sobota, 3 marca 2012

Rozdział 3.

Obudził mnie jakiś dźwięk. Zmieszanie walenia w patelnie z uderzaniem widelcem w garnek.
- Pora wstawać!- wydarł się mój ojciec ze zwycięską miną opuszczając mój pokój. Ponownie rzuciłam się na łóżko, z którego chwilę później wstałam jak oparzona. Nigdy nie wiadomo co mojemu kochanemu tatusiowi wpadnie do tego jego główki. Każdy nowy pomysł był coraz bardziej szalony. Była sobota, a w każdą sobotę mam spotkania ze swoim psychologiem, którego musiałam zmienić, ale ponoć kobieta jest już zapoznana z moją 'sprawą'. No oby, nie mam ochoty opowiadać tego ponownie.
Zwlekłam się ze swojego łóżka i ślamazarnym krokiem podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej granatową trochę krótką spódnicę, szarą koszulkę i takiego samego koloru trampki, po czym weszłam do łazienki.


- Myślę, że możemy ograniczyć spotkania do jednego na dwa tygodnie- uśmiechnęła się rudowłosa kobieta, nie wyglądająca na więcej niż dwadzieścia trzy lata. Przytaknęłam i podając jej rękę opuściłam gabinet, jednocześnie wpadając na kogoś.
- Przepraszam, naprawdę nie chciałam- uśmiechnęłam się pomagając pozbierać papiery dziewczynie, nie starszej ode mnie więcej niż dwa lata.
- Nic nie szkodzi, to ja się zagapiłam- powiedziała z wielkim uśmiechem- Tez masz tu praktyki?- zagadnęła wstając. Podałam jej kartki i spojrzałam na nią.
- Nie. Powiedzmy, że przychodzę tu z innych powodów- uśmiechnęłam się do niej.
- Oh, myślałam że.. no wiesz. Tak nie wyglądasz. Eh, nie ważne- westchnęła trochę zażenowana.
- Nic nie szkodzi- zapewniłam i poszłam w stronę wyjścia z budynku. Niestety nikt nie mógł na mnie poczekać i zmuszona jestem wracać do domu na piechotę.

'Ograniczyć spotkania'? Czyli, jest dobrze! A jak jest dobrze, to może być tylko lepiej! Nie no, chwila. Od kiedy jestem aż taką optymistką? Sama siebie zadziwiam, no ale cóż. W tym samym momencie zadzwonił mój telefon.
- Mhm?- spytałam, stając na środku chodnika.
- Masz może ochotę na kino?- usłyszałam w telefonie głos Zayna.
- Jasne, czemu nie- odpowiedziałam, starając się nie ziewać.
- Za piętnaście minut w kinie? Czy po ciebie przyjść?- do telefonu bardzo szybko mówił Niall.
- Może być w kinie- rzuciłam i rozłączyłam połączenie. Wydaje mi się, że już przyzwyczaili się do tego, że nie mówię 'Pa', czy 'Do widzenia'. Chyba, że mnie ktoś wkurzy, wtedy nadużywam tych słów.

Co do mojego numeru telefonu? Dowiedzieli się po dwóch tygodniach. Bądź co bądź w ostateczności wzięła go ode mnie Eleonor, zakradając się do mnie w nocy przez balkon. Wzięła moją komórkę, wpisała swój numer i zadzwoniła do siebie, zdobywając mój numer tym samym budząc mnie, bo geniusz zbrodni zapomniała, że ma włączony głośny dzwonek w telefonie. Prawdziwy włamywacz, nie powiem. A potem to dopiero się zaczęło.. Przez cztery pierwsze dni starałam się ignorować smsy i dzwonienie. W piątym stwierdziłam, że mam tego dość i odebrałam telefon. Zostałam zaproszona przez Nialla na obiad, a że byłam sama, znudzona i cholernie głodna, postanowiłam do nich pójść. I tak zaczęły się dziać bardzo dziwne rzeczy. Zaczęłam się coraz częściej śmiać i podjęłam się namalowania obrazu dla Danielle. Jeszcze trochę to potrwa, ale stwierdziła że będzie czekać ile trzeba, byleby go dostała.

Co myślę o nich wszystkich? Rozpocznę na Danielle, która wydaje się być najsympatyczniejsza z nich wszystkich. Jest miła, cały czas się uśmiecha. Szczerze mówiąc, trochę mnie to zadziwia. Ciągły uśmiech i wszechobecna radość osobiście mnie denerwuje, ale kiedy na nią spojrzę.. no, nie umiem się na nią wkurzać. Jej chłopak- Liam- jak zauważyłam, to taki rozum całego zespołu. Dobrze, że kogoś takiego mają, bo marnie by z nimi było. Jest też strasznie uroczy i troskliwy co do swojej dziewczyny. Widać, że bardzo ja kocha. Zresztą wszyscy, który go znają na pewno to wiedzą. Eleonor, też jest przerażającą optymistką. Chociaż ona jest trochę bardziej wredna. Zawsze mówi prawdę, nie zważając na to czy boli czy nie. Louis jest najbardziej walniętą osobą jaką kiedykolwiek w życiu poznałam. Cały czas mówi kawały, wycina wszystkim dookoła numery i cały czas je marchewki. Z tego co zauważyłam, uwielbia wszystko co nienormalne. I to chyba dlatego tak bardzo lubi Hazzę. Też jest ostro stuknięty. Czasami się zastanawiam czy od zawsze taki był, czy Louis tak na niego podziałał. Kiedy on i Lou są w jednym pokoju, po prostu zabronione jest zostawić ich samych. Stłuką coś, rozwalą, albo bóg wie co jeszcze. No i wtedy do akcji wkracza Liam z pomocą Zayna, który cały czas filozofuje, i stara się jakkolwiek wpłynąć na swoich kumpli, co i tak mu nie wychodzi. Wtedy się denerwuje, drze się że nikt go nie rozumie i zamyka się w łazience poprawiając włosy. Pozostaje jeszcze Niall. Można go opisać mniej więcej tak: irlandzki chłopiec, nie mogący przeżyć jednego dnia bez swojej gitary i jedzenia. Mniej więcej tak to wygląda. Czasami się zastanawiam: No i co ja z nimi tu w ogóle robię?

Weszłam do kina i wzrokiem zaczęłam szukać swoich znajomych. Nigdzie nie mogłam ich znaleźć, domyślając się że Nialla na pewno znajdę przy jedzeniu, ruszyłam w stronę w której można kupić popcorn. Miałam rację, jednak nie zdążyłam do niego podejść, bo ktoś zasłonił mi oczy.
- Liczę do trzech- jęknęłam starając się ściągnąć ręce ze swojej twarzy. Byłam pewna, że człowiekiem pozbawiającym mnie widoku na świat, był Harry. Wiedziałam głównie dlatego, że zawsze tak robił ale uznajmy, że jestem jasnowidzem.
- Zgadnij kto- powiedział, zmieniając głos na bardzo dziewczęcy.
- Moja ciocia z Alaski?- wypaliłam, doszedł mnie tylko głośne prychnięcie Hazzy. Zabrał ręce, a ja odwróciłam się w jego stronę. Miał naburmuszona minę i patrzył na mnie wzrokiem mówiącym 'jak mogłaś'? Pociągnęłam go za ramię, zauważając resztę czekającą przed salą. Doszliśmy do nich i dopiero wtedy Harry nie wytrzymując, spojrzał na mnie ze złością.
- Jak można pomylić mnie, uroczego i zabójczo seksownego chłopaka, z jakąś ciocią z Alaski?- jęknął zirytowany, na co cała reszta wybuchnęła śmiechem. Ten tylko założył jedną rękę na druga i odwrócił się do nas tyłem- Obrażam się!- rzucił. Nikt nie zareagował, co jeszcze bardziej go zdenerwowało- Wiesz co Lou, po wszystkich bym się tego spodziewał, ale nie po tobie- bąknął zdenerwowany.
- Oh, przepraszam kochanie!- krzyknął chłopak i przytulił do siebie Loczka.
- Jestem zazdrosna!- odezwała się Eleonor, jako kolejna strzelając focha. Louis wybuchnął śmiechem, podszedł do niej, objął ją ramieniem i pocałował w głowę- Dobra, już mi przeszło- zapewniła i pociągnęła go za rękaw do sali.
- Przeproś, to dam ci bilet- powiedział Harry unosząc jedna brew do góry.
- Przepraszam, bardzo mi przykro że uraziłam twoje ogromne ego- westchnęłam i zabrałam mu papier.
- Naprawdę, się na ciebie skarbie obrażę- powiedział, kiedy podeszli do nas Zayn i Niall.
- Nie mów do mnie skarbie- jęknęłam już któryś raz z kolei i skierowałam się w stronę wejścia na salę.
- Przepraszam, skarbie- Loczek wytknął mi język. Zwinęłam trochę popcornu Niallowi i rzuciłam nim prosto w Hazzę. Oburzony wszedł do sali, a ja z chłopakami tylko przybiliśmy piątki i weszliśmy zaraz za nim.
- Jaki to film?- spytałam, idąc obok Zayna.
- Jakiś horror- wzruszył ramionami na co ja w jednym momencie przystanęłam, co poskutkowało tym, że wpadłam an blondyna.
- Nie bój się- Niall wybuchnął śmiechem i pociągnął mnie za sobą z pomocą mulata. Marudziłam, że przy najbliższej okazji zwieję, co i tak mi nie pomogło. Usiadłam na miejscu obok Hazzy i Nialla, objadającego się popcornem. Zwinęłam mu jeden z kubełków, na co ten nawet nie zareagował.
- Popcornu?- zwróciłam się do Loczka z niewinną miną, ten spojrzał na mnie groźnie, jednak widząc moją minę tylko się uśmiechnął, wziął popcorn i poczochrał mi włosy. Westchnęłam i wróciłam do gapienia się w ekran. Wcale nie miałam ochoty tego oglądać, głównie dlatego, że strasznie się takich filmów boję i zazwyczaj się drę. Mogli mnie spytać o zdanie, ale nie...

- Boisz się- stwierdził Harry ze zwycięskim uśmiechem po kilku minutach od rozpoczęcia filmu.
- Goń się- stwierdziłam, zabierając rękę śpiącego już Nialla ze swoje kolana.
- Ale się boisz- uśmiechnął się w moją stronę.
- Nie- zapewniłam odważnie patrząc na ekran- O cholera- jęknęłam i zrezygnowana zasłoniłam oczy przy kolejnej scenie. Już obudzony Niall wybuchnął śmiechem i razem z Harrym w tym samym momencie chcieli mnie objąć- Spadać- dorzuciłam nie odsłaniając sobie oczu. Obaj się zaśmiali, jednak wrócili do poprzednich czynności. To, że gdzieś z nimi wychodzę i rozmawiam, nie oznacza że sobie mogą mnie przytulać. Takiego szlacheckiego przywileju, nie ma nawet mój tato, a co dopiero znane mi od dwóch tygodni gwiazdy. Nie ma tak łatwo.

- Nigdy więcej nie pozwolę wam wybierać filmu!- krzyknęłam zdenerwowana wychodząc z sali.
- Jakbyś się przytuliła, to byś się tak nie bała- rzucił Hazza, idący tuż za mną.
- Chciałbyś- szepnęłam i wyciągnęłam swój telefon, na którym były trzy nieodebrane wiadomości od rodziców. Wybrałam numer mamy, która odebrała już po pierwszym sygnale.
- Gdzie ty jesteś?!
- Już wracam.
- Ale gdzie jesteś?!
- W kinie.
- W kinie?!
- Tak.
- Ale sama?
- Nie.
- A z kim?!
- Ze znajomymi.
- Znajomymi? A to bądź sobie ile chcesz.
- Ale..
- Na razie córcia.
- Mamo..- odpowiedziała mi tylko głucha cisza, przerywana dźwiękami rozłączonego połączenie. Westchnęłam i podbiegłam do idących z przodu.
- Wiesz ile dziewczyn oddało by wszystko za to, żeby móc się do mnie przytulić?- westchnął Harry, ponownie drążąc ten sam temat.
- To je przytul i po sprawie- wzruszyłam ramionami dorównując kroku Niallowi- tak w sumie to gdzie my idziemy?- spytałam.
- Na shakea- wyszczerzył się. Wzięłam od niego trochę cukierków, a wszyscy idący przed nami się odwrócili.
- Wzięłaś mu jedzenie, a on się nie wydarł, nie ugryzł cię ani nie zabił?- zwrócił się do mnie Louis, idący za rękę z Eleonor. Pokręciliśmy przecząco głowami, a wszyscy spojrzeli na blondyna z niedowierzaniem. Danielle ze śmiechem i odwróciła się do nas tyłem.
- Dajcie spokój- jęknął zirytowany blondyn i objął mnie ramieniem.
- Mówiłam ci coś- rzuciłam, a ten tylko z westchnieniem wypuścił mnie i wrócił do jedzenia.


Usiedliśmy przy stoliku. Niall od razu wstał i pędem ruszył do kasy. Błam w tym miejscu tylko raz, ale powiem że już mam swój ulubiony shake.
- Ten co ostatnio?- spytał Loczek. Przytaknęłam i zaczęłam bawić się serwetkami leżącymi na stoliku.
- Wiesz Vivienne, nie pomyślałam że Harry albo Niall się tak zakręcą na czyimś punkcie- powiedziała Danielle uśmiechając się szeroko, co chwila patrząc w stronę swojego chłopaka.
- Wydaje ci się- zaprzeczyłam od razu i posłałam Eleonor błagające spojrzenie.
- To, że na nią lecą nie oznacza ze musimy o tym rozmawiać- powiedziała, na co ja uderzyłam się ręką w czoło.
- Dziękuję za wsparcie- westchnęłam, patrząc na nią z przymrużonymi oczami. Uśmiechnęła się niewinnie. W tym samym momencie podeszli chłopaki i podali nam nasze zamówienie. Bez sensownie bawiłam się rurką.

No co tak w sumie, to nie mają racji. Na pewno nie mają racji. Tak w ogóle skąd one wyciągają tak dziwne wnioski? Znamy się od dwóch tygodni, więc nie ma wystarczających dowodów na to, że do mnie zarywają. Zostawmy to. Mam to gdzieś.
Odebrałam dzwoniący telefon.
- No cześć, szmato- rzucił ktoś przez słuchawkę, a ja momentalnie zbledłam. Ocknęłam się po ułamku sekundy i włączyłam nagrywanie rozmowy- Myślisz, że to koniec? Zdziwiłabyś się. Uwierz, że cię znajdę Moore, a jak cię znajdę to kolejna próba sprzątnięcia cię ze świata na pewno mi wyjdzie. Możesz być tego pewna. Przez ciebie moja siostra siedzi w poprawczaku, jej kumple mają przewalone a ty co? Wyjechałaś. To jeszcze nie koniec. Zemszczę się- można powiedzieć, że wysyczała te słowa. Jad który w nich wyczułam był przerażający. W jednej chwili zerwałam się z miejsca i rzucając krótkie 'muszę lecieć' wybiegłam i ruszyłam w drogę powrotną.
- Vivienne, wszystko okej?- usłyszałam za sobą, nie odwróciłam się. Przyspieszyłam kroku w stronę swojego domu.


- Znowu one- szepnęłam stając w drzwiach kuchni. Podałam ojcu telefon i pędem udałam się do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i zaczęłam liczyć latające króliki. Nie pomagało mi to w ogarnięciu moich nerwów, więc podeszłam do swojego pianina i zaczęłam grać melodię, którą grałam kiedyś z moją mamą.

To, co teraz czułam.. Tego się po prostu nie da opisać. Myślałam, że teraz będzie tylko lepiej, że się wszystko ułoży, zacznie być po prostu normalnie. Chciałam po prostu dowiedzieć się, dlaczego to się nie może skończyć. Ktoś ma jakąś nieokiełznaną radość, cały czas dowalając mi cierpień, czy to po prostu taka rozrywka? Nie wiem czym się kieruje, ale jeżeli chce zrobić mi na złość to bardzo dobrze mu to wychodzi. Nawet za dobrze.
- Jutro jedziemy na policję- stwierdził ojciec kładąc mój telefon na łóżku- nie usuwaj tego- dorzucił i wyszedł. Skinęłam głową, chociaż wiedziała, że nie mógł tego widzieć. Zrezygnowana odeszłam do pianina i usiadłam na swoim łóżku. Włączyłam muzykę i postanowiłam o tym wszystkim nie myśleć.


_____________________________________________________________
Tak więc rozdziały będą tylko w weekendy, szkoła robi swoje, a ja mimo tego że to był dopiero pierwszy tydzień po feriach-już nie wyrabiam. Nie będę się tu rozpisywać, więc dodam jeszcze, że jeżeli chcecie być informowani o nowych notkach to piszcie na mój numer GG: 23799456.
Pozostaje jeszcze spytać: Co myślicie? ^^

24 komentarze:

  1. Rozdział jest SUPER, robi się gorąco. Ciekawe, czy wybierze Harrego czy Nialla. Pewnie tego pierwszego, a Nialler będzie zazdrosny :) i jestem cholernie ciekawa, jak rozwinie się ta sprawa z pogróżkami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Robi się ciekawie...
    Rozdział świetny czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie no uwielbiam Twoje opowiadanie. Ja też zastanawiam się którego ona wybierze. Ludzie, jakbym ja chciała mieć taką mamę, która by pozwalała mi spędzać tyle czasu ze znajomymi a nie, że od razu po seansie mam być w domciu ;p Właśnie ciekawa jestem co będzie dalej z tą pogróżką ;p czekam na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham, kocham, kocham <3.
    osobiście, wolałabym, żeby była z Loczkiem, no ale wybór należy do Ciebie :) Ciekawe co dalej z tymi pogróżkami... Pisz szybko następny i dodawaj, bo nie wytrzymam! :*

    http://iwontloveyouagain.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisz o nowych rozdzałach na mój nr gg: 21079389 :) pewnie już mnie znasz:) a raczej na pewno:P
    a co do rozdziału.... świetny !! naprawdę. podoba i się że Viv jest taka niedostępna w sprawie Nialla i Harrego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zatkało mnie.Oczywiście w dobrym tych słów znaczeniu :)
    Hazza vs. Nialler ;D Loczek zazwyczaj wygrywa, ale zaskocz mnie.Uwielbiam wszelkie wątki kryminalne, dramaty itd.W związku z tym jestem podekscytowana rozdziałem.Z niecierpliwością czekam na kolejny, mam nadzieję interesujący rozdział.
    Pozdrawiam, N. ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny rozdział!
    Czekam na ciąg dalszy!
    Jesteś niesamowita!
    <333333333333

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajebiście ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Ona pójdzie z rodzicami na policję, wybiegnie z płaczem w środku rozmowy i znajdzie ją któryś z chłopaków... Fajnie by było. ; D Ale to tylko takie moje wymysły, więc wiesz... ; p
    A co do rozdziału- świetny. Nadajesz się na prawdziwą pisarkę. ; D
    Czekam na następny rozdział. < 33

    OdpowiedzUsuń
  10. Zajebisty tak lubię tego bloga nie mogę się doczekać kiedy wstawisz nowy :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem bardzo ciekawa co bedzie dalej..
    Pewnie te dziewczyny dużo namieszają,
    i ogolnie jestem ciekawa kto zajmie miejsce jej sercu :P
    może Nailler :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje że to Nialler ;DD

      Usuń
  12. Jak to czytam to mimowolnie na moich ustach pojawia się uśmiech.. No po prostu inaczej się nie da. Oporność Vivienne jest po protu zabójcza.. i prawidłowo.

    Naprawdę nie wiem co ty dla nas szykujesz, ale zapowiada się, o matko, jakże ekscytująco.;)
    Co do końcówki to jeszcze nie wiem co myślę, czekam na dalszą część b się przekonać. Mam mieszane uczucia po prostu..;)
    Z niecierpliwością czekam na kolejny. Nawet tydzień.!
    Pozdrawiam.!

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajne i w ogóle świetny blog :D
    Czekam na ciąg dalszy!

    http://holdmetight-vick.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Podoba mi się ta niedostępność Vivienne ;) Zastanawiam się czy będzie z Harry'm, czy z Niall'em. I ciekawe, co będzie z tymi pogróżkami. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział ;>

    OdpowiedzUsuń
  15. W końcu wszystko przeczytałam i z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że masz talent. Podoba mi się to jak opisujesz wszystko. Postacie są takie realne. Lubię Vivienne. Fajnie, że nie szalenie za chłopakami tak jak to robią zazwyczaj bohaterki w innych opowiadaniach. Dialogi są świetne. Scena w kinie - mega!
    Miał wyjść jakiś komentarz na poziomie, a wyszedł no...eh. Nie jestem tak twórcza jak Ty. Czekam na kolejny rozdział. Pozdrawiam Angelika xoxo

    http://alice-and-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marudzisz, jest 'na poziomie'. Dziękuję za miłe słowa, wiele dla mnie znaczą. Cieszę się, że ktoś tu zagląda, dodaje poweru. : )

      Usuń
  16. Świetne oby tak dalej;)
    A to moje
    http://onedirectionmom.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytam twojego bloga od wczoraj, przeczytałam wszystko nawet po 2 razy. Bardzo podoba mi się twój blog. Fajnie że Vivienne jest taka zupełnie inna od wszystkich dziewczyn i niedostępna.
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. u mnie nowy rozdział! < 3
    http://foreveroneedirectionn.blogspot.com/
    twoje opowiadania wymiatają ! < 3333333333

    OdpowiedzUsuń
  19. Twoje opowiadanie jest po prostu cudne :D

    Zapraszam na moje nowe opowiadanie o 1D:
    http://you-can-count-on-me-lila.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. ŚWIETNY BLOG . CZEKAM NA NEXTA ZAPRASZAM DO MNIE : 1dloveandfriends.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Boże, jesteś moim guru!

    Louise;>

    OdpowiedzUsuń
  22. Przeczytała od deski do deski z wypiekami na twarzy;)
    walking-in-the-same-way.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń