Zobaczysz, że im powiem. Mnie nie kazali siedzieć cicho- dorzucił i wyszedł z pokoju.
- To chyba nie jest do końca normalne..- powiedziała Danielle, na co Vivienne wybuchnęła śmiechem.
- To się nazywa moja rodzina. No nic, ja już będę kończyć.
- Czemu?- spytałem, a ta tylko się uśmiechnęła.
- Bo jestem głodna- rzuciła.
- Mówiłaś, że przed chwilą jadłaś..- zaśmiała się Danielle.
- No i?- wywróciła oczami, ciężko wzdychając.
- Jak Niall- zaśmiała się siedząca obok mnie, a do pokoju wparowała Eleonor i Louis.
- BOŻE!- krzyknęła dziewczyna i zwaliła mnie z miejsca.
- Z tego co wiem, na imię mi Vivienne- odezwała się, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Kobieto, ja tu umieram! Gdzie ty jesteś?!
- WIEM!- krzyknęła tryumfalnie babcia, ponownie pojawiając się w jej pokoju- Jedziemy do Los Angeles! Wiesz, Beverly Hills! I mam Twój telefon! Ale Ciii..
- Babciu, za dużo się seriali naoglądałaś- westchnęła blondynka- Dobra, ja kończę. Na razie- pomachała nam i zakończyła rozmowę. Wstałem z miejsca i skierowałem się do wyjścia z domu.
- Gdzie idziesz?- spytał Zayn, który siedział w salonie. W odpowiedzi wzruszyłem ramionami i opuściłem dom.


VIVIENNE

Wyszłam na werandę zadowolona z wynegocjowania swojego telefonu. Może i dała mi go babcia po kryjomu i może mam inna kartę sim, ale teraz to nie ważne. Mam telefon i mogę dwadzieścia cztery na godzinę grać w grę o smokach. Postawiłam kubek z kakaem na blacie i poprawiając bluzę napisałam sms'a do Nialla, który wydawał się martwić trochę bardziej niż nawet Danielle. Napisałam, że odzyskałam telefon. Po niecałych dziesięciu sekundach zadzwonił mi telefon.
- Serio? Jak?- zaśmiał się do telefonu.
- Moja babcia zwinęła go z kieszeni kurtki mojego taty- wybuchnęłam śmiechem i wzięłam do ręki kubek.
- Dobrze, że się odezwałaś. Już powoli zaczynaliśmy wszyscy wariować- może i go nie widzę, ale mogę się założyć że się uśmiecha.
- Odezwałabym się wcześniej, ale mi zabronili- obroniłam się, pijąc swoje kakao.
- Dobra, dobra. Się tłumacz- usłyszałam śmiech w słuchawce- Niall, kochanie!- usłyszałam po drugiej stronie damski głos- muszę kończyć, na razie- usłyszałam tylko dźwięk rozłączanego połączenia. Przez dłuższą chwilę patrzyłam z niedowierzaniem na telefon. Mama miała rację, że chłopaki to zło. Nie lubię tego mówić, ale muszę przyznać jej rację. Westchnęłam i położyłam telefon na swoim kolanie, przenosząc wzrok na widok przed sobą. Naprzeciwko mnie było oczko wodne, mogę go nazwać oczkiem w głowie mojej babci. Ma totalnego fioła na jego punkcie. Cały czas patrzy, czy nic się z nim nie stało. Wysłałam sms'y do wszystkich po kolei i znudzona zawiesiłam wzrok na jednym punkcie. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu, nie patrząc kto dzwoni nacisnęłam zieloną słuchawkę i od razy włączyłam głośno mówiący.
- Mhm?- spytałam.
- Wszystko w porządku? Strasznie się o Ciebie martwię. Zresztą jak wszyscy- usłyszałam w telefonie głos nadającego jak katarynka Harrego. Uśmiechnęłam się pod nosem i dalej wsłuchiwałam się w jego słowa- Muszę, znaczy chcę to znaczy my.. wszyscy, chcemy wiedzieć gdzie jesteś. Przecież nikomu nie powiemy, tego możesz być pewna, a przecież lepiej, żebyś miała w nas wspar..
- Harry, oddychaj kiedy mówisz- przerwałam ze śmiechem. Chłopak tylko wziął głęboki oddech co jeszcze bardziej mnie rozbawiło- Nie mogę wam powiedzieć- jęknęłam. Drzwi wyjściowe się otworzyły a w nich stanął mój dziadek.
- Zapraszam panienkę do stołu. Chyba, że wolisz żebym pożarł w całości twoją ulubioną rybę. Wiem, kochana wnuczko, że jesteś zajęta romansowaniem ze swoim, jak mniemam chłopakiem, ale jeżeli chcesz dzisiaj coś zjeść, to chodź młoda. Marsz do stołu- zakończył i zamknął za sobą drzwi.
- Polubiłem Twojego dziadka- usłyszałam w telefonie, na co zareagowałam tylko wykrzywieniem twarzy- Oh, nie krzyw się kochanie- zmrużyłam oczy i przyglądałam się telefonowi.
- Kochanie?- wywróciłam oczami- Ty masz jakąś..
- Nie. Nie mam kamerki- przerwał mi, a ja ponownie dziwnie spojrzałam na telefon- Trochę cię poznałem, nie uważasz?
- Uważasz, uważasz. Jestem zmęczona, położyłabym się spać. Dobranoc Harry- odezwałam się, co przerwało mi ponowne już ziewnięcie.
- Jasne rozumiem. Dobranoc, kwiatuszku.
- Oh, przestań słodzić- zaśmiałam się i rozłączyłam rozmowę.

__________________________________________________
~ Miał być w niedzielę- jest w niedzielę.
Ponad dwadzieścia komentarzy w dwa dni? Jestem pod wielkim wrażeniem. I wiecie co? KOCHAM WAS! Komentarze dają takiego kopa, że aż chce się pisać dla was więcej i więcej. I gdybym mogła, to bym pisała. Ale aktualnie muszę przeczytać jeszcze całe 'Syzyfowe prace' na czwartek i jak mi się wydaje, pewnie nie zdążę. Znając moje szczęście, pani od polskiego, na pewno zapyta mnie z biografii autora, którą mam w zeszycie, który mi zabrała i muszę napisać ją jeszcze raz.
Ponad 3 600 wejść? W tym momencie nie tylko was kocham, ale mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem waszą fanką. Bardzo dziękuję :)
Następny? Pewnie w weekend, chociaż postaram się coś tu jeszcze wrzucić, bo jak już wspominałam- od jutra zaczynam rekolekcje i będę miała trochę luźniej :D

30 komentarzy:

  1. Hahah nie no cudowny rozdział! Nie da się wyrazić tego w kilku słowach bo takich słów nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie Harry NIALL !!! ;DD Tak ona ma być z Niallem ! ! xddd CZekam na następny i pamiętaj NIALL ! ;DD

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny :D ale super że Harry jej tak słodzi wlałabym żeby bała z Harry'm bi jakoś tak wolę ^^ pasują do siebie :D czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny. Super, że Viv udało się porozmawiać z chłopakami. Widać, że Niallowi strasznie na niej zależy, ale Harry chyba też coś do niej czuje. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału!

    OdpowiedzUsuń
  5. weszłam na twojego bloga i myślałam sobie "pewnie jeszcze nie ma następnego", a tu BUM! niespodzianka! i jak zawsze rozdział niesamowity! UWIELBIAM CIĘ po prostu! (((: pisz jak najczęściej, błagam! ((: ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. zajebiste! uwielbiam noooooo! ejejejejej, ale fajnie by było jakby Viv była z Niallem. <3 mam nadzieję, że nowy rozdział będzie szybciej, niż w weekend. ;* pozdro. ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny rozdział. Baardzo jestem ciekawa, co to za 'damski głos' wołał Nialla.. Pewnie to ktoś z jego rodziny, a co tam ;) I wydaje mi się, że Harry ma pociąg do Vivienne.. Ale ja chcę, żeby ona była z Niallem! Byliby taką słodziutką parą ;*
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny ! ♥
    [http://innocence-xx.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam twoje opowiadanie :D
    Super rozdział
    Zerknij na mój
    http://onedirectionmom.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. jacy fajni dziadkowie , nie no XD rzadko się śmieje gdy czytam blogi , a właśnie na tym rozdziale się śmiałam ! kocham to opowiadanie , jest cuuuuuuudowne i bardzo ciekawi mnie ciąg dalszy . chciałabym , żeby Vivienne była z Hazzą <3 przy okazji zapraszam też do siebie http://littlegirlinonedirection.blogspot.com/ (:

    OdpowiedzUsuń
  11. najlepsi ci dziadkowie hahaha XD rozwalają mnie :D
    Awww,Harry i Niall <3
    Ej! nie ma w weekend masz rekolekcje więc życzę sb nowego rozdziału szybciej!! No już zbieraj swoje cztery litery i pisz następny! bo kocham tego bloga!

    OdpowiedzUsuń
  12. A kocham twój blog jest dla mnie najlepszym blogiem z opowiadaniami( na prawdę!). Nie mogę się doczekać kiedy się dowiem z kim będzie Vivienne (nie jestem pewna czy dobrze napisałam jej imię). Uwielbiam Ciebie i twoje opowiadania już nie mogę się doczekać następnego w weekend teraz będzie dla mnie podwójnie wyczekiwanym okresem tygodnia xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa. Imię napisałaś dobrze, a co do rozdziały postaram się dodać coś do środy. :D

      Usuń
  13. Kocham, kocham cie :)
    masz coś takiego w pisaniu co przyciąga jak magnes i chce sie czytać i czytać :)
    Czekam na kolejny mam nadzieje, że szybko dodasz :)

    van-ill-op.blogspot.com / zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. nie no genialnie! chyba mój ulubiony rozdział :P
    czekam na następny <3
    ps. mam cichą nadzieję, że Vivienne będzie z Niallem ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozdział boski! ;p
    Szybko dodawaj następny :D Niall <3

    http://you-can-count-on-me-lila.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. SYTOOOOOOO < 3 !
    I zapraszam do mnie :) Prowadzę blog z One Direction mam pierwszy rozdział.Co sądzisz? :)
    http://myblogonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Super rozdział. Miło czyta mi się twojego bloga, bardzo go lubię i czekam na następne rozdziały :)
    zapraszam do mnie
    http://dlaczego-to-takie-trudne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. hahaha fajni dziadkowie :D
    Fajnie by było gdyby była z Harrym ;)
    Czekam na nastepne.


    Paula. ♥

    OdpowiedzUsuń
  19. jesteś zajebista xD
    czekam na następny i zapraszam do siebie ^^

    OdpowiedzUsuń
  20. zajebiste <3
    fajnie by bylo jak by zaiskrzylo cos miedzy vivienne a hazzą *.*

    OdpowiedzUsuń
  21. staraj się wrzucać dla nas jak najwięcej ! ;D
    ciekawi mnie czy Vivienne będzie z Hazzą ;d
    więc mam nadzieje, że wrzucisz jak najszybciej <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja pierdziel. To jest boskie. Obserwuje i zparaszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nowy rozdział na http://messing-with-my-head.blogspot.com zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. *.*
    LubięLubięLubię! Ten blog opowiada całkiem inną historię niż reszta.. Jest cudowny :)
    Kocham dziadków Viv :D A ona sama? Jest niezwykle intrygująca i taka...sama nie wiem.
    W każdym razie zaczarowałaś mnie, co nieczęsto się zdarza (powiedziałabym wręcz, że baaardzo rzadko) <3
    Czekam na nn xxx

    [http://holdmetight-vick.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No reszta opowiada o szczęśliwym chodzini z jednym z 5B CUDÓW ŚWIATA !1 a TU BUM JAKA MIŁA NISPODZIANKA <33

      Usuń
  25. Ona musi być z Harrym pasują do siebie .!!
    Fajny blog .!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Super !!! KOcham <33 Ona musi być z Hazzą !! Ale do NIalla też pasuje ;**

    OdpowiedzUsuń