niedziela, 26 lutego 2012

Rozdział 2.

- Kochanie, obudź się!- krzyknęła z dołu moja mama. Bąknęłam tylko 'daj mi spać i nie zabijaj mi moich snów o Avanie*'. Nie zwracając uwagi na nic więcej przykryłam głowę poduszką i z wielkim fochem poprawiłam swoją kołdrę- Skarbie, musisz iść z Mashem na spacer!- krzyknęła ponownie.
- Ale ja śpię!- odkrzyknęłam, jednak moja mama nie dawała za wygraną.
- Nie interesuje mnie to! Idziesz z Mashem i nie pyskuj! Krzyknęła z dołu. Zdenerwowana zrzuciłam z siebie poduszkę i usiadłam na łóżku. Wzięłam do ręki swój biało- różowy telefon i spojrzałam na zegarek.
- Dopiero dwunasta!- jęknęłam ponownie, jednak nikt mi nic nie odpowiedział. Ponownie walnęłam 'focha' i podniosłam się z łóżka. Rzuciłam telefon na szafkę i mimowolnie spojrzałam w okno. Karnisz nadal leżał sobie na podłodze, co oznaczało że mój sąsiad może podglądać mnie w każdej sekundzie mojego życia. Mogę założyć się o tort czekoladowy, że trochę wcześniejszych wieczorów spędził przy oknie. Skoro Danielle dowiedziała się, gdzie mieszkam to na pewno reszta jej 'załogi' też już to wie. Nie uwierzyłabym, gdyby mi ktoś powiedział że im tego nie powiedziała. Nie sądzę, żeby zachowała to dla siebie. Tak w sumie- bo po co?
Otworzyłam drzwi balkonowe, w celu przewietrzenia mojego pokoju. Na balkonie naprzeciwko, zobaczyłam Harrego który uważnie mi się przyglądał i machał do mnie ręką. Wywróciłam oczami i przerzucając włosy na lewą stronę podeszłam do szafki. Aktualnie byłam ubrana w strasznie obcisłą białą koszulkę i czerwone spodenki, które z wielkim trudem ukrywały mój tyłek. Stojąc już przodem do szafy, spłonęłam rumieńcem i zaczęłam przeszukiwać wszystkie półki w celu znalezienia czegoś do ubrania. Po dłuższym zastanowieniu wybrałam białą bluzkę z czarnym konturem sowy, niebieskie rurki i białe trampki.

Weszłam do kuchni i usiadłam na krześle, stawiając obok siebie swoje ulubione ray bany i telefon. Mama postawiła mi przed nosem kilka kanapek z żółtym serem, pomidorem i sałatą. I właśnie to są zdolności kulinarne mojej rodzicielki, wolę kiedy gotuje tato. Jestem wtedy świadoma, że obiad który zjem nie zmusi mnie do kłamania 'jakie to dobre'. Zabrałam kanapki ze sobą i udałam się do salonu. Włączyłam tele- pudło, w którym jak zawsze lecą same powtórki. Przełączyłam na pierwszy z brzegu kanał z bajkami, i zajadając się śniadaniem oglądałam myszkę Miki, zapraszającą Mini na randkę. Zajmująca sytuacja, nie powiem.
Po skończonym śniadaniu, zapięłam Masha na smycz i po drodze ubierając swoje okulary i wkładając telefon do kieszeni skierowałam się do drzwi.
- Poczekaj- krzyknęła mama z hukiem wpadając do korytarza- Mamy tu starych znajomych, którzy przyjdą dzisiaj do nas na obiad- spojrzałam na nią z dziwnym wyrazem twarzy- Nie przychodź do domu do siedemnastej- podała mi pieniądze z uśmiechem.
- Co ja mam robić cztery godziny?- jęknęłam, na co moja mama tylko wzruszyła ramionami- Dobra- westchnęłam i wkładając pieniądze do kieszeni wyszłam z domu- Widzisz Mash, wywalili nas- zaśmiałam się, a pies radośnie zaczął po mnie skakać- No przestań, kurde. To nowe spodnie- jęknęłam. Mój pies rozumiejąc powagę sytuacji tylko polizał mnie po ręce. Zaśmiałam się i ruszyłam za nim w stronę parku. Po drodze , jak dobrze zapamiętałam, jest sklep, a że jestem głodna.. znowu głodna, przywiązałam psa do barierki i weszłam kupić sobie jakieś słodycze.
Jestem tu już czwarty dzień, więc co nieco znam okolicę i już nie potrzebuję natrętnego GPS-u, żeby dojść spokojnie do jakiegokolwiek miejsca w tym mieście.
Miałam mały problem z odwiązaniem smyczy od barierki. Sama nie byłam świadoma, jak mocno potrafię go zawiązać. Mocowałam się z nim już z pięć minut, kiedy zobaczyłam, że ktoś zasłania mi słońce. Podniosłam głowę do góry, a za mną stała roześmiana Eleonor i Louis.
- Może pomóc?- zaśmiał się chłopak.
- Jakoś sobie..- zaczęłam ale nie dokończyłam, ze względu na to, że uderzyłam się ręką w barierkę- Ałć?- jakby spytałam- Albo wiesz co? Bardzo chętnie skorzystam- westchnęłam, a chłopak w mgnieniu oka rozwiązał uradowanego psa- Dziękuję- uśmiechnęłam się i chwyciłam psa za smycz.
- W ramach podziękowania może dałabyś nam swój numer?- no i znowu. Kiedy tylko zobaczę któregoś z nich, zawsze chcą wydębić mój numer telefonu, pójść na spacer, albo coś zjeść. Czy ci ludzie, nie rozumieją zwyczajnego NIE?
- Może kiedyś- wzruszyłam ramionami i jak najszybciej umiałam oddaliłam się od nich- Ale dzięki za pomoc!- krzyknęłam z daleka udając się w stronę parku. Otworzyłam opakowanie z moimi ulubionymi miętowo- czekoladowymi cukierkami.
Czy słowo 'Nie' ma jakieś inne znaczenie? Może tak w prost, tego nie powiedziałam, no ale walę takie aluzje od czterech dni, a żadne z nich nie chce odpuścić. Co ja jestem, Johnny Depp? No błagam was. Jak chcą się zaprzyjaźnić, to muszę ich zmartwić bo źle trafili. Nie ten adres, zdało by się zmienić punkt widzenia, bo ja powoli zaczynam się już denerwować. Nie nadaje się do rozmów z ludźmi w moim wieku. Smutny, ale prawdziwy fakt. Niestety nic na to nie poradzę, że stworzyli mnie taką. W sumie, to mi to nie przeszkadza. Po prostu się przyzwyczaiłam, taka rutyna.
- Cześć- usłyszałam nad sobą, a zaraz obok mnie usiadł jakiś osobnik płci męskiej, niemiłosiernie szczerzący się w moją stronę. Już w jego oczach zobaczyłam chęć przeżycia ze mną jednej nocy. Starałam się nie wybuchnąć śmiechem, czekałam na rozwój sytuacji- Co u ciebie, mała?- spytał, a ja w jednym momencie wybuchnęłam śmiechem.
- Mała? Serio? Takimi kiepskimi tekstami nie zmusisz dziewczyny, żeby się z tobą przespała. Powiem ci jedynie: Pa. Plus, przestań robić sobie obciach. Pooglądaj sobie jakiś film, który może nauczy cię jak obchodzi się z dziewczynami, bo coś kiepsko ci idzie- zapewniłam, poklepałam go po ramieniu i wołając mojego psa, który zaczął warczeć na owego człowieka, odeszłam w swoją stronę.
- Ej! Mała! Nie zgrywaj takiej niedostępnej! No daj spokój!- krzyczał za mną owy blondyn. Z każdym krokiem śmiałam się coraz bardziej.
- Ale go załatwiłaś!- usłyszałam za sobą. Odwróciłam się nie mogąc opanować śmiechu, za mną stała Danielle i Liam. Dobra. Czyli jeszcze tylko Harry, Niall i Zayn i limit dębienia numeru się skończy. Spoko, jakoś wytrzymam.
- Za wysokie progi na jego nogi- westchnęłam, kręcąc głową.
- Wiesz Vivienne..- zaczęła.
- No to ja spadam. Cześć- odwróciłam się i ciągnąc za sobą psa, ruszyłam przed siebie.
A może ludzie w Londynie, mają inne znaczenie odmowy? No wiecie, nie to tak, a tak to nie.. Czy coś w tym guście. Albo ja źle mówię do ich po angielsku. No dobra, co o to nie. Na pewno nie.
- O hej Vivienne!- przede mną stanęła całą reszta zgrai żuląco- przyczepiającej.
- Hej- odpowiedziałam bez większego entuzjazmu.
- Ale się cieszy, nie Niall?- zaśmiał się Zayn w stronę blondyna, który uważnie przyglądał się moim cukierkom. Z westchnieniem podałam mu opakowanie, z którego już po chwili zniknęła większość cukierków.
- Ej, ja tu głoduję- jęknęłam i zabrałam mu opakowanie. Już zdążyłam zauważyć, że ten chłopak cały czas coś ma w buzi. Czyli wspólna cecha?
- Robisz coś? Bo my właśnie sobie tak chodzimy, i może pochodzilibyśmy sobie razem?- spytał Zayn.
- Dobra, niech wam będzie- westchnęłam.
- Ale dlaczego nie.. Ty się zgodziłaś?- Harry wytrzeszczył na mnie oczy, a Niall doznając szoku przestał jeść moje cukierki. Wzruszyłam ramionami.
- Zapiszę w kalendarzu- stwierdził Niall, chcąc dobrać się do mich cukierków.
- Już mi prawie wszystkie zjadłeś!- stwierdziłam z wyrzutem- Dziewczyny, a w szczególności ja, muszą coś jeść. Zrozum to- stwierdziłam i walnęłam go w ramię.
- Niall znalazł bratnią duszę?- zaśmiał się Zayn.
- Oh, siedź cicho- westchnęłam.
- Pójdę do sklepu i kupie jakieś słodycze- powiedział Niall, zabierając mi resztę moich cukierków i ciągnąc Zayna za rękaw.
- Niall, wisisz mi cukierki!- krzyknęłam za nim, a ten tylko podniósł kciuk do góry. Spuściłam psa ze smyczy i rozsiadłam się na ławce obok wielkiego drzewa.
- Czemu się zgodziłaś?- spytał Loczek siadając obok mnie.
- Mam być szczera?- spytałam, a ten przytaknął ruchem głowy- Jak ktoś czwarty dzień za tobą chodzi, to w końcu chcesz się dowiedzieć, czego tak naprawdę od ciebie chce- rzuciłam, głaszcząc swojego psa.
- Rozumiem. W sumie, to stwierdziliśmy, że musisz być ciekawą osobą. A jak ktoś nas zaciekaw, nie dajemy spokoju- powiedział szturchając mnie a ramię- Opowiedz coś o sobie- powiedział, przerzucając wzrok na mnie.
- Czemu ja mam być pierwsza?- westchnęłam, a chłopak spojrzał na mnie z niedowierzaniem- No co?- spojrzałam na niego.
- Ty na serio nie wiesz kim jestem?- spojrzał na mnie z uśmiechem.
- A powinnam?- wzruszyłam ramionami.
- W sumie to się cieszę, że nie wiem kim jestem- puścił do mnie oczko- Nie będę przed tobą niczego ukrywał. Więc, jestem Harry Styles i jestem w zespole One direction- powiedział, a ja zmierzyłam go wzrokiem.
- Mam kilka waszych piosenek na telefonie.. ale nie obraź się, nie interesuje mnie wygląd wykonawców piosenek, których słucham. Teledysków nie oglądam, życie gwiazd jakoś mnie nie fascynuje, a co do muzyki, tak się składa, że zawsze mam ją w telefonie- wzruszyłam ramionami, na co chłopak się zaśmiał.
- Nie obrażam się. Lepiej rozmawia mi się z ludźmi, który nic o mnie nie wiedzą i nie piszczą na mój widok, ani nie chcą mnie zabić, ani mieć ze mną dzieci. Fajnie, że znalazła się taka osoba.
- Mieć dzieci? Serio?- zaśmiałam się, a chłopak tylko przytaknął ruchem głowy- Nieźle- westchnęłam wzrokiem szukając swojego psa, którego nie mogłam nigdzie zauważyć.
- Tak, to trochę dziwne.
- Trochę? Chyba bardzo trochę- dopowiedziałam, dopiero teraz zauważając, że pies leży obok mnie i ciężko wzdycha. Spojrzał na mnie błagalnym tonem- Mash, nie możemy iść do domu- zaśmiałam się, a pies ponownie położył się pod drzewem. Harry posłał mi pytające spojrzenie- Moja mama kazała mi się zmyć, mają gości- zaśmiałam się.
- To ile masz trzymać się z dala od domu?- spytał, podchodząc do Masha i głaskając go za uchem.
- Do siedemnastej- westchnęłam. Pies wstał i zaczął zaczepiać Loczka, on nie był mu winny. Co spowodowało, że mój pies i Harry wzajemnie się zaczepiali, Mash cały czas szturchał go nosem, a chłopak tykał go w ucho.
- No wiesz, chłopaki zaraz pewnie sobie gdzieś pójdą.. a ja mógłbym z tobą gdzieś pochodzić. Oczywiście, jeżeli masz ochotę- dorzucił szybko ostatnie zdanie, czekając na moją reakcję.
- Chyba Mash, cię nie wypuści- zaśmiałam się wskazując na psa, który merdając ogonem, usilnie wpychał swoją głowę w rękę chłopaka, żeby ten go głaskał. Harry usiadł obok mnie- Polubił cię- uśmiechnęłam się wskazując na psa, który nie przestawał merdać ogonem.
- Teraz opowiedz coś o sobie- zażądał.
- W sumie nie ma co opowiadać. Nazywam się Vievienne Moore i mam psa- zaśmiałam się, kiedy podeszli do nas już Zayn i Niall. Blondyn rzucił mi opakowanie moich ulubionych cukierków.
- Takie same- puścił mi oczko i wepchał swój tyłek między mnie a Harrego.
- Chyba Niall faktycznie ma bratnią duszę- powiedział Zayn ze śmiechem, kiedy byłam już w trakcie jedzenia.
- Nie słuchaj ich- zaśmiał się Niall, obejmując mnie ramieniem. Wywracając oczami, ściągnęłam jego rękę i wróciłam do ekscytującego zajęcia bawienia się papierkiem.

- No to tak, ja zadaję ci jedno pytanie, a potem ty mnie- zaoferował chłopak, trzymając smycz mojego psa. Przytaknęłam skinieniem głowy- Jaki jest twój ulubiony kolor?
- Kremowy- odpowiedziałam- Ulubione zajęcie- rzuciłam jedząc kolejną frytkę.
- Nie mogę się zdecydować pomiędzy spaniem i śpiewaniem. A Twoje?
- Chyba mamy wspólną cechę. Też kocham spać- powiedziałam- Moje ulubione zajęcie? Postawię na malowaniu- rzuciłam- Największa wtopa na randce?
- Kiedyś byłem na randce z modelką, tak się stresowałem że jak ją zobaczyłem upadłem na ziemie. Centralnie zemdlałem- powiedział, na co ja wybuchnęłam śmiechem. Nigdy jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś zemdlał na randce- Imię twojej najlepszej przyjaciółki/przyjaciela.
- Poproszę kolejne pytanie- westchnęłam. Nigdy nie miałam przyjaciółki, ani przyjaciela. Nie miałam nawet znajomych, a co do dopiero przyjaciół.
- Nie ma takich!
- Nie miałam przyjaciela- wzruszyłam ramionami i ruszyłam trochę szybciej w stronę moje psa. Moja odpowiedź widocznie trochę go zszokowała, bo ruszył za mną z trochę dziwnym wyrazem twarzy- Ulubiony kraj- powiedziałam, chcąc jakoś odwrócić uwagę od swojej odpowiedzi.
- Tylko jeden? No to.. USA- uśmiechnął się do mnie- Grasz na jakimś instrumencie?
- Gram na pianinie, wiolonczeli, gitarze i skrzypach plus bardzo często na nerwach- zaśmiałam się, zabierając chłopakowi smycz.

Weszłam do pokoju nucąc swoją jak na razie ulubioną piosenkę.
Muszę przyznać, że bardzo dobrze bawiłam się dzisiaj z Harrym. Przy nim czuję się trochę jak przy ośmiolatkach których kiedyś pilnowałam. Chcieli coś wiedzieć, a kiedy się dowiedzieli czegoś smutnego, udawali że zapominają. Właśnie tak czułam się przy nim. Nie powiedziałam mu tak naprawdę żadnej osobistej rzeczy, omijając brak przyjaciela i to, że nie mam chłopaka. Dowiedział się rzeczy, rozpoczynając od ulubionego koloru kończąc na ulubionej muzyce. Nie chciałam rozmawiać o tym co się działo, było i mam nadzieję już tak nie będzie.
Usiadłam na swoim łóżku po drodze chwytając gitarę, zaczęłam grać na niej jakąś wolną melodię.
Mój numer telefonu nadal jest tajemnicą. Prosił mnie o niego dzisiaj kilkanaście razy, a mimo to nie zmiękłam, chociaż w pewnym momencie chciałam już go dać dla świętego spokoju. Nie zrobiła tego, ale polubiłam go, dobrze mi się z nim rozmawiało i ani razu się nie zacięłam, co już jest ogromnym sukcesem jak dla mnie. Nie byłam aż tak bardzo jędzowata, powstrzymałam zgryźliwe uwagi które były nieodłączną częścią moje życia. Odstraszanie ludzi przychodziło mi z łatwością, a z trudem zyskiwanie ich sympatii. Jak dla mnie to już była sztuka.
Z ciekawości odłożyłam gitarę i kładąc się na łóżku wzięłam swojego laptopa i w wyszukiwarce wpisałam 'One direction'. Dopiero teraz, doszło do mnie że większość dziewczyn w mojej poprzedniej szkoły strasznie za nimi szalała. Każda miała ich plakat w pokoju, i mogę oddać głowę, że codziennie dawały owemu plakatowi jakieś pięć buziaków.
Kliknęłam w pierwszy link wchodząc w jakąś stronę. Dotyczyła 'Faktów o 1D'. To dlatego powiedzieli, że jestem bratnią dusza Nialla. Ja jak również i on cały czas coś jemy, co nie ukrywam jest prawdą.
''W 2010 roku Niall Horan, Zayn Malik, Liam Payne, Harry Styles i Louis Tomlinson przyszli na castingi osobno, ale nie dostali się do następnego etapu jako soliści do grupy "Boys". Jeden z jurorów, Simon Cowell zaproponował aby połączyć ich w zespół'' **.

Klikałam
w kilka następnych stron, a informacje cały czas się powtarzały. Usłyszałam stukanie w szybę. Podniosłam się i podeszłam do drzwi balkonowych, na których stał Harry.
- Jak ty tu..- zaczęłam zdziwiona.
- Przez balkon. Zostawiłaś słuchawki w parku- podał mi przedmiot, a ja spojrzałam na niego, nadal zdziwiona.
- Ale jak przez balkon? Nie mogłeś drzwiami?- podrapałam się po głowie i zabrałam do niego przedmiot.
- Tak jest zabawniej- zapewnił, rozczochrał mi włosy i przeskoczył z mojego balkonu na swój. Weszłam do swojego pokoju i z westchniem zamknęłam za sobą drzwi.

_____________________________________________________________
*- chodzi tu o Avana Jogię, który gra w serialu lecącym na Nickelodeon 'Victorius'.
**- Kawałek, ściągnięty z wikipedii.

No więc, kolejny rozdział. Następny.. ? Chyba w weekend, w końcu zaczynam szkołę. Koniec ferii i w ogóle :D
Mam mega podjar!Siedemnaście komentarzy pod poprzednim rozdziałem, to jak na mnie bardzo dużo! Zważając na to, że to dopiero pierwszy rozdział- bardzo wam dziękuję.
Mam jutro urodziny, więc potraktuje to jako prezent < 33
Jeżeli chcecie być informować o nowych notkach piszcie na moje GG:
23799456.
Co do numeru GG, na poprzednim moim blogu podany był inny numer, ale spokojnie- oba są moje. Mogę także informować o nowych notkach poprzez komentarzu na blogu, wystarczy podać adres. I prosiłabym o wyraźne: 'Informuj mnie', czy coś w tym stylu. Bo potem nie wiem czy ktos po prostu wkleił swój adres bloga (jak często się robi) czy prosi o informację.

Jeszcze raz, bardzo dziękuję za komentarze i wejścia.

18 komentarzy:

  1. Świetny rozdział :)
    Bardzo dobrze piszesz i nie moge doczekać się na następne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział :D Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejny super rozdział! Strasznie podoba mi się główna bohaterka, bo nie daje chłopakom z 1D numeru telefonu. Nie jest taka, jak inne napalone nastolatki i kieruje się bardziej rozsądkiem. To jest ogromny plus, bo nie podaje swojego numeru praktycznie nieznajomym osobom.

    Czekam na kolejny rozdział :))

    OdpowiedzUsuń
  4. jestem ciekawa ciągu dalszego :)

    http://more--than--this.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Heheh też chcę żeby Harry do mnie przez balkon wskoczył XD
    CZekam na next! ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Trochę się juz na nich czy tam jego :P otworzyła :3
    Rozdział cudny ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Dopiero dzisiaj znalazłam twojego bloga, ale bardzo mi się podoba. Na pewno będę stałą czytelniczką ;**


    Zapraszam do mnie
    http://moments-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. o jak słodko ;DD
    jest jeszcze lepiej ;p

    zapraszam do mnie .
    jest kolejny rozdział . xd

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny rozdział :D czekam na ciąg dalszy i zapraszam do siebie xx :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny blog! Dopiero dwa rozdziały, a ja już się zakochałam ♥ Niewątpliwie masz talent. Jestem ciekawa co dalej... Dodawaj szybko!
    Pozdrawiam.
    (Chciałabym zaprosić na mojego bloga, ale skoro nie chcesz, nie będę spamować :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam nic do wklejania linków pod komentarzem, ale wchodzenie na czyjś blog i wpisywanie samego linku strasznie mnie denerwuje. :) Sama, jeżeli wyrażam opinię na temat bloga/rozdziału, wklejam swój link, więc jak ktoś tak robi na prawdę nie mam nic przeciwko. Tylko perfidny spam mnie wkurza.
      Jeżeli podasz mi link, na pewno zajrzę :p

      Usuń
  11. Jej, jak ja strasznie lubię twoją bohaterkę.. Chyba najbardziej z wszystkich.. Jest naprawdę fajna, więc gratuluję kreacji postaci..;)
    Mogę jeszcze chwilę pojęczeć jak bardzo Vievienne Moore mi odpowiada? Może lepiej nie..;)
    Odcinek jest również bardzo ciekawy.. i długi;)
    Pozdrawiam.!

    PS. Wszystkiego najlepszego..;) Sto lat, sto lat..

    [wspolnykierunek.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajny rozdział :) Vivienne wreszcie trochę się otworzyła :d Czekam na dalszy ciąg ;>

    OdpowiedzUsuń
  13. Ekstra . Czekam na następny ;d www.getoutofmyheadbaby.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Dopiero dziś wpadłam na twojego bloga i muszę przyznać, że jest świetny :) Czekam na kolejny rozdział, dodawaj szybko! :*

    http://iwontloveyouagain.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. jestem pierwszy raz i już się nie mogę oderwać !
    TO JEST NAJLEPSZY BLOG JAKI CZYTAŁAM !!!! <3
    KOCHAM GO <3

    www.stolemheart.blogspot.com ;]

    fajnie jakbyś rzuciła okiem , bo dla mnie jesteś profesjonalistką ! :** dodawaj kolejny !

    OdpowiedzUsuń