wtorek, 21 lutego 2012

Wprowadzenie.

- Znajdę cie i znowu zniszczę Moore- syknęła dziewczyna, o długich kasztanowych włosach, która zbliżała się do mnie, odsunęłam się do tyłu wpadając prosto w ramiona mojej matki. Na szczęście została zatrzymana przez strażnika sądowego stojącego tuż obok nas. Wyrwałam się z uścisku i usiadłam na ławce przed wejściem do sali sądowej.
Dlaczego jestem w sądzie? Spokojnie, nikogo nie zabiłam, nie otrułam ani nie wepchnęłam pod jadący pociąg, jakoś nie było okazji. Siedzę tutaj ze względu na to, że niejaka Anna Starczewska wynajęła dwóch ogromnych mężczyzn w czarnych ciuchach i bez włosów, żeby mnie złapali i pobili. Mieli też porwać, ale coś im nie wyszło.
Na początku mojej znajomości z nią, już mnie nie polubiła. Zaczęło się od zwyczajnego wyzywania, krytykowania i obgadywania za plecami. Nie przejmowałam się tym, każdy ma wrogów tym bardziej w nastoletnim wieku- takie życie. Nie mam pojęcia za co mnie tak znienawidziła. Szczerze mówiąc na początku naszej 'znajomości' nawet nie wiedziałam kim ona jest i jak się nazywa. Widocznie to pobudziło w niej jakieś nieodgadnione mojej głowie instynkty. Przecież każdy ją zna, kojarzy, chce być w jej popapranej elitce. Z wyjątkiem i tym wyjątkiem jestem właśnie ja. Głównie dlatego, że od pierwszego dnia dokuczała mi. A kto o zdrowych zmysłach chce przyjaźnić się ze swoim wrogiem? Nikt. Ja też nie chciałam i skończyłam jak skończyłam. Nauczka? Nie ufać ludziom. Może dramatyzuję, ale jestem świadoma że nikt nie zdoła pojąć mojego umysłu. Absolutnie nikt. Jest tak zagmatwany i pojechany co może potwierdzić mój psycholog albo psychiatra. Tak jak chciały zniszczyły moją psychikę. Dlaczego są tacy ludzie, którzy zawsze dostają to czego chcą raniąc przy tym innych? Nigdy tego nie zrozumiem. Nie rozumiem ludzi. Żadnych ludzi. Może to dziwne, ale naprawdę ich nie rozumiem. Staram się, ale nic z tego nie wychodzi.
Później było jeszcze gorzej. Doszły do tego jakieś gierki, dziwne uśmieszki, ośmieszanie w sieci. Nie poddałam się, nadal udawałam, że to po mnie spływa. Tak, wtedy już zaczęłam udawać. Dotykało mnie to bardzo, nawet za bardzo. Ale nie dawałam tego po sobie poznać, dzięki czemu moja gra aktorska jest godna pozazdroszczenia. W moje trzynaste urodziny zaczęło się istne piekło. Przyszła do mojego domu razem ze swoimi koleżankami, wtedy pierwszy i ostatni raz ktoś widział moje łzy. Mogę przysiąc, że nigdy więcej nikt nie zdoła ich wywołać. A jeżeli będzie aż tak zawzięty i mu się to uda- na pewno nikt tego nie zobaczy. Nikt nie ma do tego prawa.
Dokładnie trzy miesiące temu, w moje piętnaste urodziny mój świat przewrócił się jeszcze w inną stronę. Tego dnia, który i tak spędzałam samotnie wyszłam z Mashem na spacer do paru. Był jedenasty kwietnia, wyszłam z domu około czternastej. Była sobota, a w soboty zawsze idę z nim na co najmniej dwugodzinny spacer po parku. Pamiętam tylko jeden ogromny huk, szczekanie psa, krzyk jakiegoś mężczyzny i złapanie mnie za rękę. Cała reszta jest mi obca. Nie pamiętam nic więcej, nikogo nie widziałam, a słyszałam tylko właśnie huk i męski głos. To wszystko. Nic więcej. Kompletna pustka, próżnia jak na marsie. Jednak ci, których wynajęła dziewczyna zapomnieli o jednym ważnych fakcie- a mianowicie o kamerach w parku, które wszystko zarejestrowały. Dzięki szybkiej interwencji jednego z przechodniów udało się mnie uratować. Dostałam jakimś metalowym prętem w głowie, który mocno uszkodził mi czaszkę, co na szczęście lekarzom udało się 'naprawić'. Minuta spóźnienia karetki, a mogę się założyć że już by mnie tu nie było, a dziewczyna nie odpowiadałaby teraz za zlecenie pobicia, tylko za zlecenie zabójstwa.
Miałam cholerne szczęście, że szybko mnie znaleźli, zawiadomili karetkę a ona w szybkim tempie przyjechała. Ogromne szczęście.
A ja? Jestem zwykłą nastolatką z rzadko spotykanym w Polsce imieniem, o nietypowych problemach. Nazywam się Vivienne Moore i mam piętnaście lat. Mam długie blond włosy. Zawsze rodzice powtarzali mi, że nie bez potrzeby los dał mi 'złote włosy'. Niebieskie oczy z zieloną obwódką. Na pierwszy rzut oka są niebieskie, kiedy pada na nie inne światło- są zielone z niebieską obwódką. Dziwne, prawda? Pewnie, ze prawda. Dziwne, ale to co dziwne najbardziej przykuwa uwagę. Może jeszcze wspomnę, ze Mash to mój pies. Chociaż częściej reaguje na 'głąb' lub 'świr'. Ale przecież nie nazwę tak psa, to byłoby co najmniej niestosowne. Mash, jest kundelkiem. Od zawsze miałam słabość do mieszańców, kiedy rodzice dali mi go na czternaste urodziny byłam po prostu w siódmym niebie.
Sytuacja, o którą dzisiaj sądzić będą Annę, dała do myślenia również moim rodzicom. Postanowili, że dla mojego dobra wrócimy do rodzinnych stron mojego ojca- do Londynu. Cieszyłam się z przeprowadzki, czego nie mogli powiedzieć moi rodzice. Przekonali się do wyjazdu dopiero kiedy dostali równie dobre, a nawet lepsze stanowiska w Lodynie. Moja mam dotychczas pracująca w jednym z najpopularniejszych polskich czasopism, dostała pracę jako naczelna reporterka kultowego londyńskiego magazynu dla nastolatek. Ojciec, który z zawodu jest chirurgiem, również złapał genialną pracę w swoim zawodzie w klinice, która jest w pierwszej dziesiątce najlepszych światowych klinik.
Na reszcie, zaczyna się wszystko układać.




~ Krótkie, bo krótkie ale to ma wprowadzić sytuację Vivienne. Prologiem tego nazwać nie można, więc powiedzmy że jest to 'Wprowadzenie'.
Witam na moim blogu. Mam kilka swoich poprzednich blogów, ale ten jest pierwszy na tej stronie.
Wszystkie obrazki są znalezione w internecie, a nagłówek' skleciłam sama, jakoś. Więc, nawiązując będę pisać tu ff1d. Niektóre fakty mogą być sprzeczne z prawdziwymi informacjami o chłopakach, ale pamiętajcie, że to tylko ff. To jest moje wyobrażenie, jakaś stworzona w mojej głowie historia, która szczerze mówiąc będzie miała mało wspólnego z realnym życiem.

Mogę informować o kolejnych notkach, wystarczy pod najnowszą wpisać swój numer gg, bądź adres bloga. Przed tym, należy wpisać 'Informuj'.
No to chyba by było wszystko. Jeżeli macie pytania, to piszcie na GG: 11817246.

10 komentarzy:

  1. Świetne wprowadzenie !
    Czekam na ciąg dalszy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko to jest cudowne ! Pisz dalej szybko , meeega :D

    http://littlegirlinonedirection.blogspot.com/ zapraszam .

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne wprowadzenie :) Czekam na ciąg dalszy:*

    http://more--than--this.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie się zapowiada :) Czekam na kolejne części i na chłopaków ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne jest :)
    Nie moge się doczekać kolejnych części.
    I biedna dziewczyna :<

    van-ill-op.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się naprawdę obiecująco.;)
    Inaczej..;)
    Czekam na pierwszy rozdział..!
    Pozdrawiam i zapraszam do sb..;)
    [wspolnykierunek.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo miło się czyta.Czekam na 1 rozdział. < 3.

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo mi sie spodobał twój blog i czekam na 1 rozdział :p

    OdpowiedzUsuń