piątek, 9 marca 2012

Rozdział 4.

Leniwie otworzyłam oczy. Spałam w moim pokoju, na moim łóżku. Niestety we wczorajszych ciuchach, z rozmazanym makijażem i telefonem z wieloma nieodebranymi połączeniami. Podniosłam się i oparłam na łokciach, czego pożałowałam bo moja głowa dała o sobie znać. Strasznie mnie bolała, w tym momencie nawet proszki by już na nic nie pomogły.
Wstałam, starając się nie stracić równowagi. Nie spałam prawie całą noc, więc nic dziwnego że boli mnie głowa, jest mi niedobrze i czuję się, jakbym miała zaraz zemdleć. Wzięłam pierwsze z brzegu ciuchy z szafki, i coraz szybciej mrugając oczami otworzyłam drzwi od łazienki. Weszłam do niej, i odkręciłam wodę żeby napuścić ją do wanny. Podeszłam do lustra i zaczęłam zmywać wczorajszy makijaż. Moja twarz wyglądała, jakby ktoś potraktował mnie smołą, albo oblał czarnym atramentem. Tusz do rzęs, który miałam na policzkach tylko przypominał mi o tym, co stało się wczoraj.
Opuściłam swój pokój i w grobowym nastroju stanęłam w drzwiach kuchni. W niej siedział mój ojciec, Niall i Harry. Posłałam ojcu pytające spojrzenie, a ten stawiając talerz z jajecznicą na stole wyszedł z kuchni. Usiadłam na krześle i spojrzałam na swoich gości wysilając się na uśmiech.
- Co się stało? I nie mów, że nic. I tak ci nie uwierzę- powiedział Harry. Niall założył jedną rękę na drugą i dziwnie na mnie spojrzał.
- Pospiesz się, zaraz musimy jechać. Mam wrócić do pracy przed piętnastą- doszedł do mnie głos taty, dochodzący z salonu.
- Nic się nie stało. Źle się wczoraj poczułam- wytłumaczyłam, z ukosa patrząc na jajecznicę.
- I to dlatego płakałaś przez prawie całą noc?- prychnął Loczek, uważnie mi się przyglądając.
- Mógłbyś łaskawie nie podglądać co robię w nocy?- wywróciłam oczami i zabrałam się za jedzenie- Tłumaczę wam, że nic się nie dzieje. Widocznie miałam koszmar. Nic wielkiego- dopowiedziałam- Przepraszam, ale muszę jechać- oznajmiłam odsuwając od siebie talerz. Wstałam z miejsca, czego niestety nie powtórzyli moi znajomi- Nie mam ochoty ciągnąć tego tematu- powiedziałam zawzięcie, Niall wstała i pociągnął Loczka za rękaw. Spuścił wzrok i bez słowa, razem z nim opuścili mój dom.
- Może powinnaś im powiedzieć?- zagadnął ojciec, wchodząc do kuchni.
- To nie jest ich sprawa- rzuciłam- Jedziemy- dorzuciłam i ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych.


- Sprawdzimy tę sprawę. Do widzenia- powiedział policjant, mój ojciec uścisnął z nim rękę i opuściliśmy jego gabinet. Zgłosiliśmy groźby, ale u nich 'sprawdzimy' oznacza 'trochę sobie poczekacie, mamy inne sprawy na głowie'.

Nie mam zamiaru mówić o moich poprzednich sprawach nikomu. Po co im to wiedzieć? Coś to da? Nic. Kompletnie. Będzie tak samo. Nic nie zrobią. Nie wyślą ich wszystkich do Chin. Mogą sobie znaleźć każdego, kto za odpowiednią zapłatą po prostu mnie zabije. Bądźmy szczerzy, to wcale nie jest takie skomplikowane. Ze znajomościami rodziny Anny zrobią to jeszcze trzy razy szybciej, niż dałby rade normalny człowiek. Skoro tak ma być, to tak będzie. Z przeznaczeniem się nie wygra. Nie do końca miła prawda, ale to i tak pozostaje prawdą. Pogodziłam się z tym, że niektórzy są aż tak mściwi, że będą chcieli mnie sprzątnąć. Jeszcze nie wiedzą gdzie jestem, trochę im to zajmie. Nie mam konta na żadnym portalu społecznościowym, numer telefonu mam zamiar zmienić więc się już nie dodzwonią. Zrobię wszystko, byleby ponownie nie być w szpitalu i nie przechodzić tego, co już przeszłam. Nie po to dostałam tak jakby drugą szanse, żeby i ją zaprzepaścić. Tego nie pozwolę zrobić nikomu. Miało być dobrze, a znowu wyszło jak wyszło.

- Nie odpuszczę- w moim pokoju pojawił się Harry, bez pozwolenia do niego wchodząc. Usiadł obok mnie na łóżku.
- Możemy skończyć ten temat? Nic się nie dzieje- westchnęłam odkładając miskę z popcornem na stolik.
- Kłamiesz. Po prostu kłamiesz- powiedział. Chyba pierwszy raz ktoś zauważył, że kłamię. Zapiszę w pamiętniku.
- Nie kłamię. Coś sobie ubzdurałeś, Harry- wzruszyłam ramionami, odwracając wzrok.
- Właśnie, że nie. Nic sobie nie ubzdurałem, i ty o tym bardzo dobrze wiesz. Dlaczego nie chcesz mi przyznać racji, że coś się dzieje?
- Dobrze. Nie jest wspaniale, ale nie chce o tym rozmawiać. Koniec tematu- rzuciłam tym razem patrząc prosto w jego oczy.
- Ale dlaczego? Nie sądzisz, że lepiej podzielić się z kimś tym co cię męczy? To zawsze pomaga.
- Mnie nie. Widocznie jestem wyjątkiem- przewróciłam oczami.
- Chciałbym cię poznać, ale nie dajesz mi tego zrobić, Vivienne- westchnął, łapiąc mnie za rękę. Szybko wyrwałam ją z jego objęć i odwróciłam wzrok- No właśnie. Boisz się, tylko jeszcze nie wiem czego.
- Nie mam w zwyczaju zwierzać się komuś, kogo znam od miesiąca. Tak naprawdę nie mam w zwyczaju się zwierzać- rzuciłam i wstałam z łóżka. Otworzyłam drzwi balkonowe i stanęłam na balkonie. Miałam tylko nadzieję, że dojdzie w końcu do niego to, że nie mam zamiaru mu o niczym mówić. Poczułam jak ktoś kładzie rękę na moim ramieniu, strzepnęłam ją i odwróciłam się w stronę tej osoby.
- Przestań to robić- pokręcił głową, podchodząc trochę bliżej.
- Niby co?- spojrzałam na niego, szukając w jego oczach odpowiedzi na swoje pytanie.
- Za każdym razem nas wszystkich odrzucasz- westchnął, ponownie przysuwając się trochę bliżej.
- Nie odrzucam was- zaprzeczyłam. Chłopak uśmiechnął się pod nosem, i jeszcze trochę się przysunął. Położyłam rękę na jego klatce piersiowej, i popchnęłam go lekko do tyłu.
- Ale uciekasz. Cały czas. A to prawie to samo- westchnął i odwrócił się w stronę drzwi.
- Nic o mnie nie wiesz- westchnęłam wchodząc za nim do swojego pokoju.
- Nie dajesz się poznać. Nie chcesz nic powiedzieć o swojej przeszłości, nie rozmawiasz z nami. Jak mamy cię poznać, Vivienne?- odwrócił się w moją stronę.
- Już mówiłam, że..
- Nie chcesz o tym rozmawiać? Mógłbym to zaakceptować, gdybyś przez to wszystko nie płakała w nocy, widzę, że coś cię martwi. Chciałbym ci jakoś pomóc, tylko właśnie nie wiem jak.
- Nie pomożesz mi. Nikt mi nie pomoże- rzuciłam ponownie siadając na swoje łóżko. Jedyne czego w tym momencie chciałam, to po prostu się nie rozpłakać. Nie teraz, nie w tej chwili i na pewno nie przy nim- Chcę zostawić wszystko co było za sobą, ciągłymi pytaniami mi w tym nie pomagasz- westchnęłam i wzięłam poduszkę w ręce. Zaczęłam obracać ją w każdą możliwą stronę. Chłopak usiadł obok mnie.
- Nie będę pytał, ale obiecaj mi, że jak będziesz chciała porozmawiać, to mi o tym powiesz.
- Niech będzie- wzruszyłam ramionami, w tym samym momencie zadzwonił mój telefon. Nie patrząc na wyświetlacz nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- No i co? Dalej jesteś taka cwana? Za każdą zmianą numer, odnajdę nowy. Nie łudź się, dziewczynko- usłyszałam męski głos w słuchawce- Możesz już pożegnać się z nowymi znajomymi, mam świetny trop gdzie cię znaleźć. Tym razem nie będziemy tacy delikatni, obiecuję, że nie przeżyjesz.
- Daj spokój, wcale się ciebie nie boję- westchnęłam wywracając oczami. Mimo tego, że prawda była całkiem inna.. przecież nie powiem że 'o tak, strasznie się ciebie boję'. Nie pokażę się mnie to martwi. Najwyżej znowu poryczę się w nocy. Rozłączyłam połączenie- Oglądamy coś?- spytałam Harrego, który patrzył na mnie z niedowierzaniem.
- Na pewno nie chcesz o tym rozmawiać?- spytał, przysuwając się bliżej. Wyjątkowo postanowiłam nie ochrzaniać go, więc jedynie pokręciłam przecząco głową- Jesteśmy krok dalej- mruknął, chyba z nadzieją, że tego nie usłyszę.
- Słyszałam- zaśmiałam się i chwyciłam jedną z poduszek leżących na moim łóżku. Walnęłam Loczka prosto w głowę i wybuchnęłam śmiechem. Zrobił obrażoną minę, wziął inną poduszkę i również uderzył mnie- Ej! Kobiet się nie bije!- westchnęłam, mogę stwierdzić że rozpętaliśmy właśnie trzecią wojnę na świecie. Ganialiśmy się po całym pokoju, omijając fakt, że każde z nas zaliczyło kilka razy tak zwaną glebę, zahaczyłam się i przerwałam dół koszulki, a Harry poślizgnął się i z hukiem wpadł do mojej łazienki. Nie przestając się śmiać podeszłam do drzwi łazienki, jeszcze zaopatrzona w awaryjną broń mianowicie poduszkę i spojrzałam za drzwi. Harry leżał na środku mojej łazienki i uważnie przyglądał się jakiejś rzeczy- Podnieś swój tyłek, i łaskawie opuść to pomieszczeni dobrowolnie, albo wyciągnę cię stąd siłą- zapewniłam obracając poduszkę w prawej ręce, opierając się o framugę drzwi.
- Zmuś mnie- prychnął siadając na podłodze.
- Jak chcesz- wzruszyłam ramionami i podeszłam do okna. Z parapetu wzięłam butelkę, w której była woda. Na końcu miała spryskiwacz, podeszłam do chłopaka i zaczęłam pryskać mu wodą w twarz. Szybko wstał i z bojową miną, przyglądał się mi mrużąc oczy- No to ja ten..- wybiegłam z łazienki i zamknęłam chłopakowi drzwi przed nosem. Zaraz wyleciał za mną. Złapał mnie za rękę i dopiero w tej chwili uświadomiłam sobie, że w moim pokoju siedzi Niall, Zayn i Louis. Wykorzystując nieuwagę Loczka, prysnęłam mu ponownie wodą w twarz i z niewinną mina usiadłam na łóżku.
- Kwiatuszku nic ci nie jest?!- wydarł się Louis, podbiegając do Hazzy. Ten robiąc smutna minkę przytulił się do chłopaka.
- Ej! Bez czułości w moim domu!- krzyknęłam i rzuciłam w nich jedną z największych poduszek leżących na moim łóżku. Do mojego pokoju weszła również Danielle i Eleonor. Zaczęły się dziwnie wydzierać, mówić coś w całkowitym nie składzie co chwila przerywając słowami 'no powiedz jej'. Nie zwracając uwagi na ich dziwaczne kłótnie, które zdarzały się dość często i albo ja albo Liam, musieliśmy je jakoś godzić, usiadłam na łóżku.
- Wiesz co Vivienne, zraniłaś moje kochanie- Louis przetarł oczy i rozsiadł się obok mnie.
- Trudno- westchnęłam i wzrokiem zaczęłam szukać słodyczy, które kilka sekund temu jeszcze leżały na biurku. Odruchowo spojrzałam na Nialla, który właśnie wyżerał mi żelki z paczki. Spojrzałam na niego i założyłam jedną rękę na drugą.- Niall, wiej- rzuciła Danielle, a chłopak od razu spojrzał na mnie. Uniosłam jedną brew do góry, a ten tylko wybiegł z mojego pokoju. Uśmiechnęłam się tryumfalnie i wzięłam paczkę słodyczy, którą blondyn zostawił. Usiadłam na jego miejscu i wyszukiwałam czerwonych żelków.- Co robimy?- spytał Louis bawiąc się włosami swojej dziewczyny.- Sam coś wymyśl- prychnął Niall pojawiający się w drzwiach. Zrobił zwycięską minę wskazując na czekoladki, które miał w ręku. Mogę się założyć że zwinął je z mojej kuchni. Wystawiłam mu język i wróciłam do przeszukiwania opakowania.- My idziemy na romantyczny spacer- powiedział Liam i pociągnął swoją dziewczynę za rękę.- No to my też!- Eleonor walnęła Louisa w ramię, a ten wzdychając wstał i posłusznie ruszył za nią.- Pa?- westchnął Zayn i położył się na moim łóżku.- Masz tu jakieś filmy?- spytał Niall przeszukując stojak z płytami.- Posiadam jedynie komedie romantyczne i since fiction- wzruszyłam ramionami i wskazałam na szafkę pod telewizorem. Niall i Zayn od razu podeszli do szafki i po kolei wyciągali płyty. Niall co chwila podawał jakąś płytę Harremu, a ten odkładał płytę na drugi koniec pokoju.
- Oglądamy to!- krzyknął Harry radośnie patrząc w naszą stronę. Pokazał nam płytę z 'Love Actually'.
- Niech będzie- Zayn wzruszył ramionami i wstał z miejsca.
- Ja tego nie będę sprzątać- powiedziałam od razu patrząc na porozrzucane po całym pokoju płyty. Nie byłam świadoma, że w ciągu niecałych pięciu minut można zrobić taki wielki burdel, dowiaduję się coraz więcej o ich umiejętnościach.
- Vivienne, miałabyś może jutro czas?- spytał Niall siadając obok mnie.
- Zależy- spojrzałam na niego.
- Wiesz, gramy jutro koncert i tak się zastanawialiśmy, czy poszłabyś z nami- dokończył za niego Zayn.
- Będziemy w telewizji-dorzucił z tryumfem Harry, wkładając płytę do odtwarzacza.
- Przepraszam, ale nie mogę- powiedziałam od razu.
- Co nie możesz? Wszystko możesz!- krzyknął mój ojciec z progu. Pokręciłam wystraszona przecząco głową- Ale faktycznie jutro nie możesz- rzucił- Nie czekaj, czemu nie możesz?- wywrócił oczami lustrując każdego po kolei.
- Kochany ojcze, nie mogę ponieważ powiedziałeś mi wczoraj, że jedziemy jutro do dziadków- wymyśliłam na poczekaniu posyłając mu znaczące spojrzenie.
- Ah! Tak! Masz rację. Jaka gapa ze mnie- pokręcił głową i wyszedł z pokoju. Chłopaki zaczęli marudzić, żebym przełożyła wyjazd, którego nawet nie planowałam, ale nie ważne.

Przecież nie mogę pokazać się w telewizji. Jak mnie sfilmują, to już po mnie. Znajdą mnie. Najzwyczajniej w świecie mnie znajdą, znowu pobiją, znowu będę w szpitalu i jeszcze mogę narazić znajomych, a tego nie mam zamiaru robić. Może i ojciec ma rację, że powinni wiedzieć. Tak naprawdę już odkąd dowiedziałam się, że są sławni powinnam dać sobie z nimi święty spokój. Paparazzi, jakieś insynuacje, dziwne sytuacje.. Chyba nie do końca jestem na to przygotowana. A jak dorwą mnie z nimi fotografowie to bądźmy szczerzy- już po mnie. Zdjęcia wyciekną do internetu, do gazet, telewizji. A wtedy? Nawet nie chcę myśleć o tym, co mogłoby się stać. Gdybym potrafiła przestać z nimi rozmawiać, to na pewno bym to zrobiła. Ale niestety nie umiem tego zrobić. To jest mój błąd. Za szybko przywiązuję się do ludzi. Wcześniej tego nie widziałam, bo niby jak? Nie miałam nawet do kogo się przywiązać. Teraz widzę to bardzo dokładnie. I wiem, że w pewnym sensie ich narażam, tylko co ja mogę zrobić? Jestem wręcz pewna, że gdybym przestała.. tak z dnia na dzień z nimi rozmawiać, nie dali by spokoju, zachowywali by się dokładnie tak, jak na samym początku kiedy starałam się ich olewać. Nic by to nie dało. A jak powiem im prawdę? Nie wiem jak zareagują i właśnie tego się boję.

- Nie skomentuję wyglądu tego osobnika- Zayn pokręcił głową i zabrał mi żelki. Westchnęłam, walnęłam go w głowę i zabrałam mu opakowanie- Ej- jęknął mrużąc oczy. Wystawiłam mu język.
- Vivienne, wyjeżdżamy- powiedział zdenerwowany ojciec stając w progu.
- Słucham? Ty żartujesz tak?- wywróciła oczami, nie przerywając jedzenia.
- Nie. Mówię poważnie. I radzę ci w tej chwili powiedzieć im prawdę, Vivienne. To już nie są żarty- w drzwiach stanęły również 'zakochańce'.
- Czyli oni..- jęknęła, w duchu modląc się, żeby to jednak nie była prawda.
- Tak. Jeżeli ty im nie powiesz, zrobię to ja- powiedział z naciskiem na 'ja'. Przytaknęłam, a on tylko kiwnął głowa i wyszedł. Zayn wziął pilota i wyłączył grający do tej pory telewizor- Pospiesz się! Masz godzinę!- krzyknął z dołu.
- O co chodzi?- spytała Danielle siadając na fotelu.
- Zabiłaś kogoś?!- krzyknął Louis, klaskając w ręce.
- Oh, zamknij się- jęknął Niall ciągle na mnie patrząc.
- Dziękuję, Niall- wywróciłam oczami i wstałam z miejsca- Ja nikogo nie zabiłam. Ale skoro o tym mowa, to jak by to powiedzieć, żeby was nie wystraszyć.. czai się na mnie kilkanaścioro płatnych zabójców- powiedziałam, a wszyscy spojrzeli na mnie po czym wybuchnęli śmiechem.
- Ale żart!- powiedział Zayn ze śmiechem.
- To nie jest żart. Myślicie, że gdyby to był żart uciekałabym za godzinę z Londynu?- spytałam, a oni w jednej chwili zamilkli.
- Ale dlaczego?- to było jedyne, co zdołała wydusić Eleonor, która zazwyczaj opanowana.. w tej chwili widziałam w jej oczach strach.
- W wielkim skrócie, jedna dziewczyna mnie nie lubiła i nasłała na mnie kilku kolesi zapisanych w kartotekach policji. Ale tak się złożyło, że jakimś dziwnym trafem przeżyłam. Mam nadzieje, że nie wiedzą, że z wami rozmawiałam. Radziłabym wam w tym momencie wyjść i zapomnieć, że w ogóle się poznaliśmy. Mogą wam coś zrobić. Źle zrobiłam, że zaczęłam z wami w ogóle rozmawiać- szepnęłam ostatnie słowa do siebie oparłam się o ścianę.
- Dobrze zrobiłaś!- krzyknął wkurzony Niall- Ale mogłaś nam powiedzieć wcześniej. Chociaż wiedzielibyśmy o co chodziło z tymi telefonami- dorzucił, wstał z miejsca i mnie przytulił. W normalnych okolicznościach by oberwał. Najzwyczajniej w świecie walnęłabym go w głowę, ochrzaniła i kazała się odwalić. Nie wiem czy teraz tego nie zrobiłam, bo myślałam, że to takie jakby pożegnanie, czy po prostu tego potrzebowałam. Przestałam wszystko kalkulować i analizować i dałam upust emocjom, które tłumiłam przez dobre piętnaście lat. Przytuliłam się do niego. Z mojego oka poleciała pojedyncza łza, którą szybko zmazałam z nadzieją, że nikt jej nie zauważył. Odsunęłam się po chwili i lekko się do niego uśmiechnęłam. Do mojego pokoju wparował ojciec, trzymając Masha na smyczy.
- Nie ma czasu. Zbieramy się- powiedział- Jedziemy do Twoich dziadków.
- Ale wrócisz?- spytała Danielle, która w tym momencie się rozpłakała.
- Wrócimy, kiedy to wszystko się tylko uspokoi- odpowiedział za mnie mój ojciec i wyszedł z pokoju. Danielle podbiegła do mnie i mnie przytuliła. Cały czas powtarzała, że mam do niej pisać, że będzie tęsknić. Liam przytulił ją, i mówiąc do mnie żebym się trzymała razem ze swoją dziewczyną wyszedł z mojego pokoju. Chwile potem podbiegła do mnie Eleonor, w której oczach i tak widziałam łzy, ale dziewczyna starała się je ukryć. W tym samym momencie co Louis przytuliła mnie do siebie i ciągnąc chłopaka za rękę wyszła. Zayn tylko uśmiechnął się do mnie smutno i chyba nie wiedział jak ma się zachować, bo stał i czekał na to, co zrobi reszta. Harry podszedł do mnie spokojnie i przytulił mnie do siebie.
- Trzymaj się, Vivienne- powiedział, a obok niego od razu pojawił się Niall. Harry pogłaskał mnie po głowie i wyciągnął z pokoju tez Zayna.
- Tylko nie myśl sobie, że to pożegnanie- uśmiechnął się do mnie Niall stając przede mną- Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz- zapewnił. Zaśmiałam się i tym razem sama się do niego przytuliłam. Pocałował mnie w głowę i wyszedł z pokoju.

Ojciec wszedł do pokoju i kazał mi się szybko spakować. Wpakowałam kilka ciuchów do torby i wyszłam razem z nim z domu, po drodze chwytając Masha.
Tak. To jest mój całkowicie normalny świat.
_____________________________________________________________
Witam zgromadzonych. Przepraszam za to coś w górze. Po prostu mam strasznego doła i dlatego rozdział jest trochę dołujący. Ponownie za niego przepraszam i czekam na rozgrzeszenie. Od poniedziałku mam trzydniowe rekolekcje- mniej nauki, więc postaram się coś napisać. Nic nie obiecuję, bo mam jeszcze masę innych spraw do załatwienia, ale się postaram. Może dodam coś jeszcze w niedzielę.
Dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem- jesteście niesamowici. Nie spodziewałam się, że kto tu zajrzy a co dopiero coś napisze. Bardzo wam za komentarze jak i wejścia dziękuję. :)

26 komentarzy:

  1. Świetny rozdział :)
    Pisz , pisz następny i dodawaj :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ona nie może wyjechać...;/
    Och Niall Viv <3
    love it !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Robi się ciekawie. Nie wiem, czy masz zamiar główną bohaterkę "swatać" z kimś z 1D, ale teraz nie wiem kto byłby tym "kandydatem" - Niall czy Harry. Oboje są wobec niej tacy opiekuńczy, ale wydaje mi się, że Hazza trochę bardziej to okazuje. Nie ważne. Rozdział mi się podoba, naprawdę, naprawdę podoba. Nie mogę się doczekać kontynuacji, jak ta cała akcja się rozwinie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi tam rozdział się podoba. Jest świetny! Już zdążyłam pokochać Twojego bloga ;* No i Vivienne wreszcie się na nich otworzyła! Chciałabym, żeby była z Niallem, byliby cudną parą.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam nadzieje że będzie z Niallem ;))

      Usuń
  5. Podoba mi się to coś w górze xddd Jaka cudna scenka na końcu(tzn.wyjazd Viv trochę przygnębiający, chodzi o pożegnanie).Mam nadzieje, że główna bohaterka szybka wróci do domu.Czekam cierpliwie na kolejne to coś w górze xddd

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! Nie moge sie doczekan nn :D

    [http://holdmetight-vick.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieje, że ci ludzie się od niej odczepią :<
    Może rozdział troche smutny, ale i tak jest nieziemski, kocham twojego bloga i prosze dodawaj częściej rozdziały :)


    van-ill-op.blogspot.com / zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mogę. Klasa, w której jestem to jeden masakryczna katorga. Wszystko na już, cały czas kartkówki, pytanie i jeszcze zalegam z projektem z polskiego. Do tego dochodzą lektury, cotygodniowe wypracowania i nauka na zajęcia dodatkowe. Nie wyrabiam. Przykro mi, że rozdziały są rzadko. Ale w weekendy, też wychodzę ze znajomymi. Wtedy tylko mam chwilę dla siebie. Rozdziały pisze w miarę możliwości. I od razu przepraszam, że rozdziały są tylko raz w tygodniu. Niestety- nic na to nie mogę poradzić.

      Usuń
  8. Git rozdział, czekam na następny

    http://foreverandeverfriendship.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajebiście to zrobiłaś!! No po prostu majstersztyk!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam jak piszesz! Wielka szkoda, że rozdziały są tak rzadko :( Mam nadzieję, że jeszcze w ten weekend znajdziesz czas i coś napiszesz, bo twój blog jest jednym z moich ulubionych, pomimo sporej liczby blogów o 1D, które czytałam (: Czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały ((: ♥

    Czy mogłabyś mnie informować o następnych rozdziałach? Jeśli tak, to tu mój twitter: @justyna1155 lub gg: 7949651 ((:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, mogę cię informować :)

      Usuń
  11. WOW !!!! To jest niesamowite !!! Czytałam ten rozdział z takimi emocjami i aż zapierał dech ! Czekam na kolejny bo to co piszesz jest naprawdę świetne <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Super masz bloga, a rozdziały wymiatają ;)
    zapraszam do mnie http://beautiful-lie-beautiful-lie.blogspot.com/
    + mam małą prośbę byś mnie informowała na GG o nowych 38309351 ?
    Z góry dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. zajebisty nie mogę się doczekać następnego :D zastanawiam się tylko z kim ona będzie chodzić mam nadzieję że z Harry'm

    OdpowiedzUsuń
  14. może z Naill'em by chodziła - takie słodkie 2 głodomorki by się kochały xD ;* oczywiście rozdział super, opowiadanie też ;p + też czytam twojego bloga jako jednego z wielu - mam takich ulubionych o 1D 5 :)
    GENIALNIE PISZESZ, super rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Oby jej nie dorwali, mam taką cichą nadzieję, że ona będzie z Harrym xD świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Łaał. naprawdę fajne opowiadanie. Napiszę na gg abyś mnie informowała ;'3 Czekam na nn.

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział jest świetny..:)
    Jak każdy twój..;)
    Rozdział smutny, ale czasem musi taki być.. Każdy ma kiedyś doła.;)
    Pozdrawiam.!
    [wspolnykierunek.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  18. zajerozdział :D
    czekan na next

    http://our-love-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham. Naprawdę świetny. Masz talent.
    Pasuje ona do Nialla ale znając życie połączysz ją z Harry'm.
    Taki zamiar od początku nie ?
    Świetny ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, moje zamiary pozostawię dla siebie :D
      Ale masz rację- pasuje do Nialla. : )

      Usuń
  20. Super rozdział ona pasuje do Harrego moim zdaniem ;D

    OdpowiedzUsuń